Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

2015-08-07

Mini eksperyment fotograficzny


Jakiś czas temu, spontanicznie z moją siostrą postanowiłyśmy zrobić taki mini eksperyment fotograficzny. Panuje bowiem przekonanie, że dobry fotograf i telefonem komórkowym zrobi dobre zdjęcia. Postanowiłam się zmierzyć i podjęłam wyzwanie.

2014-09-19

Sherlock BBC, Cosplay

Wzruszają mnie moje zdjęciowe przygody. Dzięki nim poznaję niesamowitych, cudownie utalentowanych i przesympatycznych ludzi. Wnoszą w moje życie odrobinę nadziei i radości wspólnego tworzenia. Są kreatywni a praca z nimi zawsze przebiega w radosnej, śmiesznej niekiedy atmosferze! Tak właśnie pracowało mi się z moją drogą Tino.



Tino jest niesamowitą rysowniczką, która sprzedaje swoje dzieła w tym oto sklepie (głównie fandomowe, Sherlock'owe np. :D). Tino ma również tumblr'a, na którego już kiedyś Was zapraszałam. 

To nasza druga wspólna sesja, ale w planach jest kilka kolejnych, bo to dziewczę jest niesamowicie kreatywne i pełne pozytywnej energii. Tino mnie zawsze na sesjach rozwala i zawsze wykrzesa ze mnie 200 % :D Współpraca idealna.

Przedstawiam Wam zatem naszą ostatnią, sierpniową współpracę:

Modelka: Tino
Cosplay: Sherlock BBC







Lepsza jakość zdjęć, oczywiście na facebook'u.

Psst. Oglądacie Sherlock'a? :D

2014-08-27

glossy green make-up


Od dziecka nęciły mnie zawsze kolorowe cienie, szminki i wszelka kolorówka, którą moja ciocia, babcia czy mama posiadała. Podkradałam lakiery do paznokci i malowałam ukradkiem rzęsy. To był bardzo wczesny, przedszkolny czas, w końcu się znudził i przerzuciłam się na farby i kredki, ale jakiś sentyment do kolorów pozostał (widać to chociażby po mojej kolekcji pomadek, lakierów do paznokci i cieni... - chcecie zobaczyć co posiadam w swojej kolekcji?). Później na nowo odkryłam magię makijażu będąc w liceum i tak sobie eksperymentowałam. Nadszedł jednak czas by pójść o krok dalej, w końcu nie lubię stać w miejscu. Nadarzyła się ku temu niesłychana okazja, mój Wilkeł podarował mi w prezencie paletkę cieni ze Sleek'a, Garden of Eden, w której się zakochałam od pierwszego wejrzenia. Jej zbytnio przedstawiać nie trzeba, ale muszę przyznać, że zaskoczyła mnie jeszcze bardziej niż myślałam.


Po pierwsze, przepiękne i solidne opakowanie paletki. Mega eleganckie.  Po drugie kolory i ich jakość:

(wybaczcie niechlujne zdjęcie z "brudną" paletką, ale jest w stałym użyciu i nie ma opcji, by wyglądała inaczej na dłużej)


Pigmentacja niesamowita. Trwałość cieni przekroczyła moje wyobrażenia, nawet bez użycia bazy, cienie wytrzymują kilka godzin, bez żadnych poprawek - mega wielki plus. No i sama kompozycja paletki pozwala na wykonanie tak wielu, różnych makijaży i dziennych i wieczorowych... Moja kosmetyczna miłość.

Wracając do makijażu... Zdaję sobie sprawę, że zielone cienie etc. niezbyt pasują niebieskookim pięknościom, są raczej przeznaczone dla brązowookich kobiet, ale tak bardzo nam obu te zielenie ze Sleek'a się spodobały, że postanowiłyśmy złamać ten schemat. I tak oto powstał ten makijaż:


Na twarzy Agi mamy jedynie Krem BB z Garniera (link do tego produktu) dla cery jasnej. Róż na policzkach jest naturalny, lekkie muśnięcie maskarą, lekkie podkreślenie oka, czarną kredką do oczu. Cienie, których użyłam do stworzenia tego makijażu to (w odpowiedniej kolejności):
  1. Bazą naszego makijażu była soczysta, ciemna zieleń, TREE OF LIFE, nałożona na trzy czwarte powieki, lekko zblendowana i wykończona, w zewnętrznym kąciku oka, cienkim pędzelkiem w formie "kreski" (zakończonej tzw. "jaskółką")
  2. Drugi cień, który nałożony został w wewnętrzny kącik oka i zblendowany, to cień FIG. Położyłam też jego odrobinę na dolną powiekę, na linii wodnej. 
  3. Trzeci i ostatni kolor na powiece, to FAUNA, która na zdjęciach (robionych późnym popołudniem/wieczorem) wygląda na ciemniejszy niż jest w rzeczywistości: jest po prostu cieplejszy.

Jak podoba się efekt?





Tak jak mówiłam, jestem makijażowym laikiem, zapaleńcem bardziej niż kimś profesjonalnym, więc jeśli macie jakieś rady, chętnie ich posłucham. 

I napiszcie koniecznie czy chcielibyście więcej takich tutoriali, czy ogólnie makijażowych moich poczynań.

2014-07-22

TOMB RAIDER 2013


Bardzo lubię współpracować z Julią, zawsze potrafimy się porozumieć i nasze wizje są bardzo spójne. Przyjechała do mnie na zdjęcia z Katowic, piątkowego upalnego dnia. Przemierzyłyśmy pół miasta, by dostać się w wymarzone miejsce, gdzie przeżyłam lekkie rozczarowanie - zlikwidowano piękną, kamienistą plażę. Niemniej jednak udało nam się znaleźć idealne miejsce do zdjęć. Zobaczcie sami efekty naszej pracy okupione potem i pogryzieniami komarów (bezlitosne krwiopijce ;p).

Modelka: Julia Aleksandra
Cosplay: TOMB RAIDE 2013 (Lara Croft)
Miejsce: Leśnica













I jak wrażenia? Które ze zdjęć przypadło Wam najbardziej do gustu? :)


______________________
Więcej zdjęć na facebook'u.

2014-07-16

Red is new black.




Bez zbędnych słów, zapraszam Was na zdjęcia z przesympatycznym, młodym i ambitnym mężczyzną, który stał się moim przyjacielem od pierwszego spotkania ponad rok temu :)

Model: Adam S. (maxmodels)












Zdjęcia w oryginalnej kolorystyce oraz w lepszej jakości: tutaj.


2014-06-20

Wymemłanie wewnętrzne


Przechadzam się cichutko po pustym mieszkaniu. Palę, słucham, szukam siebie. Ubrana w stary sweter, skarpetki nie do pary i koszulkę mojego mężczyzny z Blind Guardian. Próbuję odnaleźć zgubiony czas i zgubioną wenę. Chce mi się. Pisać, ale wszystkie pomysły lądują w wersjach roboczych. Sięgam po kolejną książkę i odkładam zniechęcona. Wypaliłam się, spopieliłam myśli. Utkana rzetelnie własna jaźń nagle stała się na nowo białą kartką, niezapisaną, czystą. Niesplamioną atramentem. Co począć? Jak zacząć? Co właściwie ze sobą mam zrobić?

Nakryta, ciemnobrązowym kocem, który dostałam wieki temu od swojej mamy, z czarną herbatą w himowym* kubku, skrobię na blogu słowa. Do Was, do siebie samej. Niemoc twórcza, niemoc życiowa, która nagle zapadła, jak sroga cisza przed burzą, zdaje się zataczać coraz szersze kręgi. Boli ten pustostan twórczy. Ty też masz tak? Jak sobie radzisz z chwilowym brakiem jakiejkolwiek wiary w siebie, czy w to, co tworzysz? Nie, to nie jest brak wiary, tylko dziwne zniechęcenie, do wszystkiego. Czegoś brakuje, jakiegoś małego pierwiastka, jakiejś przyprawy. Pędu życia. Jego smaku. Czuję się zawieszona w próżni. Wyssana z energii życiowej płynącej w krwiobiegu.
Mam jednak na to sprawdzone sposoby, chciałabym podzielić się nimi z Wami, zasiać nić porozumienia i zjednoczyć się w bólu z tymi, którzy tak, jak i ja czasem bledną, a ich miejsca w czasie i przestrzeni stają się ugorem, który czeka na zagospodarowanie z nowym optymizmem i wiarą.



1. Czytam. Książki, które pobudzają myślenie i skłaniają do refleksji. Książki, dzięki którym zaczynam czuć coś więcej, coś innego. Doprowadzają mnie do łez, albo napawają optymizmem, tak potrzebnym w tych ciężkich dniach. 

2. Czytam blogi, które wskrzeszają we mnie chęć trwonienia czasu na grafomańskie/pisarskie zapędy. Zatem czytam:
  • tattwa.pl - nie ma lepszego bloga, w którym żywiołowość tekstu zapada na długo w moje myśli i duszę. Pół dzisiejszej nocy (ah ta bezsenność!) spędziłam na czytaniu jej bloga. Dziękuję za pobudzenie i nocne rozmyślania.
  • pawelbielecki.in - kolejny, jakże bliski memu sercu. Za każdym razem czytam z wypiekami na twarzy, język, którym operuje, wpaja we mnie chęć rozwoju. Chyba nikt w blogosferze nie potrafi swojego tekstu zamienić w tak idealny literacki słowotok. Dziękuję za chęć tworzenia. Po prostu.
3. Słucham, słucham dużo. Albo nie słucham wcale, bo czasem cisza jest plastrem dla ranionej duszy. A jak słucham to słucham piosenek, które w patetyczny sposób mnie wzruszają, dotykają jakiejś struny we mnie, gdzieś głęboko i poruszają. Bywa też i tak, że muzyka buduje we mnie napięcie, spokojnie narastające: tworzyć, chcę tworzyć. I rodzi się słowotok, rodzi się idea, rodzi się chaos, który tak uwielbiam. Muzyka zawsze ma na mnie leczniczy wpływ, bo gdy się wszystkiego odechciewa, tylko ona mi pozostaje. Zamykam się w pokoju, gaszę światła i leżę ze słuchawkami, odczuwając. Staję się tylko czuciem. Zbawczym czuciem.


4. Oglądam. Filmy. I znowuż powielam schemat: chcę czuć, odczuwać. Być poruszona. Poprzez połączenie obrazu, ścieżki dźwiękowej, fabuły. Macie takie filmy, które zawsze Was poruszają? Oglądam również zdjęcia na blogach, które zawsze wprawiają mnie w zachwyt. Głównie dlatego, że pokazują miejsca, które kiedyś odwiedzę (ah, słodkie marzenia!), głównie są to te blogi:
  • mammamija.pl - pięknie widzieć tak szczęśliwą rodzinę. Serce mi się raduje, gdy oglądam te uśmiechnięte twarze i miejsca, które razem odwiedzają. 
  • adamantwanderer.blogspot.com - Ula jest niesamowita, podróżuje po całym świecie praktycznie sama. Spełnia swoje marzenia, nie potrafi usiedzieć na dłużej w jednym miejscu i kibicuję jej z całego serca i po trosze zazdroszczę możliwości. Z każdym jej postem, obiecuję sobie, że sama będę tak podróżować z moim A., jak wszystko się ustabilizuje. Na początek cel do osiągnięcia: Praga i polskie góry. Zobaczymy, co będzie później. Motywujące bardzo.
5. Nie ma nic lepszego na takie dni jak spacer, czy spotkania z przyjaciółmi. Nie zawsze jest to możliwe w tym pełnym pośpiechu świecie, każdy ma swoje życie, swoje własne problemy i obowiązki, ale czasem wystarczy pół godziny z najlepszymi ludźmi tego świata, żeby poczuć, że żyję. Mimo, że zdarzają mi się chwile (jak każdemu), kiedy to jestem przytłoczona ludzkim tłumem i mam ochotę na chwilę dla samej siebie, ludzie są dla mnie ważni, najważniejsi, bo to oni swoim uśmiechem i radością wypełniają mi dni i sprawiają, że chcę żyć pełnią, pełniej, najpełniej. 

Monotonność życia zabija wszelkie przejawy twórczej egzystencji. Leżenie w łóżku i walczenie z choróbskiem pustoszącym organizm również. Mam nadzieję, że Wasze życie będzie pełne barw (tego Wam życzę z całego serduszka!), pełne uśmiechu i twórczego zapału. Idę szukać swojego, zregenerować własny koloryt. Obudzić się z letargu i zacząć działać. Zmobilizować wszelkie siły, by umieć trwać i cieszyć się z tego trwania. Czas rozpocząć przygotowania do wielkich zmian (znowu, kolejnych), do wielkich przygód! Nie mogę się już doczekać, co czas mi przyniesie.

Dziękuję, że mogę trwać tutaj z Wami i zawsze miło mi Was gościć na moim blogowym poletku i rozmawiać z Wami, cieszyć się z Wami, smucić z Wami. Po prostu.

PS Właśnie zauważyłam, że jakiś czas temu o niemocy twórczej pisała również Riennahera, odsyłam również do niej :)

_____________________________________________
* kubek z ulubionym zespołem zawsze na propsie
|Zdjęcia zrobione w Ogrodzie Botanicznym we Wrocławiu.|

2014-04-25

(no) saint

Czasami wystarczy impuls, chwila, by pochwycić pomysł i przejść spontanicznie do realizacji. Tak też było w przypadku zdjęć z moją siostrą. Przed ostatni dzień mojego pobytu na Mazurach, późne popołudnie, nieznośny ból głowy i motywacja mojej siostry. Oto co wynikło z naszej, krótkiej sesji:









Modelka: Ewa (blog)

Jak wrażenia? Macie jakieś uwagi, sugestie? :)

2014-04-12

Marzec w skrócie.

Z małym poślizgiem zjawiam się z postem prezentującym zdjęcia z marca, które zostały wrzucone na instagrama i zapisujące w pewien sposób moje wspomnienia. Zawsze jak przygotowuję tego typu posty, widzę ile cudownych dni przeżyłam, ilu wokół siebie mam cudownych ludzi. Zdaję sobie często też sprawę, jak długo dane wspomnienie może we mnie żyć i ładować w dalszym ciągu baterie. Śmieszne, że dla mnie instagram stał się kolebką wspomnień - może to tandetne, maistreamowe, ale mam straszną frajdę zawsze, gdy do nich wracam. A marzec był miesiącem, który wypełniony był przez przyjaciół, miłość i jakąś taką życiową radość, nawet jeśli po drodze wystąpiły komplikacje zdrowotne. 

Marzec był dla mnie w tym roku życzliwym miesiącem...

Mój elfi mąż!
Elfia (?) Mona
Dorwałam się do mężowych klawiszy i sobie próbowałam przypomnieć jak ich właściwie używać... :D
Cudowne tulipany od męża na Dzień Kobiet :)
Uwielbiam takie niespodzianki, ta od Pyrki
Dla tej książki złamałam swoje jedyne postanowienie noworoczne: zakaz kupowania książek = czytanie tego, co mam na półce. Nie mogłam się oprzeć. 
Rysunek Pyrki powstały ze zdjęcia mojego autorstwa :) Model: Julian
Prezent od męża: kubek-obiektyw! :D
Dobry film i najlepsze, mężowe towarzystwo! :)
Koszulka od przyjaciela, Petera :)
Na Pyrkon w tym roku znowuż się nie wybrałam, ale za to moja droga Karolina przywiozła mi niespodziewajkę w postaci autografu od Kobiety Ślimak z Chatolandii! :)
Cudowny prezent od Asi: Chibi wersja mnie i mojego męża! :D

Ten miesiąc był miesiąc?em dziękczynnym. Z całego serca dziękowałam losowi za piękno tych chwil, za rozmowy do późna, za uśmiech nie schodzący z twarzy, za każdy z tych podarunków, który w moim serduszku ma specjalne miejsce już na zawsze. Dziękuję Wam, że jesteście! :)




Follow