2012-11-19

Nie śpię, bo...

Kochani! Po raz kolejny, notka-nie recenzja. Tym razem, pragnę polecić Wam tą stronę na facebook'u: Nie śpię, bo czytam :) Wydaje mi się, że to idealna strona dla moli książkowych, takich jak my :D

Poza tym, że dopiero ta strona ruszyła, szykuje się już konkurs! :)

 Zapraszam w imieniu swoim i mojej przyjaciółki, z którą stworzyłyśmy tą facebook'ową stronę :)

Poza tym, chciałabym serdecznie zaprosić wszystkich na WROCŁAWSKIE PROMOCJE DOBRYCH KSIĄŻEK, które odbędą się w dniach 29.11-2.12 :)


21. Wrocławskie Promocje Dobrych Książek
29 listopada - 2 grudnia 2012

Godziny otwarcia:

29 listopada (czwartek) 12.00-19.00
30 listopada (piątek) 10.00-20.00
1 grudnia (sobota) 10.00-20.00
2 grudnia (niedziela) 10.00-16.00

Miejsce:
Muzeum Architektury

   ul. Bernardyńska 5 (stoiska)
Galeria BWA Awangarda
   ul. Wita Stwosza 32
   (spotkania z autorami)



Więcej informacji, na stronie eventu: http://www.wpdk.pl/ :)



2012-11-12

Nietypowa notka.

Kochani, co prawda powinnam właśnie się uczyć i robić milion innych rzeczy, ale zamiast tego chciałam Was prosić o małą przysługę. Moi cudowni znajomi biorą udział w konkursie (nie, nie musicie nic zrobić!) na spot reklamowy Liberty Direct. Moja prośba dotyczy tego, byście po prostu obejrzeli ten filmik: http://millionyou.com/filmy/ANIOL+STROZ,5951,film.html i dali znać, czy Wam się podoba (lajkować można przez facebook'a, ale ocenić i skomentować można tylko przez zarejestrowanie się na stronie, co trwa tylko chwilkę- byłabym wdzięczna również i za taką pomoc!), jakie macie rady i czy uważacie, że odwalili dobrą robotę- wszystko, co przyjdzie Wam do głowy. Oni i ja będziemy niezmiernie wdzięczni, zwłaszcza, że wszyscy się dopiero uczymy. :)

Film w całości jest produkcją moich znajomych z malutką moją pomocą, a więc: pomysł, realizacja a nawet muzyka! :) Chyba warto docenić? :D

Dziękuję za każdą chęć pomocy, to dla mnie (i dla moich znajomych!) naprawdę ważne :D


Wasza, śpiąca Monia (spot kręcili jeden dzień, od rana do nocy :<)


Pssst, zbieram atrakcje na konkursik, prawie jubileuszowy! :D

2012-11-09

Skrzydła nad Delft, Aubrey Flegg

Czasem macie tak, że jakaś jedna książka już od pierwszych stron zamienia się w jedną z Waszych ulubionych książek? Czy, kiedykolwiek mieliście poczucie, że ta książka doskonale wpasowała się w miejsce i czas, w którym się znaleźliście? "Skrzydła nad Delft" może nie do końca są właśnie taką książką, ale doskonale umiliły mi dziewięciogodzinną podróż pociągiem i sprawiły, że zapomniałam o upływającym czasie. 

Aubrey Flegg urodził się w Dublinie, wczesne dzieciństwo spędził na farmie w hrabstwie Sligo, później przeniósł się na jakiś czas do Anglii, by kontynuować naukę. Przez kilka lat przebywał też w Kenii, prowadząc badania naukowe.

Obecnie razem z żoną mieszka w swoim rodzinnym mieście, a wcześniejszą emeryturę
wykorzystuje na realizację pisarskich pasji.  "Skrzydła nad Delft" to pierwsza część trylogii o losach Louise i jej portretu.
Sięgając po tę książkę miałam głównie na uwadze jej tematykę, bowiem, już za czasów licealnych (i czasów, kiedy po raz pierwszy przeczytałam i obejrzałam "Dziewczynę z perłą") zaintrygowała mnie historia XV-XVII wiecznej Holandii. Lubowałam się w książkach, które opowiadały o tamtym okresie i tamtym regionie, ale wciąż jest ich niewiele w naszym kraju. Dlatego też, gdy tylko dowiedziałam się, że na polski rynek wchodzą "Skrzydła nad Delft" uśmiech nie schodził mi z ust. A czas pokazał, że ta tematyka potrafi zafascynować mnie na nowo...


Tłumaczenie: Krzysztof Mazurek
Tytuł oryginału: Wings Over Delft
Wydawnictwo: Esprit
Data wydania: maj 2012
ISBN: 978-83-61989-82-0
Liczba stron: 256
Louise Eeden jest córką znanego i cenionego w całym kraju wytwórcy porcelany. Kiedy ojciec zleca słynnemu malarzowi Haitinkowi namalowanie portretu córki, nikt nie spodziewa się, że w konsekwencji, portret ten stanie się źródłem mnogich emocji i zdarzeń. Louise staje przed trudnym wyborem, poświęcić się dla dobra rodzinnych interesów, czy znaleźć ukojenie idąc drogą, którą wyznacza jej serce? Sprawy się komplikują, rozwiązanie staje się coraz bardziej trudne... 


"Skrzydła nad Delft" to nie tylko powieść o pracy przy tworzeniu portretu, o pracy w XVII'wiecznej pracowni malarskiej, co oczywiście jest naprawdę ciekawe (zawsze ciekawił mnie proces twórczy). Nie jest to też historia sama w sobie o XVII'wiecznej Holandii, czy mieście holenderskim z tego okresu. To wszystko to niesamowita otoczka, która wzbogaca fabułę. Książka ta jest tak naprawdę o miłości. Miłości, która objawia się w stosunku do wielu osób, do ojca, do matki głównej bohaterki, do niani... aż w końcu do czeladnika, który pokazał jej całkiem inny świat. Jest to również historia o zawiści i nietolerancji religijnej, która w tamtym okresie nadal była na porządku dziennym.

Autor doskonale ubrał słowa w zdania, język jego jest stosunkowo prosty, dzięki czemu książkę czyta się jednym tchem. Plastyczność opisów, dodatkowo wzbogaca fabułę, a barwne postacie, żywe dialogi sprawiają, że przez chwilę nie czyta się książki, tylko się ją ogląda- zupełnie, jakby stało się z boku i przyglądało scenie. Fascynujące, ile w tej troszkę ponad dwustu stronicowej książce emocji, zdarzeń i piękna. 

Należy jednak pamiętać, że to jest fikcja literacka. Część nazwisk, które znajdują się w książce, to nazwiska autentyczne, które autor wykorzystał, by nadać powieści znacznie głębszego i rzeczywistego wymiaru. Miejsca opisane w książce również istnieją, choć nie wszystkie. O tym, zresztą sam autor pisze i wcale nie zuboża to odczuć, czy doznań literackich.

Naprawdę dobry kawałek prozy, z pasją- dokładnie taki, jaki lubię najbardziej.



Moja ocena: 4+


Za egzemplarz serdecznie dziękuję!

2012-11-08

TAG: Liebster Blog

Odpowiedz na 11 pytań
Nominuj 11 blogów
Zadaj 11 pytań



Do zabawy krążącej na blogach zaprosiła mnie Magda z http://mojaksiazkolandia.blogspot.com/ za co serdecznie dziękuję. Zasady, jak widać są bardzo proste, a że lubię wszelkiego rodzaju listy, na pytania z chęcią odpowiem :)

Do zabawy nominuję: ~Demismo, facetczyta, Silaqui, Alicję i Asię, Kasia, Karolinę i Magdę, Izę, Viconię, Scathach, Wilczex i Rosemary, Limonkę oraz każdą osobę, która ma ochotę wziąć udział w zabawie :)

Moje odpowiedzi:

1. Czy jest książka, do której zawsze będziesz wracać?

Jest takich książek kilka, oprócz cyklu o Harrym Potterze, z pewnością będę wracać do: "Wywiadu z wampirem" i "Białego Oleandra"

2. Jakie jest Twoje wymarzone miejsce na wakacyjną podróż?

Japonia i Finlandia- długo nie musiałam się zastanawiać :D

3. Gdybyś mogła zmienić jedną rzecz na świecie, co by to było?

Chciałabym aby ludzie przestali zanieczyszczać i niszczyć naszą planetę.

4. Czego boisz się najbardziej?

Śmierci.

5. Gdybyś miała powrócić do życia w jakimś innym wcieleniu, to kim (czym) chciałabyś być?

Sama nie wiem... ciężko odpowiedzieć mi na to pytanie. 

6. Jaka jest Twoja ulubiona zabawa z dzieciństwa?

Skakanie przez gumę :D Potrafiłam w to grać nawet sama xD

7. Jaką cechę charakteru lubisz w sobie najbardziej?

Chyba otwartość i pozytywne nastawienie do świata.

8. Czy masz jakiś niezawodny sposób na natychmiastową poprawę nastroju?

Ukochany zespół, ulubiony serial (np. "Glee" albo "2 Brokes Girls")

9. Co najchętniej jesz na śniadanie, kiedy masz czas żeby je przygotować i zjeść bez pośpiechu?

Nie jadam śniadań zazwyczaj i, tak, wiem, że to strasznie niezdrowe. Staram się to zmieniać ;)

10. Jesteś rannym ptaszkiem, czy nocnym markiem?

Nocnym markiem, zdecydowanie. Choć wstawać z samego rana też lubię- wschody słońca są piękne.

11. Szklanka jest dla Ciebie w połowie pełna, czy w połowie pusta?

Oczywiście, że pełna :D



A oto mój zestaw jedenastu pytań:

  1. Podaj jedno z wydarzeń, które na zawsze będzie Ci się kojarzyć z jakąś książką/książkami.
  2. Najlepsza i najgorsza Twoim zdaniem adaptacja filmowa (ewentualnie teatralna) to...?
  3. Na bezludną wyspę zabrałabym... 
  4. Ile miałaś/łeś lat, kiedy sięgnąłeś po raz pierwszy po książkę samodzielnie?
  5. Dokończ: Na nocnym stoliku zawsze znajduje się...
  6. Wierzysz w bratnie dusze, miłość od pierwszego wejrzenia?
  7. Jedna rzecz, bez której nie wychodzisz z domu.
  8. Dokończ: W mojej torebce/aktówce/plecaku etc. zawsze znajduje się...
  9. Utwór/y, które zawsze znajdują się w mp3'jce/i'podzie to...
  10. Najmilsze szkolne wspomnienie to...?
  11. Twoje motto życiowe, to...?

Dziękuję jeszcze raz za zaproszenie do zabawy! :)




2012-11-07

Nowa Fantastyka 362 (11/2012)

Zasłuchując się w nowej płycie Muse, zaczytywałam się w najnowszym numerze "Nowej Fantastyki" czując, że jednak pismo trzyma poziom. Bałam się tego numeru, bałam się, że zawiodę się, jak przy poprzednim, ale... myliłam się, a moje obawy okazały się bezpodstawne! Wszystko znowu było na swoim miejscu, wszystko dopięte na ostatni guzik, wszystko pasujące i ta okładka! To jest to, co lubię najbardziej...
Wydawnictwo: Prószyński Media 

Liczba stron: 80 s.
W NUMERZE: Rocznicowo: Jacek Dukaj o prozie zagranicznej; Konrad Wągrowski o filmie; Recenzje z lamusa

OPOWIADANIA: Terry Pratchett, Andrzej Ziemiański, Catherynne M. Valente- światowa premiera
Zaglądałam do środka, czując lekką obawę, lecz, gdy tylko ujrzałam spis treści, wiedziałam, że czeka mnie przygoda, godna tego czasopisma. Może to górnolotnie zabrzmi, ale ucieszyłam się, że poprzedni numer był swoistym preludium do numeru listopadowego. Podobno we wszystkim musi być pewna harmonia, tak też, najwidoczniej myśleli twórcy "NF", kiedy tworzyli te dwa, tak inne, tak kontrastowe numery... ;)

Jakub Ćwiek, chyba nigdy mnie nie zawiedzie. Każdy kolejny felieton trzyma poziom i zachwyca. Zachwyca nie tyle językiem, co trafnością spostrzeżeń. W tym numerze, Jakub Ćwiek porusza temat idoli okresu młodości i o ich powrotach, bądź nie. Doszedł do wniosku, z którym się zgadzam, że nie każdy z pisarzy/reżyserów po wieloletnich przerwach powinien wracać. Zwłaszcza, jeśli "wypadł" z obiegu i już nie ma rozeznania w rynku i potrzebach czytelników. 

"Smutne to, rzecz jasna, bo przecież tak naprawdę nikt nie wie, kiedy powinien niepokonany zejść ze sceny."

 Zostałam zafascynowana artykułem Jacka Dukaja, na temat prozy zagranicznej. Znalazłam w nim, bowiem wiele książek, które z chęcią przeczytam oraz kilka refleksji, do których się przychylam. Niekoniecznie, jednak zgadzam się ze stwierdzeniem, że czytający np. Lema albo Sapkowskiego w młodości mają całkiem inne wyobrażenie fantastyki, co czytający np. Kossakowską czy Kozak. Co prawda, z pewnością, lubują się w innej tematyce fantastycznej, ale czy inaczej fantastykę widzą? To chyba jednak kwestia indywidualna i niekoniecznie zależna od utworów z nastoletnich lat. 

Film fantastyczny to dosyć nowy wynalazek zapoczątkowany przez Georga Lucasa i jego "Gwiezdne Wojny...", dzięki niemu, fantastyka znalazła nowe medium i rozszerzyła pole oddziaływania. Od tamtej pory (gwoli przypomnienia, lata '80) fantastyka stała się jednym z najpopularniejszych gatunków filmowych, o czym doskonale potrafi rozprawiać Konrad Wągrowski. Zauważył też, jak ten rozwój "spłaszczył" fantastykę. W dzisiejszych czasach zbyt wiele reżyserów/producentów skupia się na widowiskowych efektach specjalnych, zubożając fabułę. Na szczęście, jest jeszcze kilka perełek, które są godne polecenia. Ale o tym wszystkim w artykule Konrada Wągrowskiego, "Odyseja kosmiczna 1982-2012" :)

Nigdy wcześniej nie słyszałam o Paolo Bacigalupi, autorze "Zatopionych miast" i "Nakręconej dziewczyny", czytając artykuł Marcina Zwierzchowskiego, zapragnęłam jak najszybciej przeczytać książki tego autora. To niesamowite, jak kilka słów potrafi zapaść w pamięć i rozpalić serce żarem chęci poznania... Fabuły tych książek, doskonale wplatają się w tematykę, którą się interesuję już od bardzo dawna :) 

Dla każdego recenzenta, polecam artykuł Jerzego Stachowicza i Agnieszki Hasko o recenzjach z lamusa :) Doskonały tekst z nutką ironii :)

Listopadowy numer "Nowej Fantastyki" sprawił, że na nowo zapragnęłam podążyć za intuicją, przypomnieć sobie "starych" idoli dzieciństwa, ale także odkryć zupełnie innych autorów/reżyserów, których na łamach czasopisma poznałam. Pełen inspiracji jest ten numer.


Moja ocena: 5-



Za egzemplarz serdecznie dziękuję!


Pssst. Kochani, wybaczcie moje połowiczne bytowanie na łamach bloga, staram się wszystko ogarnąć, ale czasem nie mam nawet siły, by coś napisać. Czytam zdecydowanie więcej niż piszę. Mam nadzieję, że w niedługim czasie, na nowo zacznę bytować w blogowym świecie. I częściej Was odwiedzać (choć odwiedzam dosyć często, niestety braknie czasu na, nawet krótki komentarz), czas zmian nastał...

PS Niedługo, obiecany konkurs! :D


Follow