2010-07-19

Christine (1983)

Zważywszy, że uwielbiam oglądać ekranizacje przeczytanych powieści sięgnęłam po film z 1983 roku pod tytułem "Christine"- powieść pod tym samym tytułem napisał Stephen King :)
Oryginalny tytuł: Christine.
Reżyser: John Carpenter
Scenariusz: Bill Phillips
Zdjęcia: Donald M. Morgan
Produkcja: USA
Rok: 1983
Czas trwania: 110 minut
Gatunek: dramat, horror
Strona filmu na filmwebie.
Film jest dość specyficzny, opowiada bowiem o wielkiej miłości młodego siedemnastoletniego chłopaka- Arniego, który zakochał się w starym, podniszczonym samochodzie. Kupił go za część zaoszczędzonych pieniędzy, które miał przeznaczyć na colage. Odremontował go, a właściwie JĄ, gdyż owy samochód nosił imię żeńskie- Christine i posiadał również osobowość kobiecą, którą z czasem zaczął (a właściwie zaczęła!) ujawniać. Kłopoty zaczęły się, gdy Arnie zaczął spotykać się z Leigh- piękną, nową uczennicą, do której chodził Arnie i jego najlepszy przyjaciel- Dennis. Christine była zazdrosna o jego znajomość, a zazdrość, jak wiadomo może być niebezpieczna... Jak się potoczyły losy Arniego i jego miłości, jaką darzył swój samochód? Musicie obejrzeć sami, ewentualnie przeczytać książkę ;)
Mi się film osobiście podobał, ciekawie został zrealizowany. Oczywiście teraz pewnie rozwiązano by pewne problemy w inny sposób, ale myślę, że każdy fan kina grozy powinien chociaż raz obejrzeć ten film :)
Aktorzy są bardzo dobrze dobrani, sceny nie szpecą zbyt dużą rozrzutnością, ale właśnie takim minimalizmem, który lubię ;) Są proste, ale dosadne- tak po amerykańskiemu: jest świetny samochód, jest romans i są wybuchy- więc czegóż chcieć więcej? ;)
Moja ocena: 4 +

2010-07-18

Przerwana lekcja muzyki, Susanna Kaysen

Odkąd dzięki mojej przyjaciółce udało mi się obejrzeć film pod tym samym tytułem (jego recenzję można przeczytać tutaj.), chciałam przeczytać powieść, która dała podstawy jednego z moich ulubionych filmów. Może ta recenzja nie będzie zbyt obiektywna, musicie mi wybaczyć, ale jestem tą powieścią zauroczona! ;)
Najpierw parę słów o autorce:


Susanna Kaysen (ur. 11 listopada 1948 r. w Cambridge w stanie Massachusetts, USA) – pacjentka szpitala psychiatrycznego McLean, w którym przebywała prawie dwa lata – od 27 kwietnia 1967 do 3 stycznia 1969 roku. Jest autorką trzech powieści: Asa, As I Know Him, Far Afield oraz Camera My Mother Gave Me". Książka pod tytułem Przerwana lekcja muzyki (Girl, Interrupted) powstała po zanalizowaniu przez Kaysen swojej kartoteki z okresu, kiedy przebywała w McLean. Zdiagnozowano wówczas u niej osobowość pograniczną, którą tłumaczono jej tylko jako zaburzenia osobowości. W wydobyciu kartoteki z archiwum szpitalnego pomógł jej prawnik. W szpitalu, w którym przebywała, pacjentami byli także Sylvia Plath, Robert Lowell, Ray Charles oraz James Taylor. W roku 1999 powstał film pod tym samym tytułem co książka z Winoną Ryder oraz Angeliną Jolie w rolach głównych.
Źródło: Wikipedia.
"Przerwana lekcja muzyki" jest oparta o prawdziwe przeżycia autorki, która w wieku 18 lat trafia do szpitala psychiatrycznego. Postanowiła zatem rozprawić się raz, a dobrze z przeszłością i "systemem", który wysłał ją na leczenie. Piszę o "systemie", gdyż autorka sama próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie: czy tak naprawdę była szalona? Czy po 30 minutach można to stwierdzić? Jeśli nie to jakim prawem wysyła się człowieka (w tym przypadku płci żeńskiej) na leczenie? Tak właśnie postąpiono z Susanną. autorka dość szczegółowo opisuje swój pobyt w szpitalu, kontrole co pięć minut; świetlicę, w której wszyscy lubili przebywać i pokoju gościnnym, którego nikt z pacjentów nie lubił. Opowiada o osobach, które tam poznała: o Lisie, buntowniczej socjopatce, która nadużywała dziwnych przekleństw, Polly- dziewczynie z poparzonym ciałem, milczącą i cichą, Georginię, która stała się przyjaciółką Susanny w tych ciężkich i długich dwóch latach pobytu pisarki w ośrodku. Sama często w powieści zadaje pytanie: kto tak naprawdę jest szalony? Kogo można uznać za wariata? Mimo iż ta powieść liczy sobie zaledwie 157 stron jest kompletna w wiedzę o zakładzie dla psychicznie chorych w Stanach Zjednoczonych w latach 60'tych. Nie wiem niestety, ile się z tego wszystkiego zmieniło, co pozostało, ale muszę przyznać, że to miejsce przepełnia strachem- nie przed osobami, które się tam znalazły (były tam osoby przecież bardzo miłe i sympatyczne, tyle że z problemami, z którymi sobie nie radziły), ale przed niepewności. Niepewnością tego czy zostanie się wyleczonym, czy np. tym kim się tak naprawdę jest. Szybko czyta się tą krótką powieść i przyjemnie, mimo ciężkiego tematu.
Na jednym z blogów przeczytałam, że tą książkę bardzo trudno znaleźć- ja w sumie trafiłam na nią za drugim razem we wrocławskiej bibliotece na rynku- jeśli ktoś jest z okolic, niech pisze- chętnie przekażę książkę dalej :) Szkoda, że nie wznowili wydania, bo chętnie zakupiłabym sobie ją i sięgała po nią nie raz :)
Odwołując się jeszcze pokrótce do filmu, teraz dopiero zauważyłam ile nieścisłości w nim jest, ale i podobieństw do powieści. Postanowiłam jednak oddzielić obie fabuły i obie oceniać oddzielnie ;) Wiadomo, że nic nigdy nie dorówna powieści- mimo to film i książka mają u mnie szczególne miejsce :)
Obraz, który zachwycił autorkę, i który w pewnym sensie stał się jej jednym z mocniej wrytych w pamięć wspomnień, Przerwana lekcja muzyki, autorstwa Jana Vermeera, ok. 1658-61

Moja ocena: 5
A Wy jakie macie wrażenia po przeczytaniu książki/ obejrzeniu filmu?

Przerwana lekcja muzyki (1999)

Ten film (który będzie głównym tematem dzisiejszego postu) obejrzałam dzięki mojej przyjaciółce parę lat temu. Wstrząsną mną, zdumiał, a co najdziwniejsze odkryłam w nim cząstkę siebie samej, nie aż tak destrukcyjną,ale zawsze jakąś. Najdziwniejsze jest to, że słyszałam o nim wiele,ale nigdy (być może za sprawą młodego wówczas wieku) nie chciałam go zbytnio obejrzeć, no może tylko i wyłącznie dlatego, że Angelina Jolie dostała za niego Oscara. Bez zbędnych i przydługich wstępów przejdę do recenzji, opisu, jak kto woli, wyżej zapowiedzianego film, czyli "Przerwanej lekcji muzyki"
['Girl, Interrupted'(1999)]
Reżyseria: James Mangold [coś o reżyserze: KLIK]
Scenariusz: James Mangold, Lisa Loomer, Anna Hamilton Phelan
Na podstawie książki: Susanna Kaysen

Akcja filmu rozgrywa się pod koniec lat sześćdziesiątych. Susanna po próbie samobójczej zostaje umieszczona przez swoich rodziców w szpitalu psychiatrycznym. Jest wrażliwą dziewczyną, która ma problemy związane z okresem dojrzewania: niestabilna emocjonalnie, nie wie, co chce robić w życiu, w związku z tym jako jedyna z całej szkoły nie idzie na studia; często uprawia seks z przypadkowymi mężczyznami, również z nauczycielem, czy wreszcie jest zdolna do połknięcia fiolki aspiryny i popicia butelką wódki. Rozpoznane zostaje u niej występowanie osobowości pogranicznej. W szpitalu Susanna zaprzyjaźnia się z socjopatką Lisą. Razem uciekają. Dochodzi jednak do tragedii, o której jednak dowiecie się, jeśli ten film obejrzycie sami :)Ja osobiście polecam go gorąco. Niesamowite studium ludzkiego obłędu, pasji i samozaparcia. Historie każdej z pacjentek urzekają swoją wyrazistością. Napięcie buduje dynamizacja obrazów, znakomite zdjęcia i muzyka oraz gra aktorska.

OBSADA:
Winona Ryder - Susanna
Angelina Jolie - Lisa
Clea DuVall - Georgina
Brittany Murphy - Daisy Randone
Elizabeth Moss - Polly

Strona filmu na filmwebie: KLIK

Moja ocena:  6

2010-07-16

Plaża Muszli, Marie Hermanson

Witajcie! :) Właśnie przed chwilą skończyłam czytać powieść autorstwa Marie Hermanson, więc będzie recenzja "na żywo" ;) Wybaczcie możliwość wystąpienia nieskładnych, poplątanych zdań, ale to ze względu na godzinę- już dosyć późno, a nie chcę odkładać pisania na później, bo zapomnę o tym, o czym chciałam napisać ;) Zanim jednak przystąpię do recenzji, garść info o autorce :


Marie Hermanson urodziła się w 1956 roku w Goeteborgu na zachodnim wybrzeżu Szwecji, gdzie nadal mieszka ze swoją rodziną. Tam też studiowała dziennikarstwo, literaturoznawstwo i socjologię. Podczas studiów pracowała w szpitalu psychiatrycznym, później jako dziennikarka w prasie codziennej. Opublikowała osiem powieści w tym jedną nominowaną do Augustpriset w 1995 i jedną nagrodzoną tytułem najlepszej powieści 2005. "Plaża muszli" z roku 1998 stała się w Szwecji bestsellerem. Jej książki przetłumaczono na wiele języków. Trafiły na półki księgarskie w Niemczech, Holandii, Danii, Norwegii, Islandii, Grecji, Włoszech, Rosji, Czechach i Egipcie.


"Plaża muszli" jest kolejną powieścią rodem ze Skandynawii, którą udało mi się przeczytać. Opowiada o Ulrice, która jako dziewczynka spędza co roku lato nad morzem w południowo-zachodniej Szwecji wraz z barwną i kontrowersyjną rodziną Gattmanów. Na muszelkowej plaży rozgrywają się najważniejsze i najpiękniejsze chwile jej życia. Gdy jednak pewnego razu znika w tajemniczych okolicznościach adoptowana przez Gattmanów hinduska dziewczynka, harmonia tego miejsca zostaje zaburzona, a letni dom pustoszeje. Dorosła Ulrika wraca do zatoki muszelek dopiero po dwudziestu czterech latach, by pokazać swoim synom rajską plażę swojego dzieciństwa, ale makabryczne odkrycie, którego przypadkowo dokonuje wraz z nimi, rzuca nowe światło na tajemnicę sprzed lat. Poznaj tajemnice rodziny opętanej przeszłością.
Źródło: tanio.pl
Od pierwszej strony powieści czuć tajemnicę, a losy Ulriki i Kristiny oraz Mai, adoptowanej córki rodziny Gattmanów przeplatają się i dopiero na samym końcu powieści wyjaśnia się owiane tajemnicą zniknięcie Mai. Niesamowite obrazy fiordów, krystalicznie niebieskiego morza i surowych skał rysują się przed oczami tak wyraźnie, że niemal czuje się chropowatość szkierów i wypukłość muszli w jasnym piasku. Wszystko jest żywe i barwne, postaci są naszkicowane celnie, ale nie nachalnie, z dozą minimalistycznej oszczędności, z której słyną Szwedzi. Mimo wszystko wydawało mi się, że rozdziały kończą się w pół słowa, że są niedopowiedziane, że czegoś im brakuje- jakiejś zgrabnej pointy, nie wiem. Gdy czytam powieści zazwyczaj czuję, że dany rozdział, bądź książka kończą się w odpowiedni sposób i w odpowiednim momencie- tutaj wydawało mi się, że zabrakło paru słów. Powieść jak dla mnie skończyła się za szybko, jakby bez wyjaśnienia- zupełnie jak przelotny kochanek, który pozostawia nas same, bez pożegnania po wspólnie spędzonej nocy. Czuję lekki niedosyt, mówiąc (a właściwie pisząc ^^) zwięźle. Myślę jednak, że mogę ją polecić, bo historia naprawdę wciąga i zostaje na dłużej w pamięci :)
Na zdjęciu pamiątka z wakacji, które spędziłam w Świnoujściu z moim Łukaszem :) Muszelki nazbierane w naszym pięknym morzu ^^
Moja ocena: 4+

Pozdrawiam serdecznie! :)

2010-07-13

Łuk (2005)

Ostatnio, gdy choroba mnie zmogła i nie mogłam spać obejrzałam na tvp 1 film rodem z Azji pod tytułem "Łuk". Czemu piszę o tym filmie? Co jest w nim tak wyjątkowego, że o nim wspominam?
Tytuł oryginalny: Hwal
Reżyseria: Ki-duk Kim
Scenariusz: Ki-duk Kim
Produkcja: Japonia, Korea Południowa
Rok produkcji: 2005
Zdjęcia: Seong-back Jang
Czas trwania: 90 minut
Gatunek: melodramat

Film opowiada o uczuciu pomiędzy staruszkiem, a nastoletnią dziewczyną. Oboje mieszkają na łodzi dryfującej u wybrzeży Korei. On żyje z pieniędzy wędkarzy, których okazjonalnie zwozi na pokład. Ona przepowiada im przyszłość. Oboje wydają się być zadowoleni z takiego układu, do momentu gdy dziewczyną nie zaczyna interesować się jeden z młodych wędkarzy. Po pewnym czasie nastolatka zakochuje się w nim i pragnie uciec z łodzi, której nigdy wcześniej nie opuszczała. Jednak staruszek tak łatwo z niej nie zrezygnuje - planuje poślubić dziewczynę w jej siedemnaste urodziny.
 
Na początku miałam sprzeczne uczucia jeśli chodzi o ten film. Pierwszy raz się spotkałam z tego typu filmem, gdzie przy maksimum treści stosuje się minimum słów. W całym filmie jest być może pięć pełnych zdań. Krótkich zdań. Bezokoliczników. Coś niesamowitego. Ten film opowiada nie tylko o miłości, ale i o dojrzewaniu do zmian, do podjęcia decyzji. Przepiękna muzyka, znakomita gra aktorów. Polecam każdemu, nie tylko tym, którzy lubią kino azjatyckie :)
Jeśli już oglądaliście ten film, co o nim myślicie? :)
Moja ocena: 4+
Follow