Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 224 strony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 224 strony. Pokaż wszystkie posty

2012-10-22

Marilyn. Żyć i umrzeć z miłości, Alfonso Signorini

Jesień za oknem w pełni, tak samo jak studenckie życie. Wracam jednak, po dość długiej przerwie. Wędrując z mojego, wynajmowanego pokoiku, do kuchni, z mieszkania na uczelnię... zdarzało mi się wędrować z tą książką, niemalże codziennie i wszędzie. Towarzyszyła mi w troskach, nerwówce i chwilach śmiechu i radości. "Marilyn..." jest właśnie taką książką, pełną upadków i wzlotów. Książką, która nie opowiada o wielkiej gwieździe, ale o kobiecie, która nosiła przez całe życie piętno. Piętno, przeciw któremu walczyła z całych sił... Znamy koniec tej historii...
Alfonso Signorini (Milan ,07 kwiecień 1964 ) jest dziennikarzem, autorem , prezenterem radiowy i telewizyjnym, redaktorem tygodnika "Chi" , specjalizującym się w plotkach , a do lutego 2012 roku, redaktor naczelny tygodnika telewizyjnych "Smiles TV".

Norma Jean jest jedną z wielu, amerykańskich dziewczynek, które marzą o lepszym życiu. Życiu pełnym miłości, nieskrywanego szczęścia i uśmiechu.  Jej życie to przeplatanka złych wspomnień. Wspomnień o matce, która jej nigdy nie chciała i zostawiała ją na tygodnie u sąsiadów, wspomnień o babce, która chciała udusić ją poduszką... Marzyła o lepszym życiu, bez koszmarów  które były jej przeszłością. Niestety jej życie naznaczone jest piętnem szaleństwa, a ona sama nie mając zbyt wiele, próbuje się przeciwstawić szaleństwu, które niszczy jej rodzinę od pokoleń. Dokonując wielu wyborów zaczyna piąć się na szczyt... upadek z niego jest jednak zbyt bolesny... 

Tłumaczenie: Mętrak Natalia
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: maj 2012
ISBN: 978-83-7799-637-9
Liczba stron: 224
Historia opowiedziana w tej książce, jest znana niemalże każdemu. Marilyn Monroe jest ikoną, która zapisała się złotymi literkami na kartach kina amerykańskiego, a mogłabym rzec nawet, że światowego. Któż z nas nie zna, choćby jednego filmu z udziałem tej seksownej, drobnej blondynki? Niewiele jednak zna drogę, jaką musiała przejść, by stać się jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd kina, ubiegłego wieku. Alfonso Signorini próbował opowiedzieć nam tę drogę w sposób prosty i przyjemny... niekoniecznie jednak ściśle trzymał się faktów, o czym fani MM doskonale będą wiedzieć. Inni nie znajdą w tej książce nic, co mogłoby sprawić, że rzucą nią o ścianę z niesmakiem ;)

Sięgając po "Marilyn. Żyć i umrzeć z miłości" miałam świadomość, że książka ta jest zbeletryzowaną biografią aktorki, która ma pokazać jaka może Marilyn była naprawdę, co czuła, gdy w jej życiu zachodziły tak wielkie zmiany... To jest pierwsza, tego typu książka, którą miałam okazję przeczytać i muszę przyznać, że bawiłam się naprawdę dobrze.

Podobała mi się pewna głębia, którą stworzył autor, dodała ona bowiem książce, swoistego klimatu, w który się wsiąka. Nie podobały mi się niektóre "wyobrażenia" samej aktorki, wydawały mi się przerysowane i płytkie. Może to tylko moje odczucia. 

Doskonale się bawiłam, śmiałam i wzruszałam się razem z Marilyn w jej drodze ku zatraceniu. Czytało się łatwo, strony umykały nie wiadomo kiedy, doskonała na jesienne deszczowe dni.


Polecam, nie tylko fanom Marilyn Monroe :)

Moja ocena: 4+




Dziękuję ślicznie za egzemplarz!


2012-01-15

Innego życia nie będzie, Maria Nurowska

Gdy tylko sięgnęłam po tę książkę, nie zdawałam sobie sprawę, jak bardzo wsiąknę w świat, który Maria Nurowska stworzyła w swojej powieści... Nie zdawałam sobie sprawy, jak ciężko będzie mi przejść do porządku dziennego po skończeniu czytania. Nie podejrzewałam nawet, że moje drugie spotkanie z tą autorką będzie aż tak owocne... "Rosyjski kochanek", którego wcześniej czytałam, tej autorki, nie zrobił na mnie aż tak dużego wrażenia...
O autorce już pisałam, więc się powtarzać nie będę (dla rządnych wiedzy: odsyłam do posta z recenzją "Rosyjskiego kochanka", która znajduje się tutaj)

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 15 luty 2012!

"Innego życia nie będzie" to opowieść o dwójce ludzi, którzy gdzieś po drodze zagubili się w plątaninie dni, tygodni, miesięcy... Ona, Wanda, pięć lat młodsza jest jego sekretarką. On, Stefan jest młodym, dobrze rokującym politykiem, obejmującym stanowisko szczecińskiego wojewody. On traktował kobiety jak zabawki, ona wpatrzona była w niego, jak w obrazek- żadnych wad ani przywar nie widziała. Czekała zawsze na niego z otwartymi ramionami. Los sprawił, że zostali rozdzieleni, a ona sama straciła syna. Gdy urodził się im drugi syn, postanowiła coś ze swoim życiem zrobić. Wyjechała do Stanów Zjednoczonych i tam dożyła kresu swoich dni... Teraz on dostaje zawiadomienie o jej śmierci i dzienniki, które pisała Wanda... i całkowicie zmienia się jego życie.

Wzruszająca historia o wiecznej miłości (ślepej?), o próbie naprawienia błędów i czasach Komuny. Stefan czytając zapiski żony zaczyna odkrywać dawno utracone człowieczeństwo, zmienia swoje nastawienie do zmarłej i pragnie zmian. Jej życie w Ameryce dało wiele dobrych chwil, ale i przyniosło cierpienie. Nie umiała żyć w Ameryce, to nie był jej dom...

Wsiąkłam w zapiski Wandy, najbardziej do mnie przemówiły. Stefan stał się dla mnie bohaterem negatywnym, którego nie potrafiłam zdzierżyć. Może to takie kobiece odczucia solidaryzujące z Wandą, ale nawet chęć zmian nie sprawiły, bym zapałała do niego sympatią. W jakiś dziwny sposób utożsamiłam się z Wandą i jej los najbardziej mnie dotknął. Już dawno nie czułam takiej więzi z bohaterem danej powieści. Książka przyniosła ze sobą kilkanaście wyjętych z życiorysu godzin, nie potrafiłam się od niej oderwać.
Bardzo mądra, pełna refleksji książka - po prostu :)

Moja ocena: 5-

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję!



Follow