Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prywata. Pokaż wszystkie posty

2014-06-20

Wymemłanie wewnętrzne


Przechadzam się cichutko po pustym mieszkaniu. Palę, słucham, szukam siebie. Ubrana w stary sweter, skarpetki nie do pary i koszulkę mojego mężczyzny z Blind Guardian. Próbuję odnaleźć zgubiony czas i zgubioną wenę. Chce mi się. Pisać, ale wszystkie pomysły lądują w wersjach roboczych. Sięgam po kolejną książkę i odkładam zniechęcona. Wypaliłam się, spopieliłam myśli. Utkana rzetelnie własna jaźń nagle stała się na nowo białą kartką, niezapisaną, czystą. Niesplamioną atramentem. Co począć? Jak zacząć? Co właściwie ze sobą mam zrobić?

Nakryta, ciemnobrązowym kocem, który dostałam wieki temu od swojej mamy, z czarną herbatą w himowym* kubku, skrobię na blogu słowa. Do Was, do siebie samej. Niemoc twórcza, niemoc życiowa, która nagle zapadła, jak sroga cisza przed burzą, zdaje się zataczać coraz szersze kręgi. Boli ten pustostan twórczy. Ty też masz tak? Jak sobie radzisz z chwilowym brakiem jakiejkolwiek wiary w siebie, czy w to, co tworzysz? Nie, to nie jest brak wiary, tylko dziwne zniechęcenie, do wszystkiego. Czegoś brakuje, jakiegoś małego pierwiastka, jakiejś przyprawy. Pędu życia. Jego smaku. Czuję się zawieszona w próżni. Wyssana z energii życiowej płynącej w krwiobiegu.
Mam jednak na to sprawdzone sposoby, chciałabym podzielić się nimi z Wami, zasiać nić porozumienia i zjednoczyć się w bólu z tymi, którzy tak, jak i ja czasem bledną, a ich miejsca w czasie i przestrzeni stają się ugorem, który czeka na zagospodarowanie z nowym optymizmem i wiarą.



1. Czytam. Książki, które pobudzają myślenie i skłaniają do refleksji. Książki, dzięki którym zaczynam czuć coś więcej, coś innego. Doprowadzają mnie do łez, albo napawają optymizmem, tak potrzebnym w tych ciężkich dniach. 

2. Czytam blogi, które wskrzeszają we mnie chęć trwonienia czasu na grafomańskie/pisarskie zapędy. Zatem czytam:
  • tattwa.pl - nie ma lepszego bloga, w którym żywiołowość tekstu zapada na długo w moje myśli i duszę. Pół dzisiejszej nocy (ah ta bezsenność!) spędziłam na czytaniu jej bloga. Dziękuję za pobudzenie i nocne rozmyślania.
  • pawelbielecki.in - kolejny, jakże bliski memu sercu. Za każdym razem czytam z wypiekami na twarzy, język, którym operuje, wpaja we mnie chęć rozwoju. Chyba nikt w blogosferze nie potrafi swojego tekstu zamienić w tak idealny literacki słowotok. Dziękuję za chęć tworzenia. Po prostu.
3. Słucham, słucham dużo. Albo nie słucham wcale, bo czasem cisza jest plastrem dla ranionej duszy. A jak słucham to słucham piosenek, które w patetyczny sposób mnie wzruszają, dotykają jakiejś struny we mnie, gdzieś głęboko i poruszają. Bywa też i tak, że muzyka buduje we mnie napięcie, spokojnie narastające: tworzyć, chcę tworzyć. I rodzi się słowotok, rodzi się idea, rodzi się chaos, który tak uwielbiam. Muzyka zawsze ma na mnie leczniczy wpływ, bo gdy się wszystkiego odechciewa, tylko ona mi pozostaje. Zamykam się w pokoju, gaszę światła i leżę ze słuchawkami, odczuwając. Staję się tylko czuciem. Zbawczym czuciem.


4. Oglądam. Filmy. I znowuż powielam schemat: chcę czuć, odczuwać. Być poruszona. Poprzez połączenie obrazu, ścieżki dźwiękowej, fabuły. Macie takie filmy, które zawsze Was poruszają? Oglądam również zdjęcia na blogach, które zawsze wprawiają mnie w zachwyt. Głównie dlatego, że pokazują miejsca, które kiedyś odwiedzę (ah, słodkie marzenia!), głównie są to te blogi:
  • mammamija.pl - pięknie widzieć tak szczęśliwą rodzinę. Serce mi się raduje, gdy oglądam te uśmiechnięte twarze i miejsca, które razem odwiedzają. 
  • adamantwanderer.blogspot.com - Ula jest niesamowita, podróżuje po całym świecie praktycznie sama. Spełnia swoje marzenia, nie potrafi usiedzieć na dłużej w jednym miejscu i kibicuję jej z całego serca i po trosze zazdroszczę możliwości. Z każdym jej postem, obiecuję sobie, że sama będę tak podróżować z moim A., jak wszystko się ustabilizuje. Na początek cel do osiągnięcia: Praga i polskie góry. Zobaczymy, co będzie później. Motywujące bardzo.
5. Nie ma nic lepszego na takie dni jak spacer, czy spotkania z przyjaciółmi. Nie zawsze jest to możliwe w tym pełnym pośpiechu świecie, każdy ma swoje życie, swoje własne problemy i obowiązki, ale czasem wystarczy pół godziny z najlepszymi ludźmi tego świata, żeby poczuć, że żyję. Mimo, że zdarzają mi się chwile (jak każdemu), kiedy to jestem przytłoczona ludzkim tłumem i mam ochotę na chwilę dla samej siebie, ludzie są dla mnie ważni, najważniejsi, bo to oni swoim uśmiechem i radością wypełniają mi dni i sprawiają, że chcę żyć pełnią, pełniej, najpełniej. 

Monotonność życia zabija wszelkie przejawy twórczej egzystencji. Leżenie w łóżku i walczenie z choróbskiem pustoszącym organizm również. Mam nadzieję, że Wasze życie będzie pełne barw (tego Wam życzę z całego serduszka!), pełne uśmiechu i twórczego zapału. Idę szukać swojego, zregenerować własny koloryt. Obudzić się z letargu i zacząć działać. Zmobilizować wszelkie siły, by umieć trwać i cieszyć się z tego trwania. Czas rozpocząć przygotowania do wielkich zmian (znowu, kolejnych), do wielkich przygód! Nie mogę się już doczekać, co czas mi przyniesie.

Dziękuję, że mogę trwać tutaj z Wami i zawsze miło mi Was gościć na moim blogowym poletku i rozmawiać z Wami, cieszyć się z Wami, smucić z Wami. Po prostu.

PS Właśnie zauważyłam, że jakiś czas temu o niemocy twórczej pisała również Riennahera, odsyłam również do niej :)

_____________________________________________
* kubek z ulubionym zespołem zawsze na propsie
|Zdjęcia zrobione w Ogrodzie Botanicznym we Wrocławiu.|

2014-06-16

Cisza na blogu...

... spowodowana choróbskiem, które ogarnęło moje jestestwo. Na szczęście powoli odpuszcza (taką mam nadzieję!), a ja zabieram się powoli za pisanie fotorelacji z Wrocław Fashion Meeting, w którym miałam okazję uczestniczyć (dnia drugiego), także bądźcie cierpliwi.

Tymczasem, zarzucę Was zdjęciami nowości książkowych w mojej pokaźnej biblioteczce:


Jestem niesamowicie ciekawa tych tytułów - czytaliście już coś z tego stosika?

Jak się jest chorym, leży się w łóżeczku z kubeczkiem ciepłej, parującej herbaty, najczęściej się czyta, bo na nic innego nie ma się ani siły, ani ochoty. Oto co przeczytałam w ostatnich dniach i co zawładnęło moją duszą na bardzo długo (nadal włada!), co sprawiło, że nie mogłam się oderwać od nich ani na minutkę:


"Cyrk nocy" to nie powieść, to bajkowy, magiczny świat, który sprawia, że na wiele godzin zapominasz, gdzie właściwie jesteś i kim jesteś. 


"Gęstwina dusz" to debiutancka powieść syna wampirzej królowej Anne Rice. Mocna, bolesna i jednocześnie piękna. O obu książkach napiszę wkrótce odrobinę więcej.

Teraz za to czytam coś odrobinę lżejszego:


Historia oparta o prawdziwych wydarzeniach z życia samej autorki, która próbowała poradzić sobie z nagłym brakiem jakichkolwiek środków do życia, wychowaniem czwórki dzieci i nie postradaniem zmysłów w obliczu piętrzących się kłopotów.

Na sam koniec, przygotowałam dla Was spis blogów, które w ostatnim tygodniu najchętniej odwiedzałam i czytałam:


  • Wish Wish Wish - blog, który wielbię za piękno zdjęciowej oprawy i nietuzinkowość modową autorki;

  • Filmowy Kot - to blog z recenzjami filmowymi, ale i nie tylko. Pisze specyficznie, zwraca uwagę na ciekawe aspekty danego obrazu, pisze o swoim życiu w sposób nieporównywalny z żadnym innym blogiem - baaardzo lubię;
  • Kika jest moją bohaterką, ma prawie sto lat, a pisze mega ciekawego bloga ze swoimi wspomnieniami, najczęściej z czasów wojennych/powojennych. Chłonę jej posty natychmiastowo.
Ostatni blog, który chcę Wam polecić, to:
  • Keiko Lynn, to kolejna z blogerek zajmujących się modą, którą darzę szczególnym szacunkiem. Jej stylizacje zdobywają moje serduszko, zdjęcia zachwycają... co tu dużo mówić, sami zobaczcie, oceńcie :)
Ostatnio znowu dałam się wciągnąć w oglądanie anime... Już od wielu miesięcy chodził za mną ten tytuł, ale dopiero w dobie przewlekłego i permanentnego leżenia w łóżku udało mi się obejrzeć. Chodzi o "Ergo Proxy" - nieszablonowy świat zamknięty w szklanej kuli. Post apokaliptyczne realia, plus historia, którą ciężko nawet streścić, plus doskonałe kadry (jak z pięknego filmu!) i muzyka... Wszystko w tym anime jest na plus. Zaznaczyć jednak trzeba, że to anime jest baaaardzo specyficzne- inne, nie jest dla każdego. Mnie ujęło i już dawno nie zostałam porwana w świat przedstawiony tak bardzo jak właśnie teraz...

A Wy co najczęściej oglądacie, gdy chorujecie? Co czytacie?
Miłego dnia! :)

2013-11-11

7 dni WYZWANIE FOTO: #1

źródło

Kolejne wyzwanie, tym razem tygodniowe, fotograficzne. Więcej informacji tutaj. Wyzwanie zorganizowała Ula z bloga SenMai. Każdy może się do niego przyłączyć, podzielić się radością ze wspólnego, blogerskiego robienia zdjęć :)

Dzisiejszy temat: DZIŚ JESTEM...

Dzisiejszy dzień spędzam w pidżamie, z kubkami kawy, blogami, pomysłami, książkami i muzyką. Czuję mieszaninę różnych emocji, tęsknotę. 


A Wy jacy dzisiaj jesteście? W to nasze święto narodowe, które co roku rodzi tyleż radości, co i złości, agresji i smutku? 



10 random facts about me

1. Z babcią Polcią i bratem, Sławkiem; 2. Z tatą i mamą.
  • Pierwsze co robię wstając rano z łóżka to włączenie laptopa, a następnie odpalenie energetycznej i pobudzającej muzyki (jeśli nie zaśpię i mam na to wystarczająco dużo czasu);
  • Pochodzę z małej, mazurskiej wioski liczącej ok. 300 osób;
  • Od pięciu lat mieszkam we Wrocławiu, gdzie znalazłam swój własny, mały świat.
  • Uwielbiam wyzwania i lubię przełamywać swoje słabości.
  • Od szóstej klasy piszę wiersze, jeden z nich został nagrodzony wyróżnieniem w 2007 roku w konkursie organizowanym przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Szczytnie, nosi tytuł "Antymateria" (tutaj do przeczytania)
1. Z Julianem, 2. Z Izą, 3. Zdjęcie by Mirek, 4. Zdjęcie by moja siostra.
  • Pracuję w młodej, ale prężnie rozwijającej się Agencji Marketingowej POMELOGO, tutaj na facebook'u :)
  • Kocham koty. Od dziecka wychowywałam się z kotami i psami, ale do dziś dzień, koty zajmują w moim serduszku najwięcej miejsca;
  • Kocham konwenty i różnego rodzaju imprezy, kocham te wspomnienia i inspiracje;
  • Jestem zbieraczem (zbierałam dosłownie wszystko), który aktywnie z sobą walczy, by przestać nim być, oczyścić swój pokój i myśli od nadmiernego bagażu;
  • Ostatnio najbardziej zapętlona piosenka w moim foobarze:



I od tej pory, niechcący zostałam fanką Adama Lamberta ;)



2013-10-28

100 Day Song Challenge. Day 6, 7 & 8.

Lista stu piosenek na każdy dzień, kryteria: klik


Kilka dni minęło zanim się obejrzałam. Dni wypełnionych po brzegi. Zawsze zastanawiam się, kiedy ja wreszcie się wyśpię i kiedy w końcu odpocznę... ale jak to powiedział mój przyjaciel, najwidoczniej wcale nie chcę odpoczywać... Coś w tym musi być ;)

Kolejne dni tego wyzwania, naniosły kilku nowych trudności. Jak tu bowiem wybrać nową piosenkę, skoro codziennie odsłuchuję co najmniej kilka nowości, które zapadają mi w pamięć. Jak tu wybrać tylko jedną ulubioną piosenkę (ulubioną od zawsze, czy od jakiegoś, bliżej nieokreślonego czasu/momentu w życiu)? I jak tu wybrać piosenkę, którą kiedyś się lubiło, a dzisiaj stroni się od niej i przysparza się o krwawienie uszu, gdy tylko się usłyszy, choćby fragment tej piosenki? Ale jednak jakoś się udało. Zobaczcie sami (i posłuchajcie):

Dzień 6: Nowa piosenka.
Wybór tej piosenki zawdzięczam znajomemu, który dosłownie przed chwilą wrzucił ją na swoją tablicę. Spodobała mi się do tego stopnia, że postanowiłam się nią z Wami podzielić:


Bardzo sympatyczne, ambientowe dźwięki, panów z UK.

Dzień 7: Jedna z Twoich ulubionych piosenek.
Postanowiłam przedstawić Wam moją ostatnią, najświeższą, ulubioną piosenkę:


Podesłane przez przyjaciela. Opanowało mój umysł, serce i ciało od pierwszych minutek i tak zostało... i chyba zostanie na dłużej. Replay'owana non stop w odtwarzaczu.

Dzień 8: Piosenka, którą kiedyś lubiłeś/aś, a teraz jej nie lubisz.
 Ciężki orzech do zgryzienia, naprawdę. Jest kilka zespołów i wykonawców, którzy przestali być jakoś specjalnie lubiani. Powinno to być proste zadanie, a jednak nie było.


Po prostu: czasy Ich Troje przeminęły. Przestałam ich słuchać z nastaniem czasów gimnazjalnych. I po dziś dzień jakoś nie wracam do tych piosenek, nie mam po co ;)

PRYWATA.
Jak zdążyliście zauważyć, ankieta została zamknięta.

Twoje autorskie zdjęcia
  7 (63%)
Zapowiedzi książkowe/filmowe/muzyczne
  0 (0%)
Więcej postów dotyczących Twojego życia
  5 (45%)
Więcej relacji z ciekawych miejsc/wydarzeń
  4 (36%)

Liczba głosów do tej pory: 11 

Cieszę się, że aż tyle osób wzięło w niej udział (dziękuję!), dzięki Wam, wiem już, że kolejne posty będą bardziej osobiste (wyłączając te recenzenckie, oczywiście), zabiorę Was do ciekawych miejsc i pokażę kilka swoich prac. Daliście mi pewność, że takowe posty się przyjmą :)

Jeszcze raz dziękuję kochani! Szykuję również jesienny konkurs, ale to niebawem! 

2013-09-25

Prywatnie, czyli jesienny wpis nie-recenzencki.

Kochani! Nastał ten czas w moim życiu, kiedy wszystko zaczyna opierać się na ważnych decyzjach. Na oderwanie od tego chciałabym zaproponować Wam kilka przyjemnych akcji, które sama chciałabym rozpocząć (chyba, że już istnieją takowe, to dajcie koniecznie znać!). 


Pierwszą, z którą do Was przychodzę jest akcja wymiany listów/kartek pocztowych. Od dziecka kocham pisywać i prowadzić tego typu korespondencje, ale z biegiem czasu, listowych przyjaciół ubyło (niektóre z tych przyjaźni przerodziły się w przyjaźnie realne), a zatem jest tutaj jakaś cudowna osóbka, która tak jak ja kocha pisanie tradycyjnych listów i chciałaby popisać ze mną? O czym? O wszystkim, o tym co nas otacza. 

Jeśli tak, proszę o taką informację na maila: mia.89@wp.pl



Drugą jest w pewnym sensie, poszerzeniem moich blogowych horyzontów. Z pewnością macie ulubione blogi/strony www, do których zaglądacie bardzo często - jakie one są? Proszę tutaj o wymienienie ich w komentarzach :) Z góry dziękuję za pomoc.

Trzecią i przed ostatnią są ciekawe miejsca w Waszych miastach: miejsce, które przyjazne jest czytelnikowi i książce - miejsce, w którym książki są na pierwszym miejscu (księgarnio-kawiarnie, np.), albo miejsca, które wyróżniają się ponad inne. Proszę opiszcie mi je (albo opiszcie na swoich blogach, w mailu do mnie), dzięki temu będę wiedziała, gdzie chodzić w Waszych miastach, gdy akurat trafię tam w swoich podróżach po Polsce. (A może macie ulubione miejsca również za granicą?)

Ostatnią, prośbą właściwie jest pisanie mi o ciekawych akcjach czytelniczych, książkowych, o tym, co ostatnio zauważyliście, co Was zaciekawiło... może macie jakieś ulubione antykwariaty, biblioteki, księgarnie organizujące coś z goła innego? Napiszcie mi śmiało! Zawsze ciekawią mnie takie inicjatywy. 
A może słyszeliście o jakichś blogerskich zjazdach? Imprezach?


Jesień jest czasem nostalgii, który kocham. Napawa mnie zawsze chęcią spróbowania czegoś zupełnie nowego. I odwiedzenia kilku nowych miejsc. :)

Z tego miejsca pragnę Was również zaprosić na zdjęcia w moim skromnym wykonaniu (moje twory do obejrzenia na facebook'u): z chęcią pojeżdżę z aparatem po Polsce i uwiecznię Wasze piękne chwile, portrety nowych twarzy i radości z imprez rodzinnych :) Fotografia jest moją pasją, przede wszystkim i nie ważne, że nie jesteś modelką/modelem, nikogo nie peszę, nie stresuję. Najpierw rozmawiam, zdjęcia mogą być wynikiem zwykłego spotkania na kawę. Lubię impuls, subtelność :) I odwzorowanie Waszych charakterów na zdjęciach. 

Piszcie śmiało, na pewno się dogadamy :)





*zdjęcia zdobiące ten wpis są mojego autorstwa

2013-07-10

Alfabet

Ostatnimi czasy, przebywając w upalnej Warszawie, odnalazłam swoje stare opowiadanie, które zaczęłam pisać od 2009 roku, bodajże... Chciałabym się dzisiaj nim podzielić z Wami i poznać Waszą opinię: co sądzicie o języku, o fabule, o konwencji jaką przyjęłam? 

TEKST OPOWIADANIA:


ROZDZIAŁ A.
Albatrosy. Papierosy w sumie dość popularne. Myślę,że wszystko zaczęło się właśnie od tego jednego skrzętnie skrywanego papierosa. Niczym subtelna reakcja łańcuchowa. Nigdy nie wiesz na co trafisz,aż nagle...pozostaje tylko czekanie. Nie byłam pewna co właściwie robię na tej suto zakrapianej imprezie w rytmach disco-polo lat 90'tych. Jakbym cokolwiek wtedy wiedziała. Stało się jasne,że to miejsce nie jest dla mnie,że to wszystko sprawia,że czuję się gorsza. Nie umiem się przystosować. Wtedy mi to przeszkadzało. Teraz to jest nieistotne. Wszystko kiedyś się zaczyna i kiedyś się kończy, prawda znana w świecie. Siedziałam jak zawsze na jednej z zużytych starych kanap. W ręku kolejny plastikowy kubeczek zapełniony do połowy tanim winem. Wokół gwar, dziwnie zmieszany z dymem tytoniowym, zapachem spoconych ciał. co jakiś czas dało się słyszeć głośny śmiech. Czułam się obco, czułam się bezlitośnie źle, jak zawsze gdy wiedziałam,że nie mam tu swojego udziału. Narkotyki? To nie dla mnie. Myślę,że tamtego dnia wszystko zdawało mi się dziwnym snem polakierowanym kruchym odbiciem mnie samej. I ten papieros. Ten jeden jedyny. Zmienił wszystko. Przez dłuższą chwilę nie zdawałam sobie sprawy,że coś do mnie mówisz... byłeś wyższy niż ja, bladooki z dziwnie sterczącą jasną czupryną, pamiętam to do dziś. Nieśmiały uśmiech, dreszcz emocji i dziwne wibrowanie w brzuchu. I coś niewyczuwalnego w powietrzu. Też to czułeś? Sama nie wiem co mnie opętało. Wzięłam cię za rękę i odeszłam. zniknęłam z tego świata. Byłeś tylko ja i ty, jednocześnie, razem zespoleni. I nicość. Nieskończoność cielesnych zmagań dobra ze złem. Twój pot miał smak oliwy, twój dotyk sprawiał,że płonęłam. Nie zdawałam sobie sprawy jak to jest nie mieć tchu, jak to jest być pozbawioną ducha... A potem? Albatrosy. Jeden jedyny,a jego smak, cierpki i duszący wypełniał moje płuca nieskalaną szarością. Widziałam błysk w twoich oczach, czułam nienamacalne pożądanie i chęć czegoś więcej. Ubrałeś się i wyszedłeś, bez słowa, po prostu. Nie zatrzymałam cię, nie zależało mi. Zmieniłeś mnie, za każdym razem mnie zmieniałeś. Fizycznie i psychicznie byliśmy jednością, a jednocześnie kimś zupełnie odrębnym, innym. Wiem, co czułeś. Ten jeden albatros, zmienił wszystko. Razem z dymem wypuszczanym przez moje ciało, ulatywały gdzieś moje własne zasady- moralność, którą sama sobie wpoiłam. Stałam się takim, jak tym stworzeniem z krwi i kości. Od tamtej pory palę tylko albatrosy. I piję ciemną, mocną, gorzką kawę. I szukam ciebie, choć wiem, że to próżne szukanie. Zdaję sobie sprawę, że ty mnie nawet nie pamiętasz... Czuję jak uciekasz, jak wymykasz się z dnia na dzień, i z nocy na noc z mej własnej pamięci. Czy ty tam naprawdę byłeś? Może tylko w trakcie nikotynowego snu sobie ciebie - ideała-wyśniłam? Krew krąży niemiłosiernie w moich żyłach. Odnajdując ciebie odnajdę swój własny sens. Miłości, której nigdy nie powinno być powiem butnie "cześć", a potem zanurzę się w niej, dam się opętać pragnieniu i zacznę pić, spijać każda kropelkę tej egzystencjalnej ambrozji. Chcę umieć żyć, umieć znowu zapuścić korzenie, iść przez życie z dumnie uniesioną głową. Gdzie jesteś?

Rozdział B.
Babcia. Zawsze była. Opoką była. Światłem była. Nagle zniknęła... Nie potrafię przejść z tym do porządku dziennego. Ból. Rozrywa twą duszę, wysysa wszystkie wspomnienia na wierzch, nie możesz zapomnieć. Bijesz się z myślami, chcesz- nie chcesz, chcesz- nie chcesz. Śmierć mi cię zabrała, zabrała wszystko,co kochałam. Pamiętam, jak chodząc po plaży szukałam muszli wyrzuconych przez spienione fale, czułam się bezpieczna, bo gdzieś niedaleko byłaś ty. Miałam wtedy 13 lat. Uścisnęłaś mą dłoń, przytuliłaś. Podarowałaś miłość, której tak nie wiele mogłam mieć... Słuchałaś, gdy mówiłam, choć rzadko cokolwiek potrafiłam rzec. Zbyt mało cię znałam. Żałuję. Miałam zacząć, przełamać tą gorycz, zacząć od nowa. Zobaczyć cię, nie zdążyłam. Rozmył wiatr wszystko, pozostał kurz i parę zdjęć. Po śmierci mojej babci otoczyłam się wspomnieniami po niej. Szalik, czapka, sweter, nawet ręcznik, który mi tak niedawno podarowałaś...wszystko mi ciebie przypomina. Kolczyki, te na 19-ste urodziny i te na Komunię Świętą. Zawsze pamiętałaś. I co? Teraz mam cię ot, tak skreślić? Skasować Twój numer, jakby cię nie było? Nie mogę... To mnie przerasta. Ciągle nie wierzę. Ty żyjesz! Żyjesz we mnie, we wspomnieniach, w marzeniach... Już cię nie usłyszę... Cisza zalega w Twym pokoju, Twoje rzeczy powoli znikają... Tylko jedno pudełko zostaje. Twoje całe życie zamknięte w jednym pudełku po butach. Zdjęcia, lśniące paciorki różańca, metalowy krzyżyk, książka w zmęczonej czasem okładce i zeszyt zapisany Twoimi rękoma. Zeszyt pełny prozaicznych rzeczy. Przepisy. Uwielbiałaś to. Gotować. Za oknem deszcz, niczym łzy skapuje na parapet i na twarz. Zawsze mnie rozumiałaś, zawsze mi pomagałaś, zawsze... Bóg zawsze zabiera szybko ludzi dobrych... myślę,że zabrał cię, byś już nie cierpiała, nie patrzyła na zło tego świata...jakbyś była dla niego za dobra, jakby sprawiał ci ból...Twoje szare oczy i wesoły uśmiech... zawsze będę pamiętać, nigdy nie pozwolę sobie zapomnieć. Pamiętam jak przygarnęłaś mnie, gdy nie mogłam spać. Wciąż myślałam o Nim. Paliłam papieros za papierosem, nie wiedziałaś co się dzieje, myślałaś może,że mój ojciec...nie...szepnęłam tylko,że nic się nie stało... wiesz,że kłamię, wiem to. kładziesz mi rękę na ramieniu, mówisz bym odpoczęła i,że mogę zostać jak długo tylko chcę. Otwierasz okno, pada letni srebrzysty deszcz. Wystawiam głowę, czuję ciepło na skórze i w sercu. Czuję spokój. Serce zwalnia, uspokaja swój szaleńczy rytm. Zawsze czułam spokój w Twoim domu. Zawsze pełny światła, zawsze cichy, milczący, nostalgicznie rozdarty pomiędzy nowoczesnością a minioną epoką. Dom przekazywany z pokolenia na pokolenie. Deszcz ustaje,a ja z ciepłą herbatą o miodowo-słodkim smaku wychodzę. Ogród żyje. Ożywiony tchnieniem lata. Kwitną róże, hiacynty, maki i różowe różaneczniki. W oddali słyszę trele ptaków, które znalazły tu schronienie, jak ja odnalazły spokój. Czuję krople deszczu na bosych stopach. Podchodzisz, zrywasz rumiane jabłko, częstujesz mnie i mówisz,że zawsze tu będziesz, gdybym czegoś potrzebowała,ale teraz... nie ma cię! To wszystko staje się niewyobrażalne... Gdzie jesteś?

Rozdział C.
Cień.W dzieciństwie, w latach tak odległych, że aż mgłą zasnuta jest pamięć, bałam się cieni wchodzących nocą przez okna. Dziwnie migocące światło na zwór demonów. W dzieciństwie straszono mnie Baba Jagą, wiedźmą z brodawką na twarzy i próchnicą. Bałam się, choć butnie tego nie okazywałam. Szybko przekonałam się, że to żartych dorosłych, którzy z nas, dzieci robią sobie żarty. Mówili, że jestem ich małą cyganeczką, w srebrnych paciorkach i czarnych włosach. Mówili, że piękno jest czymś wiecznym, jeśli się je gdzieś zapisze, zatrzyma, umocni w kanonie. Schemat. Stereotyp. Bałam się cieni, tak jak bałam się zimnych rąk wślizgujących się pod kołdrę, bałam się ich dotyku. Słyszałam szept: 'Nic nikomu nie mów, niech to zostanie naszą słodką tajemnicą', drżałam. Słyszałam jęk, spazm rewolucji. Ugniotłam swoje marzenia. Widziałam nad sobą ciemną sylwetkę, czerń włosów oślepiała. Za oknem deszcz. Cichy tłumiony krzyk. Smak gorzkich cierpkich łez i samorzutne błogosławieństwo końca. Cień odszedł. Pozostał ból, wstyd, który przemykał się cicho po moim ciele jak dreszcz. Aż nagle nastał nowy dzień, nowy koszmar. I cień znowu rozgości się w moim łonie, znowu powędruje zimna dłoń. Podkrążone oczy, blada szklista skóra. Gdy mówiłam, że Cień nie daje mi spać, śmiali się, żartowali, że najwidoczniej zasłużyłam. Starałam się być dobra, grzeczna, nie chciałam więcej tego czuć. Czuć się rozrywaną, tkanka po tkance, czuć misternie uknuty spisek, zmowa milczenia. Czy ktoś słyszał mój krzyk? Oczywiście. Nikt nic nie zrobił, a Cień przychodził co noc. Próbowałam walczyć, byłam zbyt słaba. Siniaki na dłoniach i udach. Udawali, że nic nie widzą. Chciałam uciec, umknąć sile i zaborczości Cienia. Nie mogłam. Rutyna nocnych spotkań wysysała ze mnie wszystko, całą energię. Widziałam jak spinał się po schodach, jak trzeszczały deski naszego starego domu, widziałam Cień na szybie okna. Strach, który potęgowała wizja nieuchronnego. Potem były dwa Cienie. Dwie zimne dłonie. Jedna kobieca. Czułam długie paznokcie wnikające w me ciało. Ból ściskał moje gardło. Pewnego dnia wszystko ustało. Znikł Cień i jego towarzyszka. Wszystko się skończyło, tak tajemniczo jak się zaczęło. Miałam 10 lat, pod buską zaczęły kiełkować mi piersi. Może to był już ten wiek? Wiek, w którym Cień się już młodą kobietą nie interesuje, wszakże to był wymysł dorosłych, by straszyć małe dzieci. Nigdy nie zapomniałam. Co noc po długie godziny czekałam, aż nadejdą. Cień i jego towarzyszka. Nie nadchodzili. Żyłam w błogim uśpieniu. Do lat 16. Wtedy wspomnienia wróciły. Cień wrócił. Przestałam się jednak bać. Policja była tuż za rogiem. Rankiem wymknęłam się z domu. Policjantka, która mnie przyjęła była bardzo wyrozumiała. Pochwaliła moją odwagę. Ja bym to raczej nazwała walką o przetrwanie. Sprawy sądowe ciągnęły się latami.Oskarżono mojego ojca. Kobiety nie odnaleziono. Nie chciał współpracować. Moja mama miała zawał, gdy się tylko o tym dowiedziała. Wieczorami jej nie było, pracowała w szwalni, na nocki. Wracała nad ranem, ubierała nas, pakowałam drugie śniadanie do szkoły i odsypiała ten czas. Nic nie wiedziała o tym,co się działo. Skazano go na 5 lat. Nocami chodził też do mojej siostry i do brata. Nie miał litości. Jego towarzyszka? Czy uda mi się ją odnaleźć i wymierzyć sprawiedliwość? Ty? Gdzie jesteś?


***

Wiem, że dzisiaj bym to troszkę inaczej napisała, zastanawiam się jednak czy ta konwencja się przyjmie, czy się spodoba, czy powinnam pisać dalej? ;) 

2013-07-09

Prywata #xyz

Modelka: Joasia R.
Kochani! Nastały upragnione wakacje. Od ponad tygodnia przebywam w Warszawie u przyjaciółki, a jak Wasze plany wakacyjne? 
Podczytuję aktualnie "Na zachodzie bez zmian", książkę, która od pierwszych stron mnie zachwyciła - czytaliście?

Przy okazji chciałabym powiadomić Was, że wreszcie postanowiłam ujawnić się ze swoją poezją i założyłam na moje wierszowe wypocinki bloga, którego znajdziecie pod adresem: bez---sens.blogspot.com :) Zapraszam serdecznie i proszę o szczere opinie i konstruktywną krytykę!

Zapraszam również do przejrzenie mojej fotograficznej twórczości tutaj oraz do zgłaszania się na sesje zdjęciowe! Nie ma, bowiem nic piękniejszego niż spełnianie się i realizowanie w swojej pasji :)


Powiedzcie, co tam u Was słychać? Jak mijają lipcowe dni? Jakie plany na wakacje/urlopy? Co czytacie, gdy za oknem taki skwar? :)


2013-03-05

Stosik na powrót.

Witajcie kochani! Wstyd mi za moją niesubordynację i ciągłe zapowiadanie powrotu, którego tak naprawdę nigdy nie było. Miało to związek, niestety nie z moimi chęciami... trzy tygodniowa choroba, następnie sesja, skręcenie kostki, kradzież i inne tego typu niemiłe historie, które ostatnimi czasy nawiedziły moje życie, nie pozwoliły mi się skupić na jakiejkolwiek książce na dłużej. Na szczęście, idzie wiosna i mam nadzieję, że przyniesie w moim życiu nieco więcej stabilności i szczęścia, niż ostatnie dwa miesiące...

A tymczasem, stosik. Może nie jest najokazalszy, ale zawiera tak wiele upragnionej literatury! :)





1. Anne Rice, "Taltos", zakup własny, Dedalus
2. Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska, "Irena"- od Wydawnictwa W.A.B., niedługo recenzja
3. Jarosław Grzędowicz, "Pan Lodowego Ogrodu", tom 1, zakup własny
4. Jack Kerouac, "W drodze", zakup własny
5. Andrzej Ziemiański, "Pomnik Cesarzowej Achai", tom 2 od Wydawnictwa Fabryka Słów 



Czytaliście coś ze stosika? Od czego powinnam zacząć? :)

2013-02-11

prywata

Przestaję wierzyć, że ta sesja egzaminacyjna wreszcie dobiegnie końca, jestem już zmęczona. Obiecuję, że wrócę do Was, jak tylko uporam się z samą sobą i z tym wrednym, uporczywym szkolnictwem. Przemęczenie nie sprzyja pisaniu wszelakich postów, także wybaczcie mą nie wylewność dzisiejszą. Zostawiam Was z wierszem, który napisałam już jakiś czas temu... Trzymajcie, proszę kciuki za schorowaną Pandorcię... :)



Serce pęka mi ze zmęczenia. 
Wrażenia pograniczne zanikają
jedno ciało wiele dusz

jakbym nie mogła
zamknąć w dłoni
pierwiastka szczęścia

szczelnie otulić się
płomieniem krwi
rozgrzewającym dłonie

każde pytanie niewypowiedziane
kiełkuje w sercu 

zachłannie pragnę
zachłannie chcę

chcę byś zauważył
chcę byś odwzajemnił
chcę byś nie odchodził

Skrupulatnie zapisuję stan
swojego umysłu
niezmącenie krążące w powietrzu
trafia w czuły punkt

zaczerpnę ze studni nicości
odrobinkę suchości liter ułomnych

i zapiszę po raz ostatni

chcę byś tu był
chcę byś otworzył serce
chcę byś zrozumiał

kasztanowe oczy krążące
po twarzy zdają się nic nie mówić

krnąbrność wszechrzeczy otumania

i z każdym końcem
wszystko staje się jaśniejsze

ze śmiercią mi do twarzy
jedynie pod wodą

nie oddejdę
nigdy nie znajdę miejsca dla siebie
zranione serce zawsze wie więcej

modlitwy drżących ust
szepczą nieskładne pocałunki

już nigdy
przeszłość nie stanie się tą chwilą
już nigdy
przyszłość nie złączy mnie z tobą

zamknij więc mnie w drewnianej trumnie złudzeń
i pochowaj na dnie 
pod wodą
zbyt głęboką
byś mógł pamiętać
byś mógł dojrzeć




~26.11.2012, 23:09, poniedziałek, inspiracje piosenkami Ellie Goulding

2012-12-31

Podsumowanie.

Na wszystkich blogach pojawiają się właśnie dzisiaj notki podsumowujące ubiegły rok. Moje podsumowanie będzie krótkie. Rok 2012 obfitował w wiele wydarzeń, które raz na zawsze zmieniły mnie. Rok 2012, a zwłaszcza jego końcówka stała się dla mnie krzywą dziwnych zdarzeń, które oderwały mnie od blogowania. Rozstanie z partnerem po pięciu, niemalże latach, zmiana miejsca zamieszkania, natłok studenckich spraw, chęć odbudowy swojej samooceny i milion innych, prywatnych spraw i problemów, nie pozwala mi skupić się na czytaniu, czegokolwiek... Oby, rok 2013 był rokiem, w którym będę mogła wrócić do swojej pasji blogowania :) I do czytania, przede wszystkim.

W roku 2012 przeczytałam tylko 49 książek, w tym trzy mangi. Opublikowałam również 11 recenzji "Nowej Fantastyki" (zaległa ukaże się, zapewne już w Nowym Roku). Rok 2012 obfitował również w wiele koncertów, wypadów do kina, o których na blogu nie wspominałam, bo po prostu nie starczało czasu na nic. 

Obiecuję poprawę, a poprawa ta będzie wielka! :)

A w Nowym Roku 2013, pragnę życzyć Wam, kochani, jak największej ilości cudownych książek, lekkiego pióra, spełnienia marzeń, zdrowia i miłości! :)


~ Wasza, zawodna i roztargniona, Pandorcia

2012-11-19

Nie śpię, bo...

Kochani! Po raz kolejny, notka-nie recenzja. Tym razem, pragnę polecić Wam tą stronę na facebook'u: Nie śpię, bo czytam :) Wydaje mi się, że to idealna strona dla moli książkowych, takich jak my :D

Poza tym, że dopiero ta strona ruszyła, szykuje się już konkurs! :)

 Zapraszam w imieniu swoim i mojej przyjaciółki, z którą stworzyłyśmy tą facebook'ową stronę :)

Poza tym, chciałabym serdecznie zaprosić wszystkich na WROCŁAWSKIE PROMOCJE DOBRYCH KSIĄŻEK, które odbędą się w dniach 29.11-2.12 :)


21. Wrocławskie Promocje Dobrych Książek
29 listopada - 2 grudnia 2012

Godziny otwarcia:

29 listopada (czwartek) 12.00-19.00
30 listopada (piątek) 10.00-20.00
1 grudnia (sobota) 10.00-20.00
2 grudnia (niedziela) 10.00-16.00

Miejsce:
Muzeum Architektury

   ul. Bernardyńska 5 (stoiska)
Galeria BWA Awangarda
   ul. Wita Stwosza 32
   (spotkania z autorami)



Więcej informacji, na stronie eventu: http://www.wpdk.pl/ :)



2012-11-12

Nietypowa notka.

Kochani, co prawda powinnam właśnie się uczyć i robić milion innych rzeczy, ale zamiast tego chciałam Was prosić o małą przysługę. Moi cudowni znajomi biorą udział w konkursie (nie, nie musicie nic zrobić!) na spot reklamowy Liberty Direct. Moja prośba dotyczy tego, byście po prostu obejrzeli ten filmik: http://millionyou.com/filmy/ANIOL+STROZ,5951,film.html i dali znać, czy Wam się podoba (lajkować można przez facebook'a, ale ocenić i skomentować można tylko przez zarejestrowanie się na stronie, co trwa tylko chwilkę- byłabym wdzięczna również i za taką pomoc!), jakie macie rady i czy uważacie, że odwalili dobrą robotę- wszystko, co przyjdzie Wam do głowy. Oni i ja będziemy niezmiernie wdzięczni, zwłaszcza, że wszyscy się dopiero uczymy. :)

Film w całości jest produkcją moich znajomych z malutką moją pomocą, a więc: pomysł, realizacja a nawet muzyka! :) Chyba warto docenić? :D

Dziękuję za każdą chęć pomocy, to dla mnie (i dla moich znajomych!) naprawdę ważne :D


Wasza, śpiąca Monia (spot kręcili jeden dzień, od rana do nocy :<)


Pssst, zbieram atrakcje na konkursik, prawie jubileuszowy! :D

2012-09-18

Prywata #2

Kochani, jestem na skraju załamania nerwowego. Mój świat wywrócił się do góry nogami i mimo, że staram się nie poddawać, dopadła mnie niemożność pisania recenzji, ani czytania. W poniedziałek wracam do Wrocławia, przetrawię to wszystko na nowo i mam nadzieję, że wrócę bardzo szybko, bo bez tego mojego małego świata nie potrafię żyć, bez rozmów z Wami :) I bez czytania książek, oczywiście! :D 

Tymczasem, jak szykujecie się do powrotu na uczelnie? :D

PS Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia i za wyrozumiałość! :) 


2012-08-20

Ogłoszenie parafialne.

Zdjęcie, które zrobiłam ostatnio na Mazurach.
Witajcie kochani, tym razem post czysto informacyjny. Pewnie zauważyliście moją nieobecność na blogu... spowodowana była miesięcznym pobytem na moich rodzinnych Mazurach, niestety nie zawsze miałam dostęp do internetu/komputera. Niemniej czytam więcej i więcej. Niedługo zatem nowe recenzje. Niestety mój biedny, wysłużony laptop umarł śmiercią traumatyczną (z czym pogrzebał kilka napisanych już recenzji :P), stąd również opóźnienia recenzyjne. Winny się tłumaczy, to prawda, ale uważam, że należą Wam się również kilka słów wyjaśnienia.

Co do konkursu organizowanego na moim blogu ostatnio... zgłosiło się tak mało osób, że postanowiłam... zawiesić konkurs, a gdy wrócę do Wrocławia (a to nastąpi już we wtorek), konkurs zostanie przeredagowany i do audiobook'a "Pałacu Północy" zostania dodana jeszcze jedna książeczka! :) A osoby, które do tej pory wzięły udział, nadal będą brane pod uwagę (chyba, że zechcą inaczej). Mam nadzieję, że tym razem więcej osób zgłosi się do konkursu- zawsze to większa przyjemność widzieć zainteresowanie i czytać kreatywne twory czytelników :D


UWAGA!
Czy ktoś z czytelników wybiera się na wrocławski POLCON? Jeśli tak, dajcie znać! Rozsypała mi się grupka, z którą miałam pójść na konwent, a jak wiadomo, w grupie raźniej i większy ubaw... napiszcie! :) Może zorganizuje się też jakieś spotkanie blogerów? :D


To by było na tyle, a jak Wam mijają wakacje? :)

Follow