Jak silna potrafi być tęsknota? I ile człowiek może wytrzymać, żyjąc w ciągłej niepewności i skrywając ciągle tajemnicę? Ile jest w stanie człowiek z siebie dać, by odnaleźć dziecko, które zniknęło i nigdy nie wróciło? Miłość i smutek przepełniają każdą stronicę tej książki...
O Anne Cassidy, autorce "Z tęsknoty za Judy" pisałam już wcześniej, przy okazji recenzji "Gdzie jest Jennifer?" :)
tłumaczenie: Monika Kowaleczko-Szumowska
tytuł oryginału: Missing Judy
wydawnictwo: Stentor/Kora
data wydania: 2009 (data przybliżona)
ISBN: 9788361245353
liczba stron: 192
Judy zaginęła osiem lat temu. Kim, jej siostra, która się nią opiekowała obwinia się o to, co się stało. Judy miała wtedy pięć lat. Po latach ciszy i braku jakichkolwiek śladów, Policja trafia na pewien trop. W rodzinie budzi się nadzieja na zakończenie tej sprawy, choć już nikt nie wierzy, że mała żyje...
"Z tęsknoty za Judy" to książka poruszająca dość przemilczany w literaturze temat- dzieci, które zniknęły i nigdy się nie odnalazły. Temat ciężki, bo nasycony wielkim żalem, tęsknotą i cierpieniem, ale pokazany w przystępny sposób: retrospekcje z miejsca zdarzenia pomieszane są z tymi z teraźniejszości, gdzie Kim ma już siedemnaście lat, a całe dnie spędza na uczelni. Jednak życie Kim zatrzymało się, gdy tylko zdała sobie sprawę, że już nie odzyska siostry...
Książka ta niesie ze sobą wiele refleksji, człowiek zaczyna doceniać, to, że ma obok siebie swoje rodzeństwo. Poczucie straty w tej książce, co prawda dominuje, ale nie jest najważniejsze- najważniejsza jest miłość, która utrzymuje rodzinę w nieustannych poszukiwaniach i próbach odnalezienia Judy.
Brakowało mi jednak czegoś w tej książce, czegoś, co złapało by mnie za serce i nie pozwoliło mi oderwać się od niej. Może to już nie ten wiek? ;)
W każdym bądź razie, książka ta jest godna polecenia, przeczytałam ją jednym tchem podczas podróży z moich rodzinnych Mazur, doskonale umiliła mi czas.
Moja ocena: 4

