Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 216 stron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 216 stron. Pokaż wszystkie posty

2014-12-10

Madika i berbeć z Czerwcowego Wzgórza, Astrid Lindgren

W czytelniczym świecie są książki, które nigdy się nie starzeją. Zmieniają liczbę lat od pierwszej publikacji, okładki, czasem tłumaczenia, ale treść nadal jest aktualna. Treść, która potrafi dotrzeć do szerszego grona, nie ważne w jakim wieku by to grono było. Są książki w naszym czytelniczym świecie, które nie mają targetu, które czytają i dzieci i dorośli z takim samym zapałem. O jednej z tych książek dzisiaj chcę Wam opowiedzieć. O książce, która wywołała we mnie wiele emocji. Książce, która teoretycznie jest przeznaczona dla dzieci, a którą ja czytałam z wielką przyjemnością.


"Madika i berbeć z Czerwcowego Wzgórza" autorstwa Astrid Lindgren (autorki lubianej i szkolnej, niegdyś, lektury "Dzieci z Bullerbyn") to opowieść o pewnej sympatycznej rodzinie mieszkającej w magicznej szwedzkiej wiosce. Madika ma młodszą siostrę, Lisabet, która jest tytułowym berbeciem. Cała rodzina mieszka na malowniczym Czerwcowym Wzgórzu. Madika i Lisabet przeżywają różnego rodzaju przygody wśród pól i lasów, wśród sadów i stogów siana. A przygód tych jest niesamowicie dużo! Przykładowo, Madika w szkole zaraża się wszami, które w popłochu mama przegania razem z Alvą, gosposią. Któregoś dnia z kolei, Madika wdaje się w bójkę z Mią, która jest najbardziej niegrzeczną dziewczynką w szkole. Zostaje wyzwana, by wejść na dach szkoły po drabinie przeciwpożarnej, podczas drzemki dyrektora. Innego dnia dziewczynki nocują u wujostwa, pomagają w sianokosach, karmią kurczęta i tęsknią za rodzicami, którzy wyjechali na kilka dni do Kopenhagi. Madika jest odważną dziewczynką, z wielkim i ciepłym sercem. Jest szczęśliwa, że mieszka w tak pięknym miejscu.


"Madika i berbeć z Czerwcowego Wzgórza" to ciepła opowieść, pełna emocjonujących zdarzeń i niosąca wiele refleksji. Często, podczas czytania wracałam myślami do swojego dzieciństwa, które obfitowało w podobne, ciepłe, ale i też zwariowane sytuacje. Jest to książka, którą z pewnością poleciłabym osobom, które chcą przenieść się w ciepły, sympatyczny świat. Osobom, które czasem pragną być, choć przez chwilę dzieckiem, popatrzeć na nowo oczami dziecka na otaczającą rzeczywistość. 

Zachwyciły mnie ilustracje do książki autorstwa Ilon Wikland, zachwyciły mnie morały z niej płynące (nie nachalne, subtelne, jednak zrozumiałe nawet dla dziecka), zachwyciło mnie ciepło, które niesamowicie otulało moją duszę w te mroźne, grudniowe wieczory. 

Tytuł oryginału: Madicken och Junibackens Pims
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Tłumaczenie: Anna Węgleńska
Ilustracje: Ilon Wikland
ISBN: 8310112699
Liczba stron: 216
Książka szwedzkiej pisarki, Astrid Lindgren jest książką, która wymyka się spoza ramy literatury dziecięcej. Jest jedną z tych książek, które rodzice będą przeżywać razem ze swoimi pociechami. Mądra, niosąca naukę i rozrywkę.

Po raz kolejny odkryłam jak wielką pisarką była pani Lindgren. Potrafi swoją opowieścią zjednoczyć pokolenia i łamać barykady ludzkich serc wplatając w nie szczęście chwili, gdy czyta się którąś z jej książek. 


* * *

Dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za książkę, dzięki której przez chwilę, na nowo poczułam się dzieckiem.

2011-11-04

Sfinks, Graham Masterton

Będąc ostatnio w bibliotece postanowiłam sięgnąć po tą książkę- zwłaszcza, że Masterton już od dawna jest moim jednym z ulubionych pisarzy :) Doskonała lektura na podróż pociągiem (sprawdzone na własnej skórze!)- mimo to, zawiodłam się troszkę...


Graham Masterton urodził się w Edynburgu 16 stycznia 1946 roku. Jego dziadkiem był Thomas Thorne Baker, znakomity naukowiec, który wynalazł DayGlo i jako pierwszy przekazał zdjęcia przez radioodbiornik. Po ukończeniu szkoły Whitgift w Croydon pracował jako dziennikarz w „Crawley Observer”. W wieku 24 lat został mianowany na współpracownika „Penthouse” i „Penthouse Forum”. Początkowo pisał poradniki seksuologiczne, jednym z których była „Magia seksu”. Zadebiutował jako autor horrorów w 1976 roku książką o tytule „Manitou”, na podstawie której po dwóch latach nakręcono film o tym samym tytule. 



Tłumaczenie: Cezary Ostrowski
Tytuł oryginału: Sphinx
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2007 (data przybliżona)
ISBN: 83-7359-304-6
Liczba stron: 216

Młody waszyngtoński dyplomata Gene Keiller spotyka na przyjęciu niezwykle atrakcyjną i seksowną, a przy tym tajemniczą kobietę. Zauroczony urodą Lorie - pół Francuzki, pół Egipcjanki - pragnie poznać ją bliżej. Wydaje się, iż nad życiem dziewczyny ciąży jakieś fatum. Jej zachowanie odbiega daleko od normalności. Nie zważając na te niepokojące fakty, ani ostrzeżenia przyjaciół. Gene kontynuuje znajomość, która po kilku tygodniach zostaje uwieńczona małżeństwem. Już podczas pierwszej nocy okazuje się, iż w ciele pięknej żony kryje się bestia...
[źródło: okładka]

Akcja książki rozkręca się powoli. Powoli też odkrywamy mroczną tajemnicę Lorie... co tylko doskonale buduje napięcie i wzmaga ciekawość. Gene w irytujący i naiwny sposób próbuje pomóc Lorie, która razem z matką uknuła całkowicie inny dla niego plan. Wszystko się z czasem zapętla, nabiera tępa i staje się chaotycznie wciągającą historią, pełną strachu, miłości i obsesji... na tle rytuału drapieżnej bestii- tytułowego Sfinksa... 
Przyjemnie się czytało, ale mimo to zawiodłam się na zakończeniu... To jedna z najmniej ciekawych (według mnie) książek tego autora- pomysł naprawdę fajny, świetnie przedstawieni  bohaterowie i miejsca (bardzo obrazowo), ale nie wykorzystano potencjału całej historii. Może i taki był zamysł autora, nie wiem. W każdym bądź razie, dla mnie, było czegoś za mało. 

Moja ocena: 3+

2010-07-16

Plaża Muszli, Marie Hermanson

Witajcie! :) Właśnie przed chwilą skończyłam czytać powieść autorstwa Marie Hermanson, więc będzie recenzja "na żywo" ;) Wybaczcie możliwość wystąpienia nieskładnych, poplątanych zdań, ale to ze względu na godzinę- już dosyć późno, a nie chcę odkładać pisania na później, bo zapomnę o tym, o czym chciałam napisać ;) Zanim jednak przystąpię do recenzji, garść info o autorce :


Marie Hermanson urodziła się w 1956 roku w Goeteborgu na zachodnim wybrzeżu Szwecji, gdzie nadal mieszka ze swoją rodziną. Tam też studiowała dziennikarstwo, literaturoznawstwo i socjologię. Podczas studiów pracowała w szpitalu psychiatrycznym, później jako dziennikarka w prasie codziennej. Opublikowała osiem powieści w tym jedną nominowaną do Augustpriset w 1995 i jedną nagrodzoną tytułem najlepszej powieści 2005. "Plaża muszli" z roku 1998 stała się w Szwecji bestsellerem. Jej książki przetłumaczono na wiele języków. Trafiły na półki księgarskie w Niemczech, Holandii, Danii, Norwegii, Islandii, Grecji, Włoszech, Rosji, Czechach i Egipcie.


"Plaża muszli" jest kolejną powieścią rodem ze Skandynawii, którą udało mi się przeczytać. Opowiada o Ulrice, która jako dziewczynka spędza co roku lato nad morzem w południowo-zachodniej Szwecji wraz z barwną i kontrowersyjną rodziną Gattmanów. Na muszelkowej plaży rozgrywają się najważniejsze i najpiękniejsze chwile jej życia. Gdy jednak pewnego razu znika w tajemniczych okolicznościach adoptowana przez Gattmanów hinduska dziewczynka, harmonia tego miejsca zostaje zaburzona, a letni dom pustoszeje. Dorosła Ulrika wraca do zatoki muszelek dopiero po dwudziestu czterech latach, by pokazać swoim synom rajską plażę swojego dzieciństwa, ale makabryczne odkrycie, którego przypadkowo dokonuje wraz z nimi, rzuca nowe światło na tajemnicę sprzed lat. Poznaj tajemnice rodziny opętanej przeszłością.
Źródło: tanio.pl
Od pierwszej strony powieści czuć tajemnicę, a losy Ulriki i Kristiny oraz Mai, adoptowanej córki rodziny Gattmanów przeplatają się i dopiero na samym końcu powieści wyjaśnia się owiane tajemnicą zniknięcie Mai. Niesamowite obrazy fiordów, krystalicznie niebieskiego morza i surowych skał rysują się przed oczami tak wyraźnie, że niemal czuje się chropowatość szkierów i wypukłość muszli w jasnym piasku. Wszystko jest żywe i barwne, postaci są naszkicowane celnie, ale nie nachalnie, z dozą minimalistycznej oszczędności, z której słyną Szwedzi. Mimo wszystko wydawało mi się, że rozdziały kończą się w pół słowa, że są niedopowiedziane, że czegoś im brakuje- jakiejś zgrabnej pointy, nie wiem. Gdy czytam powieści zazwyczaj czuję, że dany rozdział, bądź książka kończą się w odpowiedni sposób i w odpowiednim momencie- tutaj wydawało mi się, że zabrakło paru słów. Powieść jak dla mnie skończyła się za szybko, jakby bez wyjaśnienia- zupełnie jak przelotny kochanek, który pozostawia nas same, bez pożegnania po wspólnie spędzonej nocy. Czuję lekki niedosyt, mówiąc (a właściwie pisząc ^^) zwięźle. Myślę jednak, że mogę ją polecić, bo historia naprawdę wciąga i zostaje na dłużej w pamięci :)
Na zdjęciu pamiątka z wakacji, które spędziłam w Świnoujściu z moim Łukaszem :) Muszelki nazbierane w naszym pięknym morzu ^^
Moja ocena: 4+

Pozdrawiam serdecznie! :)
Follow