Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 208 stron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 208 stron. Pokaż wszystkie posty

2012-05-20

Kolor magii, Terry Pratchett

Książek Pratchetta chyba przedstawiać nikomu nie trzeba, ba samej postaci autora większości czytelnikom przestawiać nie trzeba. Jest to jeden z tych autorów, który przyciąga całym sobą coraz to szersze grono odbiorców. Jego cykl książek o mistycznym i przepełnionym magią Świecie Dysku zna wiele osób- nie tylko miłośnicy autora. Moim ambitnym, osobistym wyzwaniem jest przeczytanie każdej książki ze Świata Dysku w chronologii- tak, jak została napisana (wydania polskie troszkę różnią się z tymi angielskimi, co można zauważyć tutaj). Pierwszą w kolejności jest "Kolor magii", książka, która w sposób niebywały wprowadza nas w świat przedstawiony, klimat i dynamikę fabuły powieści Sir Pratchetta.



Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Tytuł oryginału: The Colour Of Magic
Seria/cykl wydawniczy: Świat Dysku, tom 1
Data wydania: wrzesień 1994
ISBN: 978-83-7469-097-3
Liczba stron: 208 s.

"Kolor magii" to historia niedoszłego maga Rincewinda, który pewnego dnia spotyka zaiste dziwnego człowieka - pierwszego w historii Turystę, czterookiego Dwukwiata. Dwukwiat przybył do najstarszego i najbogatszego w zabytki miasta Świata Dysku, Ankh-Morpork z ciekawości. W swojej rodowitej krainie, pełnej złota, jest urzędnikiem znudzonym swoją codziennością. Pewnego dnia zatem zabrał swój bagaż (cóż to za dziwny bagaż o stu nóżkach!) i wyruszył w podróż. Tak się złożyło, że jedynie Rincewind znał język przybysza. Razem wpadli w niezłe tarapaty, gdy tylko wieść o bogatym przybyszu rozniosła się po mieście...


Muszę przyznać, bez bicia, że zanim przeczytałam tę książkę, obejrzałam film telewizyjny, który został nakręcony w 2008 roku i zrealizowany przez reżysera Vadima Jeana, a scenariusz napisał we współpracy z samym autorem. Książka, więc nie była dla mnie zbyt dużym zaskoczeniem (mimo, że film oglądałam ze trzy lata temu!). Niemniej bawiłam się prześwietnie! Specyficzny humor, wartka akcja, coraz to nowsze przygody maga-nieudacznika i wiecznego optymisty-turysty są jednymi z moich ulubionych ze Świata Dysku
Za każdym razem, gdy sięgam po książkę Pratchetta wiem, że to będzie przygoda niemalże nie do opisania. Świat przedstawiony jest tak bogaty w wszelkiego rodzaju stwory, miejsca i samych postaci, których ledwie możemy sobie wyobrazić- nasza wyobraźnia ma niezłe pole do popisu! Każda z istot, każdy bohater (nawet nie główny, ale poboczny) ma indywidualny charakter. Są niemal namacalny, z krwi i kości. Wykreowani i, niekiedy przerysowani. To właśnie lubię najbardziej- mnogość charakterów, mnogość światów i mnóstwo miejsca dla dobrej zabawy i doskonałego spędzenia czasu. 
Każdy jednak musi wyruszyć w tą podróż ku fantastycznej przygodzie sam! :)

Polecam, bez dwóch zdań.

Moja ocena: 5

2012-03-02

Koniec gry, Anna Onichimowska

Sięgając po tą cieniutką powieść nie miałam żadnych wyobrażeń, postanowiłam nie zaglądać do żadnych Waszych recenzji (oczywiście nie zawsze mi się to udawało :D), ani wyrabiać sobie zdania przed przeczytaniem. Wielkie było moje zatem zdziwienie, gdy odkrywałam kolejne losy Alka i osób z jego otoczenia...

Anna Onichimowska (ur. w Warszawie) - poetka, prozaik, dramatopisarka, autorka książek dla dzieci, młodzieży i dorosłych oraz scenariuszy radiowych, telewizyjnych i filmowych, w latach 1995 - 2003 przewodnicząca polskiej sekcji IBBY (International Board on Books for Young People), obecnie członek zarządu.

Wydawnictwo: Znak emotikon
Data wydania: styczeń 2012
ISBN: 978-83-240-1752-2
Liczba stron: 208

Śmierć brata-bliźniaka skłania Alka do zanurzenia się we wspomnienia i cała historia opowiedziana w powieści Anny Onichimowskiej, to dziwnie nie-nostalgiczna retrospekcja. Alek, nastolatek mieszkający w małej miejscowości pod Warszawą jest tuż przed maturą. Zrządzeniem losu musi szybciej dorosnąć niż przypuszczał. Konflikty, odnajdywanie własnego "ja" i popełnianie błędów- tym nacechowane jest życie Alka. 

"Koniec gry" jest to opowieść o drodze, którą każdy z nas musi przejść, by odnaleźć własne miejsce, własny czas, ale przede wszystkim o dojrzewaniu do podjęcia pewnych decyzji, o stawieniu czoła prawdzie. Nie jest to tylko historia nastolatka- geja szukającego akceptacji i własnego celu w życiu, ale również o nietolerancji, zaściankowości polskiej. O tym, że inność budzi niczym nie uzasadniony strach i o tym, jak bardzo mogą skrzywdzić nas najbliżsi...

Powieść czyta się nadzwyczaj łatwo i przyjemnie, mimo że porusza dość delikatny temat. Jedynym minusem może być niedopasowanie fabuły, czy raczej jej elementów do świata, jaki miała imitować: przykładowo, modny facebook oprócz "lubię to!" posiada w powieści znacznik "nie lubię tego!". Zdarzają się takie drobne potknięcia, ale one, w gruncie rzeczy nie wpływają na odbiór powieści.

Moja ocena: 4-

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję!

2011-07-20

Dotyk ziemi, Wu Wei

Wu Wei to nie tylko pseudonim autora, ale i również jedna z zasad taoistycznych, która mówi o tym, że należy pozwolić rzeczom istnieć zgodnie z naturą, a zdarzenia mają biec tak, jak biec mają, bez wszelkiej ingerencji i narzucania czegokolwiek. Po chińsku wu wei (kliknij, by dowiedzieć się więcej) znaczy "niedziałanie". "Dotyk ziemi" jest zbiorem wierszy, myśli, które dotknęły moją duszę głęboko i, które sprawiły, że na kilka chwil serce przestało mi bić.

Niestety o samym autorze Yorku Jordanie, który przybrał pseudonim Wu Wei w internecie nie mogłam znaleźć, może ktoś z Was ma jakieś informacje dotyczące autora? :)  


 Autor: York Jordan (pseudonim: Wu Wei)
Wydawnictwo: KOS
Ilość stron: 208
ISBN: 978-83-60528-22-8

 Ciężko mi pisać, bo nazbyt emocjonalnie podchodzę to tej książeczki. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że ta licząca sobie zaledwie 208 stron książeczka to swoisty manifest (nie tylko taoistyczny!), nawołujący do ludzi. Ludzi, którzy zagubili się w tym materialistycznym świecie, gdzie żądza pieniądza i materialne bogacenie się stała się niemalże epidemią. Wiersze, myśli zawarte w "Dotyku ziemi", próbują w nas zasiać ziarenko uszanowania dla darów ziemi, dla siebie samych i zasiać wiarę w ludzkość.

Piękne słowa, których fragmenty z przyjemnością pragnę Wam przedstawić:

Kliknij, aby powiększyć :)

Wiem, że z pewnością część z Was nie czytuje takich książeczek, ale słowa mają moc i myślę, że słowa zawarte w każdym z rozdziałów mają niesamowitą moc, szkoda tylko, że posiadają tak znikomą liczbę czytelników. 

W każdym bądź razie polecam!
Moja ocena: 6.

Dziękuję serdecznie za egzemplarz recenzyjny!

2011-05-29

Skóra, Adrienne Maria Vrettos

Podczas czytania tej książki zawładnęły mną emocje. Książka skierowana jest głównie dla nastoletnich czytelników, ale nawet ja, znalazłam w niej wiele. I właśnie czytając "Skórę", po cichu zastanawiałam się, gdzie była ta książka, kiedy ja byłam nastolatką? Gdy będę miała, w przyszłości własne dzieci, na pewno zachęcę je do przeczytania tej powieści, mimo że traktuje na bardzo trudny temat.

Adrienne Maria Vrettos wychowała się w południowej Kalifornii. Jej pierwsza powieść "Skóra", została okrzyknięta  Best Book for Young Adults. Adrienne z rodziną mieszka w Nowym Jorku, i można ją odwiedzić na stronie internetowej adriennemariavrettos.com.

 Wydawnictwo: Stentor/Kora
Data wydania: 2007
ISBN: 978-83-61245-08-7
Liczba stron: 208

“Oto myśli, które przychodzą ci do głowy, kiedy po powrocie do domu stwierdzasz, że twoja siostra zagłodziła się na śmierć, a ty padasz na kolana, żeby ją cucić:
1. Moja siostra jest płaska jak deska. W szatni widuję grubych kolesi z większymi cyckami.
2. Kiedy wykrzykuję w twarz siostry jej imię, wydaje mi się, że słyszę głos ojca.
3. Gdzie powinno się naciskać? Pośrodku? Z boku? Z lewej czy z prawej?”

Tak właśnie zaczyna się ta krótka, ale i treściwa powieść... Narratorem jest czternastoletni Donnie, który mając wiele swoich nastoletnich problemów czy to w szkole, czy w domu, stara się w jakiś sposób scalić rodzinę, nie domagając się niczego w zamian. Stara się być silny, choć jest naocznym świadkiem rozpadu- separacja rodziców, anoreksja siostry...

Muszę przyznać, że czyta się ją niezwykle łatwo, napisana jest przystępnie, a nasz młody narrator jest niezwykle barwny. Jak każdy nastolatek zagubiony i niepewny swojej przyszłości. Jest to ciepła opowieść niosąca jednak ze sobą wiele pokładów smutku i refleksji... Nie mogłam się od niej oderwać. 

Mimo, że temat anoreksji poruszany był wiele razy, nigdy nie udało mi się znaleźć książki, która opowiadałaby o uczuciach osób bliskich, nie samych dotkniętych tą chorobą, aż do tej pory... :)

Moja ocena: 5

Polecam serdecznie, zwłaszcza, jeśli ktoś lubi tą tematykę :)

Jestem niesamowicie wdzięczna za egzemplarz recenzyjny!

Follow