2012-04-15

Do czego może służyć jeszcze książka?

Ostatnimi czasy lubuję się w przeglądaniu strony: http://www.junk-culture.com/, gdzie na wyżej postawione pytanie zdaje się odpowiadać co drugi post: z książki można zrobić wszystko!
Książka, oprócz swojej kreatywnej i artystycznej zawartości, może posłużyć jako budulec, np. iglo:

źródło:  http://www.junk-culture.com/2012/04/book-igloo.html#more

Książka, równie dobrze, jak do czytania może, jak się okazuje służyć również jako budulec karoserii pojazdu obronnego własnej budowy:

źródło: http://www.junk-culture.com/2012/04/weapon-of-mass-instruction.html#more

Dla osób, które tak, jak ja pasjonują się fotografią, perełka: książko-aparat!

źródło: http://www.junk-culture.com/2012/04/bibliophiles-camera.html#more

Książka może być też inspiracją dla artystów, przykładem są te książki, troszkę cięższej wagi:

źródło: http://www.junk-culture.com/2012/04/literature-heavyweights.html#more
(tak, to są cegły imitujące książki!)

Książka w kulturze zyskuje nowe znaczenie, szkoda tylko, że tak mało ludzi jeszcze zauważa jej piękno wewnętrzne, składające się z liter, zdań... może kiedyś się wreszcie to zmieni? :)

A wy znacie jakieś przykłady innego wykorzystywania książek? :)

2012-04-10

Niepewne dni, Philippe Besson

Od liceum fascynowała mnie postać Artura Rimbauda, poety-ekscentryka, który swoimi wierszami wzbudzał jednocześnie zachwyt, ale i obrzydzenie. Historia opowiedziana w "Niepewnych dniach" z perspektywy siostry poety daje nam całkowicie inny obraz: poety-człowieka. Człowieka, który, tak jak każdy z nas błądzi i za swoje pomyłki i nietrafne decyzje musi zapłacić... Fikcyjny pamiętnik Isabelle staje się swoistym pomnikiem ku czci człowieka, nie poety.

Philippe Besson (ur. 26 stycznia 1967 w Barbezieux-Saint-Hilaire) – francuski pisarz i krytyk literacki, wcześniej również prezenter telewizyjny. Z wykształcenia prawnik.

Ukończył wydział prawa w École supérieure de commerce w Rouen, od 1989 zamieszkał w Paryżu gdzie początkowo pracował jako prawnik i nauczał prawa pracy. Przez sześć lat pracował z Laurence Parisot pełniąc funkcję szefa działu personalnego i sekretarza Francuskiego Instytutu Opinii Publicznej. Pózniej pracował w RZL T-Online France Club Internet.
Jego przygoda z pisarstwem sięga 1999, kiedy to po lekturze wspomnień weteranów wojennych postanowił spróbować pisać beletrystykę. Pierwszą powieścią było „Pod nieobecność mężczyzn”, która została opublikowana w 2001 i nagrodzona Emmanuel-Roblès. Druga powieść „Jego brat” wydana w 2001 była nominowana do Prix Femina i zekranizowana w 2003 przez Patrice Chéreau (film otrzymał nagrodę Srebrnego Niedźwiedzia dla najlepszego reżysera na Festiwalu Filmowym w Berlinie). W 2002 ukazała się powieść „Jesienia”, za którą Besson otrzymał nagrodę literacką Grand Prix RTL-Lire w 2003. Po sukcesie wydanej w 2003 powieści „Chłopiec z Włoch” (nagrody Prix Goncourt i Prix Médicis) Philippe Besson postanowił poświęcić się wyłącznie pisarstwu. W 2004 ukazała się powieść „Niepewne dni” poświęcona schyłkowi życia Artura Rimbauda.

Tłumaczenie: Anna Trznadel-Szczepanek 
Tytuł oryginału: Les Jours fragiles 
Seria/cykl wydawniczy: Kalejdoskop 
Wydawnictwo: MUZA 
Data wydania: 2005 (data przybliżona) 
ISBN: 9788373197145 
Liczba stron: 160


Pamiętnik Isabelli obejmuje okres od środy 22 maja do soboty 14 listopada 1891 roku. Jest to zapis burzliwych wydarzeń z życia rodziny: chory i kaleki brat, po wielu trudach wraca do rodzinnego domu. Nie jest to jednak spotkanie, które radowałoby wszystkich. Dawne żale nie dają o sobie zapomnieć, a niechęć własnej matki do syna jest aż nader oczywista. Stan Artura ulega ciągłym zmianom. Tylko Isabelle ciągle przy nim czuwa. Czuje, że to jej obowiązek. Pragnie spędzić z bratem jak najwięcej czasu, w końcu w czasie jej młodości nie było jej to dane. I to właśnie ona jest tą osobą, która jest z nim aż do końca...

"Niepewne dni" to fikcja w czystej postaci, poparta naukowymi badaniami. Wszystkie fakty dotyczące Artura są mniej lub bardziej, rzeczywiste. Odczucia Isabelli, jej słowa przejmują człowieka i mrożą krew w żyłach, ale... są jakby wyjęte z kontekstu, niepełne. Czegoś im brakuje, czegoś brakuje tej opowieści. Może realizmu? Brakuje mi opisów miejsc, w których się znajdują. Nie ma klimatu tamtych lat, wieku XIX... i to chyba najbardziej mi przeszkadzało w tej książce. Nie potrafiłam się w nią w pełni wczuć...

Za mało też było dla mnie samego Artura, nastawiłam się, bowiem na więcej faktów z życia tego poety. Niestety dostałam tylko strzępki informacji. Mimo to, dobrze bawiłam się czytają "Niepewne dni", ale nie wiem, czy sięgnę po inne książki tego autora.

Jeżeli kogoś, tak jak mnie fascynuje postać Artura Rimbauda, ta książka dostarczy rozrywki, dzięki całkiem innemu spojrzeniu na postać poety. Pomysł, jak najbardziej trafny- niestety, nie do końca wykorzystany.

Moja ocena: 4-

2012-04-06

Pięć, Marika Krajniewska

Ta niepozorna książeczka (tu doskonale sprawdza się porzekadło: nie oceniaj książki po okładce!), niestandardowych rozmiarów (w formie kwadratu), z nostalgiczną okładką zaskoczyła mnie swoją treścią, treścią, która potrafi zapaść na dłużej w ludzkiej pamięci i... sercu. Pozytywnie zaskoczona, czytałam z zapartym tchem, ani na moment nie przystając... 

Marika Krajniewska urodzona w Petersburgu, z wykształcenia tłumaczka, z zamiłowania dziennikarka, autorka powieści „Papierowy Motyl”. Lawiruje na pograniczu dwóch kultur – polskiej i rosyjskiej. Ma na swoim koncie wygraną w konkursie literackim miesięcznika Pani na najpiękniejsze opowiadanie o miłości. O jej opowiadaniu Janusz L. Wiśniewski powiedział: „Kiedy je przeczytałem, przestałem na chwilę oddychać…”. Jest laureatką konkursu literackiego organizowanego przez Oświęcimskie Centrum Kultury w roku 2009 „Pisanie jest dobre na chandrę”. Absolwentka Warsztatów Kreatywnego Pisania Polskiej Akademii Nauk. Mama, żona, pisarka… W listopadzie 2009 założyła własne wydawnictwo.

Wydawnictwo: Papierowy motyl
Data wydania: 2011
ISBN: 9788362222292
Liczba stron: 188


"Pięć" to tomik zawierający osiemnaście opowiadań. Osią główną opowiadań, i tym co je jednocześnie łączy, jest tematyka wojenna. Czasem wojna, jej ogrom i przerażająca siła występują na pierwszym miejscu, stając się niemalże bohaterem głównym danego opowiadania. Innym razem, kolejny tekst nawiązuje tylko luźno do wojny. Każde z nich jednak tworzą ze sobą spójną całość- studium psychologiczne ludzkich emocji, przeżyć, historii...

Bohaterami opowiadań są Polacy, Rosjanie nawet Grecy- każdy z nich został dotknięty przez los, każdy posiada tajemnice skrzętnie ukrywane. Niezależnie od wydarzeń, których są świadkami i jednocześnie uczestnikami- są tylko ludźmi. Cierpią, zagubieni podejmują decyzje, których niekiedy żałują i wstydzą...
Niesamowicie przykuwające uwagę opowiadania. Pełne, nie tylko przemocy, okrucieństwa ale też nadziei i ludzkiej dobroci. Czytając te opowiadania, wstrzymywałam oddech, nieruchomiałam- przed oczami, bowiem miałam obrazy z opowiadań. Słowa wniknęły we mnie i sprawiły, że stałam się 'naocznym' świadkiem wydarzeń, o których przed chwilą czytałam... Będąc na uczelni, czy w kawiarni, czekając na znajomą, ukradkiem ocierałam łzy. Rzadko kiedy płaczę, podczas czytania książek- chyba, że są naprawdę przejmujące i sugestywne.

Polecam.

Moja ocena: 5


Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję! :)

2012-03-31

Muzeum Ciszy, Yōko Ogawa

Sięgając po tę książkę nie zdawałam sobie sprawy jakie wywrze na mnie wrażenie. Mimo, że naczytałam się o niej wielu opinii, nie miałam wyrobionego zdania. I bardzo dobrze! Książka jest zaskakującą opowieścią, która wprawia człowieka w zakłopotanie swoim klimatem, który niekiedy mrozi krew w żyłach... a przecież żaden z niej kryminał.


Yōko Ogawa, (ur. 1962) - pisarka japońska, autorka przeszło dwudziestu książek. Publikuje od 1988 roku. Laureatka wielu japońskich nagród literackich, m.in. nagrody im. Akutagawy (1990), której teraz jest jurorką, nagrody Yomiuri (2004) i nagrody im. Tanizakiego (2006). W 2005 roku na podstawie powieści Kusuriyubi no hyohon powstał francuski film L'Annulaire w reżyserii Diane Bertrand, z muzyką Beth Gibbons. Książki Ogawy zostały przetłumaczone na wiele języków, m.in. angielski, francuski, niemiecki i włoski. Nakładem W.A.B. ukaże się także powieść Muzeum ciszy.

Tłumaczenie: Anna Horikoshi
Tytuł oryginału: Chinmoku Hakubutsukan
Seria/cykl wydawniczy: z miotłą
Wydawnictwo: Wydawnictwo W.A.B.
Data wydania: styczeń 2012
ISBN: 978-83-7747-635-2
Liczba stron: 296


Do pewnego malowniczo położonego miasteczka przyjeżdża młody i pełny zapału muzealnik. Ma za zadanie stworzyć bardzo nietypowe muzeum- tytułowe Muzeum Ciszy, które ma stać się swoistym pomnikiem pamięci po zmarłych z miasteczka. Starsza pani, która zleciła mu zbudowanie muzeum sama od wielu lat zbierała pamiątki po zmarłych, te prawdziwe, które pozyskiwała, głównie drogą kradzieży...
"Moim celem jest muzeum, które przekracza granice ludzkiego istnienia."  
(str. 14)
 Osią wydarzeń, które mają miejsce w książce staje się budowa tego niezwykłego muzeum, poszczególne fragmenty opisują żmudną pracę jaką musi wykonać muzealnik razem z osobami, które mu w tym pomagają, m. in. dziewczynka (córka starszej pani), która staje się jego asystentką. Muzealnik nie tylko kataloguje pamiątki, ale i sam musi pozyskiwać nowe eksponaty, przez co zostaje uwikłany i posądzony o morderstwo trzech młodych kobiet z miasteczka...
Żadne z nich nie posiada imienia, co stwarza klimat niemalże baśniowy. Sama makrostruktura miasteczka i panujących tam zasad wydaje się niesamowita. Poznajemy, m.in. nauczyciela ciszy, który razem z innymi członkami zakonu przyrzekli milczeć aż do śmierci. Cisza jest jednym z najważniejszych motywów w powieści Ogawy, jest wielowymiarowa i jedną z najwyższych wartości. Cisza staje się powiernikiem tajemnic, kojącym lekiem, do którego ucieka się w razie wszelkich problemów... cisza towarzyszy nam również w czasie śmierci.

"Muzeum Ciszy" czyta się przyjemnie, lekkie pióro autorki zdaje się kontrastować z skonstruowaną fabułą, która skłania do refleksji i bywa dziwnie niepokojąca. To było moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale myślę, że nie ostatnie! :)

Moja ocena: 5

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję!

2012-03-29

Przegląd prasowy #1

Są takie dni w tygodniu, kiedy nie mam ochoty sięgać po książkę. Wówczas wchodzę do Empiku, czy drepczę do najbliższego kiosku i sięgam po czasopismo, które przyciągnęło mnie w jakiś szczególny sposób. Nęcą mnie kolorowe okładki, ciekawe artykuły uwypuklone odpowiednio wielką i barwną czcionką... Każdy taki magazyn przeglądam pod wieloma kątami: fotograficznym, typograficznym, treściowym... Jestem estetykiem, niedoszłą dziennikarką, która poniekąd nadal marzy o pisaniu artykułów do czasopism, a jednocześnie fotografem-amatorką, która uwielbia przeglądać zdjęcia do artykułów...

Dlatego powstał ten cykl. Nie wiem, czy będzie regularny, nie wiem czy znajdę czas i chęci, by częściej sięgać po swoje ulubione czasopisma... W każdym bądź razie dzisiaj zrecenzuję dwa nowe numery "Nowej Fantastyki", którą dostałam do recenzji od Wydawnictwa Prószyński, za co serdecznie dziękuję, oraz "PaperMint", który zakupiłam wczoraj :)


Nowa Fantastyka 4/2012

W numerze znajdziemy, m.in.: Gra o Tron, drugi sezon; Niebezpieczne zabawy z Lokim; Fani na ratunek serialom; Wawrzyniec Podrzucki o życiu pozaziemskim; Wywiad Neila Gaimana z Terrym Pratchettem..
. [Fragment]

Uwielbiam felietony Jakuba Ćwieka ( w tym numerze pt. Dzieci gorszego popu), każdy z nich zawiera w sobie ironiczny opis naszych czasów. Tym razem za temat rozważań autora posłużyła Biblia, Doda i wszechobecny POP. 
Nie jestem fanką "Gry o Tron", ani serialu, ani książki- najpierw chcę zapoznać się z prozą, potem z adaptacją, toteż artykuł o tym serialu potraktowałam jako zachętę. Dla każdego fana część z opisem Kto jest kim w drugim sezonie, z pewnością przypadnie do gustu. 
Wywiad Neila Gaimana z Terrym Pratchettem, z okazji wydania nowej powieści pt. "Niuch", był dla mnie najlepszą perełką z całego magazynu. Uwielbiam Pratchetta za jego humor, za metaforyczne znaczenie opisywanych scen, za niezwykły świat, który stworzył w serii "Świat Dysku"... Przyjemnie czytało się, wywiad pełny humoru...
Doskonałe opowiadania i recenzje książek, filmów, komiksów... zawsze przyciągały mój wzrok. Dzięki nim jestem pewna co wybrać :)

Nowa Fantastyka to nie tylko czasopismo o fantastyce szeroko pojętej, to również czasopismo o życiu, o tendencjach panujących w kinie, o stosunkach międzyludzkich... Dostarcza wiedzy, ale również bawi. Jak dobrze, że na polskim rynku wydawniczym nadal istnieje taka wyjątkowa pozycja.

Moja ocena: 5

PaperMint 3-4(7) Marzec/Kwiecień

W numerze znajdziemy: Jane Austen, Sylvia Plath i Ted Hughes, Biblioteka Miecugowa, Wywiad z Januszem Leonem Wiśniewskim (Na fejsie z matką)...

Nie mogę przejść obok tego magazynu obojętnie. Jak tylko zobaczyłam, że znajduje się w nim artykuł o mojej ulubionej poetce, Sylvii Plath, wiedziałam że nie wyjdę z Empiku, z pustymi rękami!

Wywiad z Januszem Leonem Wiśniewskim ukazał mi tego pisarza w całkowicie innym świetle. Nie czytałam nic z jego prozy, nie pamiętam, czy czytałam jakikolwiek nawet artykuł z "Pani", w której pisze już od ośmiu lat... mimo to zahipnotyzował mnie. 
Za rok minie 200 lat od opublikowania "Dumy i uprzedzenia" Jane Austen... a w PaperMincie już teraz można przeczytać jak powstawała jedna z najbardziej poczytnych i najważniejszych książek w historii. Bardzo ciekawy artykuł.
Sylvia Plath i Ted Hughes tworzyli piękną parę, destrukcyjnie piękną. Ich losy opowiedziane w artykule pt. Amerykanka i Olbrzym, ściskają za serce. Artykuł jest próbą wyjaśnienia mechanizmu zniszczenia jaki wdarł się w ich życie.
Jestem wdzięczna za nowy cykl artykułów pt. Moja Biblioteczka, gdzie o swoich księgozbiorach opowiadać będą ludzie znani ze środowiska książkowego, literaci, poeci... (w tym numerze opowiada o swojej biblioteczce Grzegorz Miecugow)

Doskonałe felietony, bardzo pomocne recenzje i artykuły na niemal każdy temat (począwszy od literatury a skończywszy na sztuce), to właśnie cecha charakterystyczna PaperMint, którą bardzo cenię. Do tego numeru dodana jest płyta Astigmatic Inspired by Chopin z naprawdę przeróżnymi utworami, które były zainspirowane twórczością Chopina. Przesłuchałam i jestem zdumiona :)

Moja ocena: 5

Jakie są Wasze ulubione czasopisma? :)

*** 

Przy okazji, chciałabym Was zaprosić na mojego bloga o Wrocławiu i nie tylko: http://place--lovers.blogspot.com/ , którego prowadzę razem z ukochanym. Co prawda to dopiero nieśmiałe początki... mam nadzieję, że niedługo się rozkręcimy ^^

Pozdrawiam serdecznie, Pandi.
Follow