Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lista. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lista. Pokaż wszystkie posty

2014-12-07

The Name Game Book Tag

Oto kolejna zabawa blogowa zapoczątkowana (z tego, co mi się zdaje) przez booktuberów zachodnich o bardzo prostych zasadach. Do każdej litery naszego imienia dopisujemy tytuł książki, która jest naszą ulubioną, którą właśnie czytamy, czy też ta, która była pierwsza przeczytaną/wypożyczoną/kupioną. Jednym zdaniem: pełna dowolność wyboru. Miałam z kilkoma literkami problem, ale myślę, że dla każdego miłośnika takich zabaw, list i wszelakich spisów, ten tag jest idealny. Zwłaszcza na niedzielny, grudniowy wieczór.

M. - "Merrick", Anne Rice. Nie mogło i w tym zestawieniu zabraknąć jednej z moich ulubionych autorek. "Merrick" jest książką wchodzącą w skład cyklu Kroniki Wampirów i opowiada o jednym z członków tajemnej organizacji zajmującej się nadprzyrodzonymi i niewyjaśnionymi zjawiskami, Talamaski - David Tabolt. Wyrusza on na spotkanie czarownicy specjalizującej się w Voodoo, tytułowej Merrick. Jeśli mam być szczera, jest to jedna z ciekawszych książek z tego cyklu i z chęcią do niej wrócę, jak skompletuję cały cykl (co mam nadzieję, nie zajmie mi aż tak znowuż dużo czasu ^^)

O. - "Opowiadaczka filmów"Hernán Rivera Letelier. Krótka książeczka wypełniona po brzegi treścią i niesamowitym klimatem małej osady, zagubionej gdzieś na pustyni. Pisałam o niej recenzję tutaj, także zapraszam.

N. - "Norwegian Wood", Haruki Murakami. Książka, którą na dniach skończyłam. Zostałam oczarowana, o czym z pewnością za kilka dni napiszę. Nie muszę, chyba nikomu mówić, jak bardzo wielbię Murakamiego. Za jego styl pisarski, za klimat książek i ciekawe opowieści. Na podstawie tej książki powstał również film, który jakiś czas temu oglądałam i uważam, że jest godną ekranizacją.

I. - "Igrzyska śmierci", Suzazanne Collins. Książka, która wywołała w świecie czytelniczym niesamowite poruszenie. Długo zwlekałam z zapoznaniem się z tą powieścią, bo nie lubię całego tego szumu wokół książek, bo zazwyczaj nie wpasowują się w moje preferencje. Tym razem było inaczej i wszystkie moje refleksje na jej temat opisałam tutaj.

K. - "Kolor magii", Terry Pratchett. W takim zestawieniu nie mogło zabraknąć ojca serii Świat Dysku, pisarza, którego wielbię całym serduszkiem. Za wyobraźnię, za mądrość jego książek, za wielowarstwowość i niepowtarzalny klimat. Więcej o "Kolorze magii" napisałam tutaj.

A. - "Achaja", Andrzej Ziemiańki. Osoby, które obserwują mnie na lubimyczytac.pl, doskonale wiedzą, że zaczęłam w końcu przygodę z tą serią książek. Oczywiście za namową mojego Wilkeła. I, jak można było się domyślić, przepadłam. Biję pokłony temu niesamowicie sympatycznemu pisarzowi i nadal dziwię się, czemu przez wielu ta książka uważana jest za bardzo kontrowersyjną i szowinistyczną ;)

(c) źródło

Nie nominuję do zabawy konkretnych osób - albo inaczej, zapraszam do zabawy wszystkie chętne osoby. Może między przygotowywaniami do świąt, nagromadzeniem nauki, znajdziecie chwilkę czasu na The Name Game Book Tag :)

* * *
Psst! Której z poniżej wymienionych książek recenzję chcielibyście ujrzeć na blogu w pierwszej kolejności?

1. "Gęstwina dusz", Christopher Rice;
2. "Cyrk nocy", Erin Morgenstern;
3. "1 kobieta, 4 dzieci, 0 kasy (prawie)", Petra van Laak;
4. "Paskuda & Co", Magdalena Kozak;
5. "20 odsłon zachłannej młodości", Xiaolu Guo;
6. "Achaja - Tom I", Andrzej Ziemiański 

2014-09-16

10 najważniejszych książek w moim życiu


Jakiś czas temu na Facebook'u pojawił się ciekawy "łańcuszek", który miał na celu wybranie 10-ciu najważniejszych książek w naszym życiu, bez zbędnego zastanawiania się oraz nominacja 10 kolejnych osób do tej zabawy. Dziesięciu książek, które w pewien sposób zostały z nami na bardzo długo i nadal nosimy je w swoich sercach. 
Nie jestem miłośniczką tego typu zabaw, ale odpowiedziałam na nominację moich dobrych znajomych i przeniosłam się w niezwykłą podróż w głąb własnych wspomnień. Nie zdawałam sobie sprawy ile tym książkom zawdzięczam i jak bardzo są mi bliskie... Czasem miło jest powspominać, bo dzięki temu możemy odkryć całkiem inny sen tamtych, minionych już dni.

Postanowiłam, że moje refleksje książkowe opublikuję również tutaj i zaproszę Was, kochane Mole Książkowe (i nie tylko!) do takowej, refleksyjnej i nostalgicznej podróży :)



1. "Wywiad z wampirem", Anne Rice (w sumie cały cykl "Kronika wampirów" jest dla mnie ważny, ale tę książkę czytam już po raz któryś i zakochuję się w niej na nowo... śmieszne, jak wiele potrafi przechować nasza pamięć... pamiętam, że gdy pierwszy raz przeczytałam tę książkę, w trzeciej klasie gimnazjum - była wydrukiem z jakiegoś e-book'u, pożyczonym od mojej ówczesnej przyjaciółki Doroty,  w dwóch tomach, oprawionych w brzydką, brązową tekturę i ręcznie napisanym tytułem, wtedy właśnie zasłuchiwałam się w piosence "Bittersweet", która tak cholernie pasowała mi do klimatu książki i na zawsze będzie mi się z nią kojarzyć)
2. "Biały oleander", Janet Fitch (najpierw zakochałam się w ekranizacji, jeszcze w czasach gimnazjum, potem długo szukałam książki, aż znalazłam ją w Miejska Biblioteka W Szczytnie i przepadłam tak tragicznie, że żyłam tą książką. Czytałam ją w autobusie, na przerwach, czasem na lekcjach... chyba to jedna z tych niewielu książek, których nigdy nie zapomnę)
3. "Szklany klosz", Sylvia Plath (nie mogło tu zabraknąć prozy jednaj z moich ulubionych poetek nurtu konfesjonalistów amerykańskich, książki po części autobiograficznej, która skradła moją duszę i wypełniła ją słodką dozą autorefleksji w drugiej klasie liceum)
4. "Wiersze wybrane", Sylvia Plath (mój ulubiony, maluteńki tomik ♥)
5. "Harry Potter...", J.K.Rowling (od niego zaczęła się moja przygoda z książką naprawdę i do dziś dzień jest w moim serduszku na wysokim miejscu książek ulubionych, #potterhead mocno)
6. "Kosiarz", Terry Pratchett (to było gimnazjum i gminna biblioteka, pierwsza styczność z tym pisarzem, który od pierwszych linijek skradł moje serduszko - byłam zdumiona, nie sądziłam, bowiem, że można posiadać taką wyobraźnię i stworzyć tak piękny i pełen odniesień świat przedstawiony)
7. "Dziewczęta z Szanghaju", Lisa See (jedna z tych pisarek, które swoimi książkami wyrywają serce i sprawiają, że patrzysz na swoje życie z całkiem innej perspektywy)
8. "Demon zimna", Graham Masterton (gimnazjalne odkrycie, które po dziś dzień jest ze mną w osobie autora, niezwykle charyzmatycznego i sympatycznego pisarza; może nie jest to najlepsza książka tego autora, ale żywię do niej sentyment, bo otworzyła mi oczy na ten bardziej mroczny zakątek literatury i sprawiła, że chciałam więcej)
9. "Ziemie jałowe", Stephen King (jedna z tych książek, a właściwie jedna z serii "Mroczna Wieżą", która jest tak inna, tak dziwna, że albo się ją uwielbia, albo nienawidzi, nie potrafię powiedzieć dlaczego jest w tym zestawieniu, ale wiem, że cały cykl jest dla mnie wspaniałą odskocznią od tej szarej normalności - kocham tą inność bardzo mocno)
10. "Sailor Moon", Naoko Takeuchi (anime i manga to wspomnienie z dzieciństwa, które nadal jest blisko mnie. Pamiętam jaką radość czułam jako dziecko, gdy mama kupowała mi w gminnym kiosku, albo u przemiłego pana listonosza, gazetkę Sailor Moon, albo, gdy w prezencie dostałam lalkę - czarodziejkę. Uczucie nie do opisania. Do tej pory czuję się jak ta mała dziewczynka X lat temu, gdy sięgam po mangę czy anime. Czasem miło pobyć dzieckiem z przeszłości. Zbieram więc, mangę i czytuję w te "złe" dni, kiedy wszystko się sypie, a ty nie masz ochoty nawet na czekoladę)

Do tego TAG'u nominuję autorki tych blogów:
Oczywiście miło mi będzie, jeśli większa ilość Was weźmie udział i podzieli się ze mną swoimi najważniejszymi książkami - jeśli macie ochotę, zapraszam :)





2014-08-20

Youtube: uzależniacze #1


Nigdy nie byłam jakąś fanką Vlogów czy w ogóle Youtube'a. Oglądałam na tym znanym portalu jedynie teledyski ulubionych wykonawców... ale do czasu. Do czasu, kiedy to zaczęłam, czysto przypadkiem oglądać Vlogi. I to jakie Vlogi! Przepadłam. Zostałam uzależniona. Znowu. Vlogi odkryły przede mną całkiem inną formę blogowania. Vlogi specjalistyczne (makijażowe, szyciowe, kucharskie...), Daily Vlogi opowiadające o życiu użytkownika (taki video pamiętnik), fotorelacje z wielu imprez dziejących się w kraju jak i na całym świecie. Gameplay'e czy recenzje gier i książek. Muzyczne (coś nowego na polskim Youtubie). TA RÓŻNORODNOŚĆ i ciekawa forma mnie powaliła. Tak, zdaję sobie sprawę, że się obudziłam nagle, kiedy to zjawisko nagrywania filmów i programów jest na porządku dziennym, no ale, podobno lepiej późno niż wcale ;) 

Wiąże się to również z tym, że kiełkuje we mnie nieśmiała chęć kręcenia własnego. Bardzo potężna chęć sprawdzenia siebie i zdobycia nowego, blogerskiego doświadczenia. W końcu nie ma nic lepszego niż samorozwój! Oglądalibyście mój kanał? Moje Vlogi? Dajcie koniecznie znać!

W związku z moim super nowym uzależnieniem, postanowiłam przedstawić Wam moje ulubione kanały na Youtubie w jakiejś cyklicznej formie, mniej lub bardziej systematycznej. Zapraszam do zestawienia :)


Maruda jest mężczyzną, który potrafi mnie rozbawić swoim marudzeniem. Przyznaję, że udaje się to naprawdę niewielu, bo nienawidzę użalania się nad sobą i marudzenia na jakąś sytuację, bez nawet próby zmienienia jej (uogólniam, zdaję sobie z tego sprawę). Marudny jest po prostu w porządku gościu z czymś ważnym do powiedzenia. 

Kolejny Vloger, który rozwala system swoimi Vlogami. Totalnie. Jego lekko koszmarowe filmy sprawiają, że się włos jeży na głowie. Tematy, które porusza, są często kontrowersyjne, ale i bardzo refleksyjne. Ma naprawdę świetnie zmontowane filmy, ciekawe przemyślenia i sprawia, że można się pośmiać, ale i zastanowić nad danym tematem. Naprawdę godny polecenia. 

Tej trójki chłopaków, którzy w sposób prześmiewczy realizują relacje między ludzkie czy ogólną krajową i światową sytuację, przedstawiać nie trzeba. To esencja polskiego YT. Potrafię katować ich filmiki razem ze znajomymi na okrągło, czy to na domówce czy podczas zwykłego towarzyskiego spotkania. Humor i zabawa przednia. Oczywiście nie każdemu przypadnie ich poczucie humoru do gustu (tak jak w wyżej wymienionych dwóch przypadkach), ale ja jestem skłonna czekać na każdy nowy film chłopaków. Po prostu dobra analiza polskiej rzeczywistości.
Pannę Joannę lubię za jej sympatyczne usposobienie. Lubię jej słuchać, zawsze ma coś ciekawego do powiedzenia. Jest taką typową swojską dziewczyną z osiedla, z którą pogadasz na wszystkie tematy. Zawsze wracam na jej kanał i czekam na nowy film, zwłaszcza z jej drugiego kanału PannaJoannaZaGranicą :)

Banshee jest nietypową Vlogerką, bo jej programy (jak sama swoje cykle nazywa) są dopieszczone na maksa, mają świetną czołówkę, a nawet specjalne, dopasowane tło. Są zawsze takie same, ciekawe, a przy okazji sama autorka jest niesamowicie szczerą i sympatyczną dziewczyną. Bardzo lubię również to, że nasze gusta i cząstka charakteru, którą można dostrzec na jej kanale się pokrywają. Mega pozytywny kanał. 

W tym zestawieniu pojawili się Vlogerzy, których oglądam najczęściej ostatnio. Oczywiście to nie są wszyscy, a kolejność jest zupełnie przypadkowa, bo jakże porównywać TAK różne Vlogi? No, nie da się. Jednakże, polecam i czekam również na Wasze Youtube'owe typy! :)

______________________
Ogłoszenie parafialne: Zaktualizowałam swojego kciukaska, zatem zapraszam do followania i zostawiania w komentarzach adresów do Waszych tumblr'ów! 

2014-08-03

TAG: My First Books





Nie wiem, czy większość z Was zdaje sobie sprawę, jak bardzo jestem sentymentalną dziewuchą i jak bardzo lubię sporządzać wszelkiego rodzaju listy. Ten TAG, znalazłam na blogu Nessie i postanowiłam od razu zapodać Wam swoje odpowiedzi... ale żeby było jeszcze ciekawiej, razem ze mną odpowiadał na pytania mój chłopak, Adam, który prowadzi bloga: survivalhorror.blog.onet.pl :) Także, bez zbędnych wstępów, zapraszam na nasze odpowiedzi:


1. Pierwsza lektura

Mona: Moją pierwszą lekturą, jaką samodzielnie przeczytałam była moja ulubiona książka z dzieciństwa "Wilk, koza i koźlęta", o której pisałam przy okazji 30 dni z książką. A ze szkolnych czasów z pewnością baśnie: Grimm, Andersena...
Adam: Pierwszą książką, którą czytałem i jednocześnie byłem pierwszym jej właścicielem jest "Doktor Dolittle". Była to nagroda za wygranie konkursu matematycznego w pierwszej klasie podstawówki.

2. Pierwsza książka, którą pokochałam/pokochałem

M.: Mam dylemat, bo odkąd pamiętam, za czasów, gdy mama jeszcze czytała nam książki uwielbiałam baśnie, szczególnie "Brzydkie Kaczątko" i "Calineczka". "Podróże Guliwera" też miały specjalne miejsce w moim sercu, ale chyba pierwszą książką, którą pokochałam była ta, którą wypożyczyłam samodzielnie w czwartej klasie podstawówce, "Przygody Tomka Sawyera".

A.: Jako nastolatek dowiedziałem się od starszego kolegi o istnieniu dzieła Andrzeja Ziemiańskiego -"Achai". Znajduje się tam wszystko czego oczekuję od książek. Od pierwszych stron "Achaja" stała się moją ulubioną serią książek.

3. Pierwsza książka, którą znienawidziłam/znienawidziłem

M.: Nie mam pojęcia czy w ogóle taka istnieje, nie żywię jakiejś głębokiej nienawiści do książek, po prostu nie potrafię ;)

A.: Istnieje książka, po przeczytaniu której miałem tak wielkiego kaca fabularnego, że przez miesiąc nie tknąłem żadnego tytułu. Nie, nie mam tu na myśli "Gry o Tron", mam tu na myśli drugi tam powieści pani Jakobsze - "Rhezus-Zielone oczy wyroczni". Jeśli ktoś chce dowiedzieć jak umiera jedyna sympatyczna postać, poznać niedyspozycje głównego bohatera, dowiedzieć się ile jest warta dupa niewolnicy, o której jest mowa kilka rozdziałów i na końcu przeczytać najbardziej rozczarowujące zakończenie w historii literatury to polecam jak najbardziej.

4. Pierwsza książka, którą sama kupiłam/kupiłem

M.: Jestem książkowym zakupoholikiem i takie pytanie naprawdę sprawia, że głupieję ;) Jednak, jeśli dobrze pamiętam, pierwszą książką, którą kupiłam był drugi tom serii "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów", które namiętnie czytałyśmy z przyjaciółkami w gimnazjum. Do tej pory uwielbiam tę serię :)

A.: Wstyd się przyznać, ale swoją pierwszą książkę kupiłem dopiero w wieku 17 lat. Razem z siostrą byliśmy (ja nadal jestem) fanami serii o Achai. Akurat tak się złożyło, że kiedy byłem w końcu 'przy kasie ' premierę miała kontynuacja, "Pomnik Cesarzowej Achai". Kupiłem pierwszy tom razem z ostatnimi dwoma tomami "Eragona".

5. Pierwsza książka, którą pożyczyłam/pożyczyłem

M.: Pierwszą, którą pożyczyłam była "Ania z Zielonego Wzgórza", oczywiście lektura szkolna, która w tamtym czasie nie przypadła mi ani trochę do gustu, a teraz nie potrafię, nie lubić tej książki :D

A.: Fajnie jest mieć starszego kolegę, który jest molem książkowym. Dzięki komuś takiemu ma się dostęp do wielu interesujących tytułów. Od tego kolegi właśnie, pożyczyłem serię "Sługa Boży". Wszystkie cztery tomy pochłonąłem w ciągu miesiąca :D Z niecierpliwością czekam na piątą część która powstaje z ogromnym opóźnieniem.

6. Pierwsza książka, którą sprzedałam

M.: Jeśli nie liczyć podręczników szkolnych, to nie sprzedawałam za dużo książek, raczej je oddawałam. Jedyną, którą sprzedałam był "Pan Tadeusz", którą miałam w podwójnym egzemplarzu. Jeśli ktoś ma ochotę, może zajrzeć do podstrony, w której sprzedaję książki :)

A.: Z książkami mam jak z grami, kiedy już jakąś zdobędę, nie chcę się z nią rozstawać dlatego żadnej nie sprzedałem.

7. Pierwsza książka, którą zrecenzowałam/zrecenzowałem

M.: Pierwszą, którą zrecenzowałam była to książka Janet Fitch, "Biały Oleander", uwielbiam tę książkę i polecam każdemu (adaptacja jest równie świetna).

A.: Nie zrobiłem tego co prawda oficjalnie na blogu (inna dziedzina) ani nigdzie indziej. Jednak w szkole na języku polskim miałem za zadanie domowe zrecenzować swoją ulubioną książkę, którą była oczywiście "Achaja" (znowu XD)
8. Pierwsza nieskończona książka

M.: Mam całkiem sporo takich książek, bo większość z nich została w rodzinnym domu i jakoś zawsze brakło czasu na doczytanie, albo zapominałam o ich istnieniu. Pamiętam, że jedną z takich były "Bajki robotów", które mój tata namiętnie czytywał. Na szczęście zwiozłam ją z mazurskich włości i będę mogła ją dokończyć przy nadarzającej się okazji.

A.: Czasem trafiam na książki, które wywołują u mnie frustrację po niedługiej lekturze. Pierwszą z nich była "Chorągiew Michała Archanioła". Opowiadała o wykładowcy, który był jednocześnie super komandosem, nożownikiem i posiadał kilka innych tytułów wspaniałości. W każdym rozdziale jednak musiało paść zdanie: "Nie jestem jakiś niezwykły". Tylko kto niezwykły potrafi pokonać na noże cały oddział Specnazu? 


9. Pierwsza książka, która doprowadziła mnie do łez

M.: Oczywiście, seria "Harry Potter...", to jedna z tych serii, którą się przeżywa razem z bohaterami, bawi, wzrusza... Popłakałam się sążnie przy wszystkich scenach śmierci bohaterów, których sobie ukochałam.

A.: Jak powszechnie wiadomo, faceci nie płaczą. Jedynie mogło mi być smutno. Tak było w przypadku "Kosiarza" Terrego Pratchetta. Całe szczęście wszystko dobre, co się dobrze kończy :)

10. Pierwsza książka, której ekranizację obejrzałam/obejrzałem

M.: Jeśli mnie pamięć nie myli, to była seria adaptacji o Ani z Zielonego Wzgórza, potem "Przygody Tomka Sawyera", a następnie "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" równocześnie z pierwszą częścią "Władcy Pierścienia" :)

A.: Podobnie jak Mona, pierwszą moją ekranizacją był "Harry Potter i Kamień Filozoficzny".

11. Pierwsza seria, która przeczytałam/przeczytałem

M.: Na pewno czytałam "Harry'ego Pottera...", ale zanim ją skończyłam minęło bardzo dużo czasu (to całe oczekiwanie na nowy tom!), więc pierwszą skończoną serią była ta stworzona przez J. R. R. Tolkiena, "Władca Pierścieni" - genialna, ale zbyt ciężka na dziewczynę w wieku gimnazjalnym. Planuję odświeżyć ją za jakiś czas.

A.: Tu mam dylemat. Pierwszą serią, którą zacząłem czytać była "Achaja" (ponownie XD) jednak seria nie jest jeszcze skończona, jeśli liczyć razem z "Pomnikami Cesarzowej Achai". Można więc uznać że moją pierwszą skończoną serią była saga o Wiedźminie.


12. Pierwsza książka, którą pamiętam z dzieciństwa

M.: Patrz pierwsze pytanie. To jedna z tych książek, które potrafiłam katować dniami. Najpierw prosiłam mamę o czytanie, potem sama czytałam namiętnie, do tego stopnia, że znałam ją na pamięć. Potem zjawiły się baśnie i komiksy z "Czarodziejką z Księżyca" w wersji czasopismowej.

A.: Za czasów dzieciństwa, przed snem babcia czytała mi baśnie Andersena. Każdy kto je zna wie, że większość z nich kończy się tragicznie dla bohaterów. Od czego jest jednak dobra babcia, która odpowiednio modyfikowała zakończenie aby dobro zawsze wygrywało?


13. Pierwsza książka, na której wydanie czekałam/czekałem

M.: Najbardziej czekałam na nowy tom przygód osławionego czarodzieja, Harry'ego Pottera, dorastałam z nim i co roku czekałam na nowy tom powieści z niecierpliwością godną maniakalnej obsesji ;)

A.: Czekam dalej. Najbardziej upragnioną kontynuacją której nie mogę się doczekać jest "Czarna Śmierć" Jacka Piekary.


14. Pierwsza książka, do której świata chciałabym/chciałbym się przenieść

M.: To ciężkie pytanie, bo za każdym razem się przenoszę sięgając po daną książkę. Niemniej światem, którym żyłam był świat z Harry'ego Pottera, mimo że mroczny, to jednak pełen magii, która mnie zachwyciła. 

A.: Zawsze chciałem się przenieść do Alagaësii, świata z "Eragona" (wiem że saga nazywa się "Dziedzictwo" ale kojarzy mi się to z serią romansideł). Pomimo trwającej wojny elfy dalej bawiły się w lesie, krasnoludy kopały swoje jaskinie. Sielanka.

15. Pierwsza książka, która spowodowała, że zakochałam/zakochałem się w czytaniu 

M.: To był, oczywiście "Harry Potter...", od tego momentu książki wypełniły moje życie. Nie było dnia ani godziny bez czytania czegokolwiek. To była piąta klasa podstawówki.

A.: Gdyby nie miłość do czytania, nie mógłbym odpowiedzieć na powyższe pytania. Pokochałem czytanie od pierwszej książki (tak jak moją żonę, od pierwszego wejrzenia :* ). Był to "Doktor Dolittle"



Muszę przyznać, że to była dla nas świetna zabawa, wspominać te odległe już czasy dzieciństwa i swoje pierwsze czytelnicze odkrycia. Może kiedyś jeszcze zrobimy jakiś TAG wspólnie, jeśli taka forma i Wam przypadnie do gustu :)

Nikogo nie nominuję, ale liczę, że ktoś jeszcze zechce wybrać się w sentymentalną podróż w odmęty czytelniczej przeszłości :)



_____________________________

2014-05-06

Wyszperane w internetach #6

Cykl postów przedstawiający smaczki internetowe.
 Nastał maj, maturzyści przeżywają maturalne horrory testując swoją wiedzę zdobytą przez całą swoją edukację. Natura rozkwita w pełni, zaskakując swoją kapryśną pogodą i pięknem krajobrazu za oknem. Spoglądam to wszystko z okna domu mojego A., zasłuchując się w soundtrack'u z gry "Halo" (jest po prostu piękny, liryczny!), pijąc kolejną kawę i czekając na weekend i 18 urodziny CD-Action! Wybieracie się? :)

Dzisiejsze zestawienie jest różnorodnością. Wypełnione linkami, które kiedyś wyszperałam i wrzuciłam od byle jak w zakładki przeglądarki "na później" oraz czymś, co zainspirowało mnie w ostatnim czasie - jednym zdaniem, dużo linków, pięknych kadrów, ciekawych informacji... :)

  • Bardzo ciekawy projekt fotograficzny: Pencil Vs Camera autorstwa Benjamina Heine'a:
>źródło<
>źródło<
  • Lista 10 filmów vintage, które musisz pokazać swojemu dziecku (m.in. Powrót do przyszłości, Akademia Pana Kleksa etc.);
  • Bardzo pomocna aplikacja, umożliwiająca zapisanie danego artykułu/strony www, którą chcemy przeczytać a w danym momencie nie mamy czasu. Oczywiście, możemy taką stronę wrzucić w zakładki, ale bonusem jest to, że Pocket również funkcjonuje na telefonach i tabletach, a to, moim zdaniem, duża dogodność;
  • Uwielbiam prace Oli (Tino), są niesamowite:
>źródło<
>źródło: PrtSc<
  • Gram nie sam to projekt, który propaguje stare (często zapomniane) gry podwórkowe - świetna okazja, by przypomnieć sobie dzieciństwo i pokazać swoim dzieciom, że fajne zabawy to nie tylko gry na komputerze i planszówki ;)
  • Cudowne ilustracje i rysunki autorstwa Katarzyny Breczko:
>źródło<


A na sam koniec, krótka lista blogów, które w tym tygodniu odkryłam/najchętniej czytałam:

2014-02-17

Wyszperane w internetach: fotografia part.1

Cykl postów przedstawiający smaczki internetowe.
Dzisiejsze wyszperanki będą inne niż dotychczas. Postanowiłam skupić się i zebrać w jednym miejscu inspiracje fotograficzne. Fotografów, amatorów, pasjonatów, którzy zachwycają, inspirują, dodają energii twórczej. Część z nich na pewno jest Wam znana. Chciałam jednak skupić się głównie na artystach mniej znanych, z polskiego podwórka, bo mamy się czym pochwalić. Nie zdobywają złotych medali, ale z dumą mogą reprezentować nasze rodzime środowisko fotograficzne za granicami naszego kraju. Sami zobaczcie.


źródło

źródło

  • Karolina Rakowicz - dziewczyna ma pomysł na każdą sesję zdjęciową, niektóre kadry mnie zachwyciły, dopasowane stylizacje, ciekawe makijaże. 
źródło

  • Aleksandra Zaborowska - ciężko jest opisać jej fotografie jednym słowem, są unikatowe. Doskonałe. Profesjonalne. Kreatywne.
źródło

  • Marcin Ryczek - Wszechstronny. Ma doskonałe oko. Wyłapuje piękne kadry, widzi niemalże obrazem. 
źródło

  • Marcin Michalak - Mistrz analogowych kadrów unikatowych. Doskonałe kompozycje. Klimat zdjęć, jaki uwielbiam. 
źródło

  • Ninenty One - Sztukmistrz w łapaniu chwili. Nietypowy podróżnik. Esteta w całkiem nowym stylu.
źródło

  • Adam Bencal - Człowiek lasu. Fotograf lasu i wszystkiego, co z lasem związane. Ciekawe fotografie, wydawałoby się jednostajnego świata. Czaruje.
źródło

  • Lune Blog - Kadry z rodzinnych wyjazdów wcale nie muszą być nudne i sztampowe. Kolorowe urywki z życia pewnej ciekawej, radosnej rodziny.
źródło

  • Okiem Rzaby - Psychodeliczne, czarno-białe twory różnej tematyki. Podoba mi się artyzm tych zdjęć, ich inność.
źródło

  • Kasia i jej streetphoto - W ciekawy sposób ukazuje nasze, polskie ulice, wydarzenia, których jest świadkiem. Podróże, którym się oddaje. Z jej fotografii biją emocje. Ciekawią.
źródło


  • Iness Rychlik - Zna ją pokolenie photobloga. Podobają mi się jej melancholijne, eteryczne kadry. Dopracowane szczegóły. Spójność.
źródło


źródło


  • Jovana Rikalo - Serbska fotografka. Kreatorka magicznych kadrów. Ciekawe scenerie i fotografowane osoby idealnie uzewnętrzniają emocje.
źródło


Jakie są Wasze typy fotograficzne? 

2013-11-04

100 Day Song Challange. Day 14, 15, 16.


Lista stu piosenek na każdy dzień, kryteria: klik
Praca zajmuje mi coraz więcej wolnych chwil, nie oczekuję już, że to wyzwanie będzie się pojawiać z taką systematycznością, chyba że ustawię tryb automatycznego dodawania notek... ;)

Dzisiaj mam do zaprezentowania, trzy kolejne dni, a same odpowiedzi na te dni, sprawiły mi niesamowitą przyjemność, bo przypomniały kilka miłych chwil, nawet jeśli same piosenki, w pewnym sensie, miały wydźwięk dosyć negatywny, ogółem. 

Dzień 14: Piosenka z dobrym teledyskiem.
Kocham teledyski, niektóre z nich są kilku minutowymi arcydziełami filmowymi, opowiadają historie, urzekają pięknem zdjęć (wybaczcie, skrzywienie niemalże zawodowe ;p), są takie, które naprawdę głęboko wrzynają nam się w nasze dusze, nie tylko za sprawą bliskiej nam piosenki. Ciężko było, ale zdecydowałam się na:


Kocham teledysk, odkąd tylko obejrzałam go w tv kilka lat temu. Jeden z tych, parafrazując mojego przyjaciela, Piotra, "telebłysków", o których się nie zapomina :D (i tak, wiem, znowu Ville Valo ;p)

Dzień 15: Piosenka, której nienawidzisz.

Mogłabym wyliczać godzinami, niemalże. Są to wszystkie piosenki z gatunku disco-polo, po prostu nie potrafię słuchać danego utworu z tego gatunku dłużej niż kilka sekund. Nie czuję nic, oprócz nieziemskiego znużenia i chęci zwrócenia zawartości żołądka i krwawienia uszu. Ale ostatnio jedna piosenka prześladowała WSZYSTKICH i to WSZĘDZIE:


Ta piosenka nie wniosła w moje życie nic, poza chęcią mordu na każdej osobie, która ustawiła sobie refren tej piosenki za dzwonek telefonu... DOŚĆ. Z niechęcią sobie o niej dzisiaj przypomniałam ;p


Dzień 16: Piosenka, którą lubisz, ale nie lubią jej Twoi znajomi.
Miałam zamiar znowu podać kolejną piosenkę ukochanego HIM'a, ale postanowiłam pokazać Wam zespół, który bardzo lubię. Nie wszyscy jednak moi znajomi tolerują i zespół, i tę piosenkę:


A ja po prostu kocham żywiołowość wszystkich członków zespołu. Widziałam ich na żywo na tegorocznym Impaccie i jestem zachwycona. Jeden z lepszych koncertów, na jakim byłam. Hayley niesamowity, maleńki wulkan energii. Uwielbiam kobietę :D



A jaka jest Wasza najbardziej znienawidzona piosenka? :D

2013-11-02

100 Day Song Challenge. Day, 9, 10, 11, 12, 13.

Lista stu piosenek na każdy dzień, kryteria: klik

Minęło troszkę zbyt dużo czasu od ostatniego tego typu postu, w końcu trzeba nadrobić zaległości. Ale zanim przejdę do zestawienia, pewnie zauważyliście pojawienie się nowego formularza komentarzy, sławnego Disqus. Myślałam nad nim już jakiś czas, doszłam do wniosku, że to zdecydowanie usprawni pojawianie się komentarzy i dyskusje, które być może na blogu się rozwiną. Najfajniejsze w tym nowym social-mediowym wynalazku jest to, że o każdej odpowiedzi na swój komentarz możecie zostać powiadomieni. Miłe, prawda? :) Blog zmienia się, jak widać, ale i ja się zmieniam. Mam kilka nowych pomysłów, o których pewnie niedługo się dowiecie ;) A tymczasem, wracam do zestawienia. 

Dzień 9: Melodia przypominająca dzieciństwo
Bez zbędnych wstępów, ukochany po dziś dzień utwór, jak i wykonawca (pamiętam ten dzień jak dziś, miałam może z pięć lat, a na tvp 2 właśnie został puszczony klip tego cudownego pana, siedziałyśmy razem z mamą i oglądałyśmy; mama potem wiele mi o tym wykonawcy opowiedziała, okazało się bowiem, że to jeden z jej ulubionych; pamiętam to jak dziś...)


Jedna z najbardziej wzruszających mnie piosenek ever. Kocham i kochać będę po wsze czasy.

Dzień 10: Piosenka z jednego z Twoich ulubionych albumów (co to za album?)


Trudne pytanie, szczerze powiedziawszy... ale postanowiłam wybrać coś w miarę świeżego (o tym albumie słów kilka tutaj), w czym zasłuchuje się niemalże codziennie od kilku miesięcy:


Przejmująca muzyka, piękna piosenka, niesamowity teledysk... No, kocham.

Dzień 11: Piosenka artysty, który Ci się podoba/przyciąga cię.
Mhm, będę monotematyczna. Mimo iż już z tego wyrosłam, nie mogę powiedzieć, że przestał mnie, Ville Valo już całkowicie przyciągać - gdybym napisała coś podobnego kiedykolwiek, uprasza się o walnięcie mnie w głowę patelnią za wierutne kłamstwo.


Jedna z ulubionych, z poprzedniej płyty. Om nom nom nom.

Dzień 12: Piosenka zmarłego artysty.

Podesłał mi ją właśnie mój przyjaciel, Julianhttp://liter---atka.blogspot.com/ i jestem zachwycona. I kompozycją i umiejętnościami. Piękne.


Niestety wyszukiwarka bloggerowa nie znajduje utworu, zostawiam Wam zatem link: http://www.youtube.com/watch?v=MOTV-BGQET4



Dzień 13: Ulubiony cover (wiesz kto śpiewa oryginalną wersję?)
I znowu będzie HIM'owo, nic na to nie poradzę, że kocham ich wersję piosenki Chrisa Isaaka, "Wicked Game":



A jeśli już jesteśmy przy coverach, nie mogę się nie podzielić tym artykułem. Czy wiecie np., że piosenka Cindy Lauper, "Girls just wanna have fun" jest coverem? :D




Follow