Dzisiejsza powieść, którą chcę Wam przedstawić, nie jest lekką lekturą do poduszki. Oparta jest na wydarzeniach, które spotkały sławną supermodelkę Waris Dirie, która chciała opowiedzieć swoją historię i otworzyć oczy ludziom z zachodu na problem rytualnego obrzezania, jakie panuje w większości krajów afrykańskich. Co prawda o samym obrzezaniu czytałam już wiele, jednak ten problem nadal istnieje... co przeraża jeszcze bardziej. Nigdy nie zrozumiem, jak można poddawać tak małe dziewczynki tak okrutnemu "zabiegowi" i pozbawić je ich kobiecości :(
Waris Dirie (som. Waris Diiriye, ar. واريس ديري) (ur. ok. 1965 roku w Somalii) – modelka i pisarka. W latach 1997–2003 ambasadorka ONZ.
Pochodzi z muzułmańskiej rodziny, z plemienia nomadów. Jej imię oznacza "pustynny kwiat". Jej siostra i dwie kuzynki zmarły wskutek tradycyjnego obrzezania. Uciekła z domu z powodu nakazu małżeństwa z sześćdziesięciojednoletnim mężczyzną. Przebywała u rodziny w Mogadiszu, a następnie w domu wuja w Londynie jako służąca. Tam odkryta przez jednego z najsłynniejszych fotografów mody Terence'a Donovana. Dzięki niemu w roku 1987 znalazła się na okładce kalendarza Pirelli.
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 251
Waris Dirie w wieku ok. pięciu lat została poddana rytualnemu obrzezaniu przechodząc katusze i omal nie umierając. Razem z rodziną prowadziła koczowniczy tryb życia hodując kozy, krowy i wielbłądy (zwierzęta owiane licznymi legendami), sypiając pod gołym niebem i chodząc boso po pustynnych bezdrożach. Życie wyznaczały im wschody i zachody słońca, żywili się głównie mlekiem wielbłądzim i żyli w harmonii. Pewnego jednak dnia, ojciec Waris postanowił wydać ją za mąż, wszystko byłoby dla niej do zniesienia, ale nie to, że miała być wydana za starego mężczyznę z posiwiałą brodą. Uciekła więc, bez żadnych pieniędzy, bez żadnego prowiantu postanowiła dostać się do Mogadiszu i odnaleźć matkę swojej mamy i zatrzymać się u niej. Uciekając przed zaplanowanym z góry losem, pragnąć czegoś więcej trafia do Londynu, gdzie pracuje w domu ambasadora somalijskiego i swojej ciotki. Dopiero tam odkrywa inny świat i dopiero tam los jej się odmienia i odnajduje wreszcie swoje przeznaczenie...
Niesamowita powieść, licząca zaledwie 251 stron, naładowana niesamowicie emocjami- nie tylko tymi złymi, ale też tymi pełnymi radości i nadziei. Powieść szybko się czyta, a główna bohaterka jest niesamowicie sympatyczna. Powieść w niektórych momentach naprawdę wyciska łzy, a optymizm Waris jest niesamowity i godny naśladowania. Nie chcę wyjść za czepialską, ale język i styl pisania jakoś średnio przypadł mi do gustu, może dlatego, że to pierwsza powieść autorki, albo to wina polskiego przekładu, nie wiem.
Moja ocena: 4 +
Polecam, ale tylko kobietom, bo to naprawdę taka "babska" powieść dla kobiet o kobietach i porusza wiele ważnych tematów, o których rzadko się mówi.
A jakie są Wasze odczucia względem tej powieści? :)
Pssst. Ta recenzja ukazała się również na portalu lubimyczytac.pl, a znajduje się tutaj.
