Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mediasat Poland. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mediasat Poland. Pokaż wszystkie posty

2013-07-14

Na zachodzie bez zmian, Erich Maria Remarque

Nigdy jakoś specjalnie nie wierzyłam w przeznaczenie czy też przypadek rządzący naszym życiem. Wszystko to zdawało mi się nic nie wnoszącą ideologią... Teraz uważam całkiem, zgoła inaczej. Czyż nie dzięki przypadkowi natrafiłam na tę książkę na półce chłopaka mojej przyjaciółki Leny? Czyż nie dzięki przypadkowi zanurzyłam się w te słowa i zakochałam się w nich bezgranicznie? 

Od tamtej pory wierzę w przypadek i wierzę, że niektóre wydarzenia mają miejsce w najodpowiedniejszym dla nas momencie, jakby czekały na nadarzającą się chwilę i zmieniają nas. I ta książka właśnie do nich należy. Zmieniła mnie.

Erich Maria Remarque to niemiecki pisarz. Na jego twórczość wielki wpływ miały obie wojny światowe. Jako 18-latek Remarque trafił na front I wojny światowej. 
Później został wiejskim nauczycielem, a następnie wykonywał inne zawody 
Już w 1920 roku wydał swa pierwszą powieść - "Dom marzeń"Największą sławę przyniosła mu wydana w 1927 roku książka "Na Zachodzie bez zmian". Jest to wstrząsająca historia pokazująca wojnę z perspektywy bardzo młodych ludzi. Remarque głosił pacyfistyczne poglądy.

"Na zachodzie bez zmian" to krótka powieść o niesamowitej sile oddziaływania. Po raz kolejny przekonałam się, jak niewielkich rozmiarów książeczka potrafi sprawić, że cała drżę, marznę i płaczę. Przez wiele minut, które jej poświęciłam, zżyłam się z bohaterami, słyszałam gwar i ciągłe zawodzenie frontu w tle, niezliczone odgłosy życia żołnierzy w barakach, lazaretach, pociągach czy okopach. Sugestywny obraz, który wrył się w moją podświadomość i do dnia dzisiejszego nie chce opuścić...

Tłumaczenie: Stefan Napieralski
Tytuł oryginału: Im Westen nichts Neues
Seria: Kolekcja Gazety Wyborczej - XX wiek. tom 3
Wydawnictwo: Mediasat Poland
Data wydania: 2004
ISBN: 83-89651-52-1
Liczba stron: 158
Paweł jest jednym z osiemnastolatków, którzy zaciągają się  do wojska za namową Kantorka, nauczyciela, który głosi patriotyczne poglądy i surowo każe każdą niesubordynację. Każdemu z jego rówieśników wydaje się, że wojna i walka za ojczyznę to największy honor i zaszczyt, jaki może ich spotkać. Szkoda tylko, że nikt nigdy nie mówi, jak jest w rzeczywistości. Nigdy nie pamięta się, bowiem, zwykłych rekrutów. Podaje się liczbę zabitych, zapominając, że każdy z nich miał rodzinę, marzenia i plany... O tym właśnie jest ta książka: o wojnie, z perspektywy młodych chłopaków, którzy nie zaznali jeszcze życia, nie poznali całkiem jego uroku, a już zostali wessani przez mrok okopów i widzieli zbyt dużo. Każdy dzień to walka, nie tylko o wyższe cele, patetycznie głoszone, ale i o życie, własne życie i życie pobratymców. Choroby, marny wikt, a jedyną rozrywką w chwilach pozornego spokoju, gra w Skat...

"(...) My nie jesteśmy już młodzieżą. Nie pragniemy już zdobyć świata szturmem. Jesteśmy uciekinierami. Uciekamy sami przed sobą. Przed naszym życiem. Mieliśmy osiemnaście lat i rozpoczęliśmy miłować świat i istnienie; musieliśmy strzelać do tego. Pierwszy granat, który padł, trafił w nasze serce. Jesteśmy odcięci od tego, co czynne, od dążenia, od postępu. Nie wierzymy już w to wszystko; wierzymy w wojnę." - (str. 52)  


"Na zachodzie bez zmian" to powieść inna niż wszystkie wojenne, które do tej pory czytałam. Jest w niej dużo refleksyjności w całej tej otoczce śmierci, strachu i brudu. Jest to opowieść, która naznaczona jest okrucieństwem, którego ci młodzi rekruci wcale nie chcą zadawać. Opowieść przepełniająca serce trwogą, sugestywna w zimnych opisach miejsc i zdarzeń, wprawiająca czytelnika w stan, z którego ciężko się oswobodzić: stan osłupienia i przestrachu. Chyba nikt do tej pory nie oddał wojny, jej ogromu wnikającego w ludzi, tak dokładnie jak Erich Maria Remarque

Moje myśli krążą niespokojnie. Tej książki nie czyta się, tą książkę się przeżywa.

Polecenie jest zbyteczne. Ta książka porusza każdą strunę naszej duszy. Pokazuje każdą stronę wojny - nie tylko ten przerażający moment walki w okopach czy na froncie, ale również żołnierską codzienność, zabarwioną dymem papierosowym, sprośnymi żartami i tęsknotą za rodzinnymi stronami...

I może właśnie dzięki pacyfistycznym poglądom autora, książka ta ma tak wielką siłę oddziaływania, doskonale wpasowała się w moją duszę i wprawiła mnie w stan refleksyjny na długie godziny...


Moja ocena: 6

2012-02-18

Śniadanie u Tiffany'ego, Truman Capote

Zanim sięgnęłam po tę powieść, wiele razy oglądałam adaptację z fenomenalną Audrey Hepburn w roli głównej i byłam nią niesamowicie zachwycona (nie tylko kreacją aktorską, ale i samą historią opowiedzianą w filmie). Nigdy jednak nie miałam okazji sięgnąć po książkę... aż do czasu, kiedy natrafiłam na nią w Bibliotece Uniwersyteckiej mojego Uniwersytetu. (Czy już mówiłam, że ją uwielbiam? :D) Od pierwszych stronic wyczułam ten niepowtarzalny klimat, jaki miał również film...

Truman Capote, prozaik amerykański. Wywodził się z Południa, dzieciństwo spędził w Luizjanie, Alabamie i Missisisipi. Po ukończeniu szkoły średniej przez pewien czas pracował jako goniec w redakcji tygodnika "The New Yorker", co stworzyło mu okazję do nawiązania pierwszych kontaktów literackich. Debiutował jako nowelista zbiorem "Zatrzaśnij ostatnie drzwi" (1943, "Shut the Final Door"), po którym wydał kilka jeszcze tomów opowiadań wyróżniających się subtelnością psychologicznego rysunku postaci, ulotnością nastroju i wdziękiem stylistycznym, ale uznaną pozycję literacką zdobył dzięki dwóm powieściom - "Inne głosy, inne ściany" (1948, "Other Voices, Other Rooms"), zawierającej wyraźne pierwiastki autobiograficzne opowieści o dojrzewaniu uczuciowym młodego chłopca, i "Harfa traw" (1951, "The Grass Harp"), której bohaterowie uciekają w dzieciństwo, chroniąc się w ten sposób przed okrucieństwem "normalnego" życia, i rezydują gromadnie w rozrosłym drzewie. Podobne przesłania zawiera głośna powieść "Śniadanie u Tiffany'ego" (1958, "Breakfast at Tiffany's"), portretująca młodą dziewczynę, która nie chce stabilizacji i nawet na wizytówce umieszcza informację, że znajduje się permanentnie "w podróży". Więcej tutaj.


Tłumaczenie: Rafał Śmietana
Tytuł oryginału: Breakfast at Tiffany's
Seria/Cykl wydawniczy: Kolekcja Gazety Wyborczej - XX wiek tom 13
Wydawnictwo: Mediasat Poland
Data wydania: 2004
ISBN: 8389651629
Liczba stron: 87


"Śniadanie u Tiffany'ego" opowiada historię młodej amerykanki, zagubionej w pełnym blichtru Nowym Jorku, prowadzącej rozrywkowe życie, łamiącej serca mężczyznom, odważnej i nieposkromionej polującej na męża milionera. Holly nie chce stabilizacji, nie chce osiadać w miejscu, które nie jest jej miejscem. Ciągle poszukuje i ciągle wymyka się spod sztywnych konwenansów. 

Książka ta, mimo swoich małych rozmiarów, pobudza wyobraźnię. Człowiek w jednej minucie potrafi zakochać się w Nowym Jorku lat 40'stych, zamarzyć zjeść śniadanie u Tiffany'ego, przejść się nadbrzeżem... Książkę tę czytać się, jakby się słuchało opowieści przyjaciela, czuło się niemalże rzeczywistość opisanych wydarzeń i bliskość każdej z naszkicowanych postaci. Szczera i pełna refleksji podróż w głąb ludzkich charakterów i tego, co tak naprawdę siedzi w każdym z nas. 

Bardzo mi się podobała (choć, oczywiście, film nieco odbiega od swojego pierwowzoru ;)), czytało się ją lekko i niezwykle przyjemnie. Autor zachęcił mnie do swojej twórczości i z pewnością sięgnę po kolejną z jego książek :)

Polecam, nie tylko miłośnikom filmu, ale każdym, kto choć na chwilę chce się oderwać od zaśnieżonych połaci polskich ulic i przenieść się w całkiem inny, równie magiczny świat nowojorskich ulic, uliczek i kawiarni...

Moja ocena: 5
Follow