Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 96 minut. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 96 minut. Pokaż wszystkie posty

2013-08-21

W krainie czarów (2008)

Czy mieliście kiedykolwiek ochotę zniknąć z tej rzeczywistości i przenieść się do całkiem innej? Rzeczywistości, w której czulibyście się najlepiej, rzeczywistości, która maskowałaby każdy problem? Czy mieliście kiedykolwiek wrażenie, że dzieje się coś wbrew Waszej woli? 

Ten film pełen jest takich pytań, pytań, które wraz z rozwojem fabuły zyskują odpowiedzi. Zaskakujące niekiedy i niekiedy pełne emocji. To jest bowiem film wypełniony emocjami po brzegi.
Tytuł oryginału: Phoebe in Wonderland
Reżyseria: Daniel Barnz
Scenariusz: Daniel Barnz
Zdjęcia: Bobby Bukowski
Rok produkcji: 2008
Produkcja: USA
Gatunek: dramat
Czas trwania: 96 minut
Obsada: Felicity Huffman (Hillary Lichten), Patricia Clarkson (Panna Dodger), Elle Fanning (Phoebe Lichten)
Film opowiada historię dziewięcioletniej Phoebe, która boryka się z pewnym problemem. Problem ten z upływem czasu staje się coraz bardziej dokuczliwy. Dziewczynka nie chce jednak przyznawać się do niczego rodzicom, boi się. Rodzice zaczynają zauważać zmiany w zachowaniu córki, zwłaszcza, gdy po raz kolejny zostają wzywani na wizytę u dyrektora szkoły, do której uczęszcza Phoebe. Pewnego dnia, dziewczynka zauważa na szkolnym korytarzu ogłoszenie dotyczące naboru do szkolnego przedstawienia. Postanawia się zgłosić, w końcu "Alicja w Krainie Czarów" to jedna z jej ulubionych książek. Dopiero na próbach, dziewczynka zaczyna czuć się swobodnie. Odkrywa również, że zaczyna żyć tą sztuką znacznie bardziej niż jej rówieśnicy...


Film ten obejrzałam razem z moim przyjacielem Julianem (http://inner--sound.blogspot.com/), jest to bowiem, jeden z ulubionych jego filmów. Nie zdradzaj mi jednak z fabuły praktycznie nic, film oglądałam z zapartym tchem. Zachwyciło mnie kilka istotnych elementów: oprócz ciekawie skonstruowanej fabuły, mistrzowska gra aktorska, zwłaszcza małej Elle Fanning (siostry Dakoty). Dawno, naprawdę już dawno, nie widziałam takiej autentyczności w grze aktorskiej - nie tylko dziecięcej. 

Ta autentyczność sprawiała, że nie mogłam oderwać oczu od monitora, i razem z dziewczynką przeżywałam kolejne ujęcia i sceny. Wyzwalała we mnie niesamowite emocje. Sprawiała, że chciała jej pomóc, ulżyć w cierpieniu. Potrząsnąć ślepymi rodzicami. Chciałam ją, mimowolnie ochronić...

Historia ta niesie ze sobą ogromny przekaz emocjonalny. Skłania do refleksji. Daje nadzieję, wzrusza. I uczy. Uczy widzieć, nie popełniać błędów, umieć słuchać. I w porę zareagować. Stawić czoła problemom i wygrać z nimi. Lekko bajkowy klimat, piękna muzyka i zdjęcia - tworzą na swój nietuzinkowy sposób, obraz, który może zachwycić. Nie tyle wizualnie, co kompozycyjnie. Jest bowiem w tym filmie wszystko dokładnie przemyślane. 

"W krainie czarów" to film o wyrównanym, bardzo dobrym poziomie. Zafascynowała mnie rodzina Lichtenów, oddanie rodziców, ich niesamowite córki, które odbiegają od ogólnie pojętego wzorca. Mądre, ciekawe świata, umiejące docenić sztukę, np. balet. Schemat rodziny odbiegający od "normy", potrafi, sam w sobie wzruszyć. 

Do kogo skierowany jest ten film? Na pewno do osób, które szukają niesztampowego, ciekawego i emocjonalnego kina psychologiczno-obyczajowego. Dla osób, które nie boją się otwierać oczy na nowe doświadczenia. Dla osób, które szukają wzruszeń i głębokiej refleksji. Tutaj znajdziecie to wszystko, przyprószone szczyptą humoru i dziecięcego uśmiechu.

Polecam.




Moja ocena: 6


2011-02-23

Megamocny (2010)

Kolejna produkcja animowana, która przypadła mi do gustu to "Megamocny". Amerykańskie społeczeństwo wychowane na filmach i komiksach o super bohaterach wkracza w nową erę. Nie każdy super bohater może być super od razu, czasem potrzeba kilku lat, by odnalazł siebie i swoją prawdziwą drogę...
Tytuł oryginalny: Megamind
Reżyseria: Tom McGrath
Rok produkcji: 2010
Produkcja: USA
Gatunek: Film familijny, Animacja, Sci-Fi,
Czas trwania: 96 minut
Poznajemy Megamocnego w chwili, gdy jego dotychczasowe życie ulega diametralnej zmianie- opuszcza w pośpiechu swoją rodzinną planetę mając zaledwie kilka miesięcy (jeżeli dobrze pamiętam), planetę, która przestała istnieć wchłonięta przez czarną dziurę. Po drodze w spotyka inne zbłąkane kosmiczne dziecię, które tak jak nasz bohater trafia na Ziemię. Różnica polega na tym, że ów dziecię-później znany jako Metro man, trafia do zamożnej, dobrze usytuowanej rodziny, gdy nasz bohater trafia do więzienia... od chwili spotkania Megamocny i Metro man stają się zażartymi wrogami...
Świetna animacja, doskonały dubbing i ciekawa fabuła- to wielkie zalety tego typu produkcji. Uwielbiam siadać w kinowym fotelu i zanurzać się w tym animowanym, całkowicie odrębnym świecie niczym się nie przejmując... I tym razem się nie zawiodłam, historia z morałem, który był już oklepany chyba z milion razy w przeróżnych produkcjach (nie tylko animowanych)- każdy złoczyńca może odnaleźć dobrą drogę i zmienić się na lepsze. Najfajniejsze w Megamocnym jest to, że sam bohater jest bardzo ludzki- jest tak samo, jak my podatni na wpływy i jak my, popełnia błędy, z których potem czerpie naukę.
Polecam nie tylko dla najmłodszych, świetne kino z pozytywną dawką dobrego humoru! :)
Moja ocena: 5
Follow