Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 304 strony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 304 strony. Pokaż wszystkie posty

2013-08-27

Legenda. Rebeliant, Marie Lu

Do niektórych książek chyba trzeba dorosnąć, co prawda, ta, której recenzję chcę Wam dzisiaj przedstawić, do tego grona nie należy (nastolatką przestałam być już dawno), niemniej z tą książką wiąże się wiele emocji. Książka wydaje się na pierwszy rzut oka lekka, ale im więcej czytasz, dostrzegasz jej antyutopijny charakter... 

Marie Lu to amerykański autor powieści dla tzw. młodych dorosłych. Niegdyś dyrektor artystyczny firmy zajmującej się tworzeniem gier komputerowych Online Alchemy, właścicielka marki Fuzz Academy.

Na wielu już blogach czytałam na temat tej książki wiele różnych opinii, głównie te pozytywne, z którymi w większym stopniu mogę się zgodzić. Jest to bowiem historia, którą połyka się w kilka chwil, wciągająca, mająca zaciekawić czytelnika i wciągnąć w świat przedstawiony i akcję od samego początku... niespodziewanie i ja zostałam wciągnięta w wartką akcję, doskonale skreślone opisy walk, nie męczące, napisałabym nawet, że wysublimowane, ze smakiem. Nie znajdziecie tam wielu bogatych językowo zdań, książka głównie skierowana jest do młodzieży, więc język jest prosty, ale- zaznaczam- nie prostacki. 

Tłumaczenie: Marcin Mortka
Tytuł oryginału: Legend
Seria: Legenda, tom 1
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 2012
ISBN: 9788326504662
Liczba stron: 304

Pierwszy tom trylogii Legenda jest początkiem: to właśnie w tym tomie, logicznie, poznajemy głównych bohaterów, Day'a- rebelianta ściganego przez Republikę i June, cudowne dziecko Republiki, która osiągnęła najwyższy wynik w Próbie (test, któremu poddawani są wszystkie dzieci mieszkające na terenie tego państwa w wieku dziesięciu lat). Ich drogi spotykają się, gdy pewnej nocy w rozpaczliwym akcie próby pomocy swojej rodzinie, Day wdziera się do laboratorium. Przy ucieczce rani starszego brata June... Dziewczyna postanawia pomścić brata i nie spocznie, dopóki nie odnajdzie przestępcy... Czy uda jej się wytropić najbardziej poszukiwanego przestępcy w Republice?

Dystopijny świat przedstawiony: świat zalany przez oceany, kraje podzielone przez walkę o ziemię i surowce, nieustanna wojna i Elektor Primo stanowiący jedyne prawo w Republice. Wciągająca plątanina dwóch światów - bogatych dzielnic Los Angeles, w których nadal jest prąd, dostatek pożywienia, szczepionki na szerzącą się epidemię i ten biedny, gdzie epidemia zbiera największe żniwo, a mieszkańcy najbiedniejszych sektorów pracują zarabiając grosze i kradnąc pożywienie. Ich światy, tak różne łączy jedno - kłamstwo, o którym będziecie musieli przeczytać sami.

Przyznaję się bez bicia - wciągnęłam się. I w świat i w przeżycia bohaterów. Zaczęłam pałać sympatią do każdego z głównych bohaterów bądź wiązać te bardziej negatywne uczucia do całkiem innych postaci. Jest to jedna z niewielu powieści, która skłoniła mnie do postawienia sobie pytania: co by było, gdyby nasz świat tak wyglądał? Co by było, gdyby lodowce stopniały, a oceany zalały świat dzieląc ludzkość bezpowrotnie? Co by było, gdyby okazało się, że rząd jest jedyną władzą, a zwykły obywatel nie ma prawa głosu?

Każde z tych pytań zawsze nasuwa mi się, gdy czytam podobne powieści należące do antyutopii (jeden z moich ulubionych rodzai literackich), zadawane pytania skłaniają do refleksji.

"Każdy dzień oznacza nowe dwadzieścia cztery godziny. Z każdym kolejnym dniem wszystko na nowo staje się możliwe. Obojętne czy żyjesz, czy giniesz, możesz mieć tylko jeden dzień naraz" (str. 298)

Jest w tej książce coś, co przeraża. Wzbudza szczególne emocje, buduje napięcie. Podzielona na dwoje bohaterów ( piętnastoletni, June i Day mają własne rozdziały napisane w ich własnym stylu, są po prostu w całości ich - nawet czcionka różni się diametralnie) daje pełen obraz przeżyć i zdarzeń. Oczami wyobraźni widziałam biegnącego Day'a przez slumsy. Tess, przyjaciółkę chłopaka, kradnącą z bazaru jedzenie. June wykonującą rozkazy swojej przełożonej, komandor Jameson. Wszystko tak realistyczne - dzięki dokładnym opisom, pozostawiającym jednak duże pole manewru naszej wyobraźni. 

Cóż mogę więcej napisać? Ciekawy pomysł w ciekawej odsłonie. Godna polecenia.

Moja ocena: 5






Za egzemplarz serdecznie dziękuję:


2012-04-24

Requiem dla snu, Hubert Selby Jr.

Jest to jedna z tych historii, które na dłużej zapadają w pamięć. Historii, której siła tkwi w odwzorowaniu rzeczywistości. Historia, która w jednym momencie obrzydza, w innym dodaje otuchy i nadziei. Historia, której wielowymiarowość czuć na każdej stronicy... Film, pod tym samym tytułem, zna każdy. Niewielu jednak sięga po książkę. Dziwi mnie to bardzo- książka jest esencją, którą należy odkryć, by do końca zrozumieć film.
"Requiem dla snu" przyciągnęło mnie i zaprosiło do swojego świata, nie jak turystę, ale jak członka brooklyńskiej wspólnoty, który gdzieś się po drodze zgubił i zapomniał, jak dotrzeć do domu...


Hubert Selby Jr. w młodości przerwał edukację i próbował zaciągnąć się do marynarki handlowej; nie został jednak przyjęty ze względu na stan zdrowia (wykryto u niego gruźlicę). Podczas długiej bezczynności związanej z chorobą postanowił zostać pisarzem. W późniejszym okresie prowadził burzliwe życie, był m.in. dwukrotnie zatrzymywany za używanie heroiny; miał czwórkę dzieci z trzech małżeństw. 

Tłumaczenie: Elżbieta Gałązka-Salamon
Tytuł oryginału: Requiem for a Dream
Wydawnictwo: Niebieska Studnia
Data wydania: wrzesień 2010
ISBN: 9788360979167
Liczba stron: 304


Książka ta opowiada historię trójki przyjaciół, którzy pragną spełnić swoje marzenia. Chcą otworzyć własny biznes, móc wyruszyć w podróż dookoła świata. Wieść, jak każdy z nas, dogodne życie, pełne dostatku i szczęścia. Ślepo wierzą, że handel heroiną pomoże im to osiągnąć, że wcale się nie uzależnią. Święcie wierzą, że w każdej chwili mogą odstawić narkotyki i wykazać silną wolę...
Książka zawiera również historię matki Harry'ego (jednego z trójki przyjaciół), która pewnego dnia odbiera telefon, który zmienia jej życie: ma wystąpić w telewizji. Kierowana złudną chęcią zaimponowania sąsiadkom i nadzieją na bycie akceptowaną, zaczyna stosować drakońską dietę...

Każda z tych historii (w mniejszym lub, w większym stopniu) zahacza o tematykę uzależnień i narkomanii. O cienkiej granicy, niemal niezauważalnej, której przekroczenie staje się również końcem wolności. Człowiek zostaje zniewolony przez narkotyk. Zaskakująco mocny obraz przedstawiony w sposób niezwykły: brak, jakichkolwiek znaków przestankowych, język potoczny doskonale oddający świat, w jakim się znaleźliśmy. Wciągający, a jednocześnie odpychający.

Czytając książkę, nie mogłam początkowo się do niej przekonać, irytował mnie szczerze, brak interpunkcji itp., ale z czasem zrozumiałam, że bez tego zabiegu, książka bardzo by straciła. Inaczej nie da się przedstawić tej historii i świata, brudnych dzielnic Brooklynu. Drugim mankamentem był fakt, że zbyt dobrze znam film i książka przestała być zaskakująca- co tylko pozytywnie wpływa na ocenę adaptacji (moim zdaniem, jest to jedna z lepszych adaptacji, jakie w życiu widziałam).

Jak pisałam już we wstępie, wielowymiarowość książki bije po oczach. Każdy rozdział jest nacechowany metaforami, które każą człowiekowi przystanąć na chwilę i pomyśleć...

Polecam, naprawdę warto.

Moja ocena: 4+


2012-01-03

Kot Syjonu, Jerzy A. Wlazło

Książka ta poraziła mnie i stała się jedną z najlepszych rozrywek, jakie mogłam sobie zafundować w czasie, jeszcze przed świątecznym :) 



Jerzy A. Wlazło to dziennikarz prasowy i radiowy. Prywatnie wielbiciel muzyki-Elvisa Presleya, The Beatles, Nicka Cave'a, Pavlov's Dog i tysiąca innych, a także kawy z kardamonem i zbożowej. Jest miłośnikiem kotów, żółwi i Pałacu Kultury.

Data wydania: marzec 2011
ISBN: 978-83-62382-07-1
Liczba stron: 304


Książka ta opowiada historię najgorzej opłacanego detektywa Bialasa, który pewnego dnia dostaje nietypowe zadanie od równie nietypowej hrabiny Chattearstone: ma za zadanie znaleźć dla niej kota. Nie może to być jednak pospolity dachowiec- ma spełniać wszystkie wymagania i być odpowiedni dla hrabiny. W tym celu, Bialas ma poznać samą hrabinę. Zlecenie to niesie za sobą mnóstwo innych wątków, które pod koniec książki łączą się w logiczną całość. Bialas, były policjant staje przed nie lada wyzwaniem- hrabina jest bardzo wymagająca i nie znosi sprzeciwu.

Kryminał z dawką czarnego humoru bawił mnie, ale i skłaniał do refleksji. Każdy ma swoją mroczną stronę i dobrze skrywaną i trudną przeszłość. Muszę przyznać, że nie spotkałam się jeszcze z tak dobrze skomponowanym kryminałem w stylu noir,gdzie tajemniczość, wartkie zwroty akcji sprawiają, że czytelnik nie może się nudzić. Pijackie upodobania Bialasa sprawiają tylko, że staje się człowiekiem, z krwi i kości, a nie tylko bohaterem powieści. Poczułam do tego, pełnego wad mężczyzny sympatię już od pierwszych stronic. Bialas jest typem mężczyzny, który ironicznie i z sarkazmem patrzy na świat, zapija przeszłość by zapomnieć. 
O tej książce pisano już wiele, nic nowego nie wniosę, poza tym, że po raz kolejny nie zawiodłam się i wpisuję powieść Jerzego A.Wlazło do moich ulubionych książek.
Polecam, bo cóż więcej mi pozostaje? :)

Moja ocena: 5+

Za egzemplarz recenzyjny, serdecznie dziękuję!

2011-09-11

Trzy Wierzby. Opowieść o przyjaźni, Ann Brashares

Pamiętam, że wieki temu kupiłam tą książkę w Empiku z sentymentu, bowiem "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów"- serii książek dla młodzieży, których autorką jest Ann Brashares, są jednymi z moich najukochańszych książek. Bałam się rozczarować tą powieścią. Bałam się, że wyrosłam z takich książek... Muszę jednak przyznać, że gdy zaczęłam czytać tą książkę zwątpiłam... aż w końcu całkiem niedawno postanowiłam dać jej drugą szansę. I jestem zachwycona!
Ann Brashares od lat pracuje jako redaktor w branży wydawniczej. Mieszka wraz z mężem i dziećmi w Nowym Jorku. Wciąż ma w swej szafie parę dżinsów z dziesiątej klasy. Niestety, nie są magiczne, więc dawno przestała się w nie mieścić.

Jej debiutancka książka Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów ujrzała światło dzienne feralnego 11 września 2001, ale zbieżność dat z nowojorską tragedią nie zaszkodziła jej popularności.

Tłumaczenie: Barbara Górecka
Tytuł oryginału: 3 Willows. The Sisterhood Grows
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2009 (data przybliżona)
ISBN: 9788323774570
Liczba stron: 304


Ama, Jo i Polly były przyjaciółkami od trzeciej klasy, niemalże od dzieciństwa. Cały swój wolny czas spędzały razem ze sobą, bawiąc się i pielęgnując trzy sadzonki wierzby, które posadziły nieopodal wzgórza Pony Hill. Z czasem więzi, które je łączyły rozluźniły się a ich stosunki stały się chłodniejsze.  Gdy przyszło lato, każda z dziewczyn spędza je samotnie, Jo pracując nad morzem w restauracji, Ama wyruszając na obóz, na który wcale się nie zapisała, a Polly podążając za marzeniami wyrusza na obóz dla modelek.
Każda z nich stopniowo dochodzi do pewnej prawdy- nie mogą żyć bez przyjaciół. Zwłaszcza tych prawdziwych, od serca.

„Miłość niekoniecznie wygląda tak, 
jak byśmy się spodziewali.”
{cytat pochodzi z tej książki}

Książka może i nie jest tak przebojowa i ciekawa jak "Stowarzyszenie..." i na początku mnie trochę nudziła, z czasem jednak coraz bardziej wciąga. I wzrusza. Losy przyjaciółek coraz bardziej się komplikują, stają się bardziej wyraziste. Czyta się tą książkę bardzo przyjemnie- nie jest typową, stereotypowo płytką książką dla nastolatek, tylko mądrą i z morałem. Irytowały mnie tylko 'wstawki' dotyczące bohaterek "Stowarzyszenia..."- chciałam i byłam przekonana, że ta książka jest czymś odrębnym, nie wplecionym w świat Leny, Carmen, Tibby i Bridget... Jakoś mi nie pasowały, po prostu. ;)

Moja ocena: 4+

2011-09-09

Pokuta, Anne Rice

Powiem szczerze, że bałam się tej książki (co nie zmienia faktu, że byłam jej niesamowicie ciekawa!). Anne Rice jest moją ulubioną pisarką od gimnazjum- kocham jej książki, kocham mrok i wielowymiarowość jej książek. Mimo to bałam się tej książki, może dlatego, że bałam się że ta książka jest za bardzo religijna, a takich książek nie lubię. Ale na szczęście, Anne Rice pozytywnie mnie zaskoczyła...
O Anne Rice już pisałam w związku z moją poprzednią recenzją jej książki, pt.: "Wampir Vittorio", którą możecie przeczytać tutaj. :)
Tłumaczenie: Grażyna Smosna
Tytuł oryginału: Angel Time
Seria/cykl wydawniczy: Czas Aniołów tom 1
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: wrzesień 2011
ISBN: 978-83-7515-152-7
Liczba stron: 304


Czasy współczesne. Młody Toby O'Dare, syn matki alkoholiczki i ojca Policjanta, mieszkający w Nowym Orleanie odkrywa w sobie talent,a dzięki pomocy i wielkoduszności nauczycieli muzyki rozwija go grając bez przerwy na ukochanym instrumencie, którym jest lutnia. Wszystko zaczyna się układać, Toby ma szansę spełnić swoje marzenie... Jego los potoczył się jednak inaczej, ucieka z Nowego Orleanu do Nowego Jorku, gdzie poznaje Pana Sprawiedliwego i zostaje wynajętym przez niego płatnym mordercą- Lucky'm. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że życie zaczyna mu ciążyć. Podczas jednego z morderstw objawia mu się Malachiasz- Anioł, który przynosi mu odkupienie i pewną propozycję...
Wiek XIII. Fluria i jej mąż Meier mają poważne kłopoty. Ich życie i życie żydowskiej społeczności w Norwich jest zagrożone. Przybywa im, jednak z pomocą Brat Toby...

"Pokuta" jest pierwszą powieścią z nowego cyklu stworzonego przez Anne Rice- Czas Aniołów i muszę przyznać, że pokochałam Anioły Rice od razu.  Powieść jest skonstruowana bardzo ciekawie- częste retrospekcje z młodości Toby'ego przybliżają nam jego prawdziwą naturę i dobroć, którą w sobie skrywa, która jest całkowicie odmienna od tej, którą poznajemy od pierwszych stron powieści. Anne Rice zaskoczyła mnie, poruszyła moją duszę, wzruszyła i pokazała naprawdę wysoką klasę. Śmiem stwierdzić, że to jest jej najlepsza powieść od czasów wydania "Wywiadu z wampirem" , czuć w niej lekkość i czyta się ją niezwykle szybko. Średniowieczna Anglia i opisy, które zawarła w książce Anne Rice są naprawdę dobre i szczegółowe. Dzięki temu powieść zyskuje dodatkowy, autentyczny wymiar.

Nie będę ukrywać, że jestem nią zachwycona! :)

Moja ocena: 6

Serdecznie dziękuję za egzemplarz recenzyjny!

2011-05-27

Otchłań: W potrzasku, Alexander Gordon Smith

Zwykle nie sięgam po taką literaturę...po książki, w których głównym motywem są więzienia. Gdy dostałam jednak tą powieść, moje opory z każdą stroną zaczęły maleć... i topniał lód niepewności, który gdzieś we mnie był przez cały ten czas. Powiedziałam sobie: "dość uprzedzeń!" i muszę przyznać, że nie zawiodłam się! :)

Alexander Gordon Smith jest autorem horrorów i powieści dla nastolatków. Pisze od zawsze – jego pierwsze opowiadania powstały, gdy miał sześć lat. Poza tym uwielbia gry komputerowe. 

 Wydawnictwo: Otwarte
Seria: Otchłań
Ilość stron: 304
ISBN: 978-83-7515-119-0

Tytułowa Otchłań jest więzieniem o zaostrzonym rygorze, nie podobnym do żadnych innych znanych nam placówek- znajduje się głęboko pod ziemią i jest tylko i wyłącznie przeznaczony dla nieletnich przestępców... 
 Przerażająca wizja jednak nie zniechęciła młodocianych przestępców i samo więzienie szybko zapełniło się nastolatkami i... dziećmi. Alex Sawyer był jednym z takich zdemoralizowanych nastolatków- za nic miał prawo, okradał domy, kradł pieniądze i inne kosztowności... Podczas jednych z takich właśnie napadów na dom, został wrobiony w morderstwo najlepszego przyjaciela, z którym współpracował... Trafił do Otchłani, gdzie wszystko było o wiele gorsze niż początkowo myślał...

Powieść niesamowicie wciągająca- nie zdawałam sobie sprawy z upływu czasu, tak mną zawładnęła! Przerażająca wizja dziecięcego więzienia. Więzienia, gdzie panuje strach a gangi rządzą grupami dzieciaków, znęcają się nad nimi... i nie ma żadnych szans na ucieczkę... Wszystkie pomieszczenia otacza lita skała, nie ma żadnych pokoi rekreacyjnych ani książek... 
Książkę czytałam mając gęsią skórkę... 

Przystępnie napisana, ciekawi bohaterowie i fabuła, która wciąga- czy można czegoś pragnąć więcej? :D

Moja ocena: 5

Polecam serdecznie! I nie mogę doczekać się kolejnego tomu z serii! :)

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję! :)

2011-04-11

Kolekcjoner, Alex Kava

Zazwyczaj nie sięgam po takie powieści. Zawsze domyślam się kto jest mordercą, co zniechęca mnie do dalszego czytania. Z "Kolekcjonerem" było o tyle inaczej, że powieść wciągnęła mnie od samego początku, co nigdy wcześniej mi się nie przydarzyło...
Alex Kava (właściwe imię Sharon) (ur. w Silver Creek w stanie Nebraska w USA) – pisarka amerykańska, autorka bestsellerów z gatunku thrillerów psychologicznych.
W 1982 ukończyła College of Saint Mary w Omaha. Po ukończeniu studiów, Kava pracowała głównie w reklamie i marketingu. W latach 1992-1996 pracowała w swojej macierzystej uczelni jako dyrektor public relations.


 Wydwanictwo: Mira/Harlequin
Liczba stron: 304

Agentka specjalna Maggie O'Dell widziała wiele w swojej karierze. Ścigając morderców, psychopatów i przestępców, zagłębiała się w najbardziej mroczne, najbardziej przerażające zakamarki ludzkiego umysłu. Ale kiedy na Florydzie straż przybrzeżna wyłowiła pojemnik wypełniony starannie owiniętymi częściami ciała, nawet tak doświadczona agentka jak Maggie O'Dell nie była przygotowana na to, z czym miała się zmierzyć.
Tors, stopa, trzy ręce... Kto i w jakim celu precyzyjnie odcinał części ludzkiego ciała? Czy ktoś mógł być tak szalony, by je kolekcjonować?
Maggie zaczyna niezwykle trudne śledztwo. Odkrywa, że tors należy do zaginionego w tajemniczych okolicznościach mężczyzny. Sprawę komplikuje fakt, że zaginął on ponad 600 mil od miejsca, w którym został odnaleziony fragment jego ciała
W tym samym czasie znad Kuby nadciąga potężny huragan, który według prognoz może spustoszyć całą Florydę. Z każda chwilą jest coraz mniej czasu na rozwiązanie makabrycznej zagadki. 
(notka ze strony empiku)

"Kolekcjonera" czytało mi się zaskakująco dobrze. Sposób w jaki była opisana cała ta historia był przystępny i bardzo przyjemny. Powieść się niemalże pochłaniało, mijały godziny a ja nie miałam dość. Co prawda domyśliłam się kto stoi za morderstwami gdzieś w środku powieści, ale taki był zamiar samej autorki, bo tak naprawdę chciała zwrócić nam uwagę na coś zupełnie innego- na handel ludzkimi ciałami, częściami ciał, które są wykorzystywane podczas konferencji naukowych czy też w celach naukowych i edukacyjnych. Muszę przyznać, że nie zdawałam sobie sprawy z ogromu tego całego "biznesu"... Muszę przyznać, że "Kolekcjoner" wzbudził we mnie lęk i przestrach... 
"Kolekcjoner" jest też powieścią wielowątkową, każdy rozdział opowiadał losy różnych bohaterów: ratowniczki Liz, lekarza wojskowego Bena, samej Maggie... Każdy z tych rozdziałów tworzył obraz ogarniętego nadzieją a potem już paniką przed zbliżającym się huraganem... Wszystko było niesamowicie spójne, doskonale wyważone i połączone w ciekawą fabułę! 
Muszę przyznać, że jestem tą powieścią oczarowana, chociaż troszkę zawiodłam się na samym końcu-
tempo zmalało, a samo zakończenie, moim zdaniem było za krótkie...
Jednakże z czystym sumieniem mogę polecić tą powieść! :)

Moja ocena: 5-

Serdecznie dziękuję za egzemplarz Wydawnictwu Mira/Harlequin!


Recenzja ukazała się również na portalu lubimyczytac.pl
Follow