Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura japońska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura japońska. Pokaż wszystkie posty

2014-07-30

Przegląd Literacki #1



Ostatnimi czasy jestem strasznie fazowa. Przechodzę fazy przeplatające się między sobą, zajmujące cały mój wolny czas. Są to fazy bardzo przyjemne i rozwijające. Ostatnio mam  fazę na francuskie kino i musicale (te prawdziwe, wystawiane na deskach teatrów, mój ostatni faworyt "Le Roi Soleil" - kocham bezgranicznie dzięki Lukrecji z My Little Reflections), wcześniej była faza na mangi i anime. Teraz jest faza na poznanie filmów i seriali (tych, których jeszcze nie widziałam) traktujących na temat mniejszości seksualnych, tak więc obejrzałam np. "Życie Adeli 1 i 2". Była też całkiem niedawno faza na ciężkie książki, innym razem na książki lekkie lub książki inne niż wszystkie. 

Dzisiejszy przegląd zapoczątkuje nowy cykl na blogu. Tym razem w jednym tekście umieszczać będę kilka recenzji, nie zawsze pewnie będzie ich aż tak dużo jak w dzisiejszym, ale na pewno będą równie rzetelne jak poprzednie :)

 "BÓG NOSI DRES", Piotr Sender 
[Wydawnictwo Replika, 2011]

Jest to zdecydowanie nietuzinkowa książka. Jak sam tytuł może wskazywać, przeniesiemy się do świata polskiego dresa, uczącego się na Politechnice w Gdańsku, mającego piękną, ale pustawą dziewczynę i przeszłość, z którą mierzy się co dnia. Przeszłość wypełniona odgłosem napełnianej szklanki wódką, wymiotami, kojącym szumem lasu tuż za rodzinną, mazurską wioską. Zaściankiem, w którym się umierało za życia. Piotr Sender w swojej debiutanckiej powieści pokazuje nam całkiem inną stronę, stereotypowego dresa, zagłębia się w analizę dzieciństwa, głównego bohatera, częściowo opartą również na przeżyciach samego autora. Jest w tej powieści rodzaj pewnej ironii, która wywoływała u mnie śmiech, ale i głęboką zadumę. Książka wciąga i to nie tylko przez samą, dynamiczną fabułę, ale również przez retrospekcje. Nie da się nie lubić tej książki, w jakiś dziwny sposób swoją szczerością, wulgarną szczerością, koi. Niesie ze sobą prawdę i ona wprowadza czytelnika (przynajmniej mnie samą) w krainę zrozumienia i spokoju. Tak, Polska jest właśnie taka, jak ją opisał Piotr Sender. Nie jest ani biała, ani czarna. Ma wiele odcieni, tyle ile twarzy przewijających się w naszym życiu. Książka godna polecenia.


[Wydawnictwo Waneko, 2009]

Po mangi sięgam rzadko. Nie dlatego, że mi nie odpowiadają, ale dlatego, że mangi lubię sobie dawkować. Nie lubię czytywać ich na ekranie komputera, z bibliotek online i skanów, które można znaleźć wszędzie w sieci. Lubię fizyczność mangi, lubię dotknąć rysunku i nacieszyć oczy żywą, czarną kreską. Jestem w tym względzie estetą i mangofilem. Na którymś z pierwszych moich konwentów znajdowało się stoisko Wydawnictwa Waneko, które sprzedawało swoje mangi w promocyjnych cenach. Tę, konkretną kupiłam niemalże za połowę sumy początkowej. Leżała na półce długi czas, przegrywając z innymi. W końcu jednak zabrałam ją w podróż na moje rodzinne Mazury (ją i "Pandora Hearts", o której za chwilkę) - mangi są idealne na długie podróże. Yuna Kagesaki w swojej mandze chce opowiedzieć historię nietypowej japońskiej rodziny. Rodziny żywiącej się krwią. Karin jest nastolatką, która dopiero odkrywa mroczny smak krwi. Jest inna niż jej rodzice i rodzeństwo. Czuje się zagubiona w świecie, w którym nie jest akceptowana. Wpada w tarapaty, plącze. Gdyby wyciąć całą tą wampirzą otoczkę, została by nam szczera historia o dojrzewaniu. Dodatkowo ta piękna kreska! (fetyszyzm pięknych rysunków mode on) Oceńcie sami :)


 "PANDORA HEARTS" tom 1, Jun Mochizuki
[Wydawnictwo Waneko, 2012]

Sięgając po tę serię, miałam ułatwione zadanie, gdyż jakiś czas temu z czystej ciekawości odpaliłam pierwszy odcinek anime. Spodobało mi się do tego stopnia, że gdy tylko we wrocławskim Matrasie zobaczyłam pierwszy tom mangi, nie mogłam oprzeć się przed kupnem. Zagłębiając się w stronice wypełnione pięknymi ilustracjami, poznajemy losy Oza Vessaliusa, wiodącego wygodne życie dziedzica książęcego rodu. Jednakże w dniu piętnastych urodzin, w trakcie uroczystości wkroczenia w dorosłość, zostaje wtrącony w Otchłań, gdzie spotyka tajemniczą Alicję. Stanie się jego przewodnikiem po tej śmiertelnie groźnej krainie. W mandze stopniowo poznajemy zasady panujące w Otchłani i w rodzinie chłopca, przeżyjemy z nim niezliczone, jeżące włos na głowie przygody i okryjemy się zagubieniem i przerażeniem trawiącym chłopaka. Jun Mochizuki w celny sposób nakreślił świat przedstawiony, beztroskę życia na dworze i przywileje z tym związane. Przyjaźń, która przeradza się w nienawiść. Podoba mi się, chociaż nie zaliczę jej do ulubionych mang. 


[Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2014]

Byłam niemało zaskoczona, gdy moja droga K. powiedziała mi o premierze kontynuacji przygód roztrzepanej Bridget. Byłam ciekawa, jak po tylu latach autorka przedstawi życie dorosłej kobiety w średnim wieku z dwójką małych dzieci na głowie. Wdowa z niemałym majątkiem, próbująca stanąć na nogi. Mamy w książce kolejne niespełnione marzenia i plany. Obietnice dane wobec siebie. Próby ułożenia sobie życia z kimś, kto na daną chwilę wydaje nam się odpowiedni. Ma dokładkę mamy wszy, wymioty, gorączki i inne niemniej przyjemne sytuacje. Bridget triumfuje i upada w swoim jakże katastrofalnym stylu, wzruszając i rozśmieszając do łez. Książka idealna na letnie wylegiwanie się w ogródku lub na plaży, relaksująca. Mimo to, czułam, że to nie jest ta sama Bridget, która podbiła moje serduszko w czasach licealnych. Gdzieś magia wyparowała, czy to za sprawą śmierci Marka, czy z powodu tego, że od czasów licealnych minęło już sześć lat i ja sama zmieniłam się nie do poznania, także wewnętrznie? Nie zmienia to jednak mojej oceny tej książki: sympatyczna, pełna ciepła i nadziei. Helen Fielding nie wyszła z wprawy i moim zdaniem stworzyła jedną z najfajniejszych serii w literaturze kobiecej. Polecam :)


I to by było na tyle. Dajcie znać czy taka forma krótkich recenzji przypada Wam do gustu i co myślicie o tych książkach :) 

2013-09-28

Wszystkie boże dzieci tańczą, Haruki Murakami

Zbyt dużo czasu minęło nim sięgnęłam po kolejną książkę pióra Murakamiego. Zapomniałam już ile potrafi ten człowiek wpleść znaczeń w kilku zdaniach. I jak potrafi przeszyć ludzką duszę, otulić ją w fabularną cząstkę i wymierzyć policzek albo mentalnie przytulić. Druga książka, którą przeczytałam (wcześniejsza, "Po zmierzchu" - recenzja tutaj) jego autorstwa to zbiór opowiadań. Opowiadań łączących jedno wydarzenie: trzęsienie zmieni w Kobo. Opowiadania, które wryły się głęboko w moją duszę.

O Haruki Murakami pisałam pod poprzednią recenzją, gdyby kogoś ciekawiły informacje o autorze, odsyłam do notki o "Po zmierzchu".

Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
Tytuł oryginału: Kami no kodomo-tachi wa mina odoru
Wydawnictwo: MUZA
Data wydania: 10 stycznia 2007
ISBN: 83-7495-181-4
Liczba stron: 182
Są to naprawdę zróżnicowane opowiadania, jedno z nich, przykładowo, opowiada o mężczyźnie, którego zostawiła żona, niemalże bez pożegnania. Inne z nich opowiada o trójce przyjaciół od czasów studenckich i ich perypetiach. O niespełnionych miłościach. O poszukiwaniu siebie. O pogodzeniu się z własnym losem. O dotarciu do siebie samego. 

Każde z nich opowiada o drodze, którą nasi bohaterowie muszę przejść: tej wewnętrznej, metaforycznej, poznawczej wręcz, ale i tej geograficznej. Wszystko okraszone niedomówieniami, które pozwalają nam wyłuskać z nich refleksje, zastanowić się nad naszym życiem. Otwarte zakończenia, budują napięcie. Przy wielu z nich, odkładałam książkę na bok, zatapiałam się we własnych myślach, uśmiechałam do prawd, które nigdy u Murakamiego, nie są podane na tacy. Woalka metafor nie jest zawsze przejrzysta. Czasem trzeba "przetrawić" przeczytane słowa, by dostrzec to drugie dno. Sedno. I, dlatego też autor za każdym razem podbija moje serce na nowo. 

Zmusza do indywidualnego podejścia do czytanego tekstu i skłania do własnej, na swój sposób oryginalnej interpretacji. Czasem, czytając prozę Murakamiego, czuję się, jakbym czytała najpoczytniejszych poetów europejskich, tyle przesłań w tak prostych zdaniach. Kompilacja emocji i surowości obrazów. Połączenie doskonałej obserwacji natury ludzkiej i otoczenia z niezwykłym stylem narracji. 

Poznajemy w nich wnętrza ludzkie, ale i Japonię, jakiej nie znamy - jej ciemne, pełne napięcia miejsca, ale i te urokliwe, wiejskie. Mamy tutaj też wgląd na widzenie świata przez Japończyka, turystę (nie w stereotypowym tego słowa znaczeniu), choć też nie do końca.

Historie opisane w "Wszystkie boże dzieci tańczą" z pozoru proste, przedstawiają wiele wartości, nie są jednak moralizatorskie. Murakami nie ocenia, jest jedynie obserwatorem, słucha i widzi więcej. Opisując wszystko, stwarza wrażenie współczującego ojca, pokazującego drogę. W tych opowiadaniach jest wiele nadziei. Wiele mądrości, czasem oczywistych prawd ubranych w zdarzenia i osoby. Są pewnego rodzaju kluczem, kluczykiem do zrozumienia. 



"Najwyższą mądrością jest przezwyciężenie strachu"

Murakami nie mydli oczu, w piękny sposób ukazuje prawdę. Kto nie czytał żadnej prozy tego autora, może ciężko zrozumieć mój zachwyt nad jego pisaniem. Są w nim coś bliskiego, choć jednocześnie dalekiego. Coś wypełnionego ciepłem, ale i bólem. Trzęsienie ziemi w Kobe, które stało się tłem dla tego zbioru opowiadań, jest w pewnym sensie metaforą zmian ludzkich. Przełomowych zmian, do których człowiek dąży przez całe życie. Wszakże podjęcie niektórych decyzji wymaga od nas dojrzenia do nich i innego spojrzenia na dany problem. Są to opowiadania, w gruncie rzeczy, właśnie o takich przełomowych zmianach. 

Polecam bez dwóch zdań.



Moja ocena: 6





2013-06-09

Zagłada, Akira Yoshimura

Czasem sięgając po książkę w bibliotecznej otchłani zapełnionych półek, nie mamy tak naprawdę pojęcia w jaką historię trafimy. Notki od wydawców, czasem są mylnie formułowane, przebarwione. Poddajemy się ruletce, czy czas spędzony w bibliotece i podczas czytania, to czas stracony?

Kocham wyprawy do bibliotek. Zawsze czuję się, jak na "polowaniu" czytelniczym. I nigdy, tak naprawdę nie wiem co wybrać. Tym razem wybór padł na "Zagładę" Akiry Yoshimury.

Akira Yoshimura, urodzony w 1927, prezes związku pisarzy japońskich, jest autorem pięciu powieści.

Sięgając po tę książkę, tak naprawdę nie wiedziałam, co mnie czeka. Cieniutka książeczka nie wydawała się nieść ze sobą zbyt wielu ważnych treści. Jakże pozory potrafią mylić. Nie ważny format, oprawa... słowa zawarte w książkach mają niezwykłą moc. Komponują świat, którego, zazwyczaj nie znamy (albo znamy, tylko z całkiem innej perspektywy); świat, który z każdą stronicą wchłania nas i sprawia, że staje się "nasz" przez drobną chwilkę. Z "Zagładą" miałam jeden, poważny problem: ten świat zioną chłodem. Nie potrafiłam się do niego, do końca przekonać. Sposób pisania (a może tłumaczenia?) sprawił, że ciężko się czytało już i tak dosyć ciężką tematykę.

Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
Tytuł oryginału: Hasen
Seria: Biblioteczka konesera
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2000
ISBN: 83-7255-435-8
Liczba stron: 128
"Zagłada" to historia pewnej japońskiej, średniowiecznej, nadmorskiej wioski. Jej troski, codzienne zmaganie z głodem, z zimnem, z ubóstwem. Codzienna tyrada walki z żywiołem. Walki z chorobami. I ciągła, nieustanna praca, by przeżyć kolejne miesiące... Ludzie sprzedający się w niewolę, by móc choć na trochę wyżywić rodzinę. Nadzieja ludności na przybycie, tzw. "łaskawego statku"- statku rozbijającego się o przybrzeżne skały, zwabionego przez ognie ważących sól palenisk. Taki statek, posiadający bogate ładunki potrafi wyżywić wioskę na kilka lat. Radość ogromna... ale bywa też tak, że to, co okazuje się w pierwszej chwili zbawieniem, może stać się przekleństwem...

Książka zapełniona przez opisy zmieniających się pór roku, codziennych obowiązków rybackich, wątpliwości i strachu o rodziny. Nasycona paniczną potrzebą przetrwania i ludzką niewiedzą. Zgubną chciwością, która może doprowadzić do tragedii. Książka pełna śmierci i smutku. Obrzędów i wierzeń. Książka o ludziach żyjących w wspólnocie, która z czasem staje przed zagrożeniem, z którego wyjdą nieliczni. Wspólnota dbająca o każdego.

Płytko, choć rzetelnie naszkicowane postacie- książka jest raczej dokumentem ukazującym życie takiej rybackiej wioski niż zapisem emocji bohaterów, choć i takie, oczywiście występują.

Ciężko było mi przebrnąć przez nią ze względu na sztywny język. Jeśli ktoś jest naprawdę ciekawy Japonii w każdym okresie, ta książka może sprawić mu przyjemność. Wystarczy uzbroić się w cierpliwość.

Moja ocena: 3+


PS: Już niedługo wyniki konkursu!

2012-08-18

Czarodziejka z Księżyca, tom 1, Naoko Takeuchi

"Czarodziejka z Księżyca" to jedna z moich ulubionych serii. Anime kocham od najmłodszych lat, ale jakoś nigdy nie ciągnęło mnie, by zapoznać się z jego pierwowzorem, aż do ostatniego roku, kiedy to po raz pierwszy przeczytałam pierwszy tom w wersji e-book'owej. Ostatnio jednak zapragnęłam zebrać wszystkie tomy mangi w wersji książkowej i przeczytać je od początku do końca. Tak oto, narodziła się na nowo, moja miłość do roztrzepanej Usagi Tsukino, tajemniczego Tuxedo i cudownej mówiącej kotce Lunie...
Naoko Takeuchi , ur. 15 marca 1967 w Kōfu) – japońska mangaka. Jej prawdziwe imię to Naoko Kagashi. Naoko Takeuchi jest autorką mang takich jak "Chocolate Christmas", "Miss Rain", "Love Witch". W Polsce najbardziej znana dzięki "Czarodziejce z Księżyca" oraz "Hasło brzmi: Sailor V".
Nikt nie zaprzeczy faktowi, że to właśnie dzięki tej serii, manga i anime stały się w naszym kraju popularne i za czasów ukazywania się w tej serii w telewizji publicznej i wydawania jej w formie książkowej, manga i anime osiągnęły w naszym kraju wysoki poziom popularności. Żadna inna seria anime i żadna inna seria mangi nie osiągnęła takiej pozycji, jak właśnie "Czarodziejka z Księżyca". Może w ocenie nie będę obiektywna, bo po prostu uwielbiam tę serię. Postaram się jednak spojrzeć na nią z całkiem innej strony i zastanowić się nad całą historią, nad postaciami i nad wydaniem polskim.
Tłumaczenie: Shin Yasuda, Eligia Bańkowska
Tytuł oryginału:
Bishoujo Senshi Sailor Moon
Seria:
Czarodziejka z Księżyca, tom 1
Wydawnictwo: Japonica Polonica Fantastica
data wydania:
1997
ISBN:
83-906786-6-7
Liczba stron:
194
Pierwszy tom "Czarodziejki z Księżyca" to początek historii. Usagi Tsukino (w polskim przekładzie, niestety imię głównej bohaterki zostaje zmienione na angielskie Bunny...) jest zwykłą czternastoletnią uczennicą szkoły podstawowej, ale tylko do pewnego czasu... Pewnego dnia, nasza bohaterka, jak zwykle zasypia do szkoły. Tym razem na jej drodze staje dziwny, czarny kociak z plastrem na czole. Usagi lituje się nad nim i odkleja plaster. Od tamtej chwili wszystko toczy się całkiem innym tempem. Luna, kocia wysłanniczka Księżycowego Królestwa poszukuje Wojowniczek, by pomogły jej odnaleźć Księżniczkę i Srebrny Kryształ. Pierwszą z nich zostaje właśnie Usagi i ona ma za zadanie, przy pomocy Luny, odnaleźć pozostałe Strażniczki/Wojowniczki. Ten tom opisuje drogę jaką Usagi i Luna przeszły by odnaleźć pozostałe trzy Wojowniczki.

Pierwszy tom, rozczarowuje, jeśli chodzi o wydanie. Poucinane napisy i szkice- to naprawdę okropne, gdy czytelnik musi domyślać się, co za słowo zostało ucięte. Żałuję również, że zmieniono układ czytania na europejski. To profanacja mangi jako gatunku literackiego. I niektóre szkice rozdziałów, są zbyt ciemne, ciężko odczytać napis, ciężko dojrzeć postacie... To błędy edytorskie, które w dzisiejszych czasach przejść by nie mogło, dlatego wybaczam je, zważając na fakt, że to była jedna z pierwszych mang wydanych w Polsce w ogóle. Te błędy i potknięcia nie umniejszają, na szczęście jakości szkiców i barwnej fabuły, którą uwielbiam. Niestety niekiedy strasznie irytowało mnie tłumaczenie, ale tak jak w powyższych przypadkach, wybaczam. 

Pierwszy tom "Czarodziejki z Księżyca" to opowieść o rodzącym się uczuciu nastoletniej miłości, o przyjaźni, która jest silniejsza niż śmierć, o odwadze, która przewyższa strach, o zasadach moralnych, które powinny tkwić w każdym z nas... to piękna opowieść o nadziei na ocalenie choć kilka kryształów ludzkiej dobroci. Kocham w tej opowieści romantyzm i patetyczność. Może to 'sztuczny' twór, w naszym świecei nie zdarzają się takie przyjaźnie, takie poświęcenia i takie miłości (przynajmniej nie zawsze), ale do mnie przemawia, jak nic innego bardziej. Kocham każdą stronicę i wiem już, że na zawsze stanie się jedną z najbardziej lubianych przeze mnie historii, manga to potwierdza. Kocham szkice, fabułę, charaktery postaci i niezwykły humor. Nie ma nic lepszego na poprawę nastroju, naprawdę (w mandzie, co prawda w mniejszym stopniu niż w anime, ale jednak :D).

Polecam, każdemu, nie tylko miłośnikom anime i tego gatunku literackiego.

Moja ocena: 6

2012-03-31

Muzeum Ciszy, Yōko Ogawa

Sięgając po tę książkę nie zdawałam sobie sprawy jakie wywrze na mnie wrażenie. Mimo, że naczytałam się o niej wielu opinii, nie miałam wyrobionego zdania. I bardzo dobrze! Książka jest zaskakującą opowieścią, która wprawia człowieka w zakłopotanie swoim klimatem, który niekiedy mrozi krew w żyłach... a przecież żaden z niej kryminał.


Yōko Ogawa(ur. 1962) - pisarka japońska, autorka przeszło dwudziestu książek. Publikuje od 1988 roku. Laureatka wielu japońskich nagród literackich, m.in. nagrody im. Akutagawy (1990), której teraz jest jurorką, nagrody Yomiuri (2004) i nagrody im. Tanizakiego (2006). W 2005 roku na podstawie powieści Kusuriyubi no hyohon powstał francuski film L'Annulaire w reżyserii Diane Bertrand, z muzyką Beth Gibbons. Książki Ogawy zostały przetłumaczone na wiele języków, m.in. angielski, francuski, niemiecki i włoski. Nakładem W.A.B. ukaże się także powieść Muzeum ciszy.

Tłumaczenie: Anna Horikoshi
Tytuł oryginału: Chinmoku Hakubutsukan
Seria/cykl wydawniczy: z miotłą
Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Data wydania: styczeń 2012
ISBN: 978-83-7747-635-2
Liczba stron: 296


Do pewnego malowniczo położonego miasteczka przyjeżdża młody i pełny zapału muzealnik. Ma za zadanie stworzyć bardzo nietypowe muzeum- tytułowe Muzeum Ciszy, które ma stać się swoistym pomnikiem pamięci po zmarłych z miasteczka. Starsza pani, która zleciła mu zbudowanie muzeum sama od wielu lat zbierała pamiątki po zmarłych, te prawdziwe, które pozyskiwała, głównie drogą kradzieży...
"Moim celem jest muzeum, które przekracza granice ludzkiego istnienia."  
(str. 14)
 Osią wydarzeń, które mają miejsce w książce staje się budowa tego niezwykłego muzeum, poszczególne fragmenty opisują żmudną pracę jaką musi wykonać muzealnik razem z osobami, które mu w tym pomagają, m. in. dziewczynka (córka starszej pani), która staje się jego asystentką. Muzealnik nie tylko kataloguje pamiątki, ale i sam musi pozyskiwać nowe eksponaty, przez co zostaje uwikłany i posądzony o morderstwo trzech młodych kobiet z miasteczka...
Żadne z nich nie posiada imienia, co stwarza klimat niemalże baśniowy. Sama makrostruktura miasteczka i panujących tam zasad wydaje się niesamowita. Poznajemy, m.in. nauczyciela ciszy, który razem z innymi członkami zakonu przyrzekli milczeć aż do śmierci. Cisza jest jednym z najważniejszych motywów w powieści Ogawy, jest wielowymiarowa i jedną z najwyższych wartości. Cisza staje się powiernikiem tajemnic, kojącym lekiem, do którego ucieka się w razie wszelkich problemów... cisza towarzyszy nam również w czasie śmierci.

"Muzeum Ciszy" czyta się przyjemnie, lekkie pióro autorki zdaje się kontrastować z skonstruowaną fabułą, która skłania do refleksji i bywa dziwnie niepokojąca. To było moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale myślę, że nie ostatnie! :)

Moja ocena: 5

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję!

2012-01-17

Bitter Virgin, tom 1, Kei Kusunoki

Minęło dużo czasu od dnia, kiedy tak zaczytywałam się w mangach. Wciągałam mnie bardziej literatura, mniej skupiałam się na obrazach. Nadszedł jednak czas, kiedy wreszcie (całkiem przypadkowo, zresztą) sięgnęłam po mangę, którą znalazłam na tej świetnej stronie: http://www.skanlacja.pl (znajdziecie tam skany mang wraz z tłumaczeniami, co prawda na razie nie jest ich wiele, ale z dnia na dzień ich przybywa)
Jak siadłam przed komputerem tak siedzę i tylko czytam, czytam i zachwycam się kreską :)

Kei Kusunoki ( 楠桂 Kusunoki Kei, ur. 24 marca 1966) ,jej prawdziwe nazwisko to Mayumi Ohashi ( 大桥真弓 Ohashi Mayumi) , jest japońskim artystą, mangaką , znaną z serii mang z gatunku horroru i komedia. Debiutowała w 1982 roku z mangą Ribon Original. Jej siostra-I Ohashi Kaoru działa również jako mangaka. 



Popularny uczeń liceum Suwa Daisuke nie widzi interesu w umawianiu się z nowo przybyłą Aikawa Hinako. Dziewczyna boi się mężczyzn,a on wziął to jako osobisty afront. Daisuke informuje jednego z kolegów o swoim postanowieniu, nie wiedząc, że Hinako to słyszała. Postawa Daisuke zmienia się po tym, jak przypadkowo słyszy jej wyznanie w opuszczonym kościele, że była wykorzystywana seksualnie przez swojego ojczyma i oddała dziecko do adopcji. Jego dawna irytacja zamienia się we współczucie i troskę. Hinako nie wie, że on zna jej przerażającą tajemnicę. Wierzy, że nie interesuje się nią, jako dziewczyną "do wzięcia", przez co staje się spokojniejsza w jego obecności. Ich "związek" napotyka wiele przeszkód, w tym zazdrość kolegów...

Zawiła historia szesnastolatków, chłopaka, który nie chce zostać w rodzinnej wiosce i zajmować sklepem swojej matki i dziewczyny, która pomimo swojego wieku przeżyła i doświadczyła znacznie więcej niż jej rówieśnicy. Najbardziej urzekły mnie rysunki, zresztą zobaczcie sami:


Dwie różne strony z tej mangi :)
Historia jest pełna dramatów, zawiłości życiowych tych młodych ludzi i rodzącej się miłości oraz nienawiści. Strach miesza się z poczuciem bezpieczeństwa, stwarza pozory i zagraża. 
Rysunki oddają w pełni emocje bohaterów, jest to jedna z najlepiej narysowanych mang, jakie było mi dane czytać. 
Polecam, zwłaszcza osobom, które lubią mangi i komiksy z nutką romansu :)

Moja ocena: 5
(wszystkie tomy- jest ich 4- możecie przeczytać tutaj: http://www.skanlacja.pl/manga/Bitter_Virgin/)

2011-05-23

Po zmierzchu, Haruki Murakami

Odkąd pamiętam miałam słabość do literatury japońskiej, mogłam czytać wszystkie powieści z tego kraju- kraju, który mnie urzekł swoją kulturą i klimatem... Haruki Murakami, był jednym z autorów pochodzących z kraju kwitnącej wiśni, który umkną mi i nigdy do tej pory nie czytałam jego powieści, aż do tej pory...
Haruki Murakami (jap. 村上春樹 Murakami Haruki, ur. 12 stycznia 1949 w Kioto) – popularny współczesny japoński pisarz, eseista i tłumacz literatury amerykańskiej.

Wydawnictwo: Muza S.A.
Liczba stron: 200
Format: 145 x 205 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-7495-170-8
Wydanie: I
Data wydania: 2007

"Autor opisuje wydarzenia zachodzące w ciągu jednego dnia w Tokio w różnych miejscach tego wielkiego miasta: odwiedzamy nocne restauracje, love hotel, dom na przedmieściach, podziemia wieżowca, w których odbywa się próba zespołu jazzowego, bary. Wśród bohaterów znajdujemy studentkę z dobrej rodziny, chińską prostytutkę i gangstera, studenta grającego na puzonie, byłą zawodniczkę kobiecych zapasów, dziewczynę uciekającą przed zemstą mafii i pracującego nocami tajemniczego informatyka."
Notka pochodzi ze strony: sklep.gildia.pl

Ciężko mi się wypowiedzieć na temat tej książki, nie mam doświadczenia z innymi powieściami tego autora... jednakże muszę przyznać, że powieść mnie urzekła. Powieść ma niesamowicie specyficzną narrację (zapewne nie każdemu przypadnie do gustu), z którą się nigdy do tej pory nie spotkałam. Jakbyśmy oglądali film, ujęcia, kamera... to wszystko jest takie niezwykłe i dziwne... Fabuła rozbita jest na kilkanaście rozdziałów, które opowiadają historię poszczególnych bohaterów- wydarzenia, które się wydarzyły w ciągu jednej nocy w mieście, które nigdy nie zasypia, w mieście, gdzie zawsze jest jasno... Tokio, stolica Japonii, która stała się miejscem akcji powieści jest niezwykła- trafnie naszkicowana, tak jak sami bohaterowie. 

Polecam! :)

Moja ocena: 5 

2011-04-30

Vampire Princess Miyu, tom 1, Narumi Kakinouchi

Z mangami zawsze mam tak, że zostawiam je na sam koniec w swoich planach czytelniczych. Są dla mnie odskocznią od wszystkiego i źródłem wielu wrażeń głownie wizualnych :) Jako fanka wampirów i wszelkich demonicznych stworzeń zakochałam się w małej wampirzej strażniczce Miyu wiele lat temu, kiedy to na Hyperze udało mi się obejrzeć anime. Manga jest jednak zupełnie inna...
Narumi Kakinouchi urodziła się 21 marca 1962 roku w prefekturze Osaka, Japonia. Jest mangaką, animatorką, reżyserką, projektantką postaci i reżyserką filmów animowanych.

Po ukończeniu szkoły zaczęła pracę w Studio Beebo pod kierunkiem Tomonori Kogawa, a następnie przeniosła się do Studio Io, Artland, AIC , gdzie była animatorką, twórcą i reżyserką filmów animowanych w wielu serialach telewizyjnych. Ze względu na jej wspaniałe dzieła sztuki, stała się bardzo popularna nawet poza scena anime i mangi, robiąc ilustracje i projekty znaków dla wielu innych projektów.

Kakinouchi jest żoną reżysera anime Toshiki Hirano.
(zdjęcie pochodzi z google, informacje o autorce z lubimyczytac.pl) 


 Wydawnictwo: JPF
Liczba stron: 200 

 Marzyliście kiedyś o wieczności? O wiecznym, niekończącym się śnie? Ona może go Wam podarować.
Miyu. Tajemnicza dziewczyna, pojawiająca się na trochę coraz to w innej szkole, tak naprawdę jest wampirzą księżniczką, a jednocześnie - strażniczką tego świata, ścigającą zbiegłe z otchłani demony shinma. Te zaś mogą czaić się wszędzie, często podszywając się pod zwykłych ludzi, wiodąc normalne, ludzkie życie. Miyu będzie musiała się sporo napracować, by ich odnaleźć, a przecież od czasu do czasu musi również zaspokoić swoje zwykłe, wampirze pragnienie. Wraz ze swym wiernym druhem, "nawróconym" shinmą Larvą, piękna strażniczka toczy swą niekończącą się krucjatę, pełną tajemnicy, grozy, ale i melancholicznej zadumy nad mroczną stroną istnienia...
(nota ze strony Wydawnictwa JPF)

Historia jest urzekająca. Miyu walczy cały czas ze swoją ludzką naturą i ze swoim przeznaczeniem. Nigdzie nie potrafi zagrzać na dłużej miejsca, jest w tym taka ludzka... Ludziom okazuje litość i przenosi ich w świat, gdzie będą szczęśliwie śnić... Każdy z rozdziałów opowiada o nowych potyczkach z zbłąkanymi shinma... Nieraz Miyu zagłębia się w swoją ludzką przeszłość, wspomina swoją matkę... i los, który został jej narzucony...
Przykładowa karta mangi, ze strony Wydawnictwa JPF.
 Ogromnie podobają mi się wszystkie wykonane rysunki, autorka dba o detale. Jej kreska delikatnie kreśli twarze i oddaje w zdumiewający sposób klimat opowiadanych historii. :)
Niestety manga traci wiele w tłumaczeniu, które momentami była monotonne...

Moja ocena: 5 

 Życzę udanej majówki! :) 

2011-03-09

Paradise Kiss, tom 1,Ai Yazawa

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kolejną mangę (klikamy, jeśli chcemy się dowiedzieć czegoś więcej o mangach), tym razem autorstwa Ai Yazawa, o której niestety nie ma w sieci zbyt wielu informacji.
Ai Yazawa (ur. 7 marca 1967 w Prefekturze Hyogo) – japońska mangaka. Jej pseudonim pochodzi od japońskiego piosenkarza, Eikichi Yazawy, którego jest fanką.
Ai Yazawa zaczęła tworzyć swoje mangi w 1985. W Polsce znana przede wszystkim dzięki Paradise Kiss wydanemu przez wydawnictwo Waneko.
 Wydawnictwo: Waneko
Liczba stron: 186
Liczba tomów w serii: 6

"Paradise Kiss" opowiada  historię pilnej uczennicy Yukari Hayasaki, która z dnia na dzień zostaje modelką w pokazie uczniów znanej japońskiej szkoły projektowania. Nagle w jej życiu wszystko się zmienia, sama dostrzega rutynę, której się poddawała i postanawia zrobić choć raz coś dla siebie. Zaprzyjaźnia się z osobami odpowiedzialnymi za pokaz i nawet zakochuje...
Przykładowe strony z mangi, wydanie ang., tom 1.
Manga ta była wcześniej wydawana w odcinkach w magazynie  "MangaMix", gdzie zyskała niesamowitą sławę i uwielbienie rzeszy fanów. I mnie zachwyciła. Cudowna forma rysunków, przepiękne sceny, doskonały klimat. Niesamowicie sympatyczna, pełna ciepłego humoru i wzruszeń manga! Jedna z niewielu, które potrafiły mnie tak mocno wzruszyć :)
Strasznie mi się podobała i na pewno przeczytam pozostałe tomy! :)

Moja ocena: 6

2011-02-23

Mangowy stosik.

Witajcie kochani! Chciałabym pokazać Wam dzisiaj, całkiem inny stosik, bo mangowy.
Uzbierało mi się kilka tomów mang, większość nabytych w tym roku, z czego jestem szczególnie zadowolona, a fakt, że moja miłość do tych rysunkowych opowieści wzrasta, motywuje mnie jeszcze bardziej. A tak się prezentuje, mój skromny mangowy stosik:
Od samego dołu:
  1. "Kamikaze Kaito Jeanne",tom 1- Arina Tanemura
  2. "Wampirzyca Karin",tom 1- Yuna Kagesaki
  3. "Vampire Princess Miyu",tom 1- Narumi Kakinouchi 
  4. "Love Hina",tom 1- Ken Akamatsu (na recenzję zapraszam tutaj)
  5. "Paradise Kiss",tom 1- Ai Yazawa
Wiem, że wśród moli książkowych raczej nie znajdę stosików z mangami ani fanów, którzy nadal czytają mangi- chyba, że się mylę? Powiedzcie, co Wy sądzicie o mangach czy innych komiksach, które można znaleźć na rynku? Czytacie, czy raczej omijacie szerokim łukiem, bo to "nie dla Was"?

I nadal zapraszam do brania udziału w mojej ankiecie! :)

Pozdrawiam cieplutko w ten mroźny lutowy poranek!

2011-02-21

Love Hina, tom 1, Ken Akamatsu

Witajcie kochani! Zważywszy na to, że rozwijam swoją pasję związaną z japońską kulturą i literaturą, zaczytuję się również w mangach *, których u nas w Polsce, nadal jest niestety bardzo mało.
Nie jestem wielką znawczynią mang (japońskich, czarno-białych komiksów), dopiero zaczynam, proszę więc o wybaczenie, jeśli moja recenzja nie będzie zawierać wielu ważnych rzeczy związanych właśnie z mangą, jako taką. Moja recenzja będzie raczej wrażeniowa :)
Ale zanim zacznę, kilka słów o autorze:


Ken Akamatsu (jap. 赤松 健 AKAMATSU Ken, ur. 5 lipca 1968 ) – japoński rysownik. Jego największym sukcesem okazała się seria Love Hina, przy tworzeniu której inspirował się pracami Rumiko Takahashi. Wplótł do niej również część faktów autobiograficznych. Mimo natłoku pracy Akamatsu wybrał się w podróż dookoła świata, tworząc jednocześnie program komputerowy.
Wydawnictwo: Waneko
Liczba stron: 192

Pierwszy tom mangi opowiada historię Keitaro Urashimy, który po raz n-ty usiłuje zdać na prestiżowy Uniwersytet Tokijski. W dzieciństwie bowiem obiecał spotkać się właśnie tam ze swoją pierwszą miłością. Niestety rok po roku oblewa egzaminy. Poszukuje zatem miejsca, gdzie będzie mógł się w spokoju pouczyć nie słysząc ciągle słów niezadowolenia ze strony rodziców, którzy najwidoczniej nie wierzę w swojego syna. Postanowił odwiedzić babcię, która prowadziła przez wiele lat tradycyjny japoński hotel. Nieoczekiwanie okazuje się jednak, że babcia, zamieniła hotelik w pensjonat dla dziewcząt i przekazała go wnukowi w spadku.
Losy niezdarnego Keitaro wciągają, śmieszą każdą stronicą i nie dają się oderwać. Doskonała rozrywka, zwłaszcza, jeśli ktoś lubi śmieszne zbiegi okoliczności :) Świetnie narysowana, doskonale oddaje duch każdej scenie, przykład:
Rozdział 2, strona 1, wydanie po angielsku.
Czyta się lekko i przyjemnie, choć nie zawsze w polskim wydaniu rozumiem gwarę, z której używa jedna z głównych bohaterek- pensjonariuszka Mitsune. Mimo wszystko polecam, można się pośmiać i odstresować, zwłaszcza, jeśli się ma na studiach sesję egzaminacyjną ;)
Moja ocena: 5

PS Na podstawie mangi powstało również anime, które można obejrzeć tutaj (klik).

* słów kilka na temat mangi i anime.

2010-08-17

Hellsing, tom 1, Kohta Hirano

Witajcie kochani! Wiem, że już dawno tutaj nie zaglądałam, ale zawirowania w moim życiu sprawiły, że nie mam za bardzo czasu na czytanie powieści. W takim razie czytam mangę :) Pierwszą przeczytaną po bardzo długim czasie jest manga pod tytułem "Hellsing". Dawno temu obejrzałam parę odcinków anime, które powstało na podstawie właśnie tej mangi.* Dziękuję Asi za udostępnienie swoich zasobów :) Zanim przejdę do opisu moich wrażeń, krótkie info o autorze:
Kohta Hirano- mangaka urodzony w Adachi-ku, Tokio, Japonia, największą sławę zdobył dzięki mandze Hellsing.


Historia rozpoczyna się w małej miejscowości na północy Anglii. W omawianej wiosce zaczęły się dziać dziwne rzeczy, po tym jak przybył do niej pewien pastor. Podejrzewano, że jest wampirem, i w tym celu policja próbując przesłuchać omawianego pana skończyła jako pożywienie. Bezradne siły porządkowe zostały wsparte przez organizację Hellsing, która specjalizuje się w usuwaniu tego typu stworów. Do akcji wkracza ich as, i zarazem główny bohater powieści – Alucard, który rozprawia się bez problemów z wcześniej wspomnianym duchownym i ratuje przy okazji od śmierci jedyną ocalałą z całego oddziału zbrojnego, policjantkę Victorię Seras. Jednak nie obyło się bez skutków ubocznych. Od tej chwili młoda, piękna dziewczyna staje się wampirzycą i razem ze swoim nowym mistrzem, jak i całą instytucją Hellsinga zwalcza upiory zagrażające Wielkiej Brytanii.
Więcej nie zdradzę, bo każdemu kto zechce przeczytać tą mangę (ten tom, właściwie) zepsuję tylko zabawę. Napomknę tylko o tym, że już dawno nie byłam zafascynowana fabułą żadnej książki. Przeczytałam od razu, jak tylko wzięłam ją do ręki! :)
Kadr z anime o tym samym tytule. Polecam również!
 Więcej o akcji mangi (ale tylko na własną odpowiedzialność!) można znaleźć na stronie mangi na Wikipedii.
Strasznie podoba mi się nie tylko sama fabuła (w końcu uwielbiam wszelkie historie o wampirach!), ale również sposób narysowania. Przeszkadzał mi troszkę sztywny przekład- wolałabym chyba już czytać tą mangę po angielsku ;)
Strona z mangi. Rozdział 2.
Zatem polecam serdecznie, choć wiem, że nie każdemu odpowiadają mangi czy jakiekolwiek komiksy. Nie mniej polecam! :)
Moja ocena: 5+
* Dla osób, które nie wiedzą nic na ten temat: informacje na temat mang i anime z Wikipedii.
Follow