Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty

2014-01-15

Igrzyska Śmierci, Suzanne Collins

Pamiętam ten dzień jak dziś. Siedziałam w kinie na adaptacji tej książki i cały czas myślałam o tym, jak mogłam przejść obojętnie obok niej, chociaż czytałam tyle recenzji. Film, a właściwie fabuła skradła moje serce, więc musiałam też zaopatrzyć się w wersję papierową, po prostu nie było innego wyjścia. Od tamtego czasu minęło naprawdę sporo miesięcy, a książka jak kurzyła się na półce, tak się kurzyła. Aż do teraz. Zawsze wolę przeczekać boom na wszelkie zjawisko literackie. Lubię sama odkrywać historie. Tym razem jednak żałuję, że najpierw obejrzałam film (choć, tak jak mój przyjaciel Julian, wszelkie adaptacje traktuję jak dowolne interpretacje - zupełnie jak z poezją, każdy widzi inaczej dane strofy, inaczej je rozumie i inaczej wyobraża sobie dane odczucia). Żałuję, że historię tą poznałam poprzez obrazy, smak słowa pisanego osłabł troszkę, w końcu doskonale wiedziałam co będzie się działo po kolei... Niemniej nie żałuję spędzonego czasu nad książką.

Suzanne Collins swoją pisarską karierę rozpoczęła w 1991 roku jako twórczyni telewizyjnych programów dla dzieci.
Zanim stworzyła bestsellerową powieść "Igrzyska śmierci" będącą pierwszą częścią trylogii o mieszkańcach futurystycznego państwa Panem, napisała  pięcioczęściowy cykle kronik o podziemnym świecie i Gregorze - chłopcu, który odkrywa nieznane nikomu obszary.

Rozpoczynając przygodę z Panem i bohaterami powieści, tak naprawdę nie wiedziałam czego spodziewać się po języku powieści. Wiedziałam, że będzie to prosty język, by jak najlepiej dotrzeć do czytelników, język na tyle obrazowy i mocny, który pobudził wyobraźnię tysięcy czytelników na całym świecie. Język, który potrafił współgrać z wydarzeniami i oddać charakter postaci. Zdziwiło mnie jednak to, że pomimo lekkiej (pozornie) formy i pierwszoosobowej narracji, książkę czytało mi się dosyć topornie. Nie wiem czy to wina tłumacza, czy po prostu mój odwyk książkowy padł mi na głowę już całkowicie... Nie potrafiłam oderwać się od książki, więc czemu tak ciężko mi się ją czytało?

Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
Tytuł oryginału: The Hunger Games
Seria: Igrzyska Śmierci, tom 1
Wydawnictwo: Media Rodzina
Data wydania: 21 marca 2012
ISBN: 9788372786371
Liczba stron: 352

Panem, kraj powstały po zagładzie globalnej, która niemal doszczętnie zniszczyła dobrze znany nam obecnie świat. Rządzony przez okrutne władze, które nie cofnął się przed niczym, by osiągnąć to, czego pragnął najbardziej - zachowania w nienaruszonym stanie luksusów stolicy państwa, Kapitolu i niewolniczej pracy w Dystryktach, niemalże całkowicie odciętych od świata. Na pamiątkę buntu, który wybuchł niosąc ze sobą nadzieję, ale i rozlew krwi, co roku urządzane są Igrzyska Głodowe. Z każdego z dwunastu Dystryktów wybierane są dwie osoby, chłopak i dziewczyna w wieku od dwunastu do osiemnastu lat. Katniss poznajemy w dniu losowania, kiedy to zgłasza się na wolontariuszkę w zamian za swoją siostrę Prim. Od tamtej pory los dziewczyny złożony zostaje na karb jej własnych umiejętności, które doskonalić ma pod okiem swoich opiekunów- Haymitcha (jednego ze zwycięzców Igrzysk z Dystryktu 12) oraz wyznaczonej z Kapitolu opiekunki, Effie. Razem z nią na arenę, gdzie rozpocznie się bój na śmierć i życie trafia Peeta, chłopak, który niegdyś okazał Katniss życzliwość i dobre serce. 

Brutalność świata przedstawionego przeszywa. Rozrywka dostarczana mieszkańcom Kapitolu jest barbarzyńska, brutalna, pozbawiona jakiegokolwiek sensu... ale przecież historia ludzkości wypełniona jest takimi aktami bezsensownej przemocy i śmiercią niewinnych osób. 

Trzymająca w napięciu wartka akcja nie nudzi. Wręcz przeciwnie, sprawia, że nie ma się ochoty odkładać ją nawet na chwilę. Świetnie wyważony klimat powieści, nie nazbyt patetyczny, powiedziałabym nawet, że bardzo realistyczny. Uczucia bohaterów ukazane w mistrzowski, ciekawy, nie sztampowy sposób, poprzez ich charaktery. 

"Igrzyska Śmierci" są opowieścią o utracie niewinności, o odwadze, którą w razie najwyższego zagrożenia, potrafi z siebie wykrzesać człowiek. O sile przyjaźni i miłości przewyższającej strach przed śmiercią. O próbie odzyskania nadziei na lepsze życie. O ponurej rzeczywistości w Dystryktach, biedzie i głodzie tak kontrastującej z przepychem Kapitolu - czyżby metaforą ładu, jaki i w naszej rzeczywistości możemy zauważyć? 

Mądra, niosąca ze sobą wiele refleksji książka. Nie tylko dla młodzieży. Wryła się w moją świadomość bardzo głęboko. I może nie przyniosła nic nadzwyczaj odkrywczego, przeszyła swoim okrucieństwem. Wzruszyła i dotknęła mojej duszy. Po skończeniu, przez dłuższą chwilę milczałam. Sugestywna historia splotła się z moimi myślami i snami. Nie potrafiłam przestać o niej myśleć. Uzależnia, ostrzegam.

Polecam.

2013-08-27

Legenda. Rebeliant, Marie Lu

Do niektórych książek chyba trzeba dorosnąć, co prawda, ta, której recenzję chcę Wam dzisiaj przedstawić, do tego grona nie należy (nastolatką przestałam być już dawno), niemniej z tą książką wiąże się wiele emocji. Książka wydaje się na pierwszy rzut oka lekka, ale im więcej czytasz, dostrzegasz jej antyutopijny charakter... 

Marie Lu to amerykański autor powieści dla tzw. młodych dorosłych. Niegdyś dyrektor artystyczny firmy zajmującej się tworzeniem gier komputerowych Online Alchemy, właścicielka marki Fuzz Academy.

Na wielu już blogach czytałam na temat tej książki wiele różnych opinii, głównie te pozytywne, z którymi w większym stopniu mogę się zgodzić. Jest to bowiem historia, którą połyka się w kilka chwil, wciągająca, mająca zaciekawić czytelnika i wciągnąć w świat przedstawiony i akcję od samego początku... niespodziewanie i ja zostałam wciągnięta w wartką akcję, doskonale skreślone opisy walk, nie męczące, napisałabym nawet, że wysublimowane, ze smakiem. Nie znajdziecie tam wielu bogatych językowo zdań, książka głównie skierowana jest do młodzieży, więc język jest prosty, ale- zaznaczam- nie prostacki. 

Tłumaczenie: Marcin Mortka
Tytuł oryginału: Legend
Seria: Legenda, tom 1
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 2012
ISBN: 9788326504662
Liczba stron: 304

Pierwszy tom trylogii Legenda jest początkiem: to właśnie w tym tomie, logicznie, poznajemy głównych bohaterów, Day'a- rebelianta ściganego przez Republikę i June, cudowne dziecko Republiki, która osiągnęła najwyższy wynik w Próbie (test, któremu poddawani są wszystkie dzieci mieszkające na terenie tego państwa w wieku dziesięciu lat). Ich drogi spotykają się, gdy pewnej nocy w rozpaczliwym akcie próby pomocy swojej rodzinie, Day wdziera się do laboratorium. Przy ucieczce rani starszego brata June... Dziewczyna postanawia pomścić brata i nie spocznie, dopóki nie odnajdzie przestępcy... Czy uda jej się wytropić najbardziej poszukiwanego przestępcy w Republice?

Dystopijny świat przedstawiony: świat zalany przez oceany, kraje podzielone przez walkę o ziemię i surowce, nieustanna wojna i Elektor Primo stanowiący jedyne prawo w Republice. Wciągająca plątanina dwóch światów - bogatych dzielnic Los Angeles, w których nadal jest prąd, dostatek pożywienia, szczepionki na szerzącą się epidemię i ten biedny, gdzie epidemia zbiera największe żniwo, a mieszkańcy najbiedniejszych sektorów pracują zarabiając grosze i kradnąc pożywienie. Ich światy, tak różne łączy jedno - kłamstwo, o którym będziecie musieli przeczytać sami.

Przyznaję się bez bicia - wciągnęłam się. I w świat i w przeżycia bohaterów. Zaczęłam pałać sympatią do każdego z głównych bohaterów bądź wiązać te bardziej negatywne uczucia do całkiem innych postaci. Jest to jedna z niewielu powieści, która skłoniła mnie do postawienia sobie pytania: co by było, gdyby nasz świat tak wyglądał? Co by było, gdyby lodowce stopniały, a oceany zalały świat dzieląc ludzkość bezpowrotnie? Co by było, gdyby okazało się, że rząd jest jedyną władzą, a zwykły obywatel nie ma prawa głosu?

Każde z tych pytań zawsze nasuwa mi się, gdy czytam podobne powieści należące do antyutopii (jeden z moich ulubionych rodzai literackich), zadawane pytania skłaniają do refleksji.

"Każdy dzień oznacza nowe dwadzieścia cztery godziny. Z każdym kolejnym dniem wszystko na nowo staje się możliwe. Obojętne czy żyjesz, czy giniesz, możesz mieć tylko jeden dzień naraz" (str. 298)

Jest w tej książce coś, co przeraża. Wzbudza szczególne emocje, buduje napięcie. Podzielona na dwoje bohaterów ( piętnastoletni, June i Day mają własne rozdziały napisane w ich własnym stylu, są po prostu w całości ich - nawet czcionka różni się diametralnie) daje pełen obraz przeżyć i zdarzeń. Oczami wyobraźni widziałam biegnącego Day'a przez slumsy. Tess, przyjaciółkę chłopaka, kradnącą z bazaru jedzenie. June wykonującą rozkazy swojej przełożonej, komandor Jameson. Wszystko tak realistyczne - dzięki dokładnym opisom, pozostawiającym jednak duże pole manewru naszej wyobraźni. 

Cóż mogę więcej napisać? Ciekawy pomysł w ciekawej odsłonie. Godna polecenia.

Moja ocena: 5






Za egzemplarz serdecznie dziękuję:


2012-09-28

Wybranka bogów, cz. 2, P. C. Cast

Kiedy ostatnio czytałam, a potem zrecenzowałam na swoim blogu pierwszą część "Wybranki bogów", przeczuwałam, że kolejna część będzie znacznie ciekawsza. Nie sądziłam jednak, że przeczytam ją w takim tempie, wracając z moich rodzinnych Mazur. Książka wciągnęła mnie i na nowo przypomniałam dwie wcześniejsze części, które czytałam i bardzo polubiłam ("Przepowiednia" i "Powołanie"). Nie sądziłam jednak, że w trakcie czytania, książka ta wywoła we mnie tak wiele emocji. Jako całość, jest bardzo nierówna, ale podobno, nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy!
Tłumaczenie: Hanna Hessenmüller
Tytuł oryginału: Divine by Mistake
Seria: W kręgu mocy Partholonu, tom 2
Wydawnictwo: MIRA/Harlequin
Data wydania: lipiec 1012
ISBN: 978-83-238-9201-4
Liczba stron : 368
Druga część cyklu W kręgu mocy Partholonu, opowiada głównie o potyczce, jaką są zmuszeni stoczyć nasi bohaterowie (gwoli przypomnienia, Shannon Parker, nauczycielka zostaje nagle przeniesiona do mistycznego Partholonu, gdzie zostaje uznana za Wybrankę Bogini Epony, zostaje poślubiona przez Wielkiego Szamana Centaurów i staje w obliczu najazdu Demonów, Fomorian...) z najeźdźcą. Niestety nie jest to łatwe, zwłaszcza, że Fomorian jest setki tysięcy, a wojowników garstka. Na dodatek na Partholan padła epidemia ospy, która dziesiątkuje mieszkańców, zwłaszcza dzieci i ludzi starszych. Rea (nasza nauczycielka Shannon) musi przedsięwziąć wszelkie starania, by powstrzymać najeźdźców, kosztuje ją to naprawdę wiele wysiłku i poświęcenia... Czy uda się odeprzeć atak nieprzyjaciela? :)

Jest to całkiem inna książka, niż poprzednia część. Jest bardziej dynamiczna, bardziej emocjonalna. Styl autorki, nadal nie jest wygórowany, ale muszę przyznać, że przestał mnie irytować. Bohaterka wreszcie stała się sympatyczniejsza, pełna cech, które w ludziach cenię i szanuję. Klimat książki zaczął przypominać klimat poprzednich części, zupełnie jakbym wróciła w ulubione, dobrze znane mi strony. Ciekawy pomysł na fabułę wreszcie został dobrze rozpisany, w stylu, który mi bardzo odpowiada- w rytmicznych opisach i dialogach, które nadają książce tempa i sprawiają wrażenie, że wszystko, co się dzieje w danym momencie dzieje się w rzeczywistości. Realność scen bitewnych, może nie jest na wysokim poziomie, ale mnie one naprawdę przypadły do gustu- miłe urozmaicenie po wielu opisach z życia Świątyni Epony. Wszystko jest na swoim miejscu, dobrze wyważone (nie tak jak w poprzedniej części) i doskonale wpisane w świat przedstawiony. 

Muszę przyznać, że książka ta, jako całość wywołała we mnie skrajne uczucia, od irytacji do zachwytu, od znudzenia do ciekawości, od obojętności do wzruszenia. Każde z nich sprawiło, że na "Wybrankę bogów" nie można spojrzeć jednoznacznie. Stała się wielowymiarowa, dopiero po przeczytaniu drugiej części. Jeśli ktoś zwątpi w wartość tej książki po przeczytaniu pierwszej części, niech wie, że może popełnić błąd. Wartość książki jest w jej zakończeniu, które burzliwie wryło mi się w pamięć i wycisnęło łzę wzruszenia.

Jeśli chcesz zapoznać się ze światem Partholonu, powinieneś zacząć koniecznie od tej serii, bowiem znacznie lepiej się poznaje pozostałe historie (zwłaszcza w "Powołaniu", gdzie temat Fomorian na nowo powraca) z tego świata, łatwiej dostrzec powiązanie i połączyć wszystkie elementy historii w całość- w jedną, pełną cierpień, ale i radości rzeczywistość, którą albo pokocha się od razu, albo odrzuci, bez zbędnego komentarza.

Moja ocena: 4+




Za egzemplarz serdecznie dziękuję!

2012-09-08

Wybranka bogów, cz. 1, P.C.Cast

Świat Partholonu już w poprzednich częściach (gwoli przypomnienia "Przepowiednia" i "Powołanie") oczarował mnie swoją magią, sympatycznymi postaciami, które stawiane są przed wyborami i przed zdarzeniami, które przewyższają je, ale nie łamią. Były to bowiem opowieści o sile przyjaźni i miłości, która pokona każde przeszkody i każde zło. "Wybrankę bogów" wybrałam znając już ten świat, byłam pewna, że nic mnie nie zaskoczy, że wrócę do jednej z moich ulubionych literackich miejsc i się nie zawiodę... 
Tłumaczenie: Hanna Hessenmüller
Tytuł oryginału: Divine by Mistake
Seria: W kręgu mocy Partholonu, tom 1
Wydawnictwo: Harleguin/MIRA
Data wydania: lipiec 2012
ISBN: 978-83-238-8312-8
Liczba stron: 417
Shannon Parker jest nauczycielką języka angielskiego, pasjonującą się w zbieraniu różnego rodzaju szpargałów, antyków i dziwnych przedmiotów- wszystkiego, co wpadnie jej w oko. Podczas jednej z wypraw na aukcję antyków została oczarowana przez replikę celtyckiej wazy. Waza ta, jak się okazuje posiadała niezwykłą moc. Za jej sprawą Shannon przenosi się z czasów współczesnych, z Oklahomy do czasów zgoła innych. Przenosi się do Partholonu, do krainy nietkniętej postępem technologicznym... krainy, w której ona jest Wcieleniem Bogini i duchowym przywódcą ludności zamieszkującej tę krainę... Gdyby jeszcze był czas na oswojenie się z zastałą sytuacją... niestety, na Partholon napada najeźdźca, który nie cofnie się przed niczym.

"Wybranka bogów" to bardzo nierówna książka. Byłam zachwycona stylem pisarskim poprzednich części, czytało się je bowiem, jakby słuchało się opowieści przyjaciółki. Tym razem narratorka i, zarazem, główna bohaterka Shannon, pisząc krótko irytowała mnie. P. C. Cast chciała stworzyć bohaterkę na miarę dzisiejszych czasów- wyzulowaną, feministyczną, trzydziestopięcioletnią kobietę, która została nagle wciągnięta w całkiem inny świat. Niestety, postać wydała mi się płytsza, niż te, które zapamiętałam z poprzednich części. Na szczęście ta sytuacja z biegiem stron zaczyna się zmieniać. Shannon zaczyna przeistaczać się w bohaterkę, którą, pisząc kolokwialnie da się lubić, a nawet więcej, da się z nią zaprzyjaźnić. Szkoda tylko, że potrzeba na to tyle czasu.

"Wybranka bogów" jest powieścią, która opowiada o wątku poruszonym już w poprzedniej części ze świata Partholonu, "Powołaniu" - wydarzenia, o których czytamy poprzedzają te zawarte w "Powołaniu". Pomysł wykorzystania motywu najazdu demonów pustoszących tę magiczną krainę przypadł mi bardzo do gustu, rozwijał wątek, który zaciekawił mnie już podczas czytania poprzedniej książki. Potencjał jest, ale jak na razie nie do końca wykorzystany... 

Nie mogę jednak zarzucić autorce wyobraźni. I lekkiego pióra. Każda z postaci nabiera barw, a akcja z czasem nabiera tempa- takiego, do jakiego przyzwyczaiła mnie autorka w poprzednich książkach. Nie piszę, że zawiodłam się doszczętnie, ale oczekiwałam czegoś więcej. Na szczęście to jeszcze nie koniec, część druga rozwinie wątek, który tak mnie zainteresował. 

"Wybranka bogów", część pierwsza to nierówna powieść. Początek znacznie przeciętny, ale za to koniec obiecujący. Niemniej uważam, że warto poznać tę historię, chociażby po to, by poznać ten niezwykły świat, gdzie obecność boginii jest niemalże namacalna.

Jeżeli ktoś ma ochotę na lekką historię w całkiem innych realiach, ta książka może być właśnie dla niego, ja od niej oczekiwałam czegoś zgoła innego, co zniekształca pewnie mój odbiór. Bawiłam się, mimo to podczas czytania dobrze, stąd taka niejednoznaczna ocena. 

Moja ocena: 3+/4=



Za egzemplarz serdecznie dziękuję!

2012-03-02

Koniec gry, Anna Onichimowska

Sięgając po tą cieniutką powieść nie miałam żadnych wyobrażeń, postanowiłam nie zaglądać do żadnych Waszych recenzji (oczywiście nie zawsze mi się to udawało :D), ani wyrabiać sobie zdania przed przeczytaniem. Wielkie było moje zatem zdziwienie, gdy odkrywałam kolejne losy Alka i osób z jego otoczenia...

Anna Onichimowska (ur. w Warszawie) - poetka, prozaik, dramatopisarka, autorka książek dla dzieci, młodzieży i dorosłych oraz scenariuszy radiowych, telewizyjnych i filmowych, w latach 1995 - 2003 przewodnicząca polskiej sekcji IBBY (International Board on Books for Young People), obecnie członek zarządu.

Wydawnictwo: Znak emotikon
Data wydania: styczeń 2012
ISBN: 978-83-240-1752-2
Liczba stron: 208

Śmierć brata-bliźniaka skłania Alka do zanurzenia się we wspomnienia i cała historia opowiedziana w powieści Anny Onichimowskiej, to dziwnie nie-nostalgiczna retrospekcja. Alek, nastolatek mieszkający w małej miejscowości pod Warszawą jest tuż przed maturą. Zrządzeniem losu musi szybciej dorosnąć niż przypuszczał. Konflikty, odnajdywanie własnego "ja" i popełnianie błędów- tym nacechowane jest życie Alka. 

"Koniec gry" jest to opowieść o drodze, którą każdy z nas musi przejść, by odnaleźć własne miejsce, własny czas, ale przede wszystkim o dojrzewaniu do podjęcia pewnych decyzji, o stawieniu czoła prawdzie. Nie jest to tylko historia nastolatka- geja szukającego akceptacji i własnego celu w życiu, ale również o nietolerancji, zaściankowości polskiej. O tym, że inność budzi niczym nie uzasadniony strach i o tym, jak bardzo mogą skrzywdzić nas najbliżsi...

Powieść czyta się nadzwyczaj łatwo i przyjemnie, mimo że porusza dość delikatny temat. Jedynym minusem może być niedopasowanie fabuły, czy raczej jej elementów do świata, jaki miała imitować: przykładowo, modny facebook oprócz "lubię to!" posiada w powieści znacznik "nie lubię tego!". Zdarzają się takie drobne potknięcia, ale one, w gruncie rzeczy nie wpływają na odbiór powieści.

Moja ocena: 4-

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję!

2011-11-13

Z tęsknoty za Judy, Anne Cassidy

Jak silna potrafi być tęsknota? I ile człowiek może wytrzymać, żyjąc w ciągłej niepewności i skrywając ciągle tajemnicę? Ile jest w stanie człowiek z siebie dać, by odnaleźć dziecko, które zniknęło i nigdy nie wróciło? Miłość i smutek przepełniają każdą stronicę tej książki... 

O Anne Cassidy, autorce "Z tęsknoty za Judy" pisałam już wcześniej, przy okazji recenzji "Gdzie jest Jennifer?" :)


tłumaczenie: Monika Kowaleczko-Szumowska
tytuł oryginału: Missing Judy
wydawnictwo: Stentor/Kora
data wydania: 2009 (data przybliżona)
ISBN: 9788361245353
liczba stron: 192

Judy zaginęła osiem lat temu. Kim, jej siostra, która się nią opiekowała obwinia się o to, co się stało. Judy miała wtedy pięć lat. Po latach ciszy i braku jakichkolwiek śladów, Policja trafia na pewien trop. W rodzinie budzi się nadzieja na zakończenie tej sprawy, choć już nikt nie wierzy, że mała żyje...

"Z tęsknoty za Judy" to książka poruszająca dość przemilczany w literaturze temat- dzieci, które zniknęły i nigdy się nie odnalazły. Temat ciężki, bo nasycony wielkim żalem, tęsknotą i cierpieniem, ale pokazany w przystępny sposób: retrospekcje z miejsca zdarzenia pomieszane są z tymi z teraźniejszości, gdzie Kim ma już siedemnaście lat, a całe dnie spędza na uczelni. Jednak życie Kim zatrzymało się, gdy tylko zdała sobie sprawę, że już nie odzyska siostry... 
Książka ta niesie ze sobą wiele refleksji, człowiek zaczyna doceniać, to, że ma obok siebie swoje rodzeństwo. Poczucie straty w tej książce, co prawda dominuje, ale nie jest najważniejsze- najważniejsza jest miłość, która utrzymuje rodzinę w nieustannych poszukiwaniach i próbach odnalezienia Judy. 
Brakowało mi jednak czegoś w tej książce, czegoś, co złapało by mnie za serce i nie pozwoliło mi oderwać się od niej. Może to już nie ten wiek? ;)

W każdym bądź razie, książka ta jest godna polecenia, przeczytałam ją jednym tchem podczas podróży z moich rodzinnych Mazur, doskonale umiliła mi czas.

Moja ocena: 4

Za egzemplarz serdecznie dziękuję!

2011-09-11

Trzy Wierzby. Opowieść o przyjaźni, Ann Brashares

Pamiętam, że wieki temu kupiłam tą książkę w Empiku z sentymentu, bowiem "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów"- serii książek dla młodzieży, których autorką jest Ann Brashares, są jednymi z moich najukochańszych książek. Bałam się rozczarować tą powieścią. Bałam się, że wyrosłam z takich książek... Muszę jednak przyznać, że gdy zaczęłam czytać tą książkę zwątpiłam... aż w końcu całkiem niedawno postanowiłam dać jej drugą szansę. I jestem zachwycona!
Ann Brashares od lat pracuje jako redaktor w branży wydawniczej. Mieszka wraz z mężem i dziećmi w Nowym Jorku. Wciąż ma w swej szafie parę dżinsów z dziesiątej klasy. Niestety, nie są magiczne, więc dawno przestała się w nie mieścić.

Jej debiutancka książka Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów ujrzała światło dzienne feralnego 11 września 2001, ale zbieżność dat z nowojorską tragedią nie zaszkodziła jej popularności.

Tłumaczenie: Barbara Górecka
Tytuł oryginału: 3 Willows. The Sisterhood Grows
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2009 (data przybliżona)
ISBN: 9788323774570
Liczba stron: 304


Ama, Jo i Polly były przyjaciółkami od trzeciej klasy, niemalże od dzieciństwa. Cały swój wolny czas spędzały razem ze sobą, bawiąc się i pielęgnując trzy sadzonki wierzby, które posadziły nieopodal wzgórza Pony Hill. Z czasem więzi, które je łączyły rozluźniły się a ich stosunki stały się chłodniejsze.  Gdy przyszło lato, każda z dziewczyn spędza je samotnie, Jo pracując nad morzem w restauracji, Ama wyruszając na obóz, na który wcale się nie zapisała, a Polly podążając za marzeniami wyrusza na obóz dla modelek.
Każda z nich stopniowo dochodzi do pewnej prawdy- nie mogą żyć bez przyjaciół. Zwłaszcza tych prawdziwych, od serca.

„Miłość niekoniecznie wygląda tak, 
jak byśmy się spodziewali.”
{cytat pochodzi z tej książki}

Książka może i nie jest tak przebojowa i ciekawa jak "Stowarzyszenie..." i na początku mnie trochę nudziła, z czasem jednak coraz bardziej wciąga. I wzrusza. Losy przyjaciółek coraz bardziej się komplikują, stają się bardziej wyraziste. Czyta się tą książkę bardzo przyjemnie- nie jest typową, stereotypowo płytką książką dla nastolatek, tylko mądrą i z morałem. Irytowały mnie tylko 'wstawki' dotyczące bohaterek "Stowarzyszenia..."- chciałam i byłam przekonana, że ta książka jest czymś odrębnym, nie wplecionym w świat Leny, Carmen, Tibby i Bridget... Jakoś mi nie pasowały, po prostu. ;)

Moja ocena: 4+

2011-09-04

Gdzie jest Jennifer?, Anne Cassidy

Najpierw przeczytała tę książkę moja młodsza, trzynastoletnia siostra. Nie mogła się od niej oderwać, choć za czytaniem książek wcale nie przepada. Kończąc ją miała łzy w oczach. Była nią oczarowana i polecała ją swoim koleżankom. Zaintrygowała mnie. I może przez to źle się do niej nastawiłam? 

Anne Cassidy zanim poświęciła się wyłącznie pisarstwu, przez kilka lat pracowała jako nauczycielka. Jej specjalnością są kryminały i dreszczowce dla nastolatków. Napisała aż osiem książek należących do tego gatunku. Pisuje także powieści obyczajowe dla młodych czytelników. Zajmuje się w nich problemami trudnego dzieciństwa i skomplikowanymi życiowymi decyzjami, które muszą podejmować nastolatki. Cassidy świetnie rozumie swoich bohaterów, potrafi głęboko wnikać w ich sprawy i bez względu na wszystko zawsze staje po ich stronie.

Tłumaczenie: Marta Ostrowska
Tytuł oryginału: Looking for JJ.
Wydawnictwo: Stentor
Data wydania: 2007 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-89-31594-6
Liczba stron: 267

W wietrzny wiosenny dzień, trzy dziewczynki wybrały się do lasu nieopodal miejscowości Berwick Waters. Wróciły jednak tylko dwie z nich: Lucy, młodsza o rok od pozostałych dwóch dziewczynek i Jennifer- główna i tytułowa zarazem bohaterka. Od tamtego dnia wszystko się zmieniło... 
Alice Tully zamieszkała z Rosie, pracownikiem Opieki Społecznej, z którą od razu nawiązała nić porozumienia i sympatii. Znalazła pracę, a od września miała iść na studia. Kochający mężczyzna, Frankie nie odstępował jej na krok- czy może pragnąć czegoś więcej? Przeszłość jednak nie dawała jej spokoju. Coraz więcej, dziwnych zbiegów okoliczności przypominało jej o wydarzeniach, które rozegrały się sześć lat temu... 

"Gdzie jest Jennifer?" jest historią pełną emocji i nadziei na lepsze życie. Sam pomysł na fabułę jest naprawdę świetny- pełen napięcia, ciekawych postaci i historii, która ciekawi. Rozdziały poprzeplatane są retrospekcjami z życia głównej bohaterki, które pomagają nam zrozumieć w swoim czasie realia całego zajścia, życie dziewczynki, które nigdy nie było stabilne. 
Mimo to jakoś nie mogłam się wciągnąć w tą książkę- zły czas i miejsce? Sama nie wiem... Ta książka ma wszystko, co najlepsze- świetny styl pisarski, pełną napięcia fabułę, która powinna nie pozwolić mi się od niej oderwać... Polubiłam bohaterów i świat, który stworzyła autorka, ale czegoś mi zabrakło- jakiejś iskierki.
Mimo wszystko uważam, że warto po nią sięgnąć :) Zwłaszcza, że z taką historią się jeszcze nigdy nie spotkałam. :)

„Zapomnieć. Takie proste słowo. Gdyby część jej mózgu potrafiła od tak, po prostu wymazać informację bez śladu. Tak jak zapomniała o drobiazgach: wysłaniu życzeń, oddaniu książki do biblioteki, kupieniu pasty do zębów podczas zakupów w supermarkecie. Z wielkimi wydarzeniami nie jest już jednak tak łatwo. Wyryły się w pamięci na zawsze. Żyją w tkankach mózgu, pod skórą, we krwi. Zwinięte w kłębek, drzemią w nieświadomości, do czasu, aż coś je zbudzi. Ni stąd ni zowąd wspomnienia ożywają, wypełniając głowę obrazami przeszłości.”
{cytat pochodzi z tej książki}

Moja ocena: 4

Za egzemplarz serdecznie dziękuję!

PS Przypominam, że do dzisiaj można zapisywać się na moje losowanie! :) KLIKNIJ i spróbuj szczęścia! :)

2011-05-29

Skóra, Adrienne Maria Vrettos

Podczas czytania tej książki zawładnęły mną emocje. Książka skierowana jest głównie dla nastoletnich czytelników, ale nawet ja, znalazłam w niej wiele. I właśnie czytając "Skórę", po cichu zastanawiałam się, gdzie była ta książka, kiedy ja byłam nastolatką? Gdy będę miała, w przyszłości własne dzieci, na pewno zachęcę je do przeczytania tej powieści, mimo że traktuje na bardzo trudny temat.

Adrienne Maria Vrettos wychowała się w południowej Kalifornii. Jej pierwsza powieść "Skóra", została okrzyknięta  Best Book for Young Adults. Adrienne z rodziną mieszka w Nowym Jorku, i można ją odwiedzić na stronie internetowej adriennemariavrettos.com.

 Wydawnictwo: Stentor/Kora
Data wydania: 2007
ISBN: 978-83-61245-08-7
Liczba stron: 208

“Oto myśli, które przychodzą ci do głowy, kiedy po powrocie do domu stwierdzasz, że twoja siostra zagłodziła się na śmierć, a ty padasz na kolana, żeby ją cucić:
1. Moja siostra jest płaska jak deska. W szatni widuję grubych kolesi z większymi cyckami.
2. Kiedy wykrzykuję w twarz siostry jej imię, wydaje mi się, że słyszę głos ojca.
3. Gdzie powinno się naciskać? Pośrodku? Z boku? Z lewej czy z prawej?”

Tak właśnie zaczyna się ta krótka, ale i treściwa powieść... Narratorem jest czternastoletni Donnie, który mając wiele swoich nastoletnich problemów czy to w szkole, czy w domu, stara się w jakiś sposób scalić rodzinę, nie domagając się niczego w zamian. Stara się być silny, choć jest naocznym świadkiem rozpadu- separacja rodziców, anoreksja siostry...

Muszę przyznać, że czyta się ją niezwykle łatwo, napisana jest przystępnie, a nasz młody narrator jest niezwykle barwny. Jak każdy nastolatek zagubiony i niepewny swojej przyszłości. Jest to ciepła opowieść niosąca jednak ze sobą wiele pokładów smutku i refleksji... Nie mogłam się od niej oderwać. 

Mimo, że temat anoreksji poruszany był wiele razy, nigdy nie udało mi się znaleźć książki, która opowiadałaby o uczuciach osób bliskich, nie samych dotkniętych tą chorobą, aż do tej pory... :)

Moja ocena: 5

Polecam serdecznie, zwłaszcza, jeśli ktoś lubi tą tematykę :)

Jestem niesamowicie wdzięczna za egzemplarz recenzyjny!

2011-05-27

Otchłań: W potrzasku, Alexander Gordon Smith

Zwykle nie sięgam po taką literaturę...po książki, w których głównym motywem są więzienia. Gdy dostałam jednak tą powieść, moje opory z każdą stroną zaczęły maleć... i topniał lód niepewności, który gdzieś we mnie był przez cały ten czas. Powiedziałam sobie: "dość uprzedzeń!" i muszę przyznać, że nie zawiodłam się! :)

Alexander Gordon Smith jest autorem horrorów i powieści dla nastolatków. Pisze od zawsze – jego pierwsze opowiadania powstały, gdy miał sześć lat. Poza tym uwielbia gry komputerowe. 

 Wydawnictwo: Otwarte
Seria: Otchłań
Ilość stron: 304
ISBN: 978-83-7515-119-0

Tytułowa Otchłań jest więzieniem o zaostrzonym rygorze, nie podobnym do żadnych innych znanych nam placówek- znajduje się głęboko pod ziemią i jest tylko i wyłącznie przeznaczony dla nieletnich przestępców... 
 Przerażająca wizja jednak nie zniechęciła młodocianych przestępców i samo więzienie szybko zapełniło się nastolatkami i... dziećmi. Alex Sawyer był jednym z takich zdemoralizowanych nastolatków- za nic miał prawo, okradał domy, kradł pieniądze i inne kosztowności... Podczas jednych z takich właśnie napadów na dom, został wrobiony w morderstwo najlepszego przyjaciela, z którym współpracował... Trafił do Otchłani, gdzie wszystko było o wiele gorsze niż początkowo myślał...

Powieść niesamowicie wciągająca- nie zdawałam sobie sprawy z upływu czasu, tak mną zawładnęła! Przerażająca wizja dziecięcego więzienia. Więzienia, gdzie panuje strach a gangi rządzą grupami dzieciaków, znęcają się nad nimi... i nie ma żadnych szans na ucieczkę... Wszystkie pomieszczenia otacza lita skała, nie ma żadnych pokoi rekreacyjnych ani książek... 
Książkę czytałam mając gęsią skórkę... 

Przystępnie napisana, ciekawi bohaterowie i fabuła, która wciąga- czy można czegoś pragnąć więcej? :D

Moja ocena: 5

Polecam serdecznie! I nie mogę doczekać się kolejnego tomu z serii! :)

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję! :)

Follow