2012-12-08

Accabadora. Ta, która pomaga odejść, Michela Murgia

Skończyłam czytać tę książkę parę chwil temu, ale nadal nie mogę przestać o niej myśleć. W połączeniu z piosenkami znakomitego Dead Can Dance, całość robi na mnie piorunujące wrażenie. Czytając "Accabadorę..." przeniosłam się do całkiem innego świata. Nie za sprawą magii, ale samego klimatu książki. Zapomniałam o całym świecie, którego zimowy krajobraz kontrastował ze słońcem Sardynii. Potrzebowałam dobrej chwili, by móc na nowo wrócić do świata...
Michela Murgia, urodzona na Sardynii, włoska pisarka, jest autorką trzech powieści. Jej "Accabadora" była wielokrotnie nagradzana we Włoszech. Zaczynała pisząc bloga.
Femmina accabadora, to sardyński termin określający kobiety, które przeprowadzały eutanazję na osobach w terminalnym stadium choroby, na ich prośbę, lub na prośbę i za zgodą rodziny umierającego. Działalność służebnic śmierci, według Wikipedii ograniczała się do niektórych subregionów Sardynii i najprawdopodobniej działały one jeszcze w latach 20'stych XX wieku. Role służebnic śmierci pełniły najczęściej biedne wdowy, zawsze ubrane na czarno i z zasłoniętą twarzą. Stosowały różne techniki uśmiercania chorych. Jednym z rytuałów towarzyszących temu rodzajowi eutanazji było zabranie z pokoju umierającego wszystkich obrazów przedstawiających świętych katolickich, a także przedmiotów dla niego ważnych. Miało to na celu uczynienie oderwania duszy od ciała łatwiejszym i mniej bolesnym.

"Accabadora..." jest książką, która opowiada historię właśnie takiej wdowy, Bonarii, której narzeczony zginął wiele lat temu na wojnie. Po latach samotności postanawia przyjąć do swojego domu Marię Listru, córkę biednej wdowy. Maria staje się jej Duchową Córką, którą Bonaria wychowuje, karmi, kształci i stara się, by nigdy niczego jej nie zabrakło. Maria nie zdaje sobie sprawy, czym tak naprawdę zajmuje się ta, drobna stara kobieta... do czasu.

Tłumaczenie: Hanna Borkowska
Tytuł oryginału: Accabadora
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: październik 2012
Liczba stron: 192


Wszystko w tej książce ma swoje miejsce, z góry ustalony porządek. Wszystko sprawia, że czytana historia staje się nam bliższa z każdą kolejną stroną. Klimat małej sardyńskiej wioski doskonale uzupełnia pełną magii i skłaniającą do refleksji opowieść. Książka, choć napisana prostym językiem (co dodaje jej tylko mocy oddziaływania, bowiem autorka do perfekcji opanowała sztukę operowania słowem, jako nośnikiem obrazu- pobudza naszą wyobraźnię, skromne opisy robią to za nas, i w tej książce, jest to zdecydowanie wielkim plusem) sprawia, że potrafiłam ją wiele razy odkładać na bok, zanurzać się w myślach, czy po prostu odpocząć od ładunku emocjonalnego, który ta, drobna książeczka, niesie ze sobą. Stałam się zakładniczką tej książki. Słowa wryły się w moją pamięć. Słowa, które raniły i, które sprawiały, że moje myśli stawały się jasne, klarowne.

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, co byście uczynili, by ulżyć cierpiącej osobie? Osobie, która jest Wam najbliższa? Cóż uczynilibyście by ukrócić jej męki? Uczynilibyście w ogóle to, co bohaterka- służebnica śmierci? Oczywiście, są to tylko dywagacje. 

Temat książki, niezwykle trudny. Wielkim plusem powieści jest nie tylko sama fabuła, pomysł i kreowanie świata, ale również, nie patetyczny ton, lekko nostalgiczny, który niesamowicie dopełnia piękno książki. Warto zwrócić uwagę na piękną okładkę polskiego wydania, które oczarowało mnie od pierwszego wejrzenia. Takie okładki i takie książki mogłabym czytać bez końca.

Jest to jedna z tych książek, które już na zawsze zagoszczą w moim sercu, już na zawsze stanie się tą, do której będę wracać i, którą będę polecać innym... Naprawdę warto.



Moja ocena: 5



Dziękuję ślicznie za egzemplarz!

2012-11-21

Bibliografia Utworów Adama Mickiewicza do roku 1855, Aleksander Semkowicz


Autor: Aleksander Semkowicz   
Opracowanie: Piotr Grzegorczyk,
Ksenia Kostewicz,
Zofia Makowiecka
Przedmowa: Stanisław Pigoń
Język: polski
Wydanie: Warszawa : Państ. Inst.Wydawniczy, 1958.
Opis fizyczny: 226,[2]s.; 25 cm.

Adama Mickiewicza nikomu przedstawiać nie trzeba, jest to bowiem postać, która w historii literatury polskiej zapisała się, tworząc dzieła, które swoim ponadczasowym wydźwiękiem zachwycają po dziś dzień. Niezapomniana epopeja narodowa, jaką jest Pan Tadeusz stała się dla wielu obrazem Polski i Polaków za czasów wojen napoleońskich.
Autorem Bibliografii... jest Aleksander Semkowicz, mediewista i profesor Uniwersytetu Lwowskiego. Stał się twórcą pierwszego podręcznika introligatorskiego. Był redaktorem Kwartalnika Historycznego. Tworząc Bibliografię... posiadał już pewne doświadczenie bibliograficzne, wydał bowiem w 1887 roku Krytyczny rozbiór «Dziejów polskich» Jana Długosza do roku 1384. Posiadał, zatem nie tylko wiedzę, ale także dozę talentu pisarskiego. Już w roku 1926 wydał Wydania dzieł Adama Mickiewicza w ciągu stulecia..., która łączyła w sobie „ścisłość bibliograficzną z ujmującą swadą narratorską”, jak sam to ujął we słowie wstępnym, Stanisław Pigoń.
Bibliografia Utworów Adama Mickiewicza do roku 1855 zawiera opisy bibliograficzne dzieł Adama Mickiewicza (wydanych w kraju, jak i poza granicami państwa polskiego), także artykułów. Układ bibliografii jest chronologiczny (zasięg chronologiczny retrospektywny za lata 1818-1855), podzielony na działy. Dokumenty rejestruje się w sposób następujący: osobno w dacie powstania, pierwodruku i przedruku. Stosuje się przy tym dokładny opis bibliograficzny (trzeciego stopnia) tylko do pierwodruków i druków zwartych. Adnotacje natomiast stosuje się podając w nich szczegółową datę powstania utworu, losy danego dzieła bądź utworu, historię druku. Rejestruje również druki zaginione. Indeksy: tytułów utworów i wydań dokonanych za życia poety oraz Indeks nazw osób, instytucji i organizacji, użyte w tej bibliografii niezmiernie pomagają w wyszukiwaniu danego dokumentu. Nie ogranicza się, co do typu dokumentu oraz treści. Zasięg terytorialny, jak i językowy, jest również nieograniczony.
Bibliografia... zdaje się być bibliografią idealną, rzetelnie przygotowana przez autora Aleksandra Semkowicza (dokończona i poprawiona przez Piotra Grzegorczyka), przejrzysta. Proste wyszukiwanie (nie tylko dzięki indeksom), dokładny opis, jak i adnotacja skraca czas poszukiwań, co jest, niewątpliwie zaletą tej publikacji. Odbiorca bibliografii jest jasno zarysowany- student, czy doktorant pracujący w oparciu, lub prowadzący badania na temat literatury polskiej w epoce romantyzmu, w szczególności poświęcone twórczości Adama Mickiewicza, z pewnością skorzysta również z tej pozycji.
Publikacja ta wydana została w 1958 roku, co z pewnością rzutuje na odbiór bibliografii, jeśli chodzi o typografię, jak i wrażenia estetyczne. Twarda oprawa, co prawda spełnia swoją rolę ochraniając zawartość. Państwowy Instytut Wydawniczy, odpowiedzialny za druk tej publikacji, niestety oprawił Bibliografię... w szaro-brązową, płócienną okładką, z topornym liternictwem. Typografia wewnątrz tej publikacji jest schludna, ale i mniej czytelna, niż powinna być. Światła między tytułami, a adnotacjami są zbyt małe a wielkości zbyt mało widoczne (zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę Tytuł publikacji a samą adnotację), co utrudnia odbiór informacji. Brak wykazu skrótów, co jest ewidentną wadą tej bibliografii.
Bibliografię tę, można również znaleźć w postaci elektronicznej.
Bibliografia Utworów Adama Mickiewicza do roku 1855 jest jedną z tych publikacji, która może stać się wzorem dla każdego twórcy bibliografii specjalnych (w tym przypadku osobowej), nie zawierająca rażących błędów, stworzona przez osoby posiadające wiedzę i doświadczenie, rzetelnie wypełniające powierzone zadanie. Bibliografia ta jest przede wszystkim pomocą naukową, z której czytelnik w każdej chwili i szybko może skorzystać.

(recenzja stworzona na zajęcia z Metodyki Bibliograficznej)

2012-11-19

Nie śpię, bo...

Kochani! Po raz kolejny, notka-nie recenzja. Tym razem, pragnę polecić Wam tą stronę na facebook'u: Nie śpię, bo czytam :) Wydaje mi się, że to idealna strona dla moli książkowych, takich jak my :D

Poza tym, że dopiero ta strona ruszyła, szykuje się już konkurs! :)

 Zapraszam w imieniu swoim i mojej przyjaciółki, z którą stworzyłyśmy tą facebook'ową stronę :)

Poza tym, chciałabym serdecznie zaprosić wszystkich na WROCŁAWSKIE PROMOCJE DOBRYCH KSIĄŻEK, które odbędą się w dniach 29.11-2.12 :)


21. Wrocławskie Promocje Dobrych Książek
29 listopada - 2 grudnia 2012

Godziny otwarcia:

29 listopada (czwartek) 12.00-19.00
30 listopada (piątek) 10.00-20.00
1 grudnia (sobota) 10.00-20.00
2 grudnia (niedziela) 10.00-16.00

Miejsce:
Muzeum Architektury

   ul. Bernardyńska 5 (stoiska)
Galeria BWA Awangarda
   ul. Wita Stwosza 32
   (spotkania z autorami)



Więcej informacji, na stronie eventu: http://www.wpdk.pl/ :)



2012-11-12

Nietypowa notka.

Kochani, co prawda powinnam właśnie się uczyć i robić milion innych rzeczy, ale zamiast tego chciałam Was prosić o małą przysługę. Moi cudowni znajomi biorą udział w konkursie (nie, nie musicie nic zrobić!) na spot reklamowy Liberty Direct. Moja prośba dotyczy tego, byście po prostu obejrzeli ten filmik: http://millionyou.com/filmy/ANIOL+STROZ,5951,film.html i dali znać, czy Wam się podoba (lajkować można przez facebook'a, ale ocenić i skomentować można tylko przez zarejestrowanie się na stronie, co trwa tylko chwilkę- byłabym wdzięczna również i za taką pomoc!), jakie macie rady i czy uważacie, że odwalili dobrą robotę- wszystko, co przyjdzie Wam do głowy. Oni i ja będziemy niezmiernie wdzięczni, zwłaszcza, że wszyscy się dopiero uczymy. :)

Film w całości jest produkcją moich znajomych z malutką moją pomocą, a więc: pomysł, realizacja a nawet muzyka! :) Chyba warto docenić? :D

Dziękuję za każdą chęć pomocy, to dla mnie (i dla moich znajomych!) naprawdę ważne :D


Wasza, śpiąca Monia (spot kręcili jeden dzień, od rana do nocy :<)


Pssst, zbieram atrakcje na konkursik, prawie jubileuszowy! :D

2012-11-09

Skrzydła nad Delft, Aubrey Flegg

Czasem macie tak, że jakaś jedna książka już od pierwszych stron zamienia się w jedną z Waszych ulubionych książek? Czy, kiedykolwiek mieliście poczucie, że ta książka doskonale wpasowała się w miejsce i czas, w którym się znaleźliście? "Skrzydła nad Delft" może nie do końca są właśnie taką książką, ale doskonale umiliły mi dziewięciogodzinną podróż pociągiem i sprawiły, że zapomniałam o upływającym czasie. 

Aubrey Flegg urodził się w Dublinie, wczesne dzieciństwo spędził na farmie w hrabstwie Sligo, później przeniósł się na jakiś czas do Anglii, by kontynuować naukę. Przez kilka lat przebywał też w Kenii, prowadząc badania naukowe.

Obecnie razem z żoną mieszka w swoim rodzinnym mieście, a wcześniejszą emeryturę
wykorzystuje na realizację pisarskich pasji.  "Skrzydła nad Delft" to pierwsza część trylogii o losach Louise i jej portretu.
Sięgając po tę książkę miałam głównie na uwadze jej tematykę, bowiem, już za czasów licealnych (i czasów, kiedy po raz pierwszy przeczytałam i obejrzałam "Dziewczynę z perłą") zaintrygowała mnie historia XV-XVII wiecznej Holandii. Lubowałam się w książkach, które opowiadały o tamtym okresie i tamtym regionie, ale wciąż jest ich niewiele w naszym kraju. Dlatego też, gdy tylko dowiedziałam się, że na polski rynek wchodzą "Skrzydła nad Delft" uśmiech nie schodził mi z ust. A czas pokazał, że ta tematyka potrafi zafascynować mnie na nowo...


Tłumaczenie: Krzysztof Mazurek
Tytuł oryginału: Wings Over Delft
Wydawnictwo: Esprit
Data wydania: maj 2012
ISBN: 978-83-61989-82-0
Liczba stron: 256
Louise Eeden jest córką znanego i cenionego w całym kraju wytwórcy porcelany. Kiedy ojciec zleca słynnemu malarzowi Haitinkowi namalowanie portretu córki, nikt nie spodziewa się, że w konsekwencji, portret ten stanie się źródłem mnogich emocji i zdarzeń. Louise staje przed trudnym wyborem, poświęcić się dla dobra rodzinnych interesów, czy znaleźć ukojenie idąc drogą, którą wyznacza jej serce? Sprawy się komplikują, rozwiązanie staje się coraz bardziej trudne... 


"Skrzydła nad Delft" to nie tylko powieść o pracy przy tworzeniu portretu, o pracy w XVII'wiecznej pracowni malarskiej, co oczywiście jest naprawdę ciekawe (zawsze ciekawił mnie proces twórczy). Nie jest to też historia sama w sobie o XVII'wiecznej Holandii, czy mieście holenderskim z tego okresu. To wszystko to niesamowita otoczka, która wzbogaca fabułę. Książka ta jest tak naprawdę o miłości. Miłości, która objawia się w stosunku do wielu osób, do ojca, do matki głównej bohaterki, do niani... aż w końcu do czeladnika, który pokazał jej całkiem inny świat. Jest to również historia o zawiści i nietolerancji religijnej, która w tamtym okresie nadal była na porządku dziennym.

Autor doskonale ubrał słowa w zdania, język jego jest stosunkowo prosty, dzięki czemu książkę czyta się jednym tchem. Plastyczność opisów, dodatkowo wzbogaca fabułę, a barwne postacie, żywe dialogi sprawiają, że przez chwilę nie czyta się książki, tylko się ją ogląda- zupełnie, jakby stało się z boku i przyglądało scenie. Fascynujące, ile w tej troszkę ponad dwustu stronicowej książce emocji, zdarzeń i piękna. 

Należy jednak pamiętać, że to jest fikcja literacka. Część nazwisk, które znajdują się w książce, to nazwiska autentyczne, które autor wykorzystał, by nadać powieści znacznie głębszego i rzeczywistego wymiaru. Miejsca opisane w książce również istnieją, choć nie wszystkie. O tym, zresztą sam autor pisze i wcale nie zuboża to odczuć, czy doznań literackich.

Naprawdę dobry kawałek prozy, z pasją- dokładnie taki, jaki lubię najbardziej.



Moja ocena: 4+


Za egzemplarz serdecznie dziękuję!
Follow