Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W.A.B. Wydawnictwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W.A.B. Wydawnictwo. Pokaż wszystkie posty

2013-09-16

Szyderstwo i przemoc, Albert Cossery

Sięgając po tę książkę z bibliotecznego regału, nie byłam pewna co w niej znajdę. Nie byłam uprzedzona, z autorem spotykałam się po raz pierwszy. Po raz pierwszy również, miałam okazję przeczytać książkę z serii Nowy Kanon, co mnie niezmiernie ucieszyło, bo to jedna z najpiękniej wydanych serii, jakie widziałam - i tak, wiem, nie ocenia się książek po okładce, ale spójność typograficzna tej serii mnie zauroczyła. Doskonale wpasowuje się w moje gusta, a znając to wydawnictwo, nie zawiodę się. Moje myśli kłębiły się, gdy książka wędrowała ze mną do mieszkania. Zaczęłam czytać i przepadłam...
Albert Cossery (1913-2008) - francuski pisarz pochodzenia egipskiego, nazywany „Wolterem znad Nilu". Urodził się w Kairze, ale pod koniec drugiej wojny światowej osiadł w Paryżu, gdzie mieszkał do śmierci. Przyjaźnił się m.in. z Albertem Camusem, Jeanem Paulem Sartre'em, Tristanem Tzarą, Lawrence'em Durrellem i Jeanem Genetem. Autor ośmiu powieści. Akcja wszystkich utworów rozgrywa się w Egipcie lub krajach arabskich.

Sam pisarz zafascynował mnie swoją postacią. Nigdy dotąd nie miałam, bowiem do czynienia z pisarzem pochodzącym z Egiptu. Co innego czytać książki o Egipcie "turystycznych" pisarzy, a co innego autora, który całe swoje życie spędził w tym pustynnym zakątku świata. 

Jest to w gruncie rzeczy, bardzo inna książka, niż wszystkie, które do tej pory udało mi się przeczytać. Ciekawa stylistycznie, pełna językowych ozdobników. Dbająca o każdy szczegół językowej poprawności. Inteligentna, nasączona w roztworze z trudnych słów i trudnych emocji. Książka będąca miedzą łączącą dżentelmeńską elokwencję i powab kurtyzany. Książka będąca egzotyczną podróżą do irracjonalnego świata...
Tłumaczenie: Mateusz Kwaterko
Tytuł oryginału: La violence et la dérision
Seria: Nowy Kanon
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 6 marca 2013
ISBN: 9788377478011
Liczba stron: 203
Akcja powieści rozgrywa się w latach 60'tych XX wieku w Egipcie rządzonym przez dyktatora. Nadętego tyrana, który własne interesy przedkłada nad interesami ludu. Wieczne bale, przyjęcia wydawane w pełnych splendoru miejscach i oni: rewolucjoniści, którzy za wszelką cenę pragną obalić gubernatora. Krwawy zamach, to jest to, co im odpowiada najbardziej. 

Główni bohaterowie tej powieści, to również przeciwnicy rządu pragnący poprawy stanu miasta i jego mieszkańców, ale w całkiem zgoła inny sposób. Tworzą całkiem ciekawą i kolorową grupę: konstruktor latawców, wieczny dandys o wysublimowanych manierach, nauczyciel z przedziwnej szkoły prywatnej oraz brzuchaty kupiec. Każdy z nich pełen werwy i chęci. Każdy z nich pragnie tego samego: dobrej zabawy... którą dostarczy im sam gubernator.

Historia piękna, bo pełna ironizowania. Postacie żywcem wycięte z kolorowych żurnalowych czasopism. Każdy inny, ale łączący ich cel zacieśnia więzi. Jest to mądra, niosąca przesłanie powieść, jednak nie dla każdego. Nie każdy zostanie oczarowany przez stylistykę komponowania fabuły i język. Pod całą fasadą śmieszności, igraszek i kokieterii znajdziemy klucz do szczęścia. Odnajdziemy prawdy życiowe. Odnajdziemy sposób na bezkrwawą rewolucję. Odnajdziemy własne jestestwo.

Książka przekazująca zbyt dużo jak na jeden raz. Pewnie powtórzę jej czytanie za jakiś czas, by dogłębnie ją zrozumieć. Niemniej polecam!

▲ Moja ocena: 5 ▲






2013-06-24

Irena, Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska

Siadając z tą książką do lektury byłam przekonana, że natrafiłam na lekką i przyjemną książkę o urzekającej okładce. Książkę, która w jakiś sposób oderwie mnie od wszystkich problemów krążących wokół i w jakiś sposób pocieszy - mimo, że byłam świadoma tematyki jaką porusza. Myliłam się. Jest to bowiem książka, która lekkością pióra może zmylić czytelnika, bowiem gabaryty emocji są w niej znacznie większe.
Małgorzata Kalicińska jest absolwentką SGGW-AR w Warszawie. Była zbieraczką wiadomości w TVP1 w programie Kawa czy herbata. Ma dwoje dorosłych dzieci: Stanisława i Barbarę (jest również autorką książki "Irena").
Historie pisane przez życie bywają bardziej dramatyczne niż te opisywane w książkach, czy pokazywane na szklanym ekranie. Każda z takich historii niesie ze sobą ładunek emocji, zdarzeń i dziwnych splotów ludzkich losów, cały czas nas zadziwiając i wprawiając w osłupienie. Niekiedy jednak dane uczucia, czy zachowania to następstwa danych decyzji, które w prosty sposób wymuszają daną reakcję. Jesteśmy bowiem rezultatem reakcji i interakcji. I ta książka jest właśnie o takich decyzjach, o ich konsekwencjach i sposobie dotarcia do, zdawałoby się zamkniętego serca...
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 3 października 2012
ISBN: 978-83-7747-734-2
Liczba stron: 416
Tytułowa Irena traci męża, Felka. Dorota i jej córka Jagoda również przeżywają śmierć staruszka. Podobno wszystko ma swoje miejsce i czas - w tym przypadku śmierć Felka wyzwoliła w matce i córce nieznane dotąd pokłady dziwnych, złych emocji. Konflikt narastał, kłótnia za kłótnią sprawiała, że kobiety się od siebie oddaliły, a tajemnice, które skrywają nie pozwalają przerwać tej kaskady złych wydarzeń.

Ale w pewnym momencie wszystko się zmienia...

Historia znana w świecie: konflikt pokoleń. Motyw poruszany bardzo często w literaturze, nieco odkurzony z kurzu czasu i podany w bardziej rześkiej i nowoczesnej wersji pewnie do wielu przemówił. Nie do mnie. Nie potrafiłam przez bardzo długi czas znaleźć "wspólnego języka" z bohaterkami. Nie wzbudzały we mnie prawie żadnych pozytywnych uczuć. Potrafiły irytować. Prostolinijna Dorota przypominała mi raczej babcię niż matkę, Jagoda zbyt zapatrzoną w siebie ignorantkę... Wszystko jednak zmieniało się z każdą stroną. Zmianie ulegało nie tylko moje widzenie postaci, ale również i one same. Zaczęły rozumieć i zaczęły słuchać.

Książka skierowana do osób, które mają podobne problemy, skłania bowiem do refleksji nad tym, jak szybko najbliżsi potrafią obrócić się w nieznane nam w ogóle osoby. Jak wiele potrzeba odwagi, by powiedzieć prawdę. I jak wiele czasu potrzeba, by zrozumieć i naprawić krzywdy.

Wielkim minusem jest samo zakończenie - według mnie strasznie spłaszczone, obniżające dobry poziom książki, a szkoda! 


Moja ocena: 3+/4=

2013-01-05

Dobre ciało, Eve Ensler

Nie wiem co się ze mną ostatnimi czasy dzieje. Nie mogę znaleźć książki, która zatrzyma mnie na znacznie dłużej. Wszystkie, choć niesamowicie ciekawe pozycje stojące na moim regale, zaczynam czytać i po stu, czasem mniej, stronach zostawiam. Inaczej stało się z książką, o której dzisiaj chcę Wam opowiedzieć (może dlatego, że ma zaledwie sto stron... :P). Zaskoczyła mnie swoją bezpośredniością. Wytrąciła z równowagi- w pozytywnym znaczeniu tego zwrotu. Sprawiła, że zaczęłam inaczej patrzeć na świat. I siebie samą.
Eve Ensler, amerykańska dramatopisarka, poetka, scenarzystka, i działaczka społeczna. "Monologi waginy" przyniosły jej w 1997 OBIE Award. Sukces, który odniosły na scenach całego świata (inscenizowane były z udziałem m.in. Glenn Close, Cate Blanchett, Kate Winslet, Meryl Streep, Susan Sarandon, Jane Fondy, Whoopi Goldberg, Idiny Menzel, Cyndi Lauper, Oprah Winfrey) stał się początkiem globalnego ruchu V-Day skierowanego przeciwko przemocy wobec kobiet.

Zawsze chciałam pójść do teatru na "Monologi waginy", sprawdzić, co kryje się za tym, jakże kontrowersyjnym tytułem. Niestety, nie udało mi się, może jeszcze kiedyś uda. Czas pokaże. Za sztukę w wersji książkowej, też nigdy nie udało mi się sięgnąć. Gdy tylko we wrocławskim Dedalusie zobaczyłam "Dobre ciało" autorki "Monologów..." nie mogłam się powstrzymać przed kupieniem. Zanim jednak po nią sięgnęłam, minęły miesiące. Ostatnio podczas porządków na regale, przypomniałam sobie o niej i nie powstrzymałam się przed  otworzeniem na pierwszej stronie i czytania... To była słuszna decyzja, choć w sposób nieprawdopodobny , kolosalnie trudna do udźwignięcia...

Tłumaczenie: Monika Walendowska
Tytuł oryginału: The Good Body
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2007
ISBN: 8374142564
Liczba stron: 112

"Dobre ciało" to historia kobiet, które nienawidzą siebie, swojego wyglądu zewnętrznego oraz kobiet, które akceptują siebie, ale presja społeczeństwa jest zbyt silna, więc dążą do zmian. Kobiety te pochodzące z wielu różnych, odległych niekiedy światów przytacza autorka w postaci monologów. Monologów połączonych jednym wspólnym mianownikiem- ciałem, które jest wizytówką kobiety we współczesnym świecie wychowanym na "Cosmopolitanie" i innych, tego typu mediach. Ciał, które choć piękne, muszą być zmieniane, przepoczwarzanie  by być jak najidealniejsze. Ciał, które poddawane licznym operacjom plastycznym są nie do poznania. Ciał, które nie są już nasze, tylko otoczenia. Wystawiane na widok publiczny gorszą, bądź zachwycają iluzją piękna- sztuczną i lepką lateksową, botoksową otoczką.
"Dobre ciało" to manifest prawdziwej kobiecości utajnionej pod warstwą pudru i wyszczuplających szmatek.  Kobiecości, która stała się obsesją. Kobiecości zapomnianej, przeinaczanej. Autorka doskonale przeplata różne anegdoty z różnych światów, ukazując jak bardzo kobiety tłamszą swoje naturalne piękno. Jak wiele z nas, mogło być szczęśliwych, gdyby nie media i kreowanie wszystkiego na wzór idealnego piękna. Piękna, które by uzyskać trzeba słono zapłacić- i dosłownie, jak i w przenośni. Doskonały sposób przedstawienia, w nowoczesnym, sugestywnym stylu. Silne oddziaływanie. I doskonała puenta:

"(...) Może bycie doskonałym polega na tym,
Aby żyć pełnią wewnątrz wszystkiego.
Nasze ciało to nasza ojczyzna,
Jedyne miasto,
Jedyna wioska,
Jedyna,
Co kiedykolwiek poznamy."

- str.106-107

Zdecydowanie jest to książka dla kobiet, kobiet bez względu na wiarę, wagę, miejsce zamieszkania. Książka dla kobiet ze szczerym, prostym i silnym przekazem. 

Polecam ją z czystym sumieniem każdej z Was, nieważne ile masz lat, czy masz problemy z samoakceptacją czy nie. Przeczytaj i podziel się z mamą, przyjaciółką, siostrą...

Moja ocena: 5

2012-03-31

Muzeum Ciszy, Yōko Ogawa

Sięgając po tę książkę nie zdawałam sobie sprawy jakie wywrze na mnie wrażenie. Mimo, że naczytałam się o niej wielu opinii, nie miałam wyrobionego zdania. I bardzo dobrze! Książka jest zaskakującą opowieścią, która wprawia człowieka w zakłopotanie swoim klimatem, który niekiedy mrozi krew w żyłach... a przecież żaden z niej kryminał.


Yōko Ogawa(ur. 1962) - pisarka japońska, autorka przeszło dwudziestu książek. Publikuje od 1988 roku. Laureatka wielu japońskich nagród literackich, m.in. nagrody im. Akutagawy (1990), której teraz jest jurorką, nagrody Yomiuri (2004) i nagrody im. Tanizakiego (2006). W 2005 roku na podstawie powieści Kusuriyubi no hyohon powstał francuski film L'Annulaire w reżyserii Diane Bertrand, z muzyką Beth Gibbons. Książki Ogawy zostały przetłumaczone na wiele języków, m.in. angielski, francuski, niemiecki i włoski. Nakładem W.A.B. ukaże się także powieść Muzeum ciszy.

Tłumaczenie: Anna Horikoshi
Tytuł oryginału: Chinmoku Hakubutsukan
Seria/cykl wydawniczy: z miotłą
Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Data wydania: styczeń 2012
ISBN: 978-83-7747-635-2
Liczba stron: 296


Do pewnego malowniczo położonego miasteczka przyjeżdża młody i pełny zapału muzealnik. Ma za zadanie stworzyć bardzo nietypowe muzeum- tytułowe Muzeum Ciszy, które ma stać się swoistym pomnikiem pamięci po zmarłych z miasteczka. Starsza pani, która zleciła mu zbudowanie muzeum sama od wielu lat zbierała pamiątki po zmarłych, te prawdziwe, które pozyskiwała, głównie drogą kradzieży...
"Moim celem jest muzeum, które przekracza granice ludzkiego istnienia."  
(str. 14)
 Osią wydarzeń, które mają miejsce w książce staje się budowa tego niezwykłego muzeum, poszczególne fragmenty opisują żmudną pracę jaką musi wykonać muzealnik razem z osobami, które mu w tym pomagają, m. in. dziewczynka (córka starszej pani), która staje się jego asystentką. Muzealnik nie tylko kataloguje pamiątki, ale i sam musi pozyskiwać nowe eksponaty, przez co zostaje uwikłany i posądzony o morderstwo trzech młodych kobiet z miasteczka...
Żadne z nich nie posiada imienia, co stwarza klimat niemalże baśniowy. Sama makrostruktura miasteczka i panujących tam zasad wydaje się niesamowita. Poznajemy, m.in. nauczyciela ciszy, który razem z innymi członkami zakonu przyrzekli milczeć aż do śmierci. Cisza jest jednym z najważniejszych motywów w powieści Ogawy, jest wielowymiarowa i jedną z najwyższych wartości. Cisza staje się powiernikiem tajemnic, kojącym lekiem, do którego ucieka się w razie wszelkich problemów... cisza towarzyszy nam również w czasie śmierci.

"Muzeum Ciszy" czyta się przyjemnie, lekkie pióro autorki zdaje się kontrastować z skonstruowaną fabułą, która skłania do refleksji i bywa dziwnie niepokojąca. To było moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale myślę, że nie ostatnie! :)

Moja ocena: 5

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję!

2012-03-08

Panda sex, Mian Mian

Sięgnęłam po tą książkę z czystej ciekawości. Poprzednia powieść autorki "Cukiereczki" wywarła na mnie dobre wrażenie i miałam nadzieję, że kolejny raz się nie zawiodę... Bałam się tej książki, bo tak naprawdę nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Mian Mian jest nieprzewidywalna, co widać w jej tekstach...

Mian Mian (chin. 棉棉, ur. 28 sierpnia 1970 w Szanghaju) – chińska pisarka. Mieszka w Szanghaju, zajmuje się m.in. organizacją imprez tanecznych. Zadebiutowała zbiorem opowiadań "La La La" w 1997. Napisała dwie powieści: "Cukiereczki" w 2000 i "Panda Sex" w 2004. Powieścią "Cukiereczki" wywołała w Chinach prawdziwą burzę obyczajową, a powieść w cztery miesięce po ukazaniu się została zakazana przez cenzurę. Powieść została przetłumaczona na wiele języków, m.in. na japoński, grecki, niderlandzki, francuski. W Polsce wydano ją w 2007.


Tłumaczenie: Katarzyna Kulpa
Tytuł oryginału: Shengminglangji
Seria/cykl wydawniczy: Seria z miotłą
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: maj 2010
ISBN: 978-83-7414-754-5
Liczba stron: 178

Szanghaj jakiego nie znamy. Ponury, zamglony i pełen kolorowych neonów i równie barwnych ludzi. W historii opowiedzianej przez Mian Mian poznajemy m.in. Prezentera Telewizyjnego, który z czasem staje się również Policjantem; Sponsorkę, która wpadła do Szanghaju w odwiedziny i, której właśnie w tym mieście najbardziej brakuje morza; Aktora, który swoją sławę zawdzięcza undergroundowemu, krótkometrażowemu filmowi... Każde z nich łączy wspólny los- życie w mieście takim, jak Szanghaj obfituje w radości i cierpienia. Spotykają się na hucznych imprezach organizowanych w awangardowych lokalach. Wymieniają się spostrzeżeniami na wiele tematów, rozmowy często przeradzają się w manifestacje poglądów i wyznania miłości.
Akcja powieści zaczyna się od pogrzebu jednego z przyjaciół głównych bohaterek, sióstr: Mei Mei i Jeji, Żuczka. Osią fabuły staje się śmierć i nieustana ucieczka przed konsekwencjami ludzkich wyborów.

"Panda sex" jest powieścią o bardzo dziwnej budowie. To głównie dialogi i właśnie z nich dowiadujemy się o śmierci Mei Mei, o romansach, o poglądach danego bohatera. To rozmowy przeprowadzane chaotycznie- jakby ktoś nagrał każdą z nich i w dowolnym momencie wkleił ją w tekście. Często powtórzenia fraz dają nam mylne wrażenie harmonii. Książka ta nie ma wzbudzać w nas doznań estetycznych, ma za zadanie zwrócić naszą uwagę na ludzi i ich odczucia. Według jednego z bohaterów, ludzie często cierpią na niemożność wyrażania ekspresji. Ekspresji, która umożliwiłaby im odnalezienie szczęścia i własnego miejsca.

Refleksyjność wypowiedzi bohaterów przeplatana jest z zimnymi szanghajskimi nocami i gorącą atmosferą imprez, na które chadzają bohaterowie rozmów.

"Musimy doświadczyć wszelkich rodzajów związków, wszystkich odmian uczuć. Dopiero wtedy możemy osiągnąć czystość, zyskać bezpieczeństwo"
- str. 40

Pssst. Zachwycają mnie okładki Wydawnictwa W.A.B. i tej serii :D

Moja ocena: 4+

2012-01-15

Innego życia nie będzie, Maria Nurowska

Gdy tylko sięgnęłam po tę książkę, nie zdawałam sobie sprawę, jak bardzo wsiąknę w świat, który Maria Nurowska stworzyła w swojej powieści... Nie zdawałam sobie sprawy, jak ciężko będzie mi przejść do porządku dziennego po skończeniu czytania. Nie podejrzewałam nawet, że moje drugie spotkanie z tą autorką będzie aż tak owocne... "Rosyjski kochanek", którego wcześniej czytałam, tej autorki, nie zrobił na mnie aż tak dużego wrażenia...
O autorce już pisałam, więc się powtarzać nie będę (dla rządnych wiedzy: odsyłam do posta z recenzją "Rosyjskiego kochanka", która znajduje się tutaj)

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 15 luty 2012!

"Innego życia nie będzie" to opowieść o dwójce ludzi, którzy gdzieś po drodze zagubili się w plątaninie dni, tygodni, miesięcy... Ona, Wanda, pięć lat młodsza jest jego sekretarką. On, Stefan jest młodym, dobrze rokującym politykiem, obejmującym stanowisko szczecińskiego wojewody. On traktował kobiety jak zabawki, ona wpatrzona była w niego, jak w obrazek- żadnych wad ani przywar nie widziała. Czekała zawsze na niego z otwartymi ramionami. Los sprawił, że zostali rozdzieleni, a ona sama straciła syna. Gdy urodził się im drugi syn, postanowiła coś ze swoim życiem zrobić. Wyjechała do Stanów Zjednoczonych i tam dożyła kresu swoich dni... Teraz on dostaje zawiadomienie o jej śmierci i dzienniki, które pisała Wanda... i całkowicie zmienia się jego życie.

Wzruszająca historia o wiecznej miłości (ślepej?), o próbie naprawienia błędów i czasach Komuny. Stefan czytając zapiski żony zaczyna odkrywać dawno utracone człowieczeństwo, zmienia swoje nastawienie do zmarłej i pragnie zmian. Jej życie w Ameryce dało wiele dobrych chwil, ale i przyniosło cierpienie. Nie umiała żyć w Ameryce, to nie był jej dom...

Wsiąkłam w zapiski Wandy, najbardziej do mnie przemówiły. Stefan stał się dla mnie bohaterem negatywnym, którego nie potrafiłam zdzierżyć. Może to takie kobiece odczucia solidaryzujące z Wandą, ale nawet chęć zmian nie sprawiły, bym zapałała do niego sympatią. W jakiś dziwny sposób utożsamiłam się z Wandą i jej los najbardziej mnie dotknął. Już dawno nie czułam takiej więzi z bohaterem danej powieści. Książka przyniosła ze sobą kilkanaście wyjętych z życiorysu godzin, nie potrafiłam się od niej oderwać.
Bardzo mądra, pełna refleksji książka - po prostu :)

Moja ocena: 5-

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję!



2011-10-04

Pływanie, Nicola Keegan

Zdumiała mnie ta książka. Ile życie jednego człowieka może nieść ze sobą emocji, katastrof i radości... Ile jest w tym całym ludzkim życiu pasji i ile strachu o nadchodzący dzień...
Nigdy dotąd nie przyglądałam się z bliska życiu pływaczki olimpijskiej, która w pływaniu zatraca się, zapomina. Jest to jedna z tych powieści, które wnikają w duszę i na długo w niej pozostają.


Nicola Kageen urodziła się w 1963 roku w irlandzkim Gaillimh, dzieciństwo spędziła w USA. W 1990 roku wyjechała do Paryża, gdzie studiowała na Sorbonie. Była nauczycielką języka angielskiego we Francji, przez kilka lat pracowała jako redaktor „Fodor's Travel Guides". Mieszka w Paryżu z mężem i trójką dzieci.

Tłumaczenie: Anna Bartkowicz, Anna Rogozińska
Tytuł oryginału: Swimming
Seria/cykl wydawniczy: Seria z miotłą
Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Data wydania: marzec 2011
ISBN: 978-83-7414-748-4
Liczba stron: 448


Philomenę Ash od dziecka ciągnęło do wody. Każdą wolną chwilę spędzała na basenie, pływając. Dorastała z pluskiem wody, dzień po dniu doskonaląc swoje umiejętności. W wieku osiemnastu lat zdobywa swoje pierwsze olimpijskie złoto. "Pływanie" jest książką o życiu jakie wiedzie, od najmłodszych lat. Od pierwszych zawodów w miejscowym klubie pływackim po życie bez pływania... nie potrafiąc się w nim odnaleźć, wyjeżdża, odetchnąć. I znaleźć inny cel w swoim życiu.

Historia Philomeny przeplatana jest retrospekcjami z jej życia, tragedie, które wwiercają się w jej duszę stając się niezabliźnioną nigdy raną, dręczą ją przez całe swoje życie. Pływanie staje się ucieczką i jedynym ratunkiem dla niej samej. Dojrzały styl pisarski, proste i niekiedy "brutalne" opisy biją w twarz czytelnika nie pozwalając mu się oderwać od książki- debiutu autorki, który, muszę przyznać, spodobał mi się bardzo. Zaciekawiło mnie życie pływaczki, nigdy bowiem nie miałam okazji przeczytać czy spotkać się z takim kiedykolwiek. Powieść na zmianę wzrusza, budzi lęk i sprawia ból swoim realizmem- co, moim, zdaniem jest jej największą zaletą (oprócz oryginalnej fabuły). Nie sposób nie lubić roztrzepanej, pełnej wad bohaterki i jej sióstr, czy rodziców- każde żywe, pęczniejące i tak kruche życie ukazuje się nam w sposób tak przystępny, jakbyśmy słuchali opowieści o dobrze znanych nam postaciach.

"Owijam się kocem i przedstawiam swoje teorie: że ludzie zakochani wykuwają młotkiem nowe kształty w obiektach swoich uczuć, że życie to potworny ból, którego jedni dosiadają jak konia, a inni leżą pod nim sprasowani i usychający jak zerwane kwiaty"
~ cytat, str. 405

Historia jest ciężka, usiana dramatyzmem, popękana, niekiedy chaotyczna... mnie jednak urzekła, bo czyż takie nie jest życie? 

Moja ocena: 5


Za egzemplarz recenzyjny, ślicznie dziękuję!

2011-03-25

Zdesperowane kobiety postępują desperacko, Halina Pawlowska

Witajcie kochani! :) Dzisiejsza recenzowana powieść jest z typowym czeskim humorem z lekką nutką ironii. Jak zawsze życie niesie nam wiele przeciwności, tak życie bohaterki powieści "Zdesperowane kobiety postępują desperacko" jest nimi usiane.


Halina Pawlowska jest absolwentką praskiej szkoły filmowej, scenarzystką, publicystką oraz autorką powieści humorystycznych, wydawanych w wielusettysięcznych nakładach. W czeskiej telewizji prowadziła popularne programy, w tym własny talk-show o wielomilionowej widowni. Wydaje czasopismo „Sťastný Jim”. W 2005 roku nakładem W.A.B. ukazała się powieść Zdesperowane kobiety postępują desperacko. Według książki Dzięki za każdy nowy ranek w 1993 roku powstał film z Franciszkiem Pieczką w roli głównej, wyróżniony m.in. Czeskim Lwem.
 Wydawnictwo W.A.B
Liczba stron: 136

 "Zdesperowane kobiety postępują desperacko" to jedna z wielu powieści z mojej ulubionej serii z miotłą Wydawnictwa W.A.B, której polecać, myślę, że nie trzeba. Opowiada historię zagubionej kobiety, Olgi, która próbuje odnaleźć się po rozwodzie. Karierę zaczynała jako ekspedientka, po pewnym czasie udaje jej się skończy studia psychologiczne. Cały czas jednak rozpamiętuje swoją małą stabilizację i poszukuje mężczyzny, wybranka życia przez co wpada w niezłe tarapaty!
Powieść z humorem, który być może ze względu na wiek, nie za bardzo rozumiem. To jedna z niewielu powieści czeskich jakie w życiu czytałam, więc i doświadczenia nie mam i nie wiem, jak się odnaleźć... Powieść czyta się szybko i przyjemnie, humor bawi, ale nie rozbawia- czegoś mi w tej powieści brakowało. Myślę, że to powieść typowo kobieca, która mówi o tym, z czym my same możemy się borykać. (oby nie! :D) Sama bohaterka przypomina mi moją babcię: korpulentną wiejską kobietę, która ze wszystkim sobie poradzi i wszystko załatwi :) Ciepła powieść, do czytania w ponure marcowe wieczory :)

Moja ocena: 4.

2011-02-13

Pijąc kawę gdzie indziej, ZZ Packer

Witajcie kochani po dłuższej przerwie spowodowanej sesją egzaminacyjną, która na szczęście skończyła się bezproblemowo! :) Nie miałam zbyt wiele czasu na czytanie, ale na szczęście ostatnio, mając kilka wolnych dni, nadrobiłam przynajmniej część braków :)
"Pijąc kawę gdzie indziej" przeczytałam jednym tchem, podczas pobytu na moich rodzinnych Mazurach, z których niedawno wróciłam. Zanim jednak wspomnę o powieści i o tym, jakie wywarła na mnie wrażenie, garść informacji o autorce:
ZZ Packer (ur. 12 stycznia 1973 Chicago, Illinois) Afroamerykańska pisarka. Wychowywała w Atlancie i Louisville. Jest autorką opowiadań, publikowanych m.in. w The New Yorker, Harper’s Story oraz w tomach The Best American Short Stories.
Więcej informacji: tutaj


 Wydawnictwo: W.A.B.
Seria: Z miotłą
Liczba stron: 312
"Pijąc kawę gdzie indziej", to powieść złożona z ośmiu różniących się od siebie opowiadań połączonych motywem przewodnim: historie w nich opowiadają losy Afroamerykanów - prześladowaniach, stereotypach panujących w Amerykańskim, ale i nie tylko, społeczeństwie. Bohaterowie są najczęściej zagubieni w zmieniającym się społeczeństwie, gdzie ich własny świat nie uległ żadnym zmianom. Są najczęściej zmuszani (sami przez siebie, albo przez osoby z ich otoczenia) do podjęcia pewnych decyzji, które rzucają na ich życie cień. Ciężko jest żyć w rodzinie surowo przestrzegającej swojej wiary, żyjąc w biedzie... ciężko jest stanąć na nogi po stracie najbliższych. Każda z opowiedzianych historii nasączona jest brutalnością świata- mimo to zdarzają się ludzie, którzy nawet w najgorszej biedzie, z pakunkiem pełnym problemów, pomogą nie oczekując niczego w zamian.
Powieść wywiera wrażenie, jakby była subtelnym obrazem, zekranizowanej przeszłości. 
Każde z opowiadań nadaje się na scenariusz filmowy, suche niekiedy opisy, pełne realności postacie... to wszystko sprawia, że każde z tych opowiadań czyta się szybko i płynnie.
Nie oczekujcie jednak po tej powieści zbyt wiele- nie ma tu górnolotnych przesłań. To książka, która pozostawia po sobie lekki niedosyt, jakby czegoś zabrakło.
Niemniej, nie żałuję, że ją zakupiłam i poświęciłam jej czas :)
Moja ocena: 5-

A Wy jakie macie wrażenia na temat tej powieści?
Zapraszam również do wzięcia udziału w mojej ankiecie! :)
Pozdrawiam cieplutko w ten mroźny lutowy wieczór :) 
 

2010-08-29

Rosyjski kochanek, Maria Nurowska

Przed chwilką skończyłam czytać. Postanowiłam od razu się podzielić moimi refleksjami :)
Zanim to jednak nastąpi, krótkie info o autorce :


Maria Nurowska (ur. 3 marca 1944 we wsi Okółek w województwie podlaskim) - polska powieściopisarka i nowelistka. Ukończyła filologię polską i słowiańską na Uniwersytecie Warszawskim. Debiutowała w 1974 r. na łamach miesięcznika "Literatura". Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.
"Historia miłości pięćdziesięcioletniej kobiety, Polki, i młodszego od niej mężczyzny, Rosjanina, historyka, który przebywa w Paryżu na stypendium naukowym. Tam też dociera z wykładami o literaturze polskiej główna bohaterka i przeżywa pierwszy, wielki i spóźniony romans. Julia zmuszona zostaje do zrewidowania swoich dotychczasowych wyborów w życiu. Stawia opór uczuciu i własnemu ciału. Przegrywa jednak tę walkę. Maria Nurowska gra w swej powieści stereotypami Rosjanina, Polaka, kobiety pięćdziesięcioletniej i w końcu stereotypem romansu.", nota z okładki.
 Sięgnęłam po tą książkę sceptycznie. Zawsze jak brałam do ręki książkę polskiego autora czułam jakiś niesmak, niedosyt. To nie było to. Być może miałam pecha? Bałam się sięgać po kolejne, ale się w końcu przemogłam i wcale nie żałuję!
Historia w tej powieści jest opisana barwnie, postacie są żywe- jakbyśmy znali ich i widzieli to wszystko z okna paryskiej kamieniczki... Mimo to historia pięćdziesięcioletniej kobiety jest smutna. Nie wiedziałam, że starość, czy raczej strach przed nią może człowieka aż tak dławić... Niezwykle pasjonująca historia... Szkoda tylko, że tak się szybko skończyła :)
Polecam gorąco! ^^
Moja ocena: 5+

2010-08-22

Póki rekin śpi , Milena Agus

Po poprzedniej powieści tej samej autorki musiałam przeczytać jej kolejną powieść! :) 
Recenzja tym razem będzie krótsza, bo niestety zmogła mnie choroba, a nie chcę odkładać recenzji na później, bo wszystko, co chcę na temat tej powieści napisać zapomnę ;(
Milena Agus (nota biograficzna pod poprzednim wpisem) po raz kolejny udowodniła, że potrafi zainteresować czytelnika i wciągnąć go w ten niezwykły świat włoskich miasteczek nadmorskich.
Tym razem opowiedziana jest historia pewnej włoskiej rodziny, Sevilla Mendoza, która przechodzi różnego rodzaju dramaty, o  których dowiecie się czytając tą powieść (nie mam zamiaru psuć Wam radości czytania ^^). Rodzinne dzieje relacjonuje najmłodsza przedstawicielka rodu; opowiada przy okazji o swoich problemach miłosnych. Nieprzeparta potrzeba głębokich doznań i ryzykowne poszukiwania prawdziwego uczucia w jej przypadku kończą się zwykle związkiem z nieodpowiednim mężczyzną. Agus nie obawia się takich tematów jak perwersyjna miłość, płeć czy Bóg. W swojej powieści tworzy metaforę losu jako paszczy rekina - jeśli masz sporo szczęścia i uda ci się z niej wymknąć, możesz doświadczyć prawdziwego życia.
Autorka po raz kolejny mnie zachwyciła. Tym razem nie tyle samym stylem pisarskim, ile samą fabułą. Po prostu takie jest życie: pełne zwątpienia i czekania na cud :)
Polecam! :)
Moja ocena: 5

2010-08-19

Ból kamieni, Milena Agus

Kolejną powieść w sumie wybrałam na chybił trafił, nie zważając na większość pochlebnych recenzji. Mimo iż ta powieść wydana została w mojej ulubionej Serii z miotłą, nie miałam jakichś wielkich oczekiwań. To była, bodajże moja pierwsza (jeśli dobrze pamiętam) powieść rodem z Włoch. Jak ją oceniam, tuż po zakończeniu czytania? Muszę przyznać, że jest to powieść, której na pewno nie zapomnę szybko. Zanim napiszę o tej powieści, krótkie info o autorce:
Milena Agus urodziła się w Genui, mieszka w Cagliari. Uczy języka włoskiego i historii w liceum. Jest autorką trzech powieści, oprócz "Bólu kamieni" (2006) wydała "Mentre dorme il pescecane" (2005) i "Ali di babbo" (2007).
"Ból kamieni" opowiada historię pewnej kobiety, którą przez całe życie spotykają same nieszczęścia, jakby cały świat uwziął się na nią i nie chciał pozwolić jej zaznać odrobiny szczęścia. Była ładna i mądra, kochała literaturę i muzykę, miała wielu adoratorów, ale żaden nie chciał zostać jej mężem. Rodzina postrzegała ją jako wariatkę, którą należy odesłać do jakiegoś zakładu dla obłąkanych. Wszystko zmieniło się w życiu tej kobiety, kiedy pod dach jej rodzinnego domu nie trafił pewien mężczyzna, który w wyniku bombardowań w czasie trwania II wojny światowej stracił całą swoją rodzinę, która zgromadziła się, by uczcić jego urodziny. Więcej nie chcę zdradzić, by nie psuć radości czytania :)
Milena Agus ma całkowicie inny styl pisania, z którym się jeszcze nie spotkałam (co oczywiście dobrze świadczy o samej pisarce). Wszystko ma dziwną aurę baśni, mimo tych wszystkich przykrych wydarzeń: wojny, głodu i wszędobylskiej śmierci. Nie wiem, czemu ale ta powieść sprawiła, że zaczęłam troszkę inaczej postrzegać świat. W końcu każdy radzi sobie jak może, a w życiu człowieka może spotkać dosłownie wszystko. Cieszę się, że udało mi się ją przeczytać i odnaleźć w morzu książek w bibliotece :)
Polecam każdemu kto chciałby poczytać i poczuć klimat włoskich nadmorskich miasteczek, które są całkowicie różne od wielkich miast, takich jak Rzym. Czytając "Ból kamieni" zauważyłam pewne podobieństwo: w każdej wiosce, czy też w małym miasteczku ludzie w biedzie sobie pomagają (możliwe, że tylko w mojej rodzinnej wiosce i nie licznym jej podobnym się tak dzieje-cóż takie czasy, niestety nastały- człowiek już nie dba o bliźniego, woli dbać tylko o siebie samego, a jak jest w innych regionach Polski, nie wiem. Nie mi oceniać.), w każdym miasteczku, czy wiosce ludzie żywią się plotkami i chodzą co niedziela do Kościoła. Powieść ma klimat, który mnie zauroczył, dlatego polecam ją. 
Moja ocena: 4+

2010-04-18

Płacząca Zuzanna, Alona Kimchi

Muszę przyzna,że tą książkę czytałam jak zahipnotyzowana. Wiele z problemów samej bohaterki odczułam na własnej skórze przez co z powieścią się strasznie utożsamiam. Jakbym czytała o sobie...ale zanim zrelacjonuję Wam moje odczucia po przeczytaniu tej niesamowitej powieści, kilka słów o autorce:


Alona Kimchi urodziła się w 1966 roku we Lwowie na Ukrainie.
W wieku sześciu lat wyemigrowała z rodziną do Izraela i obecnie mieszka w Tel Awiwie. Studiowała dramat, pracowała jako aktorka, dziennikarka, reżyser, pisała sztuki teatralne. W 1996 roku opublikowała tom opowiadań Ani, Anastasja (Ja, Anastazja), nagrodzony prestiżową nagrodą literacką ACUM, a w 2001 roku książkę dla dzieci Muszlemet weha-maagal ha-mechuszaf (Doskonała i zaklęty krąg). Płacząca Zuzanna jest jej debiutem powieściowym, przetłumaczonym dotychczas na dziesięć języków. Najnowsza powieść autorki, wydana w 2004 roku, nosi tytuł Lily La Tigresse.
Nota biograficzna: tutaj
***
 "Płacząca Zuzanna" to powieś nietuzinkowa. Napisana z niebywałym rozmachem, tak szczera,że po jej przeczytaniu i/lub w trakcie jej czytania człowiek zaczyna się mocno zastanawia jak to jest w tym świecie, ile człowiek decyzji musi podjąć i ile sam musi wywalczyć, żeby wreszcie odnaleźć właściwą dla niego drogę.
'Trzydziestoletnia Zuzanna wciąż mieszka ze swoją matką. Ich związek, oparty na bezwarunkowym, obsesyjnym uzależnieniu, tworzy zamknięty, niedostępny dla nikogo świat. Kiedy Zuzanna dowiaduje się, że odwiedzi je młody, przystojny i wykształcony kuzyn z Ameryki, jest wstrząśnięta. Naor szybko niszczy jej dotychczasowe życie, uczy, jak być wolnym człowiekiem, jak kochać. Zuzanna uświadamia sobie, że musi zdobyć się na samodzielność. Czy zaborcza matka pozwoli córce odejść? Kim naprawdę okaże się Naor? Autorka ma niezwykły talent do konstruowania wiarygodnych, skomplikowanych, różnorodnych i zawsze nieco patologicznych portretów psychologicznych, w których każdy może znaleźć odrobinę siebie samego.'
Od razu polubiłam główną bohaterkę, która zamknęła się w swoim bezpiecznym sarkofagu i nie chce stamtąd wyjś, skądś to osobiście znam. Dobrze,że w jej życiu tak jak i w moim pojawiła się osoba, która mnie z tego szklanego pudełka wyrwała. Polecam ją każdemu, bo mówi naprawdę wiele o nas i o świecie.
Moja ocena: 6+
Follow