2010-01-03

Biały Oleander, Janet Fitch + początek.


Postanowiłam się tutaj przenieść z innego serwisu, którego nazwy nie będę przytaczać, bo nie warto. Tutaj rozpoczynam z Nowym Rokiem, całkowicie nowe życie. NOWE ŻYCIE, śmiem nawet napisać. Postanowiłam założyć bloga, który będzie takim moim osobliwym 'dzienniczkiem lektur', lektur już nie podstawówkowych,ale już takich, które sama chcialam przeczytać i czytałam je z lubością, graniczącą z obłędem! :) Książki w sumie dość późno zaczęły coraz częściej gościć w moim życiu, bo dopiero aż w gimnazjum. Wszystko zaczęło się powoli od Harry'ego Pottera i jego magicznych przygód poprzez szalone przygody Tomka Sawyera i Ani Shirley :) Wszystko zaczynało nabierać barw i już nie mogłam nie czytać. To było zbyt wciągające, a świadomość, że mogę być niesamowitą wojowniczką, czy piękną księżniczką, że mogę być w każdym zakątku naszego globu,a nawet w całkowicie innych niesamowitych światach był wystarczającą pokusą : ) Bez zbędnych wstępów pierwsza książka, którą sobie ukochałam <3

***

Nie mam pojęcia, jak pachnie kwiat białego oleandru. Z pewnością upojnie. Nigdy nie poczułam tego zapachu, ale przeczuwam, że gdy to się stanie, gdy dojdzie do mojego z nim spotkania, od razu rozpoznam. A wszystko za sprawą książki Janet Fitch 'Biały Oleander'. Tytuł tej niezwykłej opowieści rozpatrywać można dwojako. Po pierwsze, kwiatem jest Ingrid. Czy jest, tak jak oleander, trująca, kusząca i niebezpieczna? Z pewnością. Czy jest piękna? Oczywiście. Poetka jest jedną z najbardziej fascynujących kobiet, jakie stworzyła literatura. Nie jest sympatyczna, nie budzi współczucia, ale… czytelnik podziwia ją tak samo, jak jej córka. Jest coś w tej lodowatej piękności, co każe nam wielbić w pewien sposób jasnowłosą potomkinię barbarzyńców, którzy splądrowali Rzym. Ma ona ściśle ustaloną filozofię życiową, która każe zawsze, wszędzie i pomimo wszystko być sobą.


[na zdjęciu autorka, coś więcej:KLIK]
***
Białe oleandry posłużą Ingrid do zamordowania byłego kochanka, pierwszego mężczyzny, który odważył się ją odtrącić. Wydawałoby się, że kwietna trucizna będzie bronią doskonałą, że nikt nic nie udowodni, że tak, jak obiecywała córce wyprowadzana przez policję, wróci za godzinę. Ingrid jednak nie wróci. Skazana zostaje na dożywotnie więzienie. Nawet zza krat nie przestanie ingerować w życie córki. Astrid rozpoczyna tułaczkę po rodzinach zastępczych. Jej opiekunowie wszyscy razem tworzą gabinet osobliwości, jakiego nie powstydziłoby się żadne wesołe miasteczko. Neofitka Starr, która na dziewczynce skupia swój żal do świata za nieudane życie w oparach alkoholu.. Marvel, dla której Astrid miała być popychadłem do wszystkiego. Olivia - opiekunka duchowa. Amelia - argentyńska arystokratka, która z przyjmowania pod swój dach skrzywdzonych dzieci uczyniła popłatny biznes. Claire - najsłabsza z nich wszystkich, dająca dziewczynie szczęście, ale i wykorzystująca ją. Rena- rosyjska emigrantka grzebiąca po śmietnikach.Wędrówka Astrid to leczenie się z ran zadawanych jej od małego przez matkę. Jeśli dorasta się ze świadomością bycia piątym kołem u wozu, dla osoby, którą się kocha, proces gojenia musi być długi i bolesny, tym bardziej, że serce powierzone niewłaściwej opiece otrzymuje nowe rany. Astrid już nigdy nie będzie ta sama. Matka odebrała jej dzieciństwo, a kolejne kobiety nie chciały jej go stworzyć. Dla „sieroty”, która ma matkę i ojca, nie może być innej życiowej filozofii, niż wola i konieczność przetrwania. Dla Astrid nie ma do tego innej drogi niż poprzez seks, narkotyki i rock'n'roll. Biały oleander to zapadająca w pamięć opowieść o dorastaniu i związkach między matką a córką. To także kolejna opowieść o sztuce i artystach. Astrid, ofiara na ołtarzu muz i jej matka – Ingrid, kolejna niezrozumiana artystka. Idąc tym tropem, można jeszcze powiedzieć, że Biały oleander to książka o dojmującej obcości i samotności, z której się nie wyrasta.
Gdyby za pisanie tej książki wziął się ktoś inny, może powstałaby opowieść sensacyjna, zakrapiana nutką przerażenia, że może rzeczywiście tak wygląda świat rodzin zastępczych w Mieście Aniołów. Janet Fitch sprawiła, że ta opowieść jest nie tylko pełna życia, ale i wiarygodna psychologicznie. Czy Astrid zachowa siebie? Kim się stanie? Przeczytajcie. Warto. Zresztą nie, tej książki się nie czyta, ją się pożera…



Moja ocena: 6!
***
A jakie Wy książki lubicie czytać?

2 komentarze:

  1. Oglądałam film,który jest naprwdę piękny !
    Chciałabym bardzo przeczytać książkę, ale nigdzie nie mogę jej dostać :(

    OdpowiedzUsuń

Follow