2012-02-19

Słownik adaptacji filmowych, Andrzej Kołodyński i Konrad J. Zarębski


Słownikadaptacji filmowych autorstwa Andrzeja Kołodyńskiego (doktora filmologii, krytyka filmowego, redaktora naczelnego miesięcznika KINO) oraz Konrada J. Zarębskiego (krytyka i dziennikarza filmowego, sekretarza redakcji miesięcznika KINO) wydany w 2011 roku (wydanie II, pierwsze miało miejsce w 2006 roku) w Warszawie i Bielsko - Białej nakładem Wydawnictwa Park Edukacja, współpracującego z Wydawnictwem Szkolnym PWN jest kompilacją wiedzy o około 120 adaptacjach filmowych dzieł literackich (głównie powieści, rzadziej dramatów). Zawiera kolorowe i czarno-białe ilustracje uzupełniające treść haseł uporządkowanych alfabetycznie. Format książki to 21 cm, a objętość 384 strony, oprawa miękka broszurowa.
Słownikadaptacji filmowych zawiera w sumie, sześć indeksów przedmiotowych oraz osobowych: indeks dzieł literackich, indeks autorów, indeks adaptacji filmowych, indeks reżyserów, indeks scenarzystów oraz indeks wykonawców- każdy z nich jest również indeksem alfabetycznym, dzięki czemu w sposób łatwy i przyjemny możemy odnaleźć interesujące nas hasło.
Każde hasło opatrzone jest biogramem autora powieści czy dramatu, w którym odnajdziemy takie informacje jak, przykładowo: daty urodzin i śmierci, największe osiągnięcia literackie, pochodzenie, źródła inspiracji, jakie czerpał do stworzenia danego dzieła literackiego; opis fabuły książki oraz filmu, razem z twórcami (w tym reżyserem, scenarzystą, aktorami) i scenariuszem. Ciekawostki i anegdoty ubarwiają hasła, stając się ciekawsze i lepiej oddające historię, którą mają za zadanie przekazać.
Według twórców, Słownik adaptacji filmowych ma za zadanie ukazać na wielu przykładach korelacje między literaturą a filmem, ale także adaptację i jej mnogość gatunkową, która objawia się poprzez złożony proces modyfikacji i przystosowywania danego dzieła na potrzeby filmu. Niekiedy dzieło literackie przechodzi swego rodzaju inwersję, zmieniane jest niemal wszystko w fabule, amplifikuje się elementy, by film stał się znacznie bardziej ciekawy (według zamysłu twórców danego dzieła) zmieniając jego pierwotny układ. Przeniesienie fabuły książki ze stronic i słów, na taśmę filmową jest żmudną i ciężką pracą, o której autorzy Słownika adaptacji filmowych nie zapominają i rzetelnie, starają się w każdym haśle do tego nawiązać: do zmian jakie zostały wprowadzone do filmu, a może wręcz odwrotnie- film jest wierny książce w całości.
W Słowniku adaptacji filmowych odnajdziemy swego rodzaju kanon adaptacji filmowych, począwszy od kinematografii amerykańskiej, po ekranizacje europejskie i polskie. Wszystkie filmy zamieszczone w tym słowniku są znane większości czytelników, są łatwo dostępne, często bywają lekturami szkolnymi, na przykład Chłopi, czy Faraon.
Słownikadaptacji filmowych ma ograniczony zakres: zawarte w nim hasła ograniczają się tylko do adaptacji filmowych, dobrych adaptacji filmowych, które wniosły wiele do kinematografii, nie tylko polskiej, ale i światowej. Jak sami autorzy piszą we wstępie: 
„O doborze poszczególnych tytułów decydowała zasada równowagi: zarówno same filmy, jak i inspirująca je literatura muszą reprezentować określony, wysoki poziom, za którym stoją z jednej strony prestiżowe nagrody, z drugiej zaś- popularność wśród czytelników i widzów, mierzona ilością wznowień i miejscem na filmowych listach przebojów.”
Książka ta jest przeznaczona do użytku szkolnego, o czym informuje nas czwarta strona okładki, zapewne jako uzupełnienie wiadomości zdobywanych na lekcjach języka polskiego.
Wydawnictwo Szkolne PWN jest członkiem Grupy Wydawniczej PWN i działa na rynku książki edukacyjnej od stycznia 1997 roku wydając podręczniki (szkolne i akademickie), słowniki, encyklopedie, leksykony... a współpracujące z nim Wydawnictwo PARK od 2007 roku, na rynku polskim jest od 1990 roku, specjalizując się w publikacjach z dziedziny prawa i ekonomii, oraz wydając słowniki, leksykony, tablice naukowe.
Doskonale przedstawiona treść (nie tylko ze względów merytorycznych, ale i typograficznych- bardzo przejrzysty układ strony, czcionka czytelna; zastosowanie wyróżnień i koloru), w ciekawy sposób zawarto wszystkie ważne dla danego hasła informacje, między innymi, oprócz noty o autorze zawarto również dane dotyczące reżysera, scenarzysty, kiedy i gdzie film był kręcony, kto był odpowiedzialny za kostiumy, muzykę, kto wyprodukował dany film oraz, oczywiście informacje dotyczące obsady aktorskiej. Wszystkie te informacje przybliżają nas do historii kinematografii i pozwalają dostrzec powiązanie z literaturą- w końcu pierwowzorami, oprócz codziennych czynności i zdarzeń życia ludzkiego, była również literatura, której magiczny świat przenoszono
(i nadal się przenosi) na srebrny ekran.
Oprawa miękka i odpowiedni format idealnie nadają się do zabierania Słownika adaptacji filmowych nie tylko do szkoły, na lekcje języka polskiego, ale i również w podróż, bowiem słownik ten nie jest tradycyjnym słownikiem ze sztywnym językiem, czyta się go raczej jak artykuł w czasopiśmie- napisany językiem prostym i przystępnym.
Treść Słownika adaptacji filmowych oprócz obszernego streszczenia filmu, ciekawostek z planu filmowego, zawiera również zamierzenia twórców danego filmu, czym się inspirowali i czy wiernie oddali fabułę książki. Znajdziemy tam również informacje o wcześniejszych adaptacjach danych książek, ich ocenę według autorów.
Podobnie jest z tekstami dotyczącymi książek- każdy z nich wypełniony jest maksymalnie informacjami: o inspiracjach autora, z czego czerpał autor, na czym się wzorował, co chciał przekazać pisząc daną książkę. Wszystko to wzbogaca naszą wiedzę zdobytą w szkolnych latach, bowiem ten słownik, z pewnością zainteresuje nie tylko ucznia, ale i osoby, które pałają miłością do kina i literatury, albo tylko do kina, albo tylko do literatury- znajdą tu wiele interesujących informacji, których nie przeczytają nigdzie indziej (wyłączają internet) skondensowane i rzetelnie opracowane.
Wszystkie, wymienione cechy zdają się przemawiać tylko na korzyść Słownika adaptacji filmowych i rzeczywiście tak jest. Próżno doszukać w nim wad- kompilacja utworów literackich i ich adaptacji wydaje się dobrze przemyślana. Jedyną wadą może być samo wydanie, które po kilkunastu czy kilkudziesięciu przejrzeniach przez zainteresowanych zniszczeje i straci na wartości estetycznej.
Słownikadaptacji filmowych to obowiązkowa pozycja dla miłośników kinematografii i dla ciekawych świata literatury w całkiem nowej odsłonie. Słownik ten, na pewno doskonale sprawdzi się podczas pisania prezentacji maturalnej z języka polskiego o tematyce adaptacji filmowych danych powieści.
Słownik ten jest jedną z niewielu pozycji na rynku traktującą o tematyce adaptacji filmowych, który zyskał rzeszę czytelników oraz, który pokazując nam zachodzącą relację między literaturą a filmem nie zapomina o tych mniej znanych publikacjach, czy też adaptacjach mniej znanych publikacji. Dzięki temu odkrywa na nowo dawno zapomniane utwory i kusi, by po nie sięgnąć- tak samo po film, jak i po książkę.

[recenzja napisana na Źródła Informacji]

Moja ocena: 4 

2012-02-18

Śniadanie u Tiffany'ego, Truman Capote

Zanim sięgnęłam po tę powieść, wiele razy oglądałam adaptację z fenomenalną Audrey Hepburn w roli głównej i byłam nią niesamowicie zachwycona (nie tylko kreacją aktorską, ale i samą historią opowiedzianą w filmie). Nigdy jednak nie miałam okazji sięgnąć po książkę... aż do czasu, kiedy natrafiłam na nią w Bibliotece Uniwersyteckiej mojego Uniwersytetu. (Czy już mówiłam, że ją uwielbiam? :D) Od pierwszych stronic wyczułam ten niepowtarzalny klimat, jaki miał również film...

Truman Capote, prozaik amerykański. Wywodził się z Południa, dzieciństwo spędził w Luizjanie, Alabamie i Missisisipi. Po ukończeniu szkoły średniej przez pewien czas pracował jako goniec w redakcji tygodnika "The New Yorker", co stworzyło mu okazję do nawiązania pierwszych kontaktów literackich. Debiutował jako nowelista zbiorem "Zatrzaśnij ostatnie drzwi" (1943, "Shut the Final Door"), po którym wydał kilka jeszcze tomów opowiadań wyróżniających się subtelnością psychologicznego rysunku postaci, ulotnością nastroju i wdziękiem stylistycznym, ale uznaną pozycję literacką zdobył dzięki dwóm powieściom - "Inne głosy, inne ściany" (1948, "Other Voices, Other Rooms"), zawierającej wyraźne pierwiastki autobiograficzne opowieści o dojrzewaniu uczuciowym młodego chłopca, i "Harfa traw" (1951, "The Grass Harp"), której bohaterowie uciekają w dzieciństwo, chroniąc się w ten sposób przed okrucieństwem "normalnego" życia, i rezydują gromadnie w rozrosłym drzewie. Podobne przesłania zawiera głośna powieść "Śniadanie u Tiffany'ego" (1958, "Breakfast at Tiffany's"), portretująca młodą dziewczynę, która nie chce stabilizacji i nawet na wizytówce umieszcza informację, że znajduje się permanentnie "w podróży". Więcej tutaj.


Tłumaczenie: Rafał Śmietana
Tytuł oryginału: Breakfast at Tiffany's
Seria/Cykl wydawniczy: Kolekcja Gazety Wyborczej - XX wiek tom 13
Wydawnictwo: Mediasat Poland
Data wydania: 2004
ISBN: 8389651629
Liczba stron: 87


"Śniadanie u Tiffany'ego" opowiada historię młodej amerykanki, zagubionej w pełnym blichtru Nowym Jorku, prowadzącej rozrywkowe życie, łamiącej serca mężczyznom, odważnej i nieposkromionej polującej na męża milionera. Holly nie chce stabilizacji, nie chce osiadać w miejscu, które nie jest jej miejscem. Ciągle poszukuje i ciągle wymyka się spod sztywnych konwenansów. 

Książka ta, mimo swoich małych rozmiarów, pobudza wyobraźnię. Człowiek w jednej minucie potrafi zakochać się w Nowym Jorku lat 40'stych, zamarzyć zjeść śniadanie u Tiffany'ego, przejść się nadbrzeżem... Książkę tę czytać się, jakby się słuchało opowieści przyjaciela, czuło się niemalże rzeczywistość opisanych wydarzeń i bliskość każdej z naszkicowanych postaci. Szczera i pełna refleksji podróż w głąb ludzkich charakterów i tego, co tak naprawdę siedzi w każdym z nas. 

Bardzo mi się podobała (choć, oczywiście, film nieco odbiega od swojego pierwowzoru ;)), czytało się ją lekko i niezwykle przyjemnie. Autor zachęcił mnie do swojej twórczości i z pewnością sięgnę po kolejną z jego książek :)

Polecam, nie tylko miłośnikom filmu, ale każdym, kto choć na chwilę chce się oderwać od zaśnieżonych połaci polskich ulic i przenieść się w całkiem inny, równie magiczny świat nowojorskich ulic, uliczek i kawiarni...

Moja ocena: 5

2012-02-11

Lista rzeczy, które chciałabym zrobić przed śmiercią.

Nostalgicznie mi w ostatnich czasach, dlatego powstała ta oto lista. Może ulec zmianie (część rzeczy pewnie uda mi się zrobić przed śmiercią, części pewnie nie...*), coś pewnie jeszcze dodam, jak sobie przypomnę.


  1. Zwiedzić Europę autostopem, czy w ogóle wyruszyć w nieznane autostopem.
  2. Mieć cudownego rudego kota (ewentualnie czarnego i, z wyższej półki, niebieskiego rosyjskiego)
  3. Mieć własny dom w górach, albo nad morzem, z dala od miasta, ale nie w aż takiej odległości - gdzieś pracować trzeba! 
  4. Mieć dom z drewnianą podłogą, kuchnią w jasnych barwach, sypialnia w bieli, a łazienka w błękitach. Urządzić dom, tak jak ja chcę.
  5. Otoczyć się pięknymi rzeczami: obrazami znanych i nie-znanych artystów, które w jakiś sposób mnie zachwycą; mieć zbiór naczyń z różnych epok... etc.
  6. Otoczyć się twórczością własną: pełną zdjęć, ozdób, handmade'owych tworów...
  7. Polecieć do Japonii i zamieszkać tam na kilka miesięcy, albo lat.
  8. Zobaczyć na żywo chociaż raz ulubionych wykonawców.
  9. Mieć własny ogród, sad i hodować w nim warzywa, owoce...
  10. Mieć ogromną biblioteczkę!
  11. Kupić kilka aparatów analogowych, lomograficznych itp. i stworzyć własną ciemnię.
  12. Kupić włóczkę i udziergać z niej szal/komin/czapkę...
  13. Mieć pracownię krawiecką w swoim domu.
  14. Kupić rower i jeździć codziennie na wycieczki rowerowe.
  15. Znaleźć miłość na całe życie.
  16. Mieć garbusika. (chodzi mi o samochód)
  17. Przełamać wszystkie lęki i fobie, jakie we mnie siedzą.
  18. Zrobić zielnik i co roku go uzupełniać o nowe rośliny.
  19. Kupić komplet farb, pędzli, gąbek i innych przyborów plastycznych i do robótek handmade'owych.
  20. Odwiedzać grób babci co roku w rocznicę jej śmierci.
  21. Kreować dobro wokół siebie, nie zło.
  22. Wyzbyć się zahamowań i lęków, które nie pozwalają mi się rozwijać.
  23. Znaleźć swoje miejsce i swój czas.
  24. Tworzyć, tworzyć, tworzyć.
  25. Pisać, więcej pisać. Przełamać blokadę, którą mam w sercu.
  26. Zdrowo się odżywiać, więcej gotować.
  27. Starać się być konsekwentna w swoich decyzjach i w ich podejmowaniu.
  28. Obejrzeć wszystkie filmy z Johnnym Deppem.
  29. Nauczyć się wytwarzać mydło.
  30. Chodzić wcześniej spać (albo późno się kłaść?)
  31. Znaleźć pracę, która będzie mi odpowiadać i, w której będę się realizować.
  32. Skończyć studia i studia podyplomowe, które sobie wymarzyłam oraz szkołę projektowania odzieży.
  33. Fotografować i nie bać się fotografować.
  34. Nauczyć się grać na fortepianie/pianinie.
  35. Usłyszeć płacz swojego dziecka przy narodzinach i śmiech, gdy dorasta. (gdy będę na to gotowa)
  36. Nie dać się nikomu ograniczyć ani tłamsić. A szczególnie ŻĄDNEMU MĘŻCZYŹNIE.
  37. Wrócić na stałe do pisania wierszy i do śpiewania.
  38. NICZEGO NIE ŻAŁOWAĆ, bo to nie ma sensu. Nigdy się nie wróci do danej sytuacji, więc po co rozdrapywać ciągle to na nowo...?
  39. Nie bać się miłości, kochać i być kochaną. Czuć to całym sercem. Odważyć się na coś nowego.
  40. Zmienić wygląd na taki, na jaki chcę: ufarbować włosy, zrobić kolczyk i tatuaż... NIE BAĆ SIĘ TYCH ZMIAN.
  41. Czerpać z życia całymi garściami, cieszyć się z małych rzeczy.
  42. Częściej się uśmiechać.
  43. Częściej chodzić do lekarzy/dentystów. DBAĆ O SWOJE ZDROWIE. (wyzbyć się lęku przed lekarzami)
  44. Nauczyć się: japońskiego, fińskiego, hiszpańskiego...
Moja lista jest chaotyczna, ale dzięki niej wiem, co jest dla mnie ważne w tej chwili. Do czego chcę dążyć. I co chcę zrobić. I, jak widać marzy mi się stabilizacja. I niekoniecznie u boku mężczyzny.

* Pewnie zastanawiacie się więc jaki jest sens w ogóle w tworzeniu takich list? Uporządkowują nasze myśli i priorytety. Pisane, tak jak ta powyżej, spontanicznie, pokazują uczucia, jakie w człowieku naprawdę siedzą. 

A jak wyglądałaby Wasza lista?


2012-02-07

Stosik lutowy.

Wybaczcie kochani za ten zastój recenzyjny! Mogę winę za to rzucić na nieustanną naukę w czasie trwania sesji i niemalże brak przerwy między sesją a nowym semestrem, ale jest to też wina mojego rozleniwienia w ostatnich wolnych dniach- po prostu nie miałam ani siły ani ochoty płodzić recenzyjne twory :)
Wracam do Was tymczasem z lutowym stosikiem, który lutowym nazywać się nie powinien, ponieważ większość z książek, które widzicie poniżej dostałam/pożyczyłam/wypożyczyłam jeszcze w styczniu :)


Od dołu:
* Józef Hen, "Szóste, najmłodsze i inne opowiadania" od Wydawnictwa WAB
* Anna Onichimowska, "Koniec Gry" od Znaku Emotikonu
* Hubert Selby ,"Requiem dla snu" z Biblioteki Uniwersyteckiej Uniwersytetu Wrocławskiego
* Jarosław Kamiński, "Rozwiązła" od Wydawnictwa WAB
* Carrie Jones, "Pragnienie" pożyczona od Magdy 


Ogarnę tylko ten tydzień zajęć (pierwszy tydzień nowego semestru) i postaram się wreszcie napisać jakąś porządną recenzję :) A jak mijają Wam, kochani pierwsze dni lutego? Przymroził nam nieźle, co nie? :P

2012-02-01

Sesja egzaminacyjna.

Oto co właśnie mnie zajmowało przez długie dwa tygodnie: egzaminy, zaliczenia, kolokwia... codzienność została podporządkowana terminom egzaminów. Poranne wstawanie i codzienne zakuwanie, czytanie, ogarnianie notatek, wypijanie hektolitrów kawy... ah co to był za czas! Człowiek zmobilizowany do ostatek sił i próbujący ogarnąć materiał, którego nazbierało się już naprawdę dużo. Na szczęście, to już za mną. Kilka nocy nie przespanych i kilka dobrych ocen wpisanych do indeksu. Wreszcie wolność, wreszcie swoboda, ale tylko do poniedziałku! Nowy semestr zaczyna się w tym roku znacznie wcześniej, brak ferii i odpoczynku doprowadza mnie na skraj załamania nerwowego, ale cóż poradzisz biedny studencie?! 

Kilka zdjęć, wygrzebanych w google'u, które najpełniej oddają studenckie zmagania z egzaminami w czasie sesji:

Sesja, aż strach się bać! :P

Zaskoczyła, zaskoczyła. Zwłaszcza tych mniej ogarniających rzeczywistość ;)





Znam i takie przypadki :>







hahahaha.

A jak wygląda Wasza sesja? :)

Follow