Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2012. Pokaż wszystkie posty

2013-09-09

Jesienne propozycje filmowe


Uwielbiam zasiadać jesiennymi wieczorami, w gronie przyjaciół i cieszyć oczy, uszy doskonałymi filmowymi obrazami i dźwiękami. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam cztery filmy, które w sposób niesamowity wywarły na mnie wrażenie: niektóre w mniejszym, niektóre w większym stopniu... idealne na deszczowe, zimne wieczory.

"Wielkie Nadzieje" (2012), reż. Mike Newell

Podobno jest to adaptacja najbardziej oddająca prozę Dickensa. Podobno takie adaptacje udają się rzadko... Niemniej ten film jest jednym z najlepszych jakie widziałam do tej pory. Doskonale zagrane role (i dobrane!), świetny scenariusz, muzyka i zdjęcia. Ponadto: powieści Dickensa chyba nie trzeba przedstawiać, sama w sobie jest perełką, a film, który nie jest luźną interpretacją, a doskonałą adaptacją takiej perły... Zachwycająca Helena Bonham Carter, doskonała scenografia i kostiumy. Już dawno, naprawdę dawno nie byłam tak wizualnie zauroczona obrazem, który widzę na ekranie. Dziwią mnie oceny na filmwebie, jedyne 6,3/10. Nie wiem czym ten obraz zasłużył sobie na tak niskie loty... niezrozumieniem? W każdym razie, jeden z tych filmów, po który pragnie się sięgać częściej, poznając go niemalże na pamięć.

▲ Moja ocena: 6/6 ▲



"Now Is Good"(2012), reż. Ol Parker

Prawdą jest, że w ostatnim czasie coraz częściej porusza się kwestie związane ze zdrowiem lub, kiedyś uznawane za temat tabu, nieuleczalne choroby. "Now Is Good" nie odbiega od tego schematu. Główna bohaterka, grana przez znakomitą w każdym filmie Dakotę Fanning, musi zmierzyć się z chorobą, która wymyka się spod kontroli. Nie jest to jednak melodramatyczna opowiastka ze wzruszającym zakończeniem. Nazwałabym ten film czymś pomiędzy dramatem a romansem. Duży nacisk, bowiem położony jest na relacji głównych bohaterów. Ogromnym plusem jest nastawienie chorej dziewczyny: brak zamykania się w sobie, pragnienie wypełnienia wszystkich marzeń etc. Jednak, gdybym miała zrobić listę najlepszych filmów o tej tematyce, "Now Is Good" raczej by się tam nie znalazł. Mimo ciężkiego emocjonalnie tematu, jest w tym filmie jakaś płycizna.
Niemniej, dla osób pragnących dawki emocji, podanych w smaczny sposób, film jak znalazł.

▲ Moja ocena: 3+/4= ▲


"Ginger & Rosa"(2012), reż. Sally Potter
Jest to trudna historia. Emocjonalnie ciężka do udźwignięcia, wrzynająca się w skórę i przyprawiająca o dreszcze. Skomplikowana, piękna w kompozycji obrazów i charakterów. Dwie przyjaciółki, Ginger i Rosa znają się od niemowlaka. Spędzają ze sobą każdy wolny czas, próbują nowych, czasem zakazanych dla nich rzeczy. Pewnego dnia, tajemnica Rosy zostaje wyjawniona... i już nic nie jest takie samo.
Bardzo dobrze budowane napięcie, niespieszne, wysmakowane obrazowo, doskonale dobrana sceneria do lat, w których jest osadzona fabuła, rok 1962, Londyn. Jestem zachwycona grą aktorską Elle Fanning i Kayi Scodelario, niezwykle utalentowane i bardzo realistyczne w swoich rolach.
"Ginger & Rosa" to nie tylko film o problemach nastoletnich dziewczyn, ale też o wpływie na nie społeczeństwa, rodzin... i o chęci poznania. Chęci bycia zauważonym. O niemym krzyku, który doprowadza do tragedii...

▲ Moja ocena: 4+ ▲


"Nie opuszczaj mnie"(2010), reż. Mark Romanek
Kawałek już czasu temu czytałam książkę, na podstawie której powstał ten film. Pamiętam, jakie silne wywarła na mnie wrażenie - do dziś dzień autor powieści, Kazuo Ishiguro jest moim jednym z ulubionych pisarzy. Podeszłam do adaptacji z dużym dystansem. Szczerze powiedziawszy, bałam się jej.
Kathy, Ruth i Tommy są przyjaciółmi w szkole, która przygotowuje żyjących tam ludzi do zostania dawcami. Dawcami organów. Historia wypełniona jest wszechobecną klęską. Antyutopia, jak się patrzy. Film do końca tego nie oddaje. Widz jest w pewnym stopniu zdezorientowany. Sielankowe obrazy, kontrastują z emocjonalnym obciążeniem, to jest główna zaleta tego filmu. Strasznie nie podobała mi się Keira Knightley, nie jestem uprzedzona do tej aktorki, ale w tym filmie wydawała mi się strasznie sztuczna. Zachwyciła mnie natomiast Carey Mulligan, niesamowicie autentyczna.
Film potrafi zachwycić, zwłaszcza jeśli nie porównuje się go z książką, potrafi wprawić w zadumę i skłonić do refleksji. Takie filmy uwielbiam.

▲ Moja ocena: 5▲



Oglądaliście? Co sądzicie?

2013-08-18

Byzantium (2012)

Zaczynam coraz bardziej ufać swoim przeczuciom i intuicji, coraz rzadziej bowiem mnie zawodzą. Tym razem nie zawiodły jeśli chodzi o spontaniczny wypad z przyjacielem Julianem (klik, klik) do kina na film, o którym zaczęło być głośno kilka miesięcy temu. Nie lubię nagonki medialnej ani wszelakich medialnych "boom'ów" na daną powieść/film/muzykę. Uwielbiam sama odkrywać, co jest dobre, rzadko kierować się słowami, które wypowiadają dziennikarze: ot taka ciemna strona mojej dziwnej osobowości ;) Ale nie tym razem (w końcu wyjątki potwierdzają regułę ;p), a sam film zrobił na mnie ogromne wrażenie...
Reżyseria: Neil Jordan
Scenariusz: Moira Buffini
Na podstawie: Moira Buffini "A Vampire Story" (sztuka)
Zdjęcia: Sean Bobbitt
Rok produkcji: 2012
Produkcja: Irlandia, USA, Wielka Brytania
Gatunek: dramat, fantasy, thriller
Czas trwania: 118 min
Obsada: Gemma Arterton (Clara), Saoirse Ronan (Eleonor), Sam Riley (Darvell), Caleb Landry Jones (Frank)

Z "Byzantium" jest jak z dobrym ciastem: nie chcesz by się nigdy skończył. Może to porównanie nie jest zbyt adekwatne, co do treści filmu (chociaż...), ale oddaje cały sens, który chciałam zawrzeć. Nie ma się dość tego filmu. Ja nie miałam go dość...

Film ten opowiada historię dwóch kobiet: starszej Clare i młodszej Eleonor. Kobiety te skrywają tajemnice, uciekając przez wieki. Gdy je poznajemy, ponownie udają się w podróż, ścigane przez tajemnicze typy pragnące ich zguby...


Pojawiają się w jednym z nadmorskich miasteczek. I to właśnie w nim odnajdują zgubioną przeszłość i swoją własną przyszłość...

Film jest opowieścią o rodzicielskiej miłości, która pokonała wieki. I każdą z przeszkód. Nie jest to film stricte o wampirach,  cała ta wampirza otoczka jest tłem dla relacji międzyludzkich i rozważań na temat czasu. Przepięknie skomponowane utwory muzyczne sprawiły, że pokochałam ten film jeszcze bardziej. Czas przestał istnieć dla mnie, niemalże jak dla samych bohaterek. Film pełen zwrotów akcji, napięcia, melancholijnych kadrów, które mnie urzekły, prostoty (nie prostactwa), która dociera do najgłębszych zakamarków naszych dusz. Genialne kreacje aktorskie sprawiają, że film ogląda się jak projekcje własnych marzeń (bądź koszmarów), doskonale dobrane role.


Czytałam już wiele opinii na temat tego filmu, wiele było negatywnych, ocena na filmwebie również do wysokich nie należy (troszkę ponad pięć), zastanawiam mnie taki stan, nie dlatego, że jestem filmem zachwycona, z czystej ludzkiej ciekawości. Film, jest, owszem trudny w odbiorze, jest głębszy i potrzeba (tak myślę) kilka chwil, by zrozumieć, co autor miał na myśli... Jednak jeśli osoby nastawiają się na horror z dużą ilością krwi, muszę ich ostrzec: to nie jest tego typu film!

Wszystko w tym filmie tworzy idealne  komponenty: wszystko ma swoje miejsce i czas, wszystko ze sobą tworzy piękny obraz, który zachwyca i skłania do refleksji. Mój przyjaciel powiedział, że film jest momentami przewidywalny, ale nie w rażący sposób i jest opowieścią o czasie - muszę się zgodzić z tymi słowami. Czas jest tutaj materią, która odgrywa niesamowitą rolę, nie tylko poprzez cudownie zrekonstruowane wspomnienia bohaterek. Cudowny motyw.


Polecam, dla osób, które szukają całkiem innej opowieści o wampirach, która posiada głębię, wzrusza i skłania do refleksji.

Moja ocena: 6

***

Jak widać, zmiany nastały. Zmiana nazwy wiążę się z tym, że blog przestał być tylko zapisem refleksji dotyczących książek :) Zmiany te były mi wielce potrzebne i poinformuję większość z Was pisząc o tym na Waszych blogach :) Ale to z czasem... 

2013-07-14

***

Spędziłam czas
analizując
każdy pierwiastek
naszego słodkiego
nie-bycia

wszystko po to
by zamknąć się
w czarnej otchłani
zwątpienia

kimże jestem, że moje
serce nie chce przestać płonąć?

kimże jesteś, że potrafisz
wprowadzić tak wiele
chaotycznej monotonii?

wystarczyła chwila
by umrzeć u
zacząć topić się
we własnej tęsknocie



[15.12.2012 r., sobota, 16:53]

2013-07-09

pod wodą

Serce pęka mi ze zmęczenia.
Wrażenia pograniczne zanikają
jedno ciało wiele dusz

jakbym nie mogła
zamknąć w dłoni
pierwiastka szczęścia

szczelnie otulić się
płomieniem krwi
rozgrzewającym dłonie

każde pytanie niewypowiedziane
kiełkuje w sercu

zachłannie pragnę
zachłannie chcę

chcę byś zauważył
chcę byś odwzajemnił
chcę byś nie odchodził

Skrupulatnie zapisuję stan
swojego umysłu
niezmącenie krążące w powietrzu
trafia w czuły punkt

zaczerpnę ze studni nicości
odrobinkę suchości liter ułomnych

i zapiszę po raz ostatni

chcę byś tu był
chcę byś otworzył serce
chcę byś zrozumiał

kasztanowe oczy krążące
po twarzy zdają się nic nie mówić

krnąbrność wszechrzeczy otumania

i z każdym końcem
wszystko staje się jaśniejsze

ze śmiercią mi do twarzy
jedynie pod wodą

nie oddejdę
nigdy nie znajdę miejsca dla siebie
zranione serce zawsze wie więcej

modlitwy drżących ust
szepczą nieskładne pocałunki

już nigdy
przeszłość nie stanie się tą chwilą
już nigdy
przyszłość nie złączy mnie z tobą

zamknij więc mnie w drewnianej trumnie złudzeń
i pochowaj na dnie
pod wodą
zbyt głęboką
byś mógł pamiętać
byś mógł dojrzeć




~26.11.2012, 23:09, poniedziałek, inspiracje piosenkami Ellie Goulding

2013-03-07

Les Miserables. Nędznicy (2012)

Z wielkim trudem składam słowa. Kilka miesięcy minęło zanim zaczęłam na nowo tu pisać. Tym razem postaram się nie znikać. Znikanie bowiem nie pomaga, nie rozwija, a uwstecznia. Chciałabym narzucić sobie rygor, pewną dozę masochizmu. Może mi się to w końcu uda. Systematyczność, niech się stanie mym przyjacielem. I pomoże uporać się z życiowym chaosem... A tymczasem wracam z recenzją filmu, który ostatnio wywarł na mnie kolosalne wrażenie i zapełnił godziny. "Les Miserables. Nędznicy" 


Reżyseria: Tom Hooper
Scenariusz: William Nicholson
Na podstawie: powieści Victora Hugo, "Nędznicy"
Zdjęcia: Danny Cohen
Rok produkcji: 2012
Produkcja: Wielka Brytania
Gatunek: dramat, musical
Czas trwania: 157 min
Obsada: Hugh Jackman (Jean Valjean), Russell Crowe (Javert), Anne Hathaway (Fantine), Amanda Seyfried (Cosette), Eddie Redmayne (Marius)

Zwięzły opis z filmweb'u doskonale oddaje sedno samej fabuły, nie zdradzając przy tym zbyt wiele, także skorzystam z niego i zacytuję:


"Adaptacja powieści Victora Hugo. Były więzień Jean Valjean dzięki pomocy biskupa zdobywa pozycję i zaczyna pomagać biednym i uciśnionym. Wciąż jednak prześladuje go inspektor Javert."
Postać Vicota Hugo jest znana niemalże wszystkim, a "Nędznicy" pod każdą możliwą postacią występują w różnych sferach naszego życia, czy to przez lekturę szkolną, czy przez wizytę w Teatrze... Co jest właściwie takiego w tym utworze, że potrafi fascynować i do dziś dzień nie traci na aktualności? Był głosem ludu. Uciemiężonych, niewolników, skazańców, wygnańców... Film oddaje każde z emocji, których mogli doświadczyć. Przyznam się, szczerze, że książki nie czytałam. Przeczytam, to jest bardziej niż pewne. 

Co sprawiło jednak, że film stał się jednym z moich ulubionych? Słowa, dźwięki i obraz- cała kompozycja harmonijnie ze sobą współgrająca, tworzy coś naprawdę pięknego. Doskonale dobrana obsada aktorska (choć przy panu Jackman'ie bym się zastanowiła- ma naprawdę dobry głos, ale strasznie mi tu nie pasował, nie do tej roli... nie do końca), piękne scenografie przywodzące na myśl scenografie raczej teatralne niż filmowe; doskonałe teksty piosenek i doskonale zaśpiewane (zwłaszcza, moje serce skradła Anne Hathaway, zasłużenie dostała Oscara za rolę w tym filmie), przepiękne kostiumy i zdjęcia. 


Kluczem do sukcesu "Nędzników" nie było jednak tylko to. Fabuła budująca napięcie, wzruszająca, wprawiająca w osłupienie i patetyczna przy całym tym brudzie i ubóstwie bohaterów... Wszystko niewspółmiernie scalone i przeszywające. 

Do tej pory piosenki pochodzące z tego filmu chodzą mi po głowie, każdą znam już niemalże na pamięć. A odtwarzając je w myślach mam przed oczami fragmenty filmu. Tak wielkie zrobił na mnie wrażenie, tak mocno pokochałam ten film, jak żaden inny (oprócz "Across the Universe") musical. A w tej dziedzinie bywam kochliwa ;)

Moja ocena: 6!



2012-08-28

Inna, sezon 1


Tytuł oryginalny: Awkward.
Rok produkcji: 2011/2012
Produkcja: USA
Gatunek: serial tv, komedia
Czas trwania: 20 minut
Obsada: Ashley Rickards (Jenna Hamilton), Beau Mirchoff (Matty McKibben), Brett Davern (Jake Rosati), Nikki Deloach (Lacey Hamilton) i inni.
Potrzebowałam wytchnienia od ciągłego chaosu w moim życiu. Potrzebowałam czegoś, co w jakimś, minimalnym choćby sposobie pozwoli mi zapomnieć o swoich problemach osobistych. Siostra namówiła mnie na obejrzenie pierwszego sezonu "Innej" jakiś czas temu. Skończywszy pierwszy sezon (i zacząwszy drugi) postanowiłam podzielić się moimi refleksjami na temat tego serialu.



Jenna jest jedną z typowym amerykańskich nastolatek- wolałaby nie wyróżniać się niczym. Schować się w tłumie, żyć w spokoju. Niestety, jest życiowym pechowcem. Przez głupi wypadek cała szkoła huczy od plotek na temat jej rzekomej próby samobójczej. Chłopak, w którym jest zadurzona nie chce 'upublicznić' ich związku- woli, by nadal pozostał tajemnicą. Seria dziwnych zdarzeń prowadzić do momentu balu zimowego, w którym nasza bohaterka wreszcie zaczyna być w pełni szczęśliwa.

"Inna" to serial, który skierowany jest głównie do nastolatek. Poruszane są w nim typowe dla nastolatek problemy, problemy ukazywane z perspektywy dziewczyny. Wiele osób może się w pewnym stopniu utożsamiać się z bohaterką. Mnie urzekł charakter Jenny i jej przyjaciółek- każda inna, każda mająca całkiem różne problemy, a jednocześnie tak dziwnie bliska. 

Może nie stałam się fanką serialu, ale z pewnością jest to jedna z lepszych produkcji dla nastolatek z kategorii seriali obyczajowych i komediowych zarazem. Bardzo dobry obraz współczesnej młodzieży- nie tylko tej amerykańskiej.

Nigdy, chyba nie wyrosnę z tego typu filmów/seriali. Przypominają mi one moje własne szkolne czasy i problemy z jakimi i ja, przecież, również się borykałam. Seriale, których akcja toczy się w szkole, tak jak i filmy są w moim osobistym rankingu zawsze wysoko, ot taki dziwny sentyment :)

Polecam, zwłaszcza nastolatkom, ale i nie tylko.  Każdy może znaleźć tutaj coś dla siebie :)

Moja ocena: 4
Follow