2013-11-22

- I am Doctor. - Doctor Who?


Cała blogosfera na chwilę, na jeden dzień zamieni się w serialowych maniaków (lub wręcz przeciwnie). To właśnie jutro mija pięćdziesiąt lat od emisji pierwszego odcinka serialu Doctor Who. To właśnie jutro swoje ciche święto mają wszyscy fani. Na stronach portali społecznościowych pojawiają się już coraz to nowsze dyskusje, posty dotyczące Doctora... A ja patrząc na to, troszkę z boku, wyruszam w podróż w przeszłość. Doctor Who, tak jak Indiana Jones, czy Star Wars są związane z moim dzieciństwem...


Doctor Who tworzony jest od 1963 roku, przez BBC. Różne były losy serialu, zawieszano emisję (w 1989 roku), stworzono film na podstawie (który, notabene, nie należał do najlepszych) ale, na szczęście, od 2005 roku serial na nowo cieszy swoich fanów. Gwoli przypomnienia dla osób nie obeznanych: serial ten opowiada o przygodach Władcy Czasu, podróżnika przemierzającego czasoprzestrzeń oraz miejsca we wszechświecie. Podobny do człowieka obcy, zwiedzający świat w swoim TARDIS- żywym statku kosmicznym, wyglądającym jak niebieska, policyjna budka. Doctor zwykle zabiera ze sobą towarzyszy (w większości są to ludzie), ratuje światy przed totalną zagładą. Tak w skrócie.


Doczekaliśmy się jedenastu różnych Doctorów. Jedenastu ciekawych osobowości wplątanych w niezwykłe przygody, wykreowane postaci zawsze były dla mnie powodem do uśmiechu. Z każdą nową epoką, Doctor młodniał i zyskiwał na popularności wśród młodego pokolenia. Doctor Who jako serial na stałe wpisał się w brytyjski kulturowy poczet. Serial stał się kultowy. 

W moim serduszku pozostanie na zawsze w wspomnieniach, które z dnia na dzień blaknął. Pamiętam, że siadałam na podłodze przed telewizorem i razem z ojcem oglądaliśmy odcinek po odcinku. Potrafiliśmy tak trwać godzinami. Prawie nic nie mówiąc, skupienia, rozbawieni, zafascynowani. Miałam może z pięć lat. Mieszkaliśmy w nowym domu, mieliśmy nowy, kolorowy telewizor, a każdy obraz, wtedy wydawał mi się tak magicznie żywy, jakby realny, autentyczny. I może dlatego Doctor Who wpełznął w moje serduszko, zagnieździł się w nim i rozsiał po moim układzie krwionośnym zbawcze fluidy. Do dziś dzień zachwyca mnie fabuła, do dziś dzień (nawet w gorszych seriach) potrafię się odnaleźć. 

Doctor Who jest czymś więcej niż serial, uniwersum Doctora rozrasta się (może nie do takich rozmiarów, jak np. to z Star Treka), sprawia, że czujesz się rządny wiedzy. Odczuwasz głód i sięgasz po książki i inne, okołoserialowe wydawnictwa. Tym właśnie jest ten serial. Potrafi pobudzić ludzką ciekawość. I zrzesza miliony fanów na całym świecie. 

Z okazji pięćdziesiątej rocznicy emisji pierwszego odcinka Doctora Who zapraszam po kilka użytecznych informacji, dla ciekawych:


A Wy macie swojego ulubionego Doctora? Oglądacie?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Follow