Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 90 minut. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 90 minut. Pokaż wszystkie posty

2013-05-26

Przelotni kochankowie (2013)


Tytuł oryg.: Los Amantes pasajeros
Reżyseria: Pedro Almodóvar
Scenariusz: Pedro Almodóvar
Rok produkcji: 2013
Produkcja: Hiszpania
Gatunek: komedia
Czas trwania: 90 min
Obsada: Javier Cámara (Joserra); Carlos Areces (Fajas); Lola Dueñas (Bruna); Cecilia Roth (Norma Boss); Blanca Suárez (Ruth); José María Yazpik (Infant)
Nie spodziewałam się, że spontaniczny wypad do kina z przyjacielem, właśnie na "Przelotnych kochanków", będzie tak doskonałym pomysłem. Film ten potwierdza tylko, jak bardzo jestem zakochana w filmach Almodovara, Almodovara w każdej postaci, nie tylko tej dramatycznej :)


Film opowiada historię pasażerów oraz załogi samolotu, który kurs obrał na Meksyk. Niestety przez niedopatrzenie pracowników naziemnych, samolot zmuszony jest awaryjnie lądować na którymś z hiszpańskich lotnisk... Część pasażerów została odurzona środkami nasennymi, by nie wzbudzać paniki, która by w takiej sytuacji, tylko zaszkodziła. Reszta pasażerów domyśla się, że dzieje się coś złego... a sami Stewardzi próbują rozładować atmosferę podając alkohol, śpiewając... 


Niektórzy dopatrują się w tym filmie odezwy Almodovara, "ku pokrzepieniu serc"- dla nie znających sytuacji w Hiszpanii, przypominam: dopadł ich największy w historii kryzys gospodarczy. Nie chcę rozwodzić się na ten temat, na pewno sam reżyser chciał w pewien sposób jest z rodzimym krajem, poruszył więc wątek bankructwa, przekrętów, drugich szans i w niepowtarzalny sposób dodaje otuchy. 

Film ten, jak dla mnie jest przesympatyczną, czarną komedią. Satyrą na otaczający świat i zachowania ludzkie w czasie sytuacji kryzysowych. Rozbawił mnie do łez, ale i zmusił do refleksji. Każdy film Almodovara posiada drugie dno, które subtelnie ukryte czasem udaje nam się odkryć. Uwielbiam tą warstwowość w jego filmach. Kocham specyfikę kreacji aktorskich, kocham ten niepowtarzalny klimat i każdą z postaci- są soczyste, żywe, pełne pasji.


Już dawno nie bawiłam się tak dobrze na filmie w kinie. Polecam serdecznie, nie tylko fanom reżysera :)

Moja ocena: 6


2010-07-13

Łuk (2005)

Ostatnio, gdy choroba mnie zmogła i nie mogłam spać obejrzałam na tvp 1 film rodem z Azji pod tytułem "Łuk". Czemu piszę o tym filmie? Co jest w nim tak wyjątkowego, że o nim wspominam?
Tytuł oryginalny: Hwal
Reżyseria: Ki-duk Kim
Scenariusz: Ki-duk Kim
Produkcja: Japonia, Korea Południowa
Rok produkcji: 2005
Zdjęcia: Seong-back Jang
Czas trwania: 90 minut
Gatunek: melodramat

Film opowiada o uczuciu pomiędzy staruszkiem, a nastoletnią dziewczyną. Oboje mieszkają na łodzi dryfującej u wybrzeży Korei. On żyje z pieniędzy wędkarzy, których okazjonalnie zwozi na pokład. Ona przepowiada im przyszłość. Oboje wydają się być zadowoleni z takiego układu, do momentu gdy dziewczyną nie zaczyna interesować się jeden z młodych wędkarzy. Po pewnym czasie nastolatka zakochuje się w nim i pragnie uciec z łodzi, której nigdy wcześniej nie opuszczała. Jednak staruszek tak łatwo z niej nie zrezygnuje - planuje poślubić dziewczynę w jej siedemnaste urodziny.
 
Na początku miałam sprzeczne uczucia jeśli chodzi o ten film. Pierwszy raz się spotkałam z tego typu filmem, gdzie przy maksimum treści stosuje się minimum słów. W całym filmie jest być może pięć pełnych zdań. Krótkich zdań. Bezokoliczników. Coś niesamowitego. Ten film opowiada nie tylko o miłości, ale i o dojrzewaniu do zmian, do podjęcia decyzji. Przepiękna muzyka, znakomita gra aktorów. Polecam każdemu, nie tylko tym, którzy lubią kino azjatyckie :)
Jeśli już oglądaliście ten film, co o nim myślicie? :)
Moja ocena: 4+
Follow