2010-05-01

Smażone Zielone Pomidory, Fannie Flagg

Tą książkę pochłonęłam jednym tchem mimo iż ograniczałam jej czytanie do minimum, bym mogła cieszyć się nią znacznie dłużej. Zanim jednak opowiem Wam o niej coś więcej, krótka nota biograficzna o autorce:

Fannie Flagg (właśc. Patricia Neal) - ur. 21 września 1944 w Birmingham w Alabamie, amerykańska pisarka i aktorka. Zaczęła pisać i produkować programy telewizyjne w wieku dziewiętnastu lat, a następnie dała się poznać jako aktorka, scenarzystka i powieściopisarka.
***



"Smażone Zielone Pomidory" jest to opowieść o zwykłych ludziach, pełna humoru, wzruszeń i dramatyzmu.
Kiedy siwowłosa Cleowa Threadgoode opowiada historię swego życia Evelyn Couch, kobiecie w wieku średnim, przenosi się myślami do Alabamy lat trzydziestych. We wspomnieniach wraca kawiarnia Whistle Stop, która ma dla swych gości dobrą pieczeń, mocną kawę, namiętności, uczucia, śmiech, a nawet zbrodnię...
Ta sfilmowana powieść ciągle cieszy się ogromną popularnością. 

Muszę przyznać,że już dawno nie czytałam tak ciepłej i optymistycznej powieści. Kawiarenka Whistle Stop to magiczne miejsce, gdzie każdy otrzyma pomoc i odrobinę spontanicznej dobroci. Powieść ma klimat, który mnie urzekł. Aż chciało by się tam przenieść, zamieszkać wśród drewnianych chat i starych torów kolejowych. Mimo różnych przykrych wypadków losu mieszkańcy Whistle Stop nie tracą poczucia humoru czy też radości życia. Niesamowicie wciągająca, lekka i pełna śmiechu. Dodała mi skrzydeł, gdy upadłam. Także polecam na każdą zimową chandrę! : ) Chciałam coś jeszcze napisać,ale po prostu nie wiem co ;) Trzeba ją przeczytać, by zrozumieć : )
***




Polecam również film, genialna ekranizacja ^^ 

Moja ocena (powieści): 6

6 komentarzy:

  1. Zgadzam się w 100%. Książka jest niesamowita, pełna ciepła. Jedna z moich ulubionych. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobała mi się, ale bez fajerwerków, chyba za dużo extra, hiper pozytywnych recenzji się wtedy naczytałam :) Bardzo mile wspominam rubrykę "Tygodnik Dot Weems" i sielski klimat książki :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! A ja pamiętam tylko tyle, ze czytałam kiedyś, dawno temu tę książkę, że bardzo mi się podobała, utkwiła mi w pamięci jakaś czaszka zakopana w ogródku (była tam taka?) i to wszystko :) Chyba czas wrócić do lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To jedna z tych książek, które stają się uniwersalne i ponadczasowo wciągające. Jednym się podoba na zabój - moi :) - inni owszem, ale bez przesady, ale raczej ciężko znaleźć kogoś kto przeszedłby obok niej obojętnie. Zawsze będzie należeć do moich ulubionych pozycji książkowych...

    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. do wszystkich miłośników sztuki dobrej woli. jest fajna akcja w szalenie zacnej sprawie. warta przyłączenia się bez względu na różnice płciowe, religijne, czy te w politycznych zapatrywaniach.

    cel – zebranie 100 000 podpisów pod petycją do premiera z apelem o przeznaczenie 1% (dosłownie: jeden procent) z budżetu na kulturę.

    o bracia i siostry, co nie samym chlebem żyjecie, a telewizyjne igrzyska nie budzą uśmiechu na waszych pyskach! :)
    połączmy się w tym czynie obywatelskim i pokażmy, że siła nas!
    pod tym adresem można dowiedzieć się o szczegółach akcji:
    http://obywatelekultury.pl/

    albo np.:
    http://galeriabrowarna.blogspot.com/2010/05/1-na-kulture.html

    a tu można złożyć podpis:
    http://obywatelekultury.pl/zloz-swoj-podpis/

    przekażcie proszę dobrzy ludeczkowie tę wiadomość drogą blogowo-postowo-pantoflową do jak najszerszego grona odbiorców. a jeżeli wola gospodarzu, poświęć proszę dwa zdania tej akcji u siebie na blogu.
    dzięki za uwagę i z góry przepraszam jeżeli zakłuciem jakąś harmonię w postach panującą.
    pozdrawiam serdecznie z turbo szacunkiem
    obywatel kultury
    czyli jeden z was

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm... jeszcze nie czytałam, ale jestem zainteresowana, zwłaszcza, że teraz tak ciepło na dworze :)

    OdpowiedzUsuń

Follow