Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty

2015-06-26

Zapiski nosorożca, Łukasz Orbitowski

Dziki afrykański ląd od wieków nęci podróżników. Fascynuje pisarzy i poetów. Inspiruje twórców, czy to filmowych czy projektantów wszelkiej maści. Zdaje się, że dzikość i egzotyka tego kontynentu, przenika człowieka, zasiewa w nim ziarno zainteresowania i narkotyzuje. Człowiek, który raz odwiedził Czarny Ląd wiecznie będzie pragnął wrócić tam, choć na chwilę. "Zapiski nosorożca..." to nietypowa relacja z podróży. Relacja, którą sam autor nazywa: 

"(...) długą pocztówką od faceta, który pojechał na krótkie wakacje."

2015-06-22

Klucz, Elżbieta Wardęszkiewicz

Z wieloma książkami jest tak, że potrafimy je pokochać od pierwszych stron. Wciągają nas, sprawiają, że nie możemy się od nich oderwać, są obecne cały czas w naszych myślach i ciężko nam, po skończeniu czytania, wyjść ze świata fabularnego. "Klucz" dostałam przedpremierowo, ale miałam z tą książką dziwną relację. Z angielska można by ją nazwać "love-hate relationship". Tak wiele różnych emocji dostarczyła mi ta powieść. Może dlatego, że spodziewałam się czegoś zupełnie innego...


2014-12-19

Wieża, Ahsan Ridha Hassan


Nie jestem wielką entuzjastką zbiorów opowiadań, bo wiem, że zawsze następuje zbyt szybki koniec. Koniec fabularny i wspólnej przygody z bohaterami opowieści. Nie potrafię się wtedy odnaleźć w następnym z kolei opowiadaniu, ale są takie zbiory, których poszczególne komponenty są idealnie dobrane. Łączy je coś nienamacalnego, jakiś klimat nieuchwytny, drżący pod powieką, mamiący czytelnika i kojący (zbyt) szybki koniec jednej historii. Takim zbiorem jest właśnie "Wieża", Ahsana Ridha Hassana, którą dostałam od Wydawnictwa Novae Res za co serdecznie dziękuję! Muszę przyznać, że jestem zaskoczona, gdyż jest to debiut literacki założyciela największego w Polsce portalu selfpublishing - Wydaje.pl.


"Wieża" to pięć opowiadań. Opowiadań nasączonych grozą, ale nie jest to groza prosta objawiająca się dużą ilością krwi lejącej się z ciał nieszczęsnych ofiar. Jest to wysmakowana groza, działająca bardziej na psychikę czytelnika, trzymająca w napięciu. 

I tak oto w tytułowym opowiadaniu, spotykamy małżeństwo, które wprowadziło się do nowego domu, z dala od zgiełku miasta. Domu położonego w malowniczej, górskiej krainie w otoczeniu przepięknych lasów. Małżeństwo to przeżywa pewien kryzys, który się zaognia po dwóch tygodniach urlopu obojga małżonków. Michał pozostaje w domu, ma zamiar skrupulatnie urzeczywistnić marzenie o napisaniu powieści, Monika zaś wyjeżdża z grupką znajomych na wczasy na Mazury. Sytuacja staje się coraz bardziej zagadkowa, bo od momentu zamieszkania w wymarzonym domu, Michał widzi w ogrodzie tajemniczą wieżę. Szczelnie zamkniętą, ceglaną, niewidzialną dla Moniki. Opowiadanie to jest jedną wielką zagadką, w pewnym momencie straciłam rachubę: nie wiedziałam już co jest fikcją, a co jest realnym światem. Doskonały zabieg retrospektywny, dzięki niemu poznajemy bohaterów znacznie bardziej, zżywamy się z nimi. I wielki plus za otwarte zakończenie.

Reszta opowiadań jest równie zagadkowa, klimatyczna. Niby zwyczajne życie, zwyczajnych ludzi (freelancera z długami, nastolatka, który zostaje pośmiewiskiem klasy, artysty satyryka w średnim wieku), ludzi, którzy żyją obok nas, a mimo to mam wrażenie za każdym razem, że przenoszę się w jakiś tajemniczy świat. I właśnie ta tajemniczość jest słowem, które najczęściej przychodziło mi do głowy podczas czytania tego zbioru. Nie zdradzę Wam fabuły pozostałych opowiadań, bo nie chcę, przypadkowo, uronić zbyt dużo z klimatu książki. Musicie się przekonać sami, bo tylko sami odczujecie ten niesamowity, eteryczny klimat. 

Ośmielę się stwierdzić, że zakochałam się w tym zbiorze. Zakochałam się miłością wieczną. Jest to zbiór, który każdą historią potrafi wzbudzić we mnie dreszczyk emocji, nie wystraszyć, raczej wywołać emocje, które zapierają dech w piersiach. I skłaniają do refleksji. Jest to książka, która z pewnością wymaga trochę uwagi od czytelnika. I skupienia. I właśnie za to ją pokochałam. Nie dostarcza czytelnikowi płytkiej rozrywki (jak większa część książek grozy), wzbogaca czytelnika. Zachwyca. Mnie zachwyciła. I od tej pory zajmuje w moim sercu wysoką pozycję.

Polecam. Warto. 


Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 28 listopada 2014
ISBN: 9788379425068

2014-12-13

Recenzja książek Moniki Fudali: Kumulacja gniewu oraz Kumulacja cierpień + bonus

Dzisiaj nietypowo. Dwie recenzje książek jednej autorki, Moniki Fudali. Książek grozy, które pomimo małej objętości zmroziły krew w moich żyłach. No i bonus, którym jest cudowna zakładka od Gift UP, o której nie mogłam nie napisać, bo mnie zaskoczyła. Ale po kolei.


Wielu ludzi wierzy, że w murach są zapisane emocje mieszkańców. Ich radości albo cierpienia. Mury budynków przyswajają je, oddając tym, którzy są bardziej podatni na tego typu wpływy. Niektórzy stają się pożywką dla demonów, które przez stulecia znalazły swoje miejsce pomiędzy składowymi budynków. Niektóre z nich próbują się z nich przedostać do naszego świata, próbują zebrać żniwo w postaci ofiar, które oddadzą życie i swoją życiową energię dla nich. Staną się inkubatorem dla przerażającego istnienia, które nie ma litości dla nikogo. Takimi istotami w "Kumulacji cierpień" zajmuje się młody chłopak imieniem Keisuke. Keisuke posiada dar, który wykorzystuje do pomocy zbłąkanym duszom, z jakiegoś powodu niemogącym opuścić doczesny świat i zaznać spokoju. Keisuke z bratem, Sato, muszą uporać się z potężnym demonem, który wybrał sobie na ofiarę pewną rodzinę.

Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza

"Kumulacja gniewu" jest kontynuacją wyżej wymienionej książki. Tym razem rodzeństwo muszą rozwiązać zagadkę dziecka, a właściwie jego duszy, która nęka swoją rodzinę. Dusze takie jak tego małego chłopczyka, Jimiego, szukają pomocy. Chcą sprawiedliwości za krzywdy im wyrządzone. Zrobią wszystko, by zwrócić uwagę. By ktoś coś zrobił. Trawiące je emocje, te ostatnie z chwil przed śmiercią wykruszają się, tworząc powłokę wokół domu rodziny. Takie, niespokojne, gniewne dusze chcą zemsty. Rozwiązanie przychodzi, okupione wysokim poświęceniem.

Książki Moniki Fudali łączą w sobie to, co kocham w tym gatunku literatury: grozę bijącą od pierwszych stronic, klimat wypełniający nasze płuca lodowatym powietrzem przyprawiającym o gęsią skórkę. Pomimo małej objętości, są niebywale pełne treści. Łączą w sobie ciekawe postacie i historie, miejskie legendy poniekąd, które (w takiej czy innej formie) każdy z nas słyszał. Nie są odkrywcze, ale przez sposób poprowadzenia opowieści wyróżniają się spoza innych. Język jest miękki, żywy, a jednocześnie ostry, zapadający w pamięć. Poprzez obrazy, bardzo plastyczne, ale jednocześnie proste. Wiele nie potrzeba naszej wyobraźni. Wszystko jest na swoim miejscu: i konstrukcja i odpowiednie dawkowanie napięcia. Żałuję tylko, że są tak krótkie (ale za to idealne na podróże!), życzę autorce, by kiedyś wszystkie te historie-opowiadania, rozrosły się do powieści wielostronicowej.

Nie przeczę, że dla mnie są to książki, które na nowo napełniły moje serce wiarą, że jeszcze nie wszystko zostało powiedziane, nie wszystko zostało napisane. Zwłaszcza w literaturze grozy. Gorąco i szczerze polecam.

I dziękuję autorce, pani Monice, za książki.


Razem z książkami zawędrowała do mnie również ta piękna zakładka ze sklepu Gift UP, którą zdążyliście już zobaczyć na moim instagramie. Jak przystało na prawdziwego mola książkowego i zakładkoholiczkę jestem nią zauroczona. Jest piękna! Zaskoczyła mnie jakością wykonania i już teraz wiem, że warto Wam polecić zakładki z tego sklepu. Są tanie jak barszcz, a w dodatku bardzo szczegółowe. Z pewnością w najbliższym czasie moje kolekcja powiększy się o kolejne! :)

Zwłaszcza o tą:

(c) źródło
Oczywiście na stronie sklepu znajdziemy również ręcznie wykonaną biżuterię, zobaczcie koniecznie, może znajdziecie coś dla siebie, albo dla swoich bliskich na święta :) Szczerze polecam.


* * *
PS Macie ochotę na konkurs z zakładkami Gift UP? (Planuję konkurs wypełniony cudownościami z okazji świąt i urodzin bloga!)

2014-07-30

Przegląd Literacki #1



Ostatnimi czasy jestem strasznie fazowa. Przechodzę fazy przeplatające się między sobą, zajmujące cały mój wolny czas. Są to fazy bardzo przyjemne i rozwijające. Ostatnio mam  fazę na francuskie kino i musicale (te prawdziwe, wystawiane na deskach teatrów, mój ostatni faworyt "Le Roi Soleil" - kocham bezgranicznie dzięki Lukrecji z My Little Reflections), wcześniej była faza na mangi i anime. Teraz jest faza na poznanie filmów i seriali (tych, których jeszcze nie widziałam) traktujących na temat mniejszości seksualnych, tak więc obejrzałam np. "Życie Adeli 1 i 2". Była też całkiem niedawno faza na ciężkie książki, innym razem na książki lekkie lub książki inne niż wszystkie. 

Dzisiejszy przegląd zapoczątkuje nowy cykl na blogu. Tym razem w jednym tekście umieszczać będę kilka recenzji, nie zawsze pewnie będzie ich aż tak dużo jak w dzisiejszym, ale na pewno będą równie rzetelne jak poprzednie :)

 "BÓG NOSI DRES", Piotr Sender 
[Wydawnictwo Replika, 2011]

Jest to zdecydowanie nietuzinkowa książka. Jak sam tytuł może wskazywać, przeniesiemy się do świata polskiego dresa, uczącego się na Politechnice w Gdańsku, mającego piękną, ale pustawą dziewczynę i przeszłość, z którą mierzy się co dnia. Przeszłość wypełniona odgłosem napełnianej szklanki wódką, wymiotami, kojącym szumem lasu tuż za rodzinną, mazurską wioską. Zaściankiem, w którym się umierało za życia. Piotr Sender w swojej debiutanckiej powieści pokazuje nam całkiem inną stronę, stereotypowego dresa, zagłębia się w analizę dzieciństwa, głównego bohatera, częściowo opartą również na przeżyciach samego autora. Jest w tej powieści rodzaj pewnej ironii, która wywoływała u mnie śmiech, ale i głęboką zadumę. Książka wciąga i to nie tylko przez samą, dynamiczną fabułę, ale również przez retrospekcje. Nie da się nie lubić tej książki, w jakiś dziwny sposób swoją szczerością, wulgarną szczerością, koi. Niesie ze sobą prawdę i ona wprowadza czytelnika (przynajmniej mnie samą) w krainę zrozumienia i spokoju. Tak, Polska jest właśnie taka, jak ją opisał Piotr Sender. Nie jest ani biała, ani czarna. Ma wiele odcieni, tyle ile twarzy przewijających się w naszym życiu. Książka godna polecenia.


[Wydawnictwo Waneko, 2009]

Po mangi sięgam rzadko. Nie dlatego, że mi nie odpowiadają, ale dlatego, że mangi lubię sobie dawkować. Nie lubię czytywać ich na ekranie komputera, z bibliotek online i skanów, które można znaleźć wszędzie w sieci. Lubię fizyczność mangi, lubię dotknąć rysunku i nacieszyć oczy żywą, czarną kreską. Jestem w tym względzie estetą i mangofilem. Na którymś z pierwszych moich konwentów znajdowało się stoisko Wydawnictwa Waneko, które sprzedawało swoje mangi w promocyjnych cenach. Tę, konkretną kupiłam niemalże za połowę sumy początkowej. Leżała na półce długi czas, przegrywając z innymi. W końcu jednak zabrałam ją w podróż na moje rodzinne Mazury (ją i "Pandora Hearts", o której za chwilkę) - mangi są idealne na długie podróże. Yuna Kagesaki w swojej mandze chce opowiedzieć historię nietypowej japońskiej rodziny. Rodziny żywiącej się krwią. Karin jest nastolatką, która dopiero odkrywa mroczny smak krwi. Jest inna niż jej rodzice i rodzeństwo. Czuje się zagubiona w świecie, w którym nie jest akceptowana. Wpada w tarapaty, plącze. Gdyby wyciąć całą tą wampirzą otoczkę, została by nam szczera historia o dojrzewaniu. Dodatkowo ta piękna kreska! (fetyszyzm pięknych rysunków mode on) Oceńcie sami :)


 "PANDORA HEARTS" tom 1, Jun Mochizuki
[Wydawnictwo Waneko, 2012]

Sięgając po tę serię, miałam ułatwione zadanie, gdyż jakiś czas temu z czystej ciekawości odpaliłam pierwszy odcinek anime. Spodobało mi się do tego stopnia, że gdy tylko we wrocławskim Matrasie zobaczyłam pierwszy tom mangi, nie mogłam oprzeć się przed kupnem. Zagłębiając się w stronice wypełnione pięknymi ilustracjami, poznajemy losy Oza Vessaliusa, wiodącego wygodne życie dziedzica książęcego rodu. Jednakże w dniu piętnastych urodzin, w trakcie uroczystości wkroczenia w dorosłość, zostaje wtrącony w Otchłań, gdzie spotyka tajemniczą Alicję. Stanie się jego przewodnikiem po tej śmiertelnie groźnej krainie. W mandze stopniowo poznajemy zasady panujące w Otchłani i w rodzinie chłopca, przeżyjemy z nim niezliczone, jeżące włos na głowie przygody i okryjemy się zagubieniem i przerażeniem trawiącym chłopaka. Jun Mochizuki w celny sposób nakreślił świat przedstawiony, beztroskę życia na dworze i przywileje z tym związane. Przyjaźń, która przeradza się w nienawiść. Podoba mi się, chociaż nie zaliczę jej do ulubionych mang. 


[Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2014]

Byłam niemało zaskoczona, gdy moja droga K. powiedziała mi o premierze kontynuacji przygód roztrzepanej Bridget. Byłam ciekawa, jak po tylu latach autorka przedstawi życie dorosłej kobiety w średnim wieku z dwójką małych dzieci na głowie. Wdowa z niemałym majątkiem, próbująca stanąć na nogi. Mamy w książce kolejne niespełnione marzenia i plany. Obietnice dane wobec siebie. Próby ułożenia sobie życia z kimś, kto na daną chwilę wydaje nam się odpowiedni. Ma dokładkę mamy wszy, wymioty, gorączki i inne niemniej przyjemne sytuacje. Bridget triumfuje i upada w swoim jakże katastrofalnym stylu, wzruszając i rozśmieszając do łez. Książka idealna na letnie wylegiwanie się w ogródku lub na plaży, relaksująca. Mimo to, czułam, że to nie jest ta sama Bridget, która podbiła moje serduszko w czasach licealnych. Gdzieś magia wyparowała, czy to za sprawą śmierci Marka, czy z powodu tego, że od czasów licealnych minęło już sześć lat i ja sama zmieniłam się nie do poznania, także wewnętrznie? Nie zmienia to jednak mojej oceny tej książki: sympatyczna, pełna ciepła i nadziei. Helen Fielding nie wyszła z wprawy i moim zdaniem stworzyła jedną z najfajniejszych serii w literaturze kobiecej. Polecam :)


I to by było na tyle. Dajcie znać czy taka forma krótkich recenzji przypada Wam do gustu i co myślicie o tych książkach :) 

2014-02-06

Facet na telefon, A. J. Gabryel

Szczęście sprzedawane na godziny.

Temat prostytucji wydaje się być już tak przetarty przez wszystkie możliwe media: książki, telewizję, kino, prasę, internet, że ciężko uwierzyć, że znalazłam w całym tym ogromie, świeżość. W każdym z nich prostytucja jest, zazwyczaj czymś złym, czymś co powinno się potępiać (i, oczywiście, w większości przypadków tak jest). Prostytuujące się dzieci czy nastolatki są ofiarami biedy i złych rządów, porywane kobiety wywożone do obcych państw, zmuszane są do oddawania swojego ciała za marne pieniądze.  Tylko by przeżyć. Prawie nigdy nie słyszy się o prostytucji mężczyzn (a jeśli się słyszy są to tylko echa, nic pełnego, plotka, iluzja). Nie mówi się o prostytucji bez emocji, zawsze jest nasączona agresją, złem, brakiem wyboru. Sensacja i ludzkie cierpienie najlepiej się sprzedają, to prawda znana w świecie tak samo jak to, że słońce świeci w dzień a księżyc w nocy. Książka ta jest, jednak całkiem inna. Nie sprzedaje sensacji. Mimo, że budzi kontrowersje, nie odrzuca. W całym tym sajgonie tematycznym wypełnionym przez smutne, przykre i odrażające historie, ta zdecydowanie przeciera nowy szlak. 

Wydawnictwo: Wielka Litera
Data wydania: 11 lipca 2012
ISBN: 978-83-63387-19-8
Liczba stron: 336
O autorze tej książki wiadomo niewiele. Prowadzi bloga: grzesznikadam.blog.onet.pl, gdzie opisuje spotkania z klientkami, refleksje dotyczące życia i tego, co w danym momencie go inspiruje, drażni. Adam pochodzi z Łodzi, urodził się w 1978 roku. Na kanwie jego bloga powstała ta książka. Właściwie jest to zbiór blogowych postów, bijących autentycznością.

"Facet na telefon" to historia mężczyzny, który świadomie wybrał ścieżkę prostytucji. Świadomie wybrał krótkotrwałe i chwilowe spotkania z klientkami, powierzchowną intymność. Świadomie oblepia każde słowa kłamstwem. Próżny tylko pozornie. Książka wypełniona jest obrazem ludzkich charakterów. Kobiecych. Męskich. Charakterów tak różnorodnych, że aż zaskakujące, że autor przedstawił ich złożoność w tak piękny, prosty a jednocześnie poetycki sposób. 

Dla wielu czytelników jest to sztampowa, czasem nudna książka z zapisem erotycznych poczynań. Fakt, książka o takiej tematyce, przesączona jest erotyką. Tylko, że "Facet na telefon" podaje nam tę erotykę w wysmakowany, nie wulgarny sposób. Seks nie jest tutaj najważniejszy, wydaje się być łącznikiem. Dzięki niemu, czy też poprzez niego, główny bohater ukazuje ludzkie pragnienia, osobowości, ludzką obłudę. I motywy, dla których kobiety postanawiają korzystać z jego usług. Każda z nich jest inna, ale każdą łączy pragnienie szczęścia. Szczęścia sprzedawanego na godziny. Dla niektórych z nich, Adam jest aniołem niosącym ulgę. Dla innych zaś, kimś kto wysłucha, zrozumie i sprawi, że koleżanki będą pękać z zazdrości. 

Książka jest opowieścią o ucieczce przed rutyną szarego życia w korporacji. O chęci robienia czegoś zupełnie innego. O życiu, które wypełnia zapach kobiecych perfum i rozmazana twarze w pamięci. O życiu, które prowadzi się w kłamstwie... 

"Facet na telefon" to zdumiewająca charakterystyka ludzkich zachowań i osobowości. Przedstawiona ot tak, po prostu, suche fakty, obleczone w literacki język. Doskonały podział na postaci i narrację pierwszo- i trzecioosobową. Doskonała analiza spektrum ludzkich uczuć i emocji. Klimat powieści, chłodnawy, pomimo żaru bijącego z pełnych erotyzmu scen, sprawia, że nie można się od niej oderwać. Jest w niej coś więcej. Smutek, zagubienie i dziwne poczucie nierzeczywistości. Kontrast. Może dlatego, z czasem zaczęłam się zastanawiać, czy postać Adama to nie skrzętnie wykreowana osobowość, którą autor żyje od kilku lat... Oczywiście to domysły daleko idące.

Wiem, że wielu z Was odniesie całkiem inne wrażenie po przeczytaniu tej książki. Jestem także świadoma, że być może ciut idealizuję postać Adama i może w dziwny sposób reaguję na historie opowiedziane w książce. Uważam jednak, że nie ma w świecie tylko czerni i bieli, nie wszystko jest tylko złe albo tylko dobre. Wszystko zależy od kontekstu. I ta książka pokazuje to wszystko. Prawdę.

Godna polecenia.



2013-11-05

Między nami dobrze jest, Dorota Masłowska

Bardzo sceptycznie podchodziłam do tej autorki, jak i jej książek. Przez długi czas, wcale nie zależało mi na przeczytaniu którejś z nich. Zbyt duży szum powstały wokół Masłowskiej, później ekranizacja "Wojny polsko-ruskiej", wiele Masłowskiej było w mediach, a mi nie do końca odpowiadał cały ten szum. Postanowiłam poczekać, przeczekać. I teraz, kiedy to ten szum lekko ucichł... sięgnęłam po "Między nami dobrze jest" (była w końcu lekturą zadaną na wykłady z literatury) i zostałam pozytywnie zaskoczona.

Dorota Masłowska dorastała w Wejherowie. Zaczęła studiować psychologię na Uniwersytecie Gdańskim, następnie przeniosła się do Warszawy, aby studiować kulturoznawstwo. Jej pierwsza książka, Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną, reklamowana jako "pierwsza polska powieść dresiarska", spotkała się z bardzo przychylnymi recenzjami i stała się bestsellerem wydawniczym.

Postanowiłam sięgnąć po "Między nami dobrze jest", nie tylko ze względu na studia, ale również z faktu, że wolałam poznać książkę, o której jak najmniej słyszałam. Chciałam mieć czysty umysł, niemalże nie skalany czyjąś opinią. Udało się. Mimo tych wcześniejszych obaw i uprzedzeń. Książka nie pozostawiła we mnie żadnej namiastki nawet, wątpliwości. Może to styl Masłowskiej przypominający mi trochę lirykę współczesnych, ulubionych moich poetów polskich, a może to całkiem inaczej przedstawione społeczeństwo polskie, w całkiem innej formie? Dotarła do mnie jednak bardzo szybko...
Wydawnictwo: Lampa i Iskra Boża
Data wydania: 2008 
ISBN: 978-83-89603-60-9
Liczba stron: 88

Nie chcę zdradzać zbyt wiele z fabuły tej książki, wspomnę jednak tylko, że możemy spotkać się w niej z przekrojem społeczeństwa, z problemami pokoleniowymi, z Osowiałą Babcią, która cały czas pamięta czasy II wojny światowej i nie omieszka o nich mówić, z Małą Metalową Dziewczynką, która nie umie słuchać, jest wścibska i chce wiedzieć jak najwięcej o wszystkim, z jej matką, Haliną, pracującą kobietą w wieku średnim miotającą się pomiędzy swoją kuchnią a salonem, oglądającą telewizję, ignorującą Osowiałą Babcię i czytającą magazyn "Nie Dla Ciebie" kupiony z pojemnika na makulaturę za darmo... 

Wszystko to pokazane w tak groteskowy, ironiczny sposób, że aż śmieszny. Odrażające, przerażające niekiedy obrazy biedy, upadku ludności polskiej, ciekawie wkomponowane w obraz wielkiej machinerii miasta, Wisły płynącej nieopodal, nazywanej przez Małą Metalową Dziewczynkę, "gnojówką", wspomnienia przeplatane są ze słowami wyniesionymi z magazynu bądź z rozmów Bożeny (nazywanej tutaj "grubą świnią") i Heleny. 
Adaptacja dramatu, reżyseria Grzegorz Jarzyna, więcej tutaj.
Dramat czyta się przyjemnie, choć czasem ciężko podążyć za tokiem akcji, wszystko potrafi zmienić się z minuty na minutę. W jednej chwili siedzimy wygodnie w fotelu i przysłuchujemy się rozmowom, a w następnej słuchamy wywiadu, albo zwierzeń reżysera filmu "Koń, który jeździł konno".

Kocham tę poetykę, porównania, namacalność liter. I sarkastyczność, a jednocześnie trafność wszystkich sformułowań i kreacji bohaterów. 



Tego nie da się opisać, trzeba to przeżyć, przeczytać i samemu ocenić, czy warto było poświęcić tych kilka chwil na tę książeczkę. 

Moja ocena: 5



2012-11-21

Bibliografia Utworów Adama Mickiewicza do roku 1855, Aleksander Semkowicz


Autor: Aleksander Semkowicz   
Opracowanie: Piotr Grzegorczyk,
Ksenia Kostewicz,
Zofia Makowiecka
Przedmowa: Stanisław Pigoń
Język: polski
Wydanie: Warszawa : Państ. Inst.Wydawniczy, 1958.
Opis fizyczny: 226,[2]s.; 25 cm.

Adama Mickiewicza nikomu przedstawiać nie trzeba, jest to bowiem postać, która w historii literatury polskiej zapisała się, tworząc dzieła, które swoim ponadczasowym wydźwiękiem zachwycają po dziś dzień. Niezapomniana epopeja narodowa, jaką jest Pan Tadeusz stała się dla wielu obrazem Polski i Polaków za czasów wojen napoleońskich.
Autorem Bibliografii... jest Aleksander Semkowicz, mediewista i profesor Uniwersytetu Lwowskiego. Stał się twórcą pierwszego podręcznika introligatorskiego. Był redaktorem Kwartalnika Historycznego. Tworząc Bibliografię... posiadał już pewne doświadczenie bibliograficzne, wydał bowiem w 1887 roku Krytyczny rozbiór «Dziejów polskich» Jana Długosza do roku 1384. Posiadał, zatem nie tylko wiedzę, ale także dozę talentu pisarskiego. Już w roku 1926 wydał Wydania dzieł Adama Mickiewicza w ciągu stulecia..., która łączyła w sobie „ścisłość bibliograficzną z ujmującą swadą narratorską”, jak sam to ujął we słowie wstępnym, Stanisław Pigoń.
Bibliografia Utworów Adama Mickiewicza do roku 1855 zawiera opisy bibliograficzne dzieł Adama Mickiewicza (wydanych w kraju, jak i poza granicami państwa polskiego), także artykułów. Układ bibliografii jest chronologiczny (zasięg chronologiczny retrospektywny za lata 1818-1855), podzielony na działy. Dokumenty rejestruje się w sposób następujący: osobno w dacie powstania, pierwodruku i przedruku. Stosuje się przy tym dokładny opis bibliograficzny (trzeciego stopnia) tylko do pierwodruków i druków zwartych. Adnotacje natomiast stosuje się podając w nich szczegółową datę powstania utworu, losy danego dzieła bądź utworu, historię druku. Rejestruje również druki zaginione. Indeksy: tytułów utworów i wydań dokonanych za życia poety oraz Indeks nazw osób, instytucji i organizacji, użyte w tej bibliografii niezmiernie pomagają w wyszukiwaniu danego dokumentu. Nie ogranicza się, co do typu dokumentu oraz treści. Zasięg terytorialny, jak i językowy, jest również nieograniczony.
Bibliografia... zdaje się być bibliografią idealną, rzetelnie przygotowana przez autora Aleksandra Semkowicza (dokończona i poprawiona przez Piotra Grzegorczyka), przejrzysta. Proste wyszukiwanie (nie tylko dzięki indeksom), dokładny opis, jak i adnotacja skraca czas poszukiwań, co jest, niewątpliwie zaletą tej publikacji. Odbiorca bibliografii jest jasno zarysowany- student, czy doktorant pracujący w oparciu, lub prowadzący badania na temat literatury polskiej w epoce romantyzmu, w szczególności poświęcone twórczości Adama Mickiewicza, z pewnością skorzysta również z tej pozycji.
Publikacja ta wydana została w 1958 roku, co z pewnością rzutuje na odbiór bibliografii, jeśli chodzi o typografię, jak i wrażenia estetyczne. Twarda oprawa, co prawda spełnia swoją rolę ochraniając zawartość. Państwowy Instytut Wydawniczy, odpowiedzialny za druk tej publikacji, niestety oprawił Bibliografię... w szaro-brązową, płócienną okładką, z topornym liternictwem. Typografia wewnątrz tej publikacji jest schludna, ale i mniej czytelna, niż powinna być. Światła między tytułami, a adnotacjami są zbyt małe a wielkości zbyt mało widoczne (zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę Tytuł publikacji a samą adnotację), co utrudnia odbiór informacji. Brak wykazu skrótów, co jest ewidentną wadą tej bibliografii.
Bibliografię tę, można również znaleźć w postaci elektronicznej.
Bibliografia Utworów Adama Mickiewicza do roku 1855 jest jedną z tych publikacji, która może stać się wzorem dla każdego twórcy bibliografii specjalnych (w tym przypadku osobowej), nie zawierająca rażących błędów, stworzona przez osoby posiadające wiedzę i doświadczenie, rzetelnie wypełniające powierzone zadanie. Bibliografia ta jest przede wszystkim pomocą naukową, z której czytelnik w każdej chwili i szybko może skorzystać.

(recenzja stworzona na zajęcia z Metodyki Bibliograficznej)

2012-07-31

Ruda sfora, Maja Lidia Kossakowska

To było moje pierwsze spotkanie z Mają Lidią Kossakowską. Odkąd tylko zaczęłam czytywać fantastykę, pragnęłam sięgnąć po którąś z książek tej autorki, ale tak naprawdę nie wiedziałam, od której zacząć- zwłaszcza, że w dorobku tej pani znajduje się naprawdę wiele tytułów. Za sprawą Karoliny z bloga www.bibliotekarki.blog.pl, który prowadzi razem z Madzią, postanowiłam sięgnąć po "Rudą Sforę" (Karoliny recenzję można przeczytać  t u t a j) I muszę Wam powiedzieć, że warto było.
Maja Lidia Kossakowska, autorka fantastyki, z wykształcenia plastyk i archeolog śródziemnomorski. Sporadycznie mag i poetka. Laureatka Nagrody im. Janusza A. Zajdla 2006 (ośmiokrotnie nominowana), Srebrnego Globu, Złotego Kota i Śląkfy.
Debiutowała w roku 1997 w magazynie literackim „Fenix”.

Mimo zachwytów Karoliny, podeszłam do książki dosyć ostrożnie. Moje dawne uprzedzenie do polskiej literatury, od czasu do czasu daje o sobie znać. Bywam też ostrożna do książek, które są zachwalane i wychwalane pod niebiosa- człowiek, nigdy nie może być pewny czy to, co nam przedstawiają jest prawdziwe. Marketing nie śpi ;) Muszę się przyznać, że moje obawy były nieuzasadnione, a w powieść, dosłownie wsiąknęłam! Nie było mnie wstanie nic oderwać, a po skończeniu, przez kilka dni chodziłam jak struta... nie mogłam opuścić tego świata, który tak bardzo mnie urzekł, rozśmieszył i wzruszył...

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2007
ISBN: 9788360505366
Liczba stron: 486
Coś zdarzyło się w zaświatach... Ruda Sfora, demony, których nikt dotąd nie widział zaczyna pustoszyć wszystkie światy. Drzewo  Życia zaczyna obumierać. Ergis, młody szaman przybywa w zaświaty, by dokończyć inicjacji, zastaje jednak zniszczenie i popłoch mieszkańców Górnych Krain. Z pomocą spieszy mu Szamański Bęben- kulejący, o pękatym brzuchu konik. W czasie poszukiwań skradzionej duszy Ergisa, spotykają Syna Wilka, rannego podczas spotkania z Rudą Sforą. Razem przemierzają rozległe tereny Górnych Krain, co kroku napotykając na przerażające wieści... Ruda Sfora nie spocznie aż zgładzi całe zaświaty... kto pomoże im pokonać przybyszów? Kto dokona niemożliwego?

Muszę przyznać, że świat przedstawiony, który opisuje Kossakowska zauroczył mnie do tego stopnia, że zaczynając nową książkę, myślami wciąż byłam przy Ergisie, chłopaku, który został szamanem w wieku kilkunastu lat, przy nierozgarniętym Tupilaku, Iwaszce; przy Bębenku nie stroniącemu od ironii i sarkazmu... Każdy z tych bohaterów zdobył moje serce, każdy z nich miał swój niepowtarzalny charakter, który emanował z każdej stronicy. Bohaterowie, żywo nakreśleni, to nie jedyna zaleta prozy Kossakowskiej. Cały rozmach zbudowanej fabuły, wartkiej akcji poraża. Czytelnik nie może się oderwać, z każdą stronicą coraz bardziej zżywa się z powieścią. 

Tupilak Iwaszka
Nigdy bym nie przypuszczała, że tak wielkie wrażenie wywrze na mnie ta książka. Sprawiała, że nic innego nie było ważne (dobrze, że nie miałam na głowie nauki, bo coś czuję, że nie uczyłabym się, tylko czytała :D), wciąż tylko czytałam i czytałam... 
Język prozy Kossakowskiej jest niezwykle przystępny, humor występujący w powieści naprawdę potrafiący rozbawić... a mimo, lekkiego przekazu językowego, powieść niesie ze sobą wiele metafor i głębię, którą każdy wychwyci i się nią zachwyci...
Wizja nieba, czy wizja Dolnych Krain (Piekła) jest sugestywna i znacznie bardziej przemawia do mnie, niż wizja chrześcijańska... w takim świecie mogłabym żyć :D

To powieść, która od pierwszego zdania stała się moją ulubioną ♥ Ten, kto poznał prozę Kossakowskiej, ten wie, czego można się po niej spodziewać. Poza cudowną treścią, oprawa i rysunki znajdujące się w książce są naprawdę niesamowite. Niby zwykłe szkice, ale mają w sobie magię :)
Polecam, bo naprawdę warto :)

Moja ocena: 6!




2012-04-28

Podróże z Herodotem, Ryszard Kapuściński

Gdy byłam jeszcze na dziennikarstwie, Kapuściński stał się dla mnie legendą. Legendą, którą w nijaki sposób nie mogłam/nie chciałam konfrontować z rzeczywistością. Wszechobecny zachwyt nad tym polskim reportażystą, sprawiał, że drżałam myśląc o jego książkach- drżałam, przejęta strachem, że legenda, o której wszyscy mówią, zawiedzie mnie. W końcu, nie wszystko, co jest popularne, mi się podoba- wręcz odwrotnie, wolę sama odkrywać różne rzeczy w swoim czasie, bez "przymusu". I tak, nadeszła ta wiekopomna chwila- konfrontacja legendy z rzeczywistością. Książka ta, czekała długo, kilka miesięcy na mojej półce, aż w końcu nadszedł ten dzień. Wzięłam ją do ręki i przepadłam...


Ryszard Kapuściński (ur. 4 marca 1932 w Pińsku, zm. 23 stycznia 2007 w Warszawie) – polski reportażysta, publicysta, poeta i fotograf, zwany "cesarzem reportażu".
Był najczęściej, obok Stanisława Lema, tłumaczonym za granicą polskim autorem.

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: sierpień 2005
ISBN: 83-240-0482-3
Liczba stron: 264

"(...) Przeciętny człowiek nie jest specjalnie ciekaw świata. Ot, żyje, musi jakoś się z tym faktem uporać, im będzie go to kosztować mniej wysiłku - tym lepiej. A przecież poznawanie świata zakłada wysiłek, i to wielki, pochłaniający człowieka. Większość ludzi raczej rozwija w sobie zdolności przeciwne, zdolność, aby patrząc - nie widzieć, aby słuchając - nie słyszeć. Więc kiedy pojawia się ktoś taki jak Herodot - człowiek owładnięty żądzą, bzikiem, manią poznania, a jeszcze obdarzony rozumem i talentem pisarskim - to fakt taki przechodzi od razu do historii świata!"
[str. 252]

Wystarczył by tylko ten jeden cytat do opisania całej esencji książki. Słowa to za mało, żeby opisać wszystko, co towarzyszy czytelnikowi podczas czytania "Podróży z Herodotem". Jest to jedna z najbardziej autobiograficznych i najbardziej osobistych książek Kapuścińskiego. Opisuje w niej, bowiem, swoje początki z zawodem dziennikarza. Początki podróży, o których kiedyś, mógł tylko pomarzyć. I początki podróży z Herodotem - pisarzem starożytnym, który poznał i opisał świat, jaki widział. Każde plemię napotkane na swojej drodze, opisywał z niezwykłą skrupulatnością. Opisywał nie tylko ludy zamieszkujące tereny starożytnej Azji, czy Europy, ale również zasłyszane opowieści, wydarzenia historyczne, w tym, np. wojnę Persji z Grecją. Kapuściński, zabierał "Dzieje" Herodota ze sobą w każdą podróż, zżył się z nim i podziwiał. 

Książka ta, wywarła na mnie kolosalne wrażenie. Czytało się ją, jakby słuchało się opowieści, dziadka o swojej młodości- coś niezwykłego. Chciałabym, żeby tak wyglądały podręczniki, nie tylko do historii, ale także do geografii, czy nawet do nauki o kulturze. Pełne pasji i potrafiące zaciekawić czytelnika i wciągnąć na długie godziny.

Polecam, każdemu, nie tylko miłośników, reportażu i samego autora :)

Moja ocena: 5


2012-03-02

Koniec gry, Anna Onichimowska

Sięgając po tą cieniutką powieść nie miałam żadnych wyobrażeń, postanowiłam nie zaglądać do żadnych Waszych recenzji (oczywiście nie zawsze mi się to udawało :D), ani wyrabiać sobie zdania przed przeczytaniem. Wielkie było moje zatem zdziwienie, gdy odkrywałam kolejne losy Alka i osób z jego otoczenia...

Anna Onichimowska (ur. w Warszawie) - poetka, prozaik, dramatopisarka, autorka książek dla dzieci, młodzieży i dorosłych oraz scenariuszy radiowych, telewizyjnych i filmowych, w latach 1995 - 2003 przewodnicząca polskiej sekcji IBBY (International Board on Books for Young People), obecnie członek zarządu.

Wydawnictwo: Znak emotikon
Data wydania: styczeń 2012
ISBN: 978-83-240-1752-2
Liczba stron: 208

Śmierć brata-bliźniaka skłania Alka do zanurzenia się we wspomnienia i cała historia opowiedziana w powieści Anny Onichimowskiej, to dziwnie nie-nostalgiczna retrospekcja. Alek, nastolatek mieszkający w małej miejscowości pod Warszawą jest tuż przed maturą. Zrządzeniem losu musi szybciej dorosnąć niż przypuszczał. Konflikty, odnajdywanie własnego "ja" i popełnianie błędów- tym nacechowane jest życie Alka. 

"Koniec gry" jest to opowieść o drodze, którą każdy z nas musi przejść, by odnaleźć własne miejsce, własny czas, ale przede wszystkim o dojrzewaniu do podjęcia pewnych decyzji, o stawieniu czoła prawdzie. Nie jest to tylko historia nastolatka- geja szukającego akceptacji i własnego celu w życiu, ale również o nietolerancji, zaściankowości polskiej. O tym, że inność budzi niczym nie uzasadniony strach i o tym, jak bardzo mogą skrzywdzić nas najbliżsi...

Powieść czyta się nadzwyczaj łatwo i przyjemnie, mimo że porusza dość delikatny temat. Jedynym minusem może być niedopasowanie fabuły, czy raczej jej elementów do świata, jaki miała imitować: przykładowo, modny facebook oprócz "lubię to!" posiada w powieści znacznik "nie lubię tego!". Zdarzają się takie drobne potknięcia, ale one, w gruncie rzeczy nie wpływają na odbiór powieści.

Moja ocena: 4-

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję!

2012-02-19

Słownik adaptacji filmowych, Andrzej Kołodyński i Konrad J. Zarębski


Słownikadaptacji filmowych autorstwa Andrzeja Kołodyńskiego (doktora filmologii, krytyka filmowego, redaktora naczelnego miesięcznika KINO) oraz Konrada J. Zarębskiego (krytyka i dziennikarza filmowego, sekretarza redakcji miesięcznika KINO) wydany w 2011 roku (wydanie II, pierwsze miało miejsce w 2006 roku) w Warszawie i Bielsko - Białej nakładem Wydawnictwa Park Edukacja, współpracującego z Wydawnictwem Szkolnym PWN jest kompilacją wiedzy o około 120 adaptacjach filmowych dzieł literackich (głównie powieści, rzadziej dramatów). Zawiera kolorowe i czarno-białe ilustracje uzupełniające treść haseł uporządkowanych alfabetycznie. Format książki to 21 cm, a objętość 384 strony, oprawa miękka broszurowa.
Słownikadaptacji filmowych zawiera w sumie, sześć indeksów przedmiotowych oraz osobowych: indeks dzieł literackich, indeks autorów, indeks adaptacji filmowych, indeks reżyserów, indeks scenarzystów oraz indeks wykonawców- każdy z nich jest również indeksem alfabetycznym, dzięki czemu w sposób łatwy i przyjemny możemy odnaleźć interesujące nas hasło.
Każde hasło opatrzone jest biogramem autora powieści czy dramatu, w którym odnajdziemy takie informacje jak, przykładowo: daty urodzin i śmierci, największe osiągnięcia literackie, pochodzenie, źródła inspiracji, jakie czerpał do stworzenia danego dzieła literackiego; opis fabuły książki oraz filmu, razem z twórcami (w tym reżyserem, scenarzystą, aktorami) i scenariuszem. Ciekawostki i anegdoty ubarwiają hasła, stając się ciekawsze i lepiej oddające historię, którą mają za zadanie przekazać.
Według twórców, Słownik adaptacji filmowych ma za zadanie ukazać na wielu przykładach korelacje między literaturą a filmem, ale także adaptację i jej mnogość gatunkową, która objawia się poprzez złożony proces modyfikacji i przystosowywania danego dzieła na potrzeby filmu. Niekiedy dzieło literackie przechodzi swego rodzaju inwersję, zmieniane jest niemal wszystko w fabule, amplifikuje się elementy, by film stał się znacznie bardziej ciekawy (według zamysłu twórców danego dzieła) zmieniając jego pierwotny układ. Przeniesienie fabuły książki ze stronic i słów, na taśmę filmową jest żmudną i ciężką pracą, o której autorzy Słownika adaptacji filmowych nie zapominają i rzetelnie, starają się w każdym haśle do tego nawiązać: do zmian jakie zostały wprowadzone do filmu, a może wręcz odwrotnie- film jest wierny książce w całości.
W Słowniku adaptacji filmowych odnajdziemy swego rodzaju kanon adaptacji filmowych, począwszy od kinematografii amerykańskiej, po ekranizacje europejskie i polskie. Wszystkie filmy zamieszczone w tym słowniku są znane większości czytelników, są łatwo dostępne, często bywają lekturami szkolnymi, na przykład Chłopi, czy Faraon.
Słownikadaptacji filmowych ma ograniczony zakres: zawarte w nim hasła ograniczają się tylko do adaptacji filmowych, dobrych adaptacji filmowych, które wniosły wiele do kinematografii, nie tylko polskiej, ale i światowej. Jak sami autorzy piszą we wstępie: 
„O doborze poszczególnych tytułów decydowała zasada równowagi: zarówno same filmy, jak i inspirująca je literatura muszą reprezentować określony, wysoki poziom, za którym stoją z jednej strony prestiżowe nagrody, z drugiej zaś- popularność wśród czytelników i widzów, mierzona ilością wznowień i miejscem na filmowych listach przebojów.”
Książka ta jest przeznaczona do użytku szkolnego, o czym informuje nas czwarta strona okładki, zapewne jako uzupełnienie wiadomości zdobywanych na lekcjach języka polskiego.
Wydawnictwo Szkolne PWN jest członkiem Grupy Wydawniczej PWN i działa na rynku książki edukacyjnej od stycznia 1997 roku wydając podręczniki (szkolne i akademickie), słowniki, encyklopedie, leksykony... a współpracujące z nim Wydawnictwo PARK od 2007 roku, na rynku polskim jest od 1990 roku, specjalizując się w publikacjach z dziedziny prawa i ekonomii, oraz wydając słowniki, leksykony, tablice naukowe.
Doskonale przedstawiona treść (nie tylko ze względów merytorycznych, ale i typograficznych- bardzo przejrzysty układ strony, czcionka czytelna; zastosowanie wyróżnień i koloru), w ciekawy sposób zawarto wszystkie ważne dla danego hasła informacje, między innymi, oprócz noty o autorze zawarto również dane dotyczące reżysera, scenarzysty, kiedy i gdzie film był kręcony, kto był odpowiedzialny za kostiumy, muzykę, kto wyprodukował dany film oraz, oczywiście informacje dotyczące obsady aktorskiej. Wszystkie te informacje przybliżają nas do historii kinematografii i pozwalają dostrzec powiązanie z literaturą- w końcu pierwowzorami, oprócz codziennych czynności i zdarzeń życia ludzkiego, była również literatura, której magiczny świat przenoszono
(i nadal się przenosi) na srebrny ekran.
Oprawa miękka i odpowiedni format idealnie nadają się do zabierania Słownika adaptacji filmowych nie tylko do szkoły, na lekcje języka polskiego, ale i również w podróż, bowiem słownik ten nie jest tradycyjnym słownikiem ze sztywnym językiem, czyta się go raczej jak artykuł w czasopiśmie- napisany językiem prostym i przystępnym.
Treść Słownika adaptacji filmowych oprócz obszernego streszczenia filmu, ciekawostek z planu filmowego, zawiera również zamierzenia twórców danego filmu, czym się inspirowali i czy wiernie oddali fabułę książki. Znajdziemy tam również informacje o wcześniejszych adaptacjach danych książek, ich ocenę według autorów.
Podobnie jest z tekstami dotyczącymi książek- każdy z nich wypełniony jest maksymalnie informacjami: o inspiracjach autora, z czego czerpał autor, na czym się wzorował, co chciał przekazać pisząc daną książkę. Wszystko to wzbogaca naszą wiedzę zdobytą w szkolnych latach, bowiem ten słownik, z pewnością zainteresuje nie tylko ucznia, ale i osoby, które pałają miłością do kina i literatury, albo tylko do kina, albo tylko do literatury- znajdą tu wiele interesujących informacji, których nie przeczytają nigdzie indziej (wyłączają internet) skondensowane i rzetelnie opracowane.
Wszystkie, wymienione cechy zdają się przemawiać tylko na korzyść Słownika adaptacji filmowych i rzeczywiście tak jest. Próżno doszukać w nim wad- kompilacja utworów literackich i ich adaptacji wydaje się dobrze przemyślana. Jedyną wadą może być samo wydanie, które po kilkunastu czy kilkudziesięciu przejrzeniach przez zainteresowanych zniszczeje i straci na wartości estetycznej.
Słownikadaptacji filmowych to obowiązkowa pozycja dla miłośników kinematografii i dla ciekawych świata literatury w całkiem nowej odsłonie. Słownik ten, na pewno doskonale sprawdzi się podczas pisania prezentacji maturalnej z języka polskiego o tematyce adaptacji filmowych danych powieści.
Słownik ten jest jedną z niewielu pozycji na rynku traktującą o tematyce adaptacji filmowych, który zyskał rzeszę czytelników oraz, który pokazując nam zachodzącą relację między literaturą a filmem nie zapomina o tych mniej znanych publikacjach, czy też adaptacjach mniej znanych publikacji. Dzięki temu odkrywa na nowo dawno zapomniane utwory i kusi, by po nie sięgnąć- tak samo po film, jak i po książkę.

[recenzja napisana na Źródła Informacji]

Moja ocena: 4 

2012-01-20

Książeczka zdrowia copywritera, Adrian Tomaszewski

Co prawda edukację po polu reklamy mam już za sobą (zdane egzaminy zawodowe w czerwcu 2011 roku), ale nadal chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, dlatego też sięgnęłam po tę książkę.

Adrian Tomaszewski jest senior copywriterem. Pracował w międzynarodowych i krajowych agencjach reklamowych. Zdobył kilka wyróżnień i nagród (m.in. Złote Orły i Złotą Strzałę). Ale jak sam mówi, w reklamie najważniejsza jest skuteczność, a nie laurki na festiwalach. Obecnie prowadzi własną agencję reklamową. Ceni zdrowe podejście do pracy i stale zachowuje właściwy dystans między twórcą a tworzywem.

Wydawnictwo: Helion 
Data wydania: 2006 (data przybliżona) 
ISBN: 8324603859 
Liczba stron: 120

"Książeczka zdrowia copywritera" to ciekawie przedstawiona wiedza z zakresu reklamy: slogan reklamowy, zadania poszczególnych pracowników zatrudnionych w agencjach, początki w reklamie, działanie i funkcjonowanie takiej agencji i przede wszystkim praktyczne porady, dla tych, którzy chcieliby zostać copywriterami. * Wszystko to jest przedstawione w humorystyczny i prosty sposób, na przykładach z pracy samego autora, bądź osób, które zna osobiście. Bez żadnych nazwisk, czy nazw firm. 

Bardzo spodobała mi się forma książki: poszczególne etapy są jasno opisane, od poszukiwań pierwszej pracy, jako nieopierzeni marzyciele i zapaleńcy, po ciężką pracę w agencji, skończywszy na utworzeniu własnej firmy zajmującej się reklamą. 

Ci, którzy nie są pewni, czy mają podążać taką ścieżką kariery, może ta książka zniechęcić- jest szczera do bólu; a ci, których nie zniechęciła, znajdą potwierdzenie i przekonają się, chociaż tylko teoretyczne, jak wyglądać będzie ich przyszła praca :)

Moja ocena: 4+

* Copywriter pisze teksty wykorzystywane w reklamach prasowych, radiowych, telewizyjnych i wszelkich innych materiałach promocyjnych, takich jak ulotki, broszury, katalogi, strony internetowe, itp. W praktyce copywriter uczestniczy w całym procesie kreacji, zaczynając od ustalenia treści graficznego motywu ogłoszenia czy ulotki, poprzez tworzenie tekstów, pisanie scenariuszy filmów reklamowych, spotów radiowych, wyszukiwanie muzyki do reklam, itp. Od momentu przekazania działowi kreacji briefu do momentu wyjścia materiałów do klienta współtworzy reklamę razem z dyrektorem artystycznym odpowiedzialnym za stronę wizualną przedsięwzięcia oraz przełożonym – dyrektorem kreatywnym, który nadzoruje całokształt projektu. Copywriter jest zatrudniony w agencji reklamowej lub wydawnictwie, czasami pracuje jako tzw. wolny strzelec (ang. freelancer).

2012-01-15

Innego życia nie będzie, Maria Nurowska

Gdy tylko sięgnęłam po tę książkę, nie zdawałam sobie sprawę, jak bardzo wsiąknę w świat, który Maria Nurowska stworzyła w swojej powieści... Nie zdawałam sobie sprawy, jak ciężko będzie mi przejść do porządku dziennego po skończeniu czytania. Nie podejrzewałam nawet, że moje drugie spotkanie z tą autorką będzie aż tak owocne... "Rosyjski kochanek", którego wcześniej czytałam, tej autorki, nie zrobił na mnie aż tak dużego wrażenia...
O autorce już pisałam, więc się powtarzać nie będę (dla rządnych wiedzy: odsyłam do posta z recenzją "Rosyjskiego kochanka", która znajduje się tutaj)

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 15 luty 2012!

"Innego życia nie będzie" to opowieść o dwójce ludzi, którzy gdzieś po drodze zagubili się w plątaninie dni, tygodni, miesięcy... Ona, Wanda, pięć lat młodsza jest jego sekretarką. On, Stefan jest młodym, dobrze rokującym politykiem, obejmującym stanowisko szczecińskiego wojewody. On traktował kobiety jak zabawki, ona wpatrzona była w niego, jak w obrazek- żadnych wad ani przywar nie widziała. Czekała zawsze na niego z otwartymi ramionami. Los sprawił, że zostali rozdzieleni, a ona sama straciła syna. Gdy urodził się im drugi syn, postanowiła coś ze swoim życiem zrobić. Wyjechała do Stanów Zjednoczonych i tam dożyła kresu swoich dni... Teraz on dostaje zawiadomienie o jej śmierci i dzienniki, które pisała Wanda... i całkowicie zmienia się jego życie.

Wzruszająca historia o wiecznej miłości (ślepej?), o próbie naprawienia błędów i czasach Komuny. Stefan czytając zapiski żony zaczyna odkrywać dawno utracone człowieczeństwo, zmienia swoje nastawienie do zmarłej i pragnie zmian. Jej życie w Ameryce dało wiele dobrych chwil, ale i przyniosło cierpienie. Nie umiała żyć w Ameryce, to nie był jej dom...

Wsiąkłam w zapiski Wandy, najbardziej do mnie przemówiły. Stefan stał się dla mnie bohaterem negatywnym, którego nie potrafiłam zdzierżyć. Może to takie kobiece odczucia solidaryzujące z Wandą, ale nawet chęć zmian nie sprawiły, bym zapałała do niego sympatią. W jakiś dziwny sposób utożsamiłam się z Wandą i jej los najbardziej mnie dotknął. Już dawno nie czułam takiej więzi z bohaterem danej powieści. Książka przyniosła ze sobą kilkanaście wyjętych z życiorysu godzin, nie potrafiłam się od niej oderwać.
Bardzo mądra, pełna refleksji książka - po prostu :)

Moja ocena: 5-

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję!



Follow